wtorek, 8 lipca 2014

Rozdział 1 'Wstał i wyszedł'

Przeczytaj notkę pod rozdziałem! 



  Sukienka - jest, buty - są, makijaż - jest i wyszedł naprawdę nieźle, torebka i inne ważne rzeczy - są. Czy czegoś zapomniałam? Mam nadzieje że nie..
  Dobrze, spokojnie, musisz oddychać. Wszystko będzie dobrze.. A co jeśli się nie uda? Jeśli powie nie? Jezu, wtedy się chyba zabije. Zaraz, zaraz! Przecież ja nie będę miała innego wyjścia niż zabić się!


Kilka godzin później..

 Stanęłam przed drzwiami. Moje serce kołotalo, w myślach miałam mętlik, a włosy na całym ciele stanęła dęba z tego zimna. Dygotałam. Śnieg w marcu? Nie dziękuje! Tak samo jak dziękuje za tą chorą sytuacje i szpilki na 12-centymetrowych obcasach w ktłrych o mały włos sie nie zabiłam na schodach pokrytych lodem. Cholerny mróz! Mam juz dość! Czy 4 miesiące sypialnia to nie za dużo? Czy nie mógłby popadać sobie dzieś indziej? Gdzieś gdzie nikomu by nie wadził? Tu w Londynie mamy juz go serdecznie dość! Niech stąd spada! Rany, czemu jestem taka zła? Nie, raczej to złe określenie. Jestem wściekła jak osa i mega zdenerwowana.  Spokojnie, Lia, spokojnie. Przecieżwszystko będzie, dobrze.
  Zadzwonić czy nie. - zastanawiałam się - Zadzwonić czy.. O nie! Palcu, czemu to zrobiłeś? Będę musiała cię sobie odciąć. Mogłeś przecieź poczekać aż mózg się zdecyduje! Ale nie! Ty zawsze robisz wszystko po swojemu! Przysięgam, utnę cię!
  Wtem usłyszałam kroki. Nie! Czemu to się dzieje tak szybko? Chwilkę, muszę uspokoić oddech! A może wrócę jednak do samochodu? Tak, szybko, wracaj do samochodu! Zayn może się wypchać z tym swoim swataniem! Ja nie chce. Nie jestem jeszcze gotowa na tą rozmowę!
 'A kiedy będziesz?' - spytał głos w mojej głowie lecz go zignorowałam
  I kiedy już zaczęłam schodzić po schodach, uważając by nie się poślizgnąć, drzwi otworzyły się.
  Po prawie miesiącu niewidzenia się z Harrym umierałam wręcz z tęsknoty! Gdzie nie spojrzałam, widziałam jego twarz, dłonie, włosy.. Śnił mi się każdej nich której udało mi się zasnąć i słyszałam jego głos w momentach gdy płakałam o północy. Zbyt mocno go pokochałam, zbyt mocno tęskniłam, a obie te rzeczy bolały i raniły podwójnie. 
  Teraz, gdy widziałam go przed sobą, czułam że znów zaczynam żyć. Ale w sumie.. Z jednej strony jakś cząstka mnie właśnie umierała. Moja duma. 
  -Lia - usłyszałam szept, tak cichy że aż niesłyszalny
  -Witaj Harry - powiedziałam po kilku sekundach wpatrywania się w jego zielone tęczówki.
  Staliśmy tak przez kolejne kilka sekund wpatrując się w siebie. Zapomniałam co chciałam mu powiedzieć. Zapomniałam po co tu przyszłam. Poprostu tak stałam i patrzyłam na niego. Na mojego ukochanego.
  -Wejdź, proszę. - wykrztusił w końcu.
  Weszłam bez najmniejszych oporów.,byłam przemarźnięta. Czubki palców chyba nawet mi się odmroziły chociaż nie byłam na dworze znowu tak długo..
  Po zdjęciu płaszcza zdecydowałam się także na zdjęcie szpilek. Przeklnęłam się w duchu za to że założyłam tak przwiewną sukienkę w tak niesamowicie zimny dzień, a właściwie wieczór. 
  Weszłam dalej, kierując się na mężczyzną. Chyba zamopnialam wspomnieć o pewnym ważnym elemencie. To nie był ten sam dom w którym mieszkał kiedyś. To był nowy dom. Piękniejszy. Z piękną podłogą, bosko umalowanymi ścianami i obrazami na nich oraz meblami. Nie potrafię opisać swojego zachwytu gdy zobaczyłam salon, a potem kuchnię.
  Kuchnia była w kolorach białym oraz ciemnym brązie z srebrnymi dodatkami. Na podłodze leżały piękne płytki w delikatnym kolorze kości słoniowej, natomiast sufit był biały. Wszystkie szafki w tym pomieszczeniu były ciemnobrązowe z wyjątkiem dużych biały blatów oraz srebrnych uchwytówd o szafek. Po środku stała wysepką na której stało kilka doniczki z ziołami oraz miska z owocami. Tuż nad nią wisiały dwa, duże, okrągłe żyrandole oświedlające większość kuchni. Z prawej strony wysepki było okno przy którym to kończył się ciąg meblany srebrną lodówkę. Nad kuchennymi błagania wisiało kilka szafek, z jak się domyśliłam, artykułami sporzywczymi takimi jak kawa, herbata czy cukier.
  -Chcesz herbaty? - spytał mężczyzna nie odrywając wzroku od chińskiej porcelany, tak jakby to ona była w tym momencie jego gościem, nie ja.
  -Tak, proszę - potarłam dłonie które juz zrobiły się czerwone. Cholerna pogoda. Przecież jest marzec! Czemu nadal sypie?!
  Dochodząc do wniosku że jestem narazie zbędna w kuchni, poszłam znów do salonu.
  To pomieszczenie było przeciwieństwem kuchni. Tu podłoga była pokryta pięknym drewnem w kolorze wyblakłego brązu który to kolor wydawał mi się w tej chwili niezwykle kuszący. Sufit natomiast był biały z tym że tylko w środku ponieważ części zewnętrze były pomalowane na kolor jasno zielony. Z góry zwisywał kryształowy żyrandol. 
  Ściany były pomalowane kolorem biały z domieszką beżu. To idealnie komponowało się z kanapą, pufą oraz kominkiem w tym samym kolorze. Po środku pomieszczenia, stał szklany stolik pod którym dało się dostrzec puchaty dywan w kremowym kolorze.
  Nie mogąc się powstrzymać, usiadłam na kanapie i powoli przesunęłam stopą po właśny tym dywaniku. Miałam wielką ochotę zamruczeć co natychmiast przypomniało mi moje kocie przygody. Zaśmiałam się cicho. Oj tak.. To były czasy..
  Chwilkę czekałam aż szanowny pan Styles zaparzy herbatę. Gdy przyszedł, o mało nie upuścił tacy. Uznałam to za dobry znak. Chyba..
  Starając się opanować drżenie rąk (marnie mu to wyszło skoro zauważyłam) postawił tace na stoliku i usiadł po drugiej stronie kanapy. Widziałam że chce byćjak najdalej odemnie. Nic dziwnego..
  -Harry. - powiedziałam przechodząc od razu do sedna ponieważ doszłam do wniosku że czekanie na 'dogodny moment' czy też prowadzenie luźniej rozmowy się nic nie pomoże. - Przyszłam tu w jednej konkretnej sprawie i to z jaką odpowiedzą stąd syjdę, będzie miało decydujący wpływ na.. Ymm.. Nasze życie. Więc słuchaj mnie teraz uważnie.
  Mężczyzna przechylił lekko głowę w lewą stronę.
-Kocham cię. Bardzo. Ale nie wiem czy ty kochasz mnie. Wiem że mówisz mi to ale tego nie okazujesz. Nie mogę tracić więcej czasu. Jestem na Ziemi dla ciebie i tylko dla ciebie. Czekałam dość długo aż rozpalę twoje serce i umysł. Czekałam ale nie mogę czekać wiecznie mimo iż dysponuje takim czasem. Ale nie o to chodzi. Czy tej związek ma jeszcze jakiś sens i czy należy go dłużej ciągnąć? Nie wiem. Więc ty mi powiedz. Powiedz mi teraz, poprostu, powiedz, czy chcesz być dalej ze mną. 
  Zakończyłam swój monolog i spojrzałam mu w oczy. Nie wyczytałam z nich nic, nie dlatego że były puste. Nie. Raczej dlatego że mężczyzna wstał, i wyszedł z pomieszczenia nim zdążyłam cokolwiek jeszcze zrobić.
-------------
Witam, Miśki!
Widzę że coraz mniej osób czyta bloga. Jeśli tak dalej nędzis to poprostu skończę z pisaniem.. Ja wiem że są moi wierni czytelnicy ale ja nie mogę tracić po kilka godzin w tygodniu (głownie tych w których powinnam spać bo mimo iż są wakacje to od 8 do 23 jestem ciągle w ruchu) na pisanie rozdziału którego i tak nikt potem nie czyta. Proszę więc każdą osobę która przeczytałam ten rozdział, by go skomentowała. Jeśli nie chce Ci się pisać długiego komentarza, zostaw chociaż ';)' i mi wystarczy. Muszę tylko wiedzieć że ktoś czyta moje wypociny!
  A, jesli ktoś ma znajomego/znajomą  który/a lubi 1D to prześlijcie jej/mu linka ;)
Alex XOX 
  

12 komentarzy:

  1. Anonimowy09:32:00

    Nie podwaj sie rub to co robisz blog jest wspanialy MEG

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja czytam :) codziennie sprawdzam czy czasami nie dodałaś rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Coraz mniej osób tego bloga czyta bo może są przerażeni ilością części? Nie lepiej tak zrobić? Rozdział cudowny oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy19:51:00

    Super. Ciekawe co Hazz odpowie Lii ;)/ @iiharryxon

    OdpowiedzUsuń
  5. No nie. Serio? Przerwać w takim momencie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! A Harry to mnie tak denerwuje tymi wahaniami nastroju, że ugh!
    Czekam na 2.
    xx.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super! Czekam na nn!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy01:07:00

    Och, dużo osób cię czyta, nie każdemu chce się zostawić komentarz xD. A co do rozdziału - nie mogę się doczekać następnego :) JK

    OdpowiedzUsuń
  10. Dlaczego nic nie odpowiedział? Wyszedł z pokoj?! Chaaaaammm!!! Olka uduszę, ale pisz dalej, bo chcę poznać zakończenie
    Yolo
    Ja :*

    OdpowiedzUsuń