wtorek, 24 czerwca 2014

Epilog (cz.III)

Stałam na balkonie mojego pokoju hotelowego. Było mi zimno ale jakoś niespecjalnie się tym przejmowałam. W sumie to nawet było mi dobrze.. O wiele lepiej niż w środku. Tam czułam gorąc. I to nie tylko zewnętrzny ale też i wewnętrzny. Ten chłód, tu, na zewnątrz, koił moja duszę. Przynajmniej, tak mi się wydawało..
  -Lia.. - usłyszałam szept Zayna który pojawił się niewiadomo skąd.
  -Odejdź - nakazałam nie odwracając wzroku od pięknej panoramy Londynu.
  Mężczyzna podszedł do mnie i stanął po mojej lewej stronie, kładąc dłonie na zimnej, metalowej barierce.
  -Czemu znowu uciekłaś? - spytał po dłuższej chwili milczenia 
  -Bo ON sie dowiedział o nas.. - odparłam i zwiesiłam głowę, jak dziecko które popełniło jakiś błąd i teraz bardzo go żałuje. Ja żałowałam że powiedziałam Harremu o czymś, o czym nigdy nie powinien się dowiedzieć. Ale dowiedział sie.. 
  -To wiem. Powiedział mi że bardzo żałuje że tak wtedy zareagował. Chciałby z tobą porozmawiać.
  Na te słowa, moje serce się poruszyło. Zdecydowanie przśpieszyło. Zaczęło walić z niesamowitą siłą jakby chciało mi przekazać 'Idź do niego!'. Mój oddech również przyśpieszył. Jednak nie na długo. Zdałam sobię sprawę, że może chce zakończyć wszystko w przyjemny sposób. Tak, byśmy zostali przyjaciółmi. Nie wrogami.
  -Nie mogę z nim porozmawiać. Nie dam rady. - szepnęłam, a po moim policzku spłynęła pojedyńcza łza.
  -Nie twierdzę że teraz. Mówie że powinnaś to zrobić w najbliższym czasie. Lia - spojrzał na mnie i wyciągnął kciuk by otrzeć tą jedną, zabłąkaną łzę. Zawsze tak robił.. Dawniej.. - to wykończy i ciebie, i jego. Żadne z Was tego nie przejżyje. Musisz z nim porozmawiać!
  Odwróciłam się i znów poczęłam przyglądać się Londynowi nocą. Ten widok zdecydowanie leczył złamane serce. Tak samo jak lody czekoladowe w zamrażarce. I ciastka na szafce nocnej. I żelki przy telewizorze.
  -Idź sobie - szepnełam 
  Posłuchał mnie. Odszedł, szepcząc tylko ostatnie słowa 'słuchaj swojego serca'. A ja tam zostałam. Sama, na tym balkonie, patrząc jak Londyn budzi sie do życia mimo iż noc trwa w najlepsze. Czekając, na nowe życie. Czekając, na szczęście. Czekając na Harrego..
---
Króciutki.. Ale to tylko takie zakończenie.. No i musiałam wam nadać jakiś malutki przedsmak tego co będzie dalej.. Nie martwcie się! Będzie IV część! Niedługo.. Mam nadzieje. A teraz do usłyszenia!
Alex

sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział 20 'Jej oczu spływały ogromne, jakoby szklane, łzy'

'Harry'
Wszedłem do domu. Zdjąłem kurtkę i buty, a klucze od samochodu i domu, rzuciłem na komodę. Bez namysłu ruszyłem do salonu. Nikogo tam nie było. Z westchnieniem usiadłem i ukryłem twarz w dłoniach mają ochotę umrzeć. Wtem, usłyszałem krzyki. 
-Nie wyjedziesz! Nie ma mowy! - krzyczał jakiś głos w którym rozpoznałem Caroline - Nie możesz!
 -Mogę - odezwał się drugi, bardziej dziewczęcy głos na który moje serce podskoczyło.
  'Ona tu jest! Możesz jeszcze wszystko naprawić!' - mówiło coś w mojej głowie - 'Idź do niej!'
  I tak też zrobiłem. Nie myślalam. Poprostu wbiegamy na górę po schodach i jak burza wpadłem do pokoju z którego dochodziły krzyki. 
  -Lia - wysapałem
  Dziewczyna spojrzała na mnie swoimi smutnymi, na wskroś błękitnymi oczami w których można było utonąć po czym po chwili spuściła wzrok na.. Walizkę, która była juz prawie pełna. Brakowało w niej tylko kilku ubrań, które, jak zauważyłem, leżały przygotowane na łóżku dziewczyny. 
  -C.. Co? Gdzie ty się wybierasz? - spytałem nie rozumiejąc jeszcze powagi sytuacji.
  -Ona się wyprowadza! - zawyła Caroline mierząc blondynkę morderczym spojrzeniem.
  -Lia.. - szepnąłem podchodząc do niej i próbują złapać jej dłonie
  -Odejdź - zasyczała
  Przerażony odskoczyłem. 
Co się, kurwa, dzieje?! - spytałem w myślach sam siebie - Ah, No tak. Jesteś kompletnym dupkiem i właśnie tracisz kobietę swojego życia!
  -Wyjdźcie, proszę - powiedziała, a ja zauważyłem jak po jej policzku spływa łza. Całkiem spora łza..
  Och, jak bardzo chciałbym ją zetrzeć - pomyślałem
  -Lia, proszę, porozmawiajmy. Błagam! Kocham cię! - próbowałem jeszcze ratować sytuacje ale niestety, tylko bardziej ją pogorszyłem.
-Wiedziałam! Między nami koniec! - wykrzyknęła nagle Caroline
 Nie odpowiedziałem nic. Spojrzałem tylko w te piękne, niebieskie oczy licząc iż dziewczyna coś odpowie.
-Wyprowadzam się! - ciągnie dalej kobieta nie zważając na to że nikt poza nią, nie jest w tym pokoju zainteresowany tym co ma do powiedzenia.
-To się wyprowadź! Ale Mała zostaje ze mną! - krzyknąłem w końcu wściekły starając się dać jej do zrozumienia żeby się wyniosła.
  I tak też się dzieje. Odwróciłem się znów i spojrzałem na moja ukochaną.
  -Lia. Jezu, tak strasznie cię przepraszam!!! Nie wiem co we mnie wtedy wstąpiło! Nie chciałem tego powiedzieć! Przecież wiesz że.. 
  Nic nie odpowiedziała. Włożyła tylko reszte niechlujne złożonych ubranń do walizki. W tym także tą piękną, czarną sukienkę, którą jeszcze kilka godzin temu ją z niej zdejmowałem.
  -Lia, skarbie. Wybacz mi. Proszę! Nie potrafię bez ciebie żyć! - próbowałem dalej mając jeszcze nadzieje że mi wybaczy. Po raz kolejny.
Dziewczyna na chwilę przestała się pakować. Spojrzała na mnie spod długich, czarnych rzęs. Serce mi zamarło. 
  'Czy coś powie? Czy mi wybaczy? A co jeśli nieczego nie powie?!' - mój mózg zaczynął wariować.
  -Będziesz się musiał nauczyć, Harry. - szepnęła po czym zamknęła walizkę.
  Byłem w tak wielkim szoku że nie mogłem się nawet ruszyć kiedy wychodziła z pokoju. Ocknąlem się dopiero gdy Darcy, płaczącej tonem, spytała:
  -Czemu odchodzisz? 
  -Muszę kochanie.. - odpowiedziała
  -Nie musisz! Zostań, proszę! - Mała zaczęła błagać dokładnie jak ja wcześniej. 
  -Obiecuję ci że jeszcze się spotkamy - szepnęła po raz ostatni
  Wybieglem na schody i zobaczyłem jak mój Anioł całuje Darcy w czoło po czym zaczyna się kierować w stronę drzwi.
  Po raz ostatni dziewczyna spojrzała na mnie. Była smutna, a z jej oczu spływały ogromne, jakoby szklane, łzy.
  -Żegnaj, Harry. - szepnęła i wyszła
  Więcej jej nie widziałem..
-------------
  Serio, Miśki! Przepraszam! Wiem, czekaliście jakieś.. 2 miesiące? Ale mam nadzieje że warto było! Ja dopiero teraz znalazłam czas na napisanie rozdziału. Przepraszam. Epilog jest już napisany cały, a prolog cz.IV połowicznie. Czekam więc na komentarze i niedługo dodam kolejny (ale tym razem naprawdę niedługo!!!)
 
 A tak btw to ostatnio znalazłam na Skype pewnego Harrego (podobno prawdziwy..) ale straszny z niego zbok. Gadałam z nim na 4 kontach (ja, mistrz zła..) i nie mam juz więcej ochoty ale gdyby ktoś chciał sobie jaja porobić.. Wakacje są, może ktoś się będzie nudził to wtedy niech wyśle z formularza kontaktowego wiadomość to prześle nazwę i ewentualnie fragment naszej rozmowy jeśli ktoś będzie miał takie życzenia.
  See You Soon!!!
  Alex xox