niedziela, 12 stycznia 2014

Rozdział 14 'Mamo, to jest Lia. Moja dziewczyna'

  Usłyszałam jakiś huk i chwile poźniej Harry osunął się na podłogę. Aż pisnęłam!
  -O mój Boże! Harry, dziecko! Żyjesz?! - wykrzyknęła jakaś kobieta o kasztanowych włosach - Błagam odezwij się! - szlochała
  Byłam tak zszokowana że nie mogłam się ruszyć. Jego matka klęczała nad nim z patelnią w ręku, a on leżał jak nieżywy na podłodze. Nagle zobaczyłam ducha uchodzącego z jego ciała
 'O nie! Po moim trupie!'
  Wkurzyłam się i uklęknęłam nad nim. Jego mama nie zwróciła na mnie nawet uwagi opłakując w dalszym ciągu swego syna. Darcy stała obok jakiegoś mężczyzny (najprawdopodobniej ojczyma Harrego) który nawet niewiem kiedy i jak się pojawił.
  Ułożyłam jedną dłoń na jego sercu a druga na czole. Zamknęłam oczy i powoli przelewalam moc na niego. Serce zaczęło bić. Tak! Ale ja nie przestałam. Było bardzo słabe i potrzebowało więcej siły. Dużo więcej. 
  Otworzyłam oczy. Chciałam na niego popatrzeć. Oprócz wielkiego siniaka który już zaczął się uwidaczniać na jego czole, raczej powinno być dobrze. To znaczy jeśli otworzy oczy.
-Harry - szepnęłam cicho - Obudź się - mówiłam
  I wtedy to zrobił. Zobaczyłam te piękne zielone oczka. Ten błysk w oku.. Tak..
 
20 min później
-Dobrze się czujesz, synku?- spytała jego mama po raz setny chyba
-Tak mamo ale przyniosłabyś mi lodu?
-Oczywiście. - odparła i w podskokach pobiegła do kuchni (tak myśle).
-Tato, ale masz wielkiego siniaka.. - zaśmiała się Darcy
-Nic dziwnego. Babcia go walnęła patelnią - zaśmiał się Rob (ojczym Harrego)
  Stałam z boku, przyglądając się tej poęknej rodzinnej scence. Nie pasuje tu. No bo jak niby anioł który w pewnym sensie zniszczył temu mężczyźnie życie, miałby tu pasować?!
  -Prosze - uśmiechneła się brunetka podając lokatemu woreczek z lodem
Mówiłam że tu nie pasuje!!! No bo cholera, jego mamusia się zachowuje jakby, no nwm.. Postradała zmysły! Kochająca matka.. Super.. Ale bez przesady! Kota też można zagłaskać! Tsa.. Akurat to sprawdziłam sama na sobie..
-Dziękuje. Widzę że kupiłaś nową patelnie - zaśmiał się przykładajàc woreczek do opuchniętego miejsca
-Tak.. Wybacz skarbie.. To było niechcący..
  No tego już za wiele! Niechcący?! Jasne! Wzięła nas za bandytów, jej syn o mało co nie umarł a ona niechcący?! Phi!
-Teraz musisz dużo leżeć. A chcesz może herbaty?
-Poproszę - zerknął w moją stronę, chcąc coś powiedzieć ale ona mu nie pozwoliła 
-To już robię! Darcy, chodz mi pomożesz! Rob,  przynieś Harremj kołdrę!
   W jednej chwili wszyscy się rozbiegli. Zostaliśmy sami.
-Jak się czujesz? - spytałam kucając przy nim
-Lepiej.. Ale boli mnie głowa. Tak jakoś dziwnie. 
-To zrozumiałe. O mało nie umarłeś.- Dziwne, normalnie to się po takim czymś na tylko wstrząs mózgu. Twoja mama musiała ci nieźle przywalić
-Tak coś czułem jakbym był już po drugiej stronie. Dziękuje - szepnął, a ja ucalowałam go w czoło
-Zrób to jeszcze raz. Proszę - szepnął
-Co?
-Pocałuj mnie. Jakoś tak mi wtedy lepiej..
  Uśmiechnęłam się i ucalowałam go ponownie. Czoło, nos, poliki, brodę z jednodniowym zarostem aż w końcu natrafilam na usta w które wpiłam się z zachłannością.
-Ciągle mnie ratujesz.. - westchnął oddychając cieżko - może pozwoliłabyś sie chociaż raz uratować?
-Z wielką chęcią - zaśmiałam się i ponownie wpiłam się w te słodkie usta mojego mężczyzny
  Kiedy tak się całowaliśmy usłyszałam kroki. Nie przejełam się tym specjalnie. Miałam to w dupie.. Ale kiedy usłyszałam huk rozbijanego przedmiotu, przestałam już być taka obojętna i rozejrzałam się z przerażeniem po pokoju. 
  W drzwiach stała matka Harrego. Przy jej stopach lerzały szczątki jakiegoś kubka, i metalowa łyżeczka oraz torebka z herbatą i sama herbata w stanie ciekłym. Patrzyła na nas (mama, nie herbata) będąc w całkowitym szoku a i mnie byliśmy w mniejszym. W sumie trudno było nazwać tamto przeżycie.. 
-Mamo, to jest Lia. Moja dziewczyna.. - odezwał się nagle Harry, przerywając tę ciszę która zaległa w pomieszczeniu
---
  Do dupy.. Nie idzie mi pisanie. Nie jestem nawet w stanie tego poprawić żeby było dobrze.. Jpr.. Dobra, idę na randkę z fizyką bo jutro mam klasówke..
See You
Alex ;)

11 komentarzy:

  1. Wow, woow, woooooow!!! To było super! A najbardziej mnie rozwalił moment gdzie ona go eeeem ODUMIERA! jak to brzmi... wymyśliłam nowe słowo! XD
    Czekam na nn<33

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne <3 Czekam na next ;333

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Aaaaaa!!! Fantastyczny!!! Uwielbiam! Kocham!!! Aaaaa!!! Tocze wewnętrzną walke ze sobą, bo chce cos sensownego napisac a nie moge.. :( xD świetny naprawde ;)
    Sophie xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny uśmiałam się.KOCHAM CIĘ ! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Po prostu super! <3 Nie mów, że ci nie wyszedł, bo wyszedł! :) Czekam nn xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super!!!! Piszesz tak jakbyś sama to mówiła. Dosłownie. Randka z fizyką nie należała do udanych, wiesz co mam na myśli. Masakra, a twój blog jest jak miód na moje serce (dziwne to porównanie. Bo moje) po tym dramacie.
    Rozdział jest lepszy niż super. Dawaj nexta
    Verka

    OdpowiedzUsuń
  9. Czemu taki krótki ? ale i tak świetny czuję nie dosty poproszę szybko następny :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Co ty mówisz? To jest świetne *_*
    Ty jesteś świetna, bo twoje opowiadanie jest niesamowite.
    Ach... Czekamy na kolejny rozdział :**
    Jakby zawitała do cb nuda co na razie przed końcem semestru mało prawdopodobne, to zapraszamy do siebie :**
    http://owszystkimioniczym-1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Cześć ;) Twój blog został wytypowany do "Coś do poczytania..." Więcej informacji tutaj: http://ihateyouharry.blogspot.com/p/blog-page_18.html Zapraszam również do Listy Polish Directioners. Niech wszyscy wiedzą, że jesteś Directionerką!! :* Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń