niedziela, 30 listopada 2014

Przepraszam..

  Wiem, zawaliłam.. Od 3 miesięcy nie dodałam rozdziału.. Nie wiem co powiedzieć.. Nie mam poprostu czasu.. W ciągu tygodnia nom stop się uczę, w weekend jestem tak wykończona że nie mak siły na nic.. Wiecie, 3 klasa, egzaminy, te sprawy.. Nie wiem czy będe miała jeszcze kiedykolwiek czas popisać.. Naprawdę, nie wiem, jak mogę was przeprosić.. Bardzo chciałabym pisać ale nie mam czasu.. Trudno jest pisać swoją historię i wiele innych dookoła.. 
  Może kiedyś tu wrócę, choć sądzę że wtedy nie będzie tu już nikogo z Was.. Jeśli chcielibyście coś odemnie czy coś.. Wiedzieć, czy coś, to piszcie w komentarzach, albo na mojego maila. Będę czekać.
  Przepraszam jeszcze raz..
  alexglina@op.pl albo wysyłajcie bezpośrednio z formularza kontaktowego
  Kocham Was i dziękuje za ostatnie 2 lata!
  Alex
  

piątek, 8 sierpnia 2014

Rozdział 5 'Nie jestem aż tak zdesperowany!'

-Kochanie.. - usłyszałam ciche mruczenie koło ucha - Wstawaj..
  Jęknęłam tylko żałośnie i spróbowałam odwrócić się od źródła głosu, jednak na nic się to zdało..
 -Słońce.. Wstawaj. - szept stał się głośniejszy
  -Spadaj - mruknęłam rozzłoszczona 
  Byłam zmęczona. Czułam się jakbym spała zaledwie godzinę, a moja głowa bolała od nadmiernej ilość alkoholu. Chciałam spać. Potrzebowalam tego.
  -Spadaj? Nie ładnie.. - głos postanowił dalej mnie nękać i chyba w zadość uczynieniu, postanowił w ekspresowym tępie postawi mnie na nogi. Dosłownie.
  Bez żadnego oporu, podniósł mnie z łóżka i ruszył w jakąś nieznaną mi stronę. Oparłam tylko głowę o jego ramię i starałam się nie zwracać uwagi na trzęsienie by ponownie wrócić do krainy snów.. Jednak to też nie było mi dane bo obiekt który jeszcze przed chwilą niósł mnie, teraz wszedł do jakiegoś mniejszego pomieszczenia i.. Odkręciła kurek z wodą, która już po chwili znalazła się na moich nogach.
  -Aaa!! - zapiszczałam podskakując gwałtownie i próbując w jakiś sposób odsunąć się od wody. I to w dodatku zimnej wody!
  -Czy ciebie juz do końca porąbało?! - wydarłam się na Harrego, który raczej niezbyt się przejmować tym co mówię.
  -Nie ale jeśli na 20 min nie będziemy ubrani i gotowi do wyjścia, to spóźnimy się na samolot. - powiedział spokojnie ponownie wpychając mnie pod prysznic, z którego tym razem lala się juz cieplejsza woda.
  -Nienawidzę cię - syknęłam wściekła
  -Oh.. - zrobił smutną minkę choć jego oczy sprawiały wrażenie bardziej zadziornych niż zasmuconych - Mógłbym przysiądz że wczoraj powiedziałaś mi że mnie kochasz i dość głośno krzyczałaś moje imie..
  Prychnęłam wściekła ale i tak przyciągnęlam go do siebie i pocałowałam mocno. W końcu to mój mąż.
  -Hola, hola, moja żono. - zaśmiał się gdy oplotłam nogami jego biodra - Nie wyrobimy się. Jeszcze musimy się ubrać i spakować. A narazie nie jestem aż tak zdesperowany żeby uprawiać z tobą 5 minutowy seks.
  -A jeśli ja jestem - spytałam uśmiechając się zadziornie
  -To będziesz musiała wytrzymać do wieczora - powiedział i powoli puścił moje pośladki, sprawiając tym samym że stanęłam na podłodze.
  Zdenerwowana, wyszłam spod prysznica, wytarłam się szybko i włożyłam jakąś koszulkę i spodnie. Rozczasałam włosy, które wyglądały całkiem znośnie i zrobiłam sobie delikatny makijaż podczas kiedy to Harry się golił. Nie odezwałam się do niego ani słowem, do czasu aż nie przyszedł do mnie, do pokoju sypialnego. 
  -Przepraszam.. - szepnął kucając przy mnie, kiedy to siedząc na kanapie, probowałam zakleić sobie obtarte przez buty miejsca na stopie. - Nie powinienem był cię tak drastycznie budzić ale.. To wszysto mnie trochę przerosło.
  Popatrzyłam na niego w lekkim zdziwieniu.
  -Co przerosło?
  -Cały tej ślub.. Bo.. Teraz już nie będzie tak samo. -spuścił głowę w dół i korzystając z okazji, pocałował czerwone miejsce na moim prawym ścięgnie.
  -Niby czemu? - spytałam oklejając plastrem kolejne zaczerwienienie, które mogło boleć gdy włożę stopę w buty
  -Bo.. Lia.. Teraz wszystko się juz zmieni. Poprostu wszystko! - jęknął żałośnie
  -Skarbie.. - szepnęłam całując go w czoło - Masz wątpliwości?
  -Nie. - odparł natychmiast, a ja się uśmiechnęłam.
  -Więc się nie martw. Będzie dobrze. - uśmiechnęłam się - W końcu nasze życie zależy tylko od nas - dodałam i pocałowałam go szybko w usta. - o ile się nie mylę zaraz mamy samolot więc chyba powinniśmy się pospieszyć.. - zaśmiałam się i wstałam by spakować ostatnie drobiazgi.
--------------------------------
  Dość krótki.. Ale nie mam czasu pisać.. Ta cała (kolejna niestety) przeprowadzka daje się we znaki.. No i obecnie jestem w górach więc dość trudno jest mieć tu wolną chwilę. Ale obiecuje że zabieram się zaraz za kolejny rozdział! 
  See You
  Alex xoxo
  Ps. Nwm czy mój ostatni rozdział przypadł wam do gustu i czy chcecie takie rozdziały częściej.. No nwm na co się nastawić :P piszcie!!



czwartek, 7 sierpnia 2014

Liebster Award

Zostałam nominowana przez http://marzenia-one-direction.blogspot.com
O co chodzi?
Nominację do Liebster Award otrzymuje się od innego blogger'a w ramach uznania za ,, dobrze wykonaną pracę''. Otrzymują ja blogi o mniejszej ilości obserwatorów, więc daje możliwość rozpowszechnienia.
Po odebraniu nagrody musisz odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 osób i musisz je poinformować, oraz zadajesz 11 pytań.


1. Jak masz na imię?
  Ola
2. Ile masz lat?
  14
3. Co się skłoniło do pisania?
  Moja (obecnie niestety) była przyjaciółka 
4. Lubisz pisać?
  Tak
5. Ulubiona książka?
  Kurde.. Za dużo ich.. Ale lubie serie 'Torzsamość Anioła', 'Miłość na kołku' 'Rywalki', 'Elitę', całą serię o Sukubach, 'Wybranka bogów', 'Anna w Paryżu'.. Jest tego więcej!
6. Ulubiony film?
  Ranczo wilkowyje :P i James Bond!
7. Uprawiasz jakiś sport?
  Tak, opierdaling..
8. Czy pokazujesz swoim znajomym blogi?
  Wiedzą że prowadzę ale jakoś nie lubią specjalnie 1D więc nie czytają
9. Masz jakieś inne hobby?
  Pisanie, śpiew, czytanie
10. Jesteś człowiekiem smutnym czy wesołym?
  Trudno powiedzieć.. 
11. Wiążesz swoją przyszłość z pisaniem?
  Jako plan B

  I teraz powinnam nominować blogi.. Laski, zróbmy tak, która chce być nominowana niech napisze w komentarzu, a która nie, to nie. Wg mnie (Sory ale muszę to powiedzieć) to troche zawracanie dupy z tymi nominacjami.. Bez urazy oczywiście! Dziękuje za nominacje i wg ale jakoś niespecjalnie lubie się w to bawić.. Jeżeli ktoś tak, to proszę :)
  A tak wg to rozdział się pisze ale mozolnie.. Ostatnio dowiedziałam się że znów będę się przeprowadzać i rozpaczliwie szukam z mamą mieszkania! A wiecie, troche z tym zachodu jest..
  Tak czy inaczej, rozdział bedzie jak będzie, a narazie do usłyszenia 
Alex

czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 4 'Jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy..' (+18)

KAŻDY KTO PRZECZYTA TEN ROZDZIAŁ, NIECH SKOMENTUJE! TO DLA MNIE BARDZO WAŻNE!!!


-Chodź już - uśmiechnął sie Harry i delikatnie pociągnął mnie za rękę.    
  Rozejrzałam się po sali. Wszyscy byli już mocno pijani albo dawno wyszli. Trzeba przyznać że naszym rodzicom i przyjaciołom, oraz nam samym, udało sie zorganizować niezapomniane wesele. 
  Szłam powoli, starając sie nie przygnieść mojej niesamowicie długiej sukni ślubnej. Najtrudniej było na schodach.. Prawie się wywaliłam.. 
  Kiedy byliśmy już na górze, Harry wyciągnął z kieszeni klucz i mi go podał. Trochę sie zdziwiłam ale go wzięłam. On sie uśmiechnął, ukazując przy tym swoje dołeczki i o nic nie pytając, wziął mnie na ręce.
  -Wariat - zaśmiałam sie kiedy on szedł w stronę pokoju
  -Oj cicho bądź bo cię upuszczę - mruknął lekko wkurzony chociaż na jego twarzy wciąż widniał uśmiech
  -Nie puścisz - mruknęłam, a on udał że mnie upuszcza przez cowbiłam mu paznokcie w szyje
  -Ał - jęknął - Jak tylko wrócimy do domu to je obetniesz, zrozumiano? - spytał
  -Czyli za 2 tygodnie, tak? - spytałam ze zwycięskim uśmieszkiem na twarzy
  -Ale dlacz.. A.. Nie to jak tylko dojedziemy na wyspę 
  -Wyspę? - spytałam lekko zdziwiona
  -Nosz kurwa! - jęknął - Po co ja tyle piłem?! Teraz to ja ci wszystko wygadam!
  -A mnie się to bardzo podoba.. - uśmiechnęłam sie
  -A mnie nie. Otwórz - wskazał na drzwi przed nami.
  Wzięłam klucz i zaczęłam sie siłować z drzwiami. Co prawda lepiej by było gdybym stała na ziemi ale on raczej by mnie nie puścił. Kiedy w końcu, po kilku minutach szarpania, mi się udało, on przeniósł mnie przez próg i dopiero postawił. Wyciągnęłam klucz z zamka i włożyłam go w ten po drugiej stronie drzwi przy okazji go przekręcając. Z uśmiechem odwróciłam sie w jego stronę. Nie to żeby coś ale ten uśmiech który sie pojawił na jego twarzy, trochę mnie przeraził..
  Podszedł do mnie i pocałował. Zrobił to tak niesamowicie delikatnie że aż przeszedł mnie dreszcz. Przez chwile patrzył mi w oczy. Opuszkami palców przejechał po moim policzku. Przygryzłam dolną wargę. 
  -Pozwolisz mi? - spytał
Wiedziałam że czekał już tak długo.. I ja w sumie też. 
 'Oh, tak, proszę!' - krzyczało coś w moim wnętrzu
  -Tak - szepnęłam
  I wtedy przepadłam. Pocałował mnie tak gorąco, tak żarliwie że aż zakręciło mi się w głowie! Oparłam się plecami o ścianę bo czułam że miękną mi nogi. Jęknęłam. Mężczyzna postanowił się nie bawić długo w powolne i długie rozbieranie się. Chciał by to stało się szybko. I ja też.
  Zaczął szukać suwaka od mojej suknie. Miał problemy. Postanowiłam więc mu pomóc i nakierowałam tak jego rękę. Niestety, nawet kiedy miał suwak w dłoni, dalej nie mógł sobie poradzić.
  -Co do diabła?! - warknął
  -Diabła w to nie mieszaj - mruknęłam cicho odwracając się do niego plecami i pazwalając działać dalej. 
  Poszło mu o niebo lepiej. W końcu ją rozpiął. Suknia zsunęły się ze mnie i wylądowała przy naszych kostkach. Nie przejął się tym specjalnie. Złapał mnie tylko w pasie i przemiósł w inne miejsce.
  -Czekaj - powiedziałam szybko podnosząc sukienkę i rzucając ją na krzesło w sposób który miał sprawić że będzie na niej o połowę mniej zagnieceń niż gdyby leżała dalej na podłodze
  -Tak bardzo troszczysz się o sukienkę? - spytał całując mnie w kącik ust
  -Nie chcę żeby się pogniotła - wyjaśniłam zarzucając mu ręcę na szyję
  Mężczyzna położył swoje dłonie ma moich pośladkach i podniósł mnie trochę więc objęłam go w pasie.
  -Kiedy ostatnio to robiłaś? - spytał kładąc mnie na łóżku, a samemu umieszczając się nademną.
  -Myślałam że ten temat mamy już za sobą - prychnęłam szrpiąc się z jego krawatem starając się nie zacząć go dusić.
  -Mamy ale jestem poprostu ciekaw - wyjaśnił lekko speszony
  -Hmm.. - mruknęłam zastanawiając się jednocześnie nadal rozwiązując krawat - chyba w latach 60 jakoś.. 
  Rozwiązałam. Bardzo się ucieszyłam i postanowiłam usadowić się na nim by mieć lepsze położenie do dalszego rozpinania. I tak też zrobiłam, korzystając przy tem z jego chwili nieuwagi.
 Uśmiechnęła się zalotnie. Harry prychnął.
-I tak zaraz będziesz na dole.
Nawet nie próbowałam się kłócić bo wiedziała że mówił prawdę. Zaczęłam poprostu rozpinać jego białą koszulę całując każdy kolejny obszar ktory zostawał odsłonięty. Kiedy doszłam już do końca, mężczyzna nie czekając na nic, zrzucił mnie z sobie lądują tym samym na górze. 
  -Nie cierpie cię. - mruknęłam
  -Mógłbym przysiądz że zaledwie kilka godzin temu przysięgałaś mi że będziesz mnie kochać aż do śmierci.
  Prychnęłam. Do śmierci? To bardzo krótko! Szczególnie jeśli ktoś ma przed sobą wieczość.
  -Czy ty właśnie na mnie prychnełaś? - spytał
  -Możliwe..- A odpowiedziałam robiąc przy tym minę niewiniątka
  -I jak ja mam z tobą wytrzymać to kojca życia.. - westchnął i wrócił do studiowania mojego ciała. Szyja. Ramiona. Obojczyk. Jęknęłam. I wtedy doszedł do piersi.
  Uniosłam się by mógł zdjąć mój biały, koronkowy stanik. Błagałam go by to zrobił bo byłam już wręcz rozgrzana do czerwoności.
  Zrobił to i rzucił nim przez pokój tak że zawisł na żyrandolu.
  -Masz cela - zaśmiałam się
  Ona jednak nie tracił czasu na podziwianie biustonoszu zwisajacego z sufitu. Wolał zabrać się za moją lewą pierś.
  Najpierw ucałować mój sutek który natychmiast stwardniał. Potem zaczął kreślić ma nim kółka językiem. Ssał. Lizał. Muskał. Dotykał. To samo robił z drugą piersią gdy znudziła mu się zabawa tą pierwszą. A ja? Ja wilgotniałam coraz bardziej błagającej by spełnił swoje początkowe zamiaru szybkiego seksu bo to rozwlekanie.. 
  -Harry - jęknęłam - jeżeli zaraz mnie nie weźmiesz, przysięgam, coś ci zrobię! 
  -Cierpliwości - zaśmiał się - Jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy - zadrwił ze mnie zsuwając się w stronę podbrzusza.
  Gdy złapał za rajstopy, poczułam że juz jest blisko. Jeszcze tylko majtki i bedzie we mnie!
  -A co to? - spytał ze śmiechem patrząc na podwiazkę na mojej lewej nodze 
  -Podwiązka - wyjaśniłam krótko. Chciałam by jak najszybciej mnie rozebrał.
  -Aha.. - zamruczał i zsunął ją. Potem rajstopy.
  Zostałam w samych białych majtkach. 
'Zdejmij je ze mnie - krzyczałam w duchu - Proszę! Błagam!'
  Wygięłam się w luk gdy pomasował mnie po wewnętrznej stronie uda.
-Kochanie, spokojnie - zamruczał oraz kolejny tym razem całując mnie w miejsce które przed chwilą gadził - A podobno to ja jestem niecierpliwy.
  -Harry - sapnełam - ja cie proszę! 
  -Słoneczko.. - szepnął pnąc się w górę
  -Harry do jasnej cholery myślałam ze tego chcesz! - krzyknęłam
  -Bo chcę - wyjaśnił powoli - Ale to nasz pierwszy raz i chcę żeby to nie był szybki numerek. W końcu jesteś teraz moja żoną i wypadałoby żebyś zapamiętała noc poślubną na zawsze.
  -Oj tak - prychnęłam - Zapamiętam ją jako dzień kiedy mój MĄŻ strasznie się ślimaczył w doprowadzeniu mnie.
  -Zrobię to dzis jeszcze nie raz - szepnął - Będziesz je jeszcze nosić? - spytał wskazując na biały materiał zakrywających moją kobiecość - Bo widzisz. Przeszkadza mi.
  I wtedy zerwał je ze mnie. Poprostu. I rzucił gdzieś na drugi koniec pokoju.
  -Rozchyl uda - nakazał
Nie trzeba było mi dwa razy powtarzać. 
  -Jejku, jakaś ty mokra - sapnął i wsunął we mnie palec
  Jęknęłam cicho wycinając się w luk mocniej. 
'Wsuń się głębiej! - krzyczało coś w mojej głowie - Wsuń ten cholerny palec! Albo wyjmie go i sam wejdź we mnie!'
  Byłam rozpalona. I to bardzo.
  Harry zaczął poruszać swoim palcem we wszyskich kierunkach. W górę i w dół. W boki. Robił kółka, wychodził i wchodził. Nie pozwalał mi dojść.
  -Mówiłeś ze pozwolisz mi dojść - wysapałam gdy po raz kolejny zmienił pieszczote.
  -Pozwolę. Ale jeszcze nie teraz.
I wysunął ze mnie palec tak gwałtownie że cicho krzyknęłam.
  -Spokojnie - zaśmiał się
  Powoli przysunął swoje wargi do mojej kobiecości i już po chwili poczułam tam jego język. Jęknęłam i oplotłam go nogami w barkach. Nie przeszkadzało mu to jednak bo poruszał językiem tak jak i wcześniej palcami, jak i nie lepiej.
  I właśnie wtedy, po kilku minutach tych pieszczot, poczułam jak rozpadam się na miliony kawałków. Orgazm uderzył we mnie z niesamowitą siłą. Krzyknęłam.
  Kiedy po minucie w niebie, w końcu zeszłam na ziemię, Harry nie miał już na sobie ani spodni, ani bokserek. 
  -Mogę bez prezerwatywy? - spytał
  -Tak - zamruczałam dalej jeszcze przeżywająca orgazm.
Mężczyzna ulokował się nademną rozchylając przedtem moje uda, które w wyniku przeżywanej przyjemności, zacisnęły się.
  Spojrzał mi w oczy. Uśmiechnął się słodko, a ja uczyniłam to samo. Wtedy mnie pocałował, a ja położyłam swoje dłonie na jego plecach. I właśnie wtedy to zrobił.
  Wszedł we mnie. Wcale nie spiesznie. Nie. Powoli, delikatnie. Przebił moją błonę dziewiczą. Syknęłam cicho jednak gdy gdy mężczyzna spojrzał na mnie przestraszony, dając mi do zrozumienia iż może w każdej chwili przestać, uśmiechnęłam się i znów go pocałowałam.
  To nie trwało długo. Najpierw poruszał się wolniej, potem stopniowo przspieszał. W całym pokoju nie było słychać niczego innego prócz naszych szybkich lddechów oraz uderzania ciała o ciało. No i może muzyki z dołu. Przecież ktoś dalej się bawił..
  Wtem, powietrze przeciął mój krzyk. Doszłam. On chwilę po mnie. Przyjemne ciepło rozlało się w moim wnętrzu, rozchodząc się we wszystkie strony. 
  Leżeliśmy tak obok siebie. Nie przytulaliśmy się tylko trzymaliśmy ze ręce. Krew w nas buzowała i dalej nie mogliśmy złapać oddechu. Harry jednak wstał i naciągnął na nas kołdrę.
  -Będziesz zła jeśli odrazu zasnę? - spytał
  -Nie - odpowiedziałam wtulając głowę w jego nagą pierś. - Po takim dniu należy się nam odpoczynek.
  I zasnęliśmy.
-----------
  Od dawna planowałam ten rozdział. Pisałam go po trochu, kasowałam, naprawiałam ale w końcu muszę powiedzieć że jestem z niego dumna. Wyszedł naprawdę nieźle. Nie wiem jakie jest wasze zdanie więc wyraźcie je w komentarzach.
  Kolejny rozdział niedługo. 
  Alex xox


  

Rozdzał 3 'Możecie się pocałować'

  Od naszych zaręczyn minęło już jakieś pół roku. Od tego czasu mieszkałam z Harrym i z Darcy w ich nowym domu. Muszę przyznać że czyłam się jak członek rodziny choć jeszcze nim nie byłam. 
  Jako że Harry zgodził się byśmy 'wytrzymali do ślubu', dość mocno naciskał na jak najwcześniejszych termin. Ja też chciałam by nastąpiło to jak najszybciej. Kochałam Harrego, to chyba jasne ale nie można żyć w celibacie należy czas, prawda? Wiem, mogłam w każdej chwili powiedzieć że mam już dość ale.. Ale poprzysięgłam sobie że tak będzie więc tak miało być.
  Dziś własnie był ten dzień. Dziś naszego ślubu. 
  Przez ostatnie tygodnie gorączkowo przygotowywałam się do niego. Szukałam sukni, butów, innych dodatków, wypisywałam zaproszenia, obdzwaniałam rodzine i przyjaciół, szukałam sali, orkiestry, kateringu i innych tego typu rzeczy. Oczywiście Harry mi pomagał (z wyjątkiem tego pierwszego) ale i tak oboje mięlismy już dość. Jasne, najbliźsi nam pomagali, i to całkiem nieźle ale jednak to my ciągle się martwiliśmy.. Któregoś dnia kiedy leżeliśmy obok siebie, po ciężki dniu w którym to rozwoziliśmy zaproszenia, Harry wyznał:
-Chciałbym żeby było już po wszystkim. 
  Musiałam przyznać mu wtedy rację. Organizowanie wesela to nie jest wcale taka prosta sprawa. 
  Jednak z każdym kolejnym dniem, czułam ten dreszczyk emocji! Jasne że chciałam mieć niezapomniane wesele jednak gdyby było przy tym choć odrobinkę mniej roboty.. Myślę że wtedy myśl o tym dniu byłaby milsza.
  Swoją drogą, gdy tabloidy dowiedziały się o naszych zaręczynowy, wręcz oszalały. Wszyscy ciagle węszyli i wypatrywała czy aby przypadkiem nie kupuje gdzieś suki ślubnej. Niedoczekanie! Jasne że ją kupiłam! I jest cudowna ale chodzi mi o to że.. Że przecież nie powinni tego robić.. Suknia ślubna to taka niezwykła rzecz. Nigdy nie wybaczyłabym sobie gdyby moją ktoś znalazł wcześniej niż zobaczono by ja w dniu ślubu.
  -Jest piękna - szepnęła Kate która została mianowania moją pierwszą druchną. 
  -Wiem. - odparłam skromnie, wpatrując się w lustro..
  Moje włosy były już ślicznie zaplecione. Musiałam przyznać że wyglądam nieziemsko!!
  -Już czas - powiedziała moja mama
  Uśmiechnęłam się. Zdecydowanie nie mogłam się doczekać.

Kilka godzin później..
  -Denerwujesz się? - spytała Kate 
  Skinęłam delikatnie głową. 
  -Będzie dobrze - szepnęła i delikatnie potarła moje ramie
  Uśmiechnęłam się lekko, starając się dodać sobie otuchy.
  I wtedy właśnie zaczęła grać muzyka. Zaraz otworzą się drzwi i.. Oh, nie! Zapomniałam jak się chodzi! 
  Tata wyciągnął ramie w miją stronę. Uśmiechnęłam się. Ok, może jakoś przetrwam ten dzień. 
  Drzwi się otworzyły, a my weszliśmy do kaplicy. Oczy wszystkich były zwrócone w moją stornę. Poczułam że się rumienię choć pod taką warstwą makijażu, z pewnością nie było tego widać.
  Nogi miałam jak z waty. Bałam się że zaraz zrobię coś głupiego. Upuszczę bukiet z pięknych różowych lili. Potknę się o suknię. Zwymiotuje na podłogę. Cokolwiek. Targały mną różne uczucia. 
  I nagle byłam już obok Harrego który uśmiechnął się do mnie promiennie po czym zajął miejsce mojego ojca biorąc mnie pod rękę. Kapłan, coś zaczął mówić ale nie słuchałam. Nie byłam w stanie robić kilku rzeczy naraz jakimi było staranie się by nie zemdleć oraz słuchanie długich wypowiedzi mężczyzny. O nie!
  W pewnym momencie mój ukochany pociągnął mnie na krzesło, a ja zapadłam się w nie z lubością..
-Ślicznie wyglądasz - szepnął muskając delikatnie ustami moje ucho 
  Nic nie odpowiedziała. Byłam zbyt zdenerwowana by myślać racjonalnie ale on chyba nie miał mi tego za złe. Pogłaskał moją dłoń swoim kciukiem, a ja ścisnęlam jego dłoń mocniej. Uśmiechnął się więc ja też to zrobiłam.
  A potem czas jakoś upłynął tak szybko, że aż się zdziwiłam. Znów staliśmy ale tym razem na pierwszym schodku ołtarza. I tym razem wymienialiśmy się słowami przysięgi która miała nas połączyć na zawsze.
  -Ja Harold biorę ciebie Amelio za żonę i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący w Trójcy Jedyny i wszyscy święci. - powtórzył po kapłanie stojący obok niego
  -Ja Amelia biorę ciebie Haroldzie za męża i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący w Trójcy Jedyny i wszyscy święci. - powiedziałam tym razem ja wciąż patrząc mu głęboko w oczy.
  Potem w jakiś niesamowity sposób przekazaliśmy sobie obrączki, nie upuszczając ich w dodatku! Byłam jak w jakimś transie. Nie myślałam racjonalnie! Gdyby nie to że dookoła nas było tylu ludzi, jestem pewna że już dawno bym zemdlała!
  -Ogłaszam Was mężem i żoną. Możecie się pocałować.
  To właśnie zdanie zapamiętałam jako ostatnie bo później Harry mnie objął, a ja odpłynęłam gdzieś daleko..
 --------------------
  Muszę powiedzieć że tej rodział pisało mi się chyba najtrudniej.. Cieszę się że mam go juz za sobą.. Nie będę się rozwodzić nad tym rozdziałem. Poprostu proszę o komentarze (serio, gdyby nie one chyba bym skończyła z pisaniem) i proszę wypatrywać kolejnego rozdziału (będzie dla was całkowitym zaskoczeniem! Już dawno go napisałam ale ten musiał być dodany wcześniej..).
  Tak więc See You!! Alex
 Ps. Kiedy skończę tego bloga, mam zamiar kontynuować bloga ----> http://operacja-1d.blogspot.com więc proszę o dodawanie się do obserwatorów i przeczytanie wcześniejszych postów!

Suknia Lii
Fryzura Lii


sobota, 12 lipca 2014

Rozdział 2 'Kocham cię!'

 CZYTASZ=KOMENTUJESZ


  Nie wiedziałam co dalej robić. Siedzieć i czekać czy poprostu wyjść. W sumie to po co mam czekać? To tylko strata czasu. W ogóle przychodzenie tu to była jednak wielka strata czasu! Wiedziałam ze nie powinnam tego robić. Wiedziałam! 
  Już wstawałam kiedy to usłyszałam kroki. To nie były kroki Harrego. Były za ciche. Jak się potem okazało to była Mała.
  -Cześć. - powiedziałam 
  -Lia! - wydarła się podbiegając do mnie i wskakując na mnie tak że przewróciłam się na kanapę.
  Zdziwiłam się. Poznała mnie? Ale jak..? Może ona dostała od Metatrona dar.. No tak! Wiedziałam! Dostała dar dzięki któremu wyczuwa i rozróżnia aury nieśmiertelnych! Niesamowite! Na świecie taką moc mają tylko nieliczni! 
  Ale w sumie to Harry mógł ją też gdzieś zauważyć i powiedzieć że przyszłam.. Ja zwykle mam za bują wyobraźnię.. Ale przecież jestem w innym ciele. Niby czemu mnie poznała?
  -Tęskniłam - szepnęłam tuląc ją do siebie
  -Ja też - powiedziła Darcy
  Siedziałyśmy tak przez chwilę w całkowitej ciszy. Zaraz jednak Mała poruszyła się i powiedziała 
  -Wiesz że mama już z nami nie mieszka? Powiedziała tacie że nie chce go już widzieć i wyprowadziła się tego samego dnia co ty! 
  -Tak? - uniosłam brew
  -No bo tak naprawdę to potem chciała jeszcze zostać ale tata ją wyrzucił. Ona powiedziała że go nienawidzi i pojechała sobie. Nawet się ze mną nie pożegnała - zasmuciła się.
  Westchnęłam nie wiedząc co jej odpowiedzić, jak ją pocieszyć.
  I wtedy go zobaczyłam. Wszedł do salonu. Był jakiś zaniepokojony i zdenerwowany. Nie wiedziałam co się stało, przestraszyłam się!
 -Harry - wydukałam
-Nic nie mów - powiedział podchodząc do mnie szybkim krokiem. Naprawdę zaczęłam się bać. - Teraz to ty odpowiesz na moje pytanie. Mam dość tego że to ty wiecznie je zadajesz! Teraz twoja kolej! To twoja decyzja wpłynie na nasze życie! Nie moja!
  Nie wiedziałam o czym mówi. Do momentu gdy nie uklęknąć przedemną i nie wyciągnął ślicznego czerwonego pudełeczko w kształcie serca.
  -Kocham cię. Pokochałem cię od pierwszej chwili, tam, na bankiecie. Wiedziałem że jesteś tą jedyną. Chce byś tylko z tobą, z nikim więcej. Wiem że ty uważasz że nie dorosłem do tej miłości i może masz racje ale chce się nauczyć bo nie znajdę lepszego nauczyciela od ciebie - tu zrobił pauzę patrząc mi w oczy - Amelio Aleksandro Kowalska, czy wyjdziesz za mnie? 
  Patrzyłam na niego w rozszerzonymi źrenicami. Wydaje mi się że nawet otworzyłam buzię tak że to cud iż mucha mi tam nie wleciała. Naprawde, nie wiem jak długo tam tak stałam ale wiem ze w końcu Harry przestał się uśmiechać i zaczął wstawać mrucząc 'czyli jednak się nam nie uda..'. Wtedy musiałam zareagować.
  -Tak. - szepnęłam rzucając się mu na szyję, a jako że jeszcze nie do końca stał stabilnie, a był bardziej w kuckach, przewrócił się razem ze mną na ziemię.
  -Naprawdę? - spytał niedowierzając mi chyba - Kocham cie. - szepnął przewacając mnie na plecy i całując tak żarliwie jak chyba jeszcze nigdy - Kocham cię! - powiedział po raz kolejny, a ja się roześmałam. 

Godzinę poźniej
-Jest juz późno. Chyba powinnam się zbierać - powiedziałam, zbierając swoje rzeczy i zdejmując Darcy ze swoich kolan
-Czemu? - spytał Harry
-Co czemu? 
-Czemu idziesz?
-Przecież ja zatrzymałam się u Zayna. Narazie tam mieszkam. - wyjaśniłam spokojnie.
-Z jakiej racji moja narzeczona ma się tłuc w nocy po mieście tylko po to źeby wrócić nas tych do mojego kumpla? O nie, kochanie! Zostajesz tu! - powiedział to głosem nie znoszącym sprzeciwu.
  Złapał mnie za nadgarstek i zaczął prowadzić w stronę schodów.
-Harry - jęknęłam żałośnie próbując się wyrwać ale Mała złapała mnie zaraz za drugą dłoń i razem z Harrym prowadziła mnie na górę. Następnie skręcł w pierwsze drzwi po prawo.
  Moim oczom ukazała się śliczna sypialnia.

(Nie chcę mi się opisywać więc macie fotkę :P)


-Ale.. 
-Obiecuje, będę grzeczny - szepnął 
-Dobrze - zgodziłam się bez namysłu i przyciągnęlam go do siebie całujac mocno. W końcu mogę, nie?
----------
Jesteście niesamowici! 9 komentarzy? Uwielbiam Was! Pod tym rozdziałem też liczę na komentarze!!! 
See You
Alex xox

wtorek, 8 lipca 2014

Rozdział 1 'Wstał i wyszedł'

Przeczytaj notkę pod rozdziałem! 



  Sukienka - jest, buty - są, makijaż - jest i wyszedł naprawdę nieźle, torebka i inne ważne rzeczy - są. Czy czegoś zapomniałam? Mam nadzieje że nie..
  Dobrze, spokojnie, musisz oddychać. Wszystko będzie dobrze.. A co jeśli się nie uda? Jeśli powie nie? Jezu, wtedy się chyba zabije. Zaraz, zaraz! Przecież ja nie będę miała innego wyjścia niż zabić się!


Kilka godzin później..

 Stanęłam przed drzwiami. Moje serce kołotalo, w myślach miałam mętlik, a włosy na całym ciele stanęła dęba z tego zimna. Dygotałam. Śnieg w marcu? Nie dziękuje! Tak samo jak dziękuje za tą chorą sytuacje i szpilki na 12-centymetrowych obcasach w ktłrych o mały włos sie nie zabiłam na schodach pokrytych lodem. Cholerny mróz! Mam juz dość! Czy 4 miesiące sypialnia to nie za dużo? Czy nie mógłby popadać sobie dzieś indziej? Gdzieś gdzie nikomu by nie wadził? Tu w Londynie mamy juz go serdecznie dość! Niech stąd spada! Rany, czemu jestem taka zła? Nie, raczej to złe określenie. Jestem wściekła jak osa i mega zdenerwowana.  Spokojnie, Lia, spokojnie. Przecieżwszystko będzie, dobrze.
  Zadzwonić czy nie. - zastanawiałam się - Zadzwonić czy.. O nie! Palcu, czemu to zrobiłeś? Będę musiała cię sobie odciąć. Mogłeś przecieź poczekać aż mózg się zdecyduje! Ale nie! Ty zawsze robisz wszystko po swojemu! Przysięgam, utnę cię!
  Wtem usłyszałam kroki. Nie! Czemu to się dzieje tak szybko? Chwilkę, muszę uspokoić oddech! A może wrócę jednak do samochodu? Tak, szybko, wracaj do samochodu! Zayn może się wypchać z tym swoim swataniem! Ja nie chce. Nie jestem jeszcze gotowa na tą rozmowę!
 'A kiedy będziesz?' - spytał głos w mojej głowie lecz go zignorowałam
  I kiedy już zaczęłam schodzić po schodach, uważając by nie się poślizgnąć, drzwi otworzyły się.
  Po prawie miesiącu niewidzenia się z Harrym umierałam wręcz z tęsknoty! Gdzie nie spojrzałam, widziałam jego twarz, dłonie, włosy.. Śnił mi się każdej nich której udało mi się zasnąć i słyszałam jego głos w momentach gdy płakałam o północy. Zbyt mocno go pokochałam, zbyt mocno tęskniłam, a obie te rzeczy bolały i raniły podwójnie. 
  Teraz, gdy widziałam go przed sobą, czułam że znów zaczynam żyć. Ale w sumie.. Z jednej strony jakś cząstka mnie właśnie umierała. Moja duma. 
  -Lia - usłyszałam szept, tak cichy że aż niesłyszalny
  -Witaj Harry - powiedziałam po kilku sekundach wpatrywania się w jego zielone tęczówki.
  Staliśmy tak przez kolejne kilka sekund wpatrując się w siebie. Zapomniałam co chciałam mu powiedzieć. Zapomniałam po co tu przyszłam. Poprostu tak stałam i patrzyłam na niego. Na mojego ukochanego.
  -Wejdź, proszę. - wykrztusił w końcu.
  Weszłam bez najmniejszych oporów.,byłam przemarźnięta. Czubki palców chyba nawet mi się odmroziły chociaż nie byłam na dworze znowu tak długo..
  Po zdjęciu płaszcza zdecydowałam się także na zdjęcie szpilek. Przeklnęłam się w duchu za to że założyłam tak przwiewną sukienkę w tak niesamowicie zimny dzień, a właściwie wieczór. 
  Weszłam dalej, kierując się na mężczyzną. Chyba zamopnialam wspomnieć o pewnym ważnym elemencie. To nie był ten sam dom w którym mieszkał kiedyś. To był nowy dom. Piękniejszy. Z piękną podłogą, bosko umalowanymi ścianami i obrazami na nich oraz meblami. Nie potrafię opisać swojego zachwytu gdy zobaczyłam salon, a potem kuchnię.
  Kuchnia była w kolorach białym oraz ciemnym brązie z srebrnymi dodatkami. Na podłodze leżały piękne płytki w delikatnym kolorze kości słoniowej, natomiast sufit był biały. Wszystkie szafki w tym pomieszczeniu były ciemnobrązowe z wyjątkiem dużych biały blatów oraz srebrnych uchwytówd o szafek. Po środku stała wysepką na której stało kilka doniczki z ziołami oraz miska z owocami. Tuż nad nią wisiały dwa, duże, okrągłe żyrandole oświedlające większość kuchni. Z prawej strony wysepki było okno przy którym to kończył się ciąg meblany srebrną lodówkę. Nad kuchennymi błagania wisiało kilka szafek, z jak się domyśliłam, artykułami sporzywczymi takimi jak kawa, herbata czy cukier.
  -Chcesz herbaty? - spytał mężczyzna nie odrywając wzroku od chińskiej porcelany, tak jakby to ona była w tym momencie jego gościem, nie ja.
  -Tak, proszę - potarłam dłonie które juz zrobiły się czerwone. Cholerna pogoda. Przecież jest marzec! Czemu nadal sypie?!
  Dochodząc do wniosku że jestem narazie zbędna w kuchni, poszłam znów do salonu.
  To pomieszczenie było przeciwieństwem kuchni. Tu podłoga była pokryta pięknym drewnem w kolorze wyblakłego brązu który to kolor wydawał mi się w tej chwili niezwykle kuszący. Sufit natomiast był biały z tym że tylko w środku ponieważ części zewnętrze były pomalowane na kolor jasno zielony. Z góry zwisywał kryształowy żyrandol. 
  Ściany były pomalowane kolorem biały z domieszką beżu. To idealnie komponowało się z kanapą, pufą oraz kominkiem w tym samym kolorze. Po środku pomieszczenia, stał szklany stolik pod którym dało się dostrzec puchaty dywan w kremowym kolorze.
  Nie mogąc się powstrzymać, usiadłam na kanapie i powoli przesunęłam stopą po właśny tym dywaniku. Miałam wielką ochotę zamruczeć co natychmiast przypomniało mi moje kocie przygody. Zaśmiałam się cicho. Oj tak.. To były czasy..
  Chwilkę czekałam aż szanowny pan Styles zaparzy herbatę. Gdy przyszedł, o mało nie upuścił tacy. Uznałam to za dobry znak. Chyba..
  Starając się opanować drżenie rąk (marnie mu to wyszło skoro zauważyłam) postawił tace na stoliku i usiadł po drugiej stronie kanapy. Widziałam że chce byćjak najdalej odemnie. Nic dziwnego..
  -Harry. - powiedziałam przechodząc od razu do sedna ponieważ doszłam do wniosku że czekanie na 'dogodny moment' czy też prowadzenie luźniej rozmowy się nic nie pomoże. - Przyszłam tu w jednej konkretnej sprawie i to z jaką odpowiedzą stąd syjdę, będzie miało decydujący wpływ na.. Ymm.. Nasze życie. Więc słuchaj mnie teraz uważnie.
  Mężczyzna przechylił lekko głowę w lewą stronę.
-Kocham cię. Bardzo. Ale nie wiem czy ty kochasz mnie. Wiem że mówisz mi to ale tego nie okazujesz. Nie mogę tracić więcej czasu. Jestem na Ziemi dla ciebie i tylko dla ciebie. Czekałam dość długo aż rozpalę twoje serce i umysł. Czekałam ale nie mogę czekać wiecznie mimo iż dysponuje takim czasem. Ale nie o to chodzi. Czy tej związek ma jeszcze jakiś sens i czy należy go dłużej ciągnąć? Nie wiem. Więc ty mi powiedz. Powiedz mi teraz, poprostu, powiedz, czy chcesz być dalej ze mną. 
  Zakończyłam swój monolog i spojrzałam mu w oczy. Nie wyczytałam z nich nic, nie dlatego że były puste. Nie. Raczej dlatego że mężczyzna wstał, i wyszedł z pomieszczenia nim zdążyłam cokolwiek jeszcze zrobić.
-------------
Witam, Miśki!
Widzę że coraz mniej osób czyta bloga. Jeśli tak dalej nędzis to poprostu skończę z pisaniem.. Ja wiem że są moi wierni czytelnicy ale ja nie mogę tracić po kilka godzin w tygodniu (głownie tych w których powinnam spać bo mimo iż są wakacje to od 8 do 23 jestem ciągle w ruchu) na pisanie rozdziału którego i tak nikt potem nie czyta. Proszę więc każdą osobę która przeczytałam ten rozdział, by go skomentowała. Jeśli nie chce Ci się pisać długiego komentarza, zostaw chociaż ';)' i mi wystarczy. Muszę tylko wiedzieć że ktoś czyta moje wypociny!
  A, jesli ktoś ma znajomego/znajomą  który/a lubi 1D to prześlijcie jej/mu linka ;)
Alex XOX 
  

piątek, 4 lipca 2014

Prolog (cz.IV)

  Przejrzalam się po raz kolejny w lustrze. Uśmiechnęłam się tylko szerzej. Zmiana wyszła mi na dobre. Tak mi się bynajmniej wydawało bo znowu byłam tą śliczną Lią, z brązowymi włosami i dużymi, niebieskimi oczami. Tym razem już na stałe. Koniec z idealną blondynką! Czas na niepowtarzalną brunetkę! Tak, nareszcie mam swoje własne ciało w którym to czuje się najlepiej. 
  Przez ostatnie kilka dni musiałam się na nowo do niego przyzwyczaić. Nie było to łatwe. Owszem, jako Anioł nie mam problemów ze zmianą ciała ale jeżeli chce je zmienić na dłuższy okres, potrzebuje o wiele więcej mocy i czasu. Tym razem na całkowitą przemianę potrzebowalam jakiś 2 tygodni. Jako że przez tak długi czas nie mogłam mieszkać w hotelu (w dodatku byłam przy tym przez większość czasu nieprzytomna) poprosiłam Zayna bym mogła przeczekać ten trudny okres u niego na strychu. Zgodził się bo przecież nie miał wyjścia.. W innym wypadku musiałabym wrócić do Polski i tłumaczyć się ze wszystkiego mamie.
  Zerknęłam na materac leżący w kącie. Była na nim sukienka. Śliczna, niebieska, z najdelikatniejszego materieału jaki kiedykolwiek widziałam. Była odcinana tuż pod biustem i kończyła się troszkę nad kolanem. Dostałam ją od Perrie ze słowami 'będziesz wiedziła kiedy ja założyć'. I miała racje. Dziś był ten dzień.
  Wsunęłam na bose stopy kremowe szpilki i poprawiłam fryzurę. Sukienka. Nie wierze w to co zrobię. Nie wierzę! To jest nieprawdopodobne że ja mam zamiar.. 
  Jasne ze wiedziałam że to zrobię, nieważne co by się stało. Ja juz taka poprostu byłam: zawsze robiłam coś co miałam do zrobienia nawet jeśli bardzo nie chciałam. Ale tym razem musiałam. Dostałam przecież ultimatum. Niby to ultimatum od Zayna który w sumie nie mam nademną żadnej władzy ale jest moim przyjacielem i doskonale wie co dla mnie dobre. Nie chciałabym go stracić. Nigdy. Nawet gdyby ON postawił mi warunek by, zerwała z nim znajomość, nie zrobiłabym tego. 
  Wciągnęłam na siebie szybko sukienkę rozkoszując się delikatnością materiału. Był jak dotyk wiatu nad morzem tuż przed zachodem słońca po pięknym dniu. Jak muśnięcie ogonem kota który akurat przechadzał się po ramieniu kanapy na której akurat siedzisz zaczynaja w kolejną książkę ulubionej autorki. Jak dotyk ukochanego gdy.. Gdy.
  Westchnęłam. 
---
  Jakiś wstęp musi być. Rozdział 1 juz się piszę! Widzicie, mówiłam że w wakacje bd częściej dodawać (rozdział był tydzień temu ale internet znów mi nie działa!)! A tak wg to chwalicie się średnią! Jak świadectwo? Pasek na świadectwie czy tyłku? :P 
  Miśki, serio, piszcie do mnie bo mi tak jakoś smutno.. A tak wg to jak się Wam podoba nowe tło?! Moja przyjaciółka twierdzi ze jest boskie! Ale co Wy o tym sądzicie? Czekam!
Alex xoxo

wtorek, 24 czerwca 2014

Epilog (cz.III)

Stałam na balkonie mojego pokoju hotelowego. Było mi zimno ale jakoś niespecjalnie się tym przejmowałam. W sumie to nawet było mi dobrze.. O wiele lepiej niż w środku. Tam czułam gorąc. I to nie tylko zewnętrzny ale też i wewnętrzny. Ten chłód, tu, na zewnątrz, koił moja duszę. Przynajmniej, tak mi się wydawało..
  -Lia.. - usłyszałam szept Zayna który pojawił się niewiadomo skąd.
  -Odejdź - nakazałam nie odwracając wzroku od pięknej panoramy Londynu.
  Mężczyzna podszedł do mnie i stanął po mojej lewej stronie, kładąc dłonie na zimnej, metalowej barierce.
  -Czemu znowu uciekłaś? - spytał po dłuższej chwili milczenia 
  -Bo ON sie dowiedział o nas.. - odparłam i zwiesiłam głowę, jak dziecko które popełniło jakiś błąd i teraz bardzo go żałuje. Ja żałowałam że powiedziałam Harremu o czymś, o czym nigdy nie powinien się dowiedzieć. Ale dowiedział sie.. 
  -To wiem. Powiedział mi że bardzo żałuje że tak wtedy zareagował. Chciałby z tobą porozmawiać.
  Na te słowa, moje serce się poruszyło. Zdecydowanie przśpieszyło. Zaczęło walić z niesamowitą siłą jakby chciało mi przekazać 'Idź do niego!'. Mój oddech również przyśpieszył. Jednak nie na długo. Zdałam sobię sprawę, że może chce zakończyć wszystko w przyjemny sposób. Tak, byśmy zostali przyjaciółmi. Nie wrogami.
  -Nie mogę z nim porozmawiać. Nie dam rady. - szepnęłam, a po moim policzku spłynęła pojedyńcza łza.
  -Nie twierdzę że teraz. Mówie że powinnaś to zrobić w najbliższym czasie. Lia - spojrzał na mnie i wyciągnął kciuk by otrzeć tą jedną, zabłąkaną łzę. Zawsze tak robił.. Dawniej.. - to wykończy i ciebie, i jego. Żadne z Was tego nie przejżyje. Musisz z nim porozmawiać!
  Odwróciłam się i znów poczęłam przyglądać się Londynowi nocą. Ten widok zdecydowanie leczył złamane serce. Tak samo jak lody czekoladowe w zamrażarce. I ciastka na szafce nocnej. I żelki przy telewizorze.
  -Idź sobie - szepnełam 
  Posłuchał mnie. Odszedł, szepcząc tylko ostatnie słowa 'słuchaj swojego serca'. A ja tam zostałam. Sama, na tym balkonie, patrząc jak Londyn budzi sie do życia mimo iż noc trwa w najlepsze. Czekając, na nowe życie. Czekając, na szczęście. Czekając na Harrego..
---
Króciutki.. Ale to tylko takie zakończenie.. No i musiałam wam nadać jakiś malutki przedsmak tego co będzie dalej.. Nie martwcie się! Będzie IV część! Niedługo.. Mam nadzieje. A teraz do usłyszenia!
Alex

sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział 20 'Jej oczu spływały ogromne, jakoby szklane, łzy'

'Harry'
Wszedłem do domu. Zdjąłem kurtkę i buty, a klucze od samochodu i domu, rzuciłem na komodę. Bez namysłu ruszyłem do salonu. Nikogo tam nie było. Z westchnieniem usiadłem i ukryłem twarz w dłoniach mają ochotę umrzeć. Wtem, usłyszałem krzyki. 
-Nie wyjedziesz! Nie ma mowy! - krzyczał jakiś głos w którym rozpoznałem Caroline - Nie możesz!
 -Mogę - odezwał się drugi, bardziej dziewczęcy głos na który moje serce podskoczyło.
  'Ona tu jest! Możesz jeszcze wszystko naprawić!' - mówiło coś w mojej głowie - 'Idź do niej!'
  I tak też zrobiłem. Nie myślalam. Poprostu wbiegamy na górę po schodach i jak burza wpadłem do pokoju z którego dochodziły krzyki. 
  -Lia - wysapałem
  Dziewczyna spojrzała na mnie swoimi smutnymi, na wskroś błękitnymi oczami w których można było utonąć po czym po chwili spuściła wzrok na.. Walizkę, która była juz prawie pełna. Brakowało w niej tylko kilku ubrań, które, jak zauważyłem, leżały przygotowane na łóżku dziewczyny. 
  -C.. Co? Gdzie ty się wybierasz? - spytałem nie rozumiejąc jeszcze powagi sytuacji.
  -Ona się wyprowadza! - zawyła Caroline mierząc blondynkę morderczym spojrzeniem.
  -Lia.. - szepnąłem podchodząc do niej i próbują złapać jej dłonie
  -Odejdź - zasyczała
  Przerażony odskoczyłem. 
Co się, kurwa, dzieje?! - spytałem w myślach sam siebie - Ah, No tak. Jesteś kompletnym dupkiem i właśnie tracisz kobietę swojego życia!
  -Wyjdźcie, proszę - powiedziała, a ja zauważyłem jak po jej policzku spływa łza. Całkiem spora łza..
  Och, jak bardzo chciałbym ją zetrzeć - pomyślałem
  -Lia, proszę, porozmawiajmy. Błagam! Kocham cię! - próbowałem jeszcze ratować sytuacje ale niestety, tylko bardziej ją pogorszyłem.
-Wiedziałam! Między nami koniec! - wykrzyknęła nagle Caroline
 Nie odpowiedziałem nic. Spojrzałem tylko w te piękne, niebieskie oczy licząc iż dziewczyna coś odpowie.
-Wyprowadzam się! - ciągnie dalej kobieta nie zważając na to że nikt poza nią, nie jest w tym pokoju zainteresowany tym co ma do powiedzenia.
-To się wyprowadź! Ale Mała zostaje ze mną! - krzyknąłem w końcu wściekły starając się dać jej do zrozumienia żeby się wyniosła.
  I tak też się dzieje. Odwróciłem się znów i spojrzałem na moja ukochaną.
  -Lia. Jezu, tak strasznie cię przepraszam!!! Nie wiem co we mnie wtedy wstąpiło! Nie chciałem tego powiedzieć! Przecież wiesz że.. 
  Nic nie odpowiedziała. Włożyła tylko reszte niechlujne złożonych ubranń do walizki. W tym także tą piękną, czarną sukienkę, którą jeszcze kilka godzin temu ją z niej zdejmowałem.
  -Lia, skarbie. Wybacz mi. Proszę! Nie potrafię bez ciebie żyć! - próbowałem dalej mając jeszcze nadzieje że mi wybaczy. Po raz kolejny.
Dziewczyna na chwilę przestała się pakować. Spojrzała na mnie spod długich, czarnych rzęs. Serce mi zamarło. 
  'Czy coś powie? Czy mi wybaczy? A co jeśli nieczego nie powie?!' - mój mózg zaczynął wariować.
  -Będziesz się musiał nauczyć, Harry. - szepnęła po czym zamknęła walizkę.
  Byłem w tak wielkim szoku że nie mogłem się nawet ruszyć kiedy wychodziła z pokoju. Ocknąlem się dopiero gdy Darcy, płaczącej tonem, spytała:
  -Czemu odchodzisz? 
  -Muszę kochanie.. - odpowiedziała
  -Nie musisz! Zostań, proszę! - Mała zaczęła błagać dokładnie jak ja wcześniej. 
  -Obiecuję ci że jeszcze się spotkamy - szepnęła po raz ostatni
  Wybieglem na schody i zobaczyłem jak mój Anioł całuje Darcy w czoło po czym zaczyna się kierować w stronę drzwi.
  Po raz ostatni dziewczyna spojrzała na mnie. Była smutna, a z jej oczu spływały ogromne, jakoby szklane, łzy.
  -Żegnaj, Harry. - szepnęła i wyszła
  Więcej jej nie widziałem..
-------------
  Serio, Miśki! Przepraszam! Wiem, czekaliście jakieś.. 2 miesiące? Ale mam nadzieje że warto było! Ja dopiero teraz znalazłam czas na napisanie rozdziału. Przepraszam. Epilog jest już napisany cały, a prolog cz.IV połowicznie. Czekam więc na komentarze i niedługo dodam kolejny (ale tym razem naprawdę niedługo!!!)
 
 A tak btw to ostatnio znalazłam na Skype pewnego Harrego (podobno prawdziwy..) ale straszny z niego zbok. Gadałam z nim na 4 kontach (ja, mistrz zła..) i nie mam juz więcej ochoty ale gdyby ktoś chciał sobie jaja porobić.. Wakacje są, może ktoś się będzie nudził to wtedy niech wyśle z formularza kontaktowego wiadomość to prześle nazwę i ewentualnie fragment naszej rozmowy jeśli ktoś będzie miał takie życzenia.
  See You Soon!!!
  Alex xox

niedziela, 25 maja 2014

Przepraszam.. :(

  Miśki, jest mi strasznie głupio że od miesiąca niczego nie dodałam. Jest to spowodowane wieloma rzeczami ale najważniejszą z nich są testy ktore będę miała przez cały kolejny tydzień. Z każdego przedmiotu bd miała jakby egzaminy gimnazjalne (mimo iż jestem w 2 klasie więc są to tak jakby testy semestralne o których dowiedzieliśmy się miesiąc temu). Przez ten tydzień bd miała całkiem sporo stresu (więc jak możecie to trzymajcie za mnie kciuki :P), potem w następnym egzamin z angieslkiego (ma być tylko podstawa ale cholera nie wiadomo co się szkole zamarzy -.-) i potem bd poprawiać i poprawiać bo pewnie oceny mi polecą.. I jeszcze bd miała projekt który każdy musi zrobić w gimnazjum. Mam już fragment 20 rozdziału ale najlepiej pisze mi się w nocy, a teraz nawet noc mam zawaloną.
  Tak więc, podsumowując, nwm kiedy dodam kolejny post ale na 100% bd to w czerwcu wiec zaglądającej tu czasem :P

I NA KONIEC CHCE PODZIĘKOWAĆ ZA 60.000 WEJŚĆ! NAWET KIEDY NIE DODAJE, WY TU WPADACIE! DZIĘKUJE!!! 

Alex xox

Jak coś to piszcie do mnie! Formularz kontaktowy gdzieś tam jest po prawej! ------>

wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 19 'Żegnaj..'

 Pół godziny później w hotelu Big Apple
  Poczułam jak jego dłonie obejmują mnie od tyłu. Przesunął je na moje uda, a następnie wsunął pod sukienkę.
  -Harry - jęknąłam
On jednak nie miał zamiaru przestać. Ja w sumie też. Miałam już dość tego ciągłego odwlekania. Ciągle mówiłam 'później' i 'później' i w sumie nic z tego nie miałam. Teraz mam swoje 5 minut, może dłużej, mam nadzieje.
  Jego dłoń musnęła wewnętrzną stronę ud i przesunęła się wyżej. Opuszkami palców dotknął moich koronkowych majtek.
  -Pozwolisz? - spytał
 Bez zastanowienia odpowiedziałam 'Tak'.
I wtedy się zaczęło.
 Mężczyzna obrócił mnie twarzą w swoją stronę. Popatrzył mi w oczy. Widziałam małe iskierki które w nich tańczyły. Tak..
  Pchnął mnie na łóżko. Na tyle mocno bym upadła, na tyle delikatnie by nie stała mi się krzywda. Następnie sam ulokował się dokładnie nademną. Zaczął rozpinać koszulę. Nie chciałam by to robił. Złapałam jego dłonie i odsunęłam. Sama zaczęłam powoli rozpinać guziki. Przy ostatnim zatrzymałam się na chwilę. Przygryzłam wargę i musnęłam palcem jego tors.
  -Będziesz mieć na to całą noc - szepnął - Obiecuje. Ale teraz zdejmij to ze mnie! - powiedział to takim władczyni tonem ze nie miałam nawet siły dyskutować. Natychmiast rozpięłak ostatni guzik i wspólnymi siłami zdjęliśmy jego koszulę.
  W tym momencie on zainteresował się moją sukienką. Czarną, dość krótką, bez ramiączek. Przysunął swoje usta do brzegu górnej części. Ucałował skórę nas nią. Zaczął podążać szlakiem w stronę drugiej piersi. Jęknęłam.
  -Nawet nie zacząłem - zaśmiał się - Gdzie to ma suwak? - spytał
  -Z boku - wychrypiałam
  Nie musiałam długo czekać. Złapał na suwak i już po chwili byłam do połowy w negliżu. Cóż, oprócz stanika który swoją droga, był bardzo ciasny! 
  -Hmm.. Co my tu mamy..
Ucałował miejsce między piersiami. Wyrwał mi się kolejny jęk. Czemu tak reaguje?
  -Jesteś bardzo delikatna. Mam nadzieje że nie sprawie ci dziś bólu.
  Po tych słowach wsunął dłoń pod moje plecy. Widocznie postanowił się dobrać do stanika. Uniosłam się by jakoś mu ułatwić zadanie ale nic to nie dało. Usiadłam więc na chwilę. Nie długą bo gdy tylko stanik został usunięty, ja znów wylądowałam plecami na łóżku. 
 Tym razem przez dłuższą chwilę patrzył na moje piersi. Głownie na sutki które jakiś czas temu stwardniały i teraz kształtem przypominały małe, różowe kamyczki.
  -Belle.. - zamruczał i zaczął ssać jeden z nich.
  Wbiłam paznokcie w pościel. Och, aniołowie! Czym jest w porównaniu z tym, Raj?!  Jeśli sądzicie że znacie już wszystkie przyjemności, zdecydowanie się mylicie! A przecież to dopiero początek! 
  Zaczęła, czuć jak kule ognia przesuwaja się w dół. Tam gdzie bywają bardzo, bardzo rzadko. Jezu! Jeśli on zaraz nie przestanie to..
  Coś mną trząsnęło. Ewidentne. Poczułam jak odpływam. Daleko, bardzo daleko.. I nagle spadłam. Spadłam bo znalazłam się zbyt wysoko. Zbyt wysoko, nawet jak dla Anioła który przecież mieszka w chmurach.. Na szczęście, upadek nie był zbyt bolesny, a wręcz przyjemny bo znalazłam sie spowrotem w ciepłych, mocnych ramionach.
  -Widzę że ty już doszłaś - zaśmiał się i cmoknął drugi sutek - Nie wiem czy moge zrobić to samo z drugim, straszny z ciebie krzykacz..
  Roześmiałam się, na tyle, na ile mogłam bo wciąż w z trudem łapałam powietrze. 
  -Ale nie chce żeby on się poczuł niedoceniony - i ponownie rozpoczął całą procedurę. Lizał, ssał, całował. Bosko.. Wiadomo był jak się to wszystko zakończyło.. Oczywiście że krzyczałam. Kto by nie krzyczał na moim miejscu?!
  -Minęło dopiero 5 minut od kiedy tu jesteśmy, a ty już mnie przyprawiają o palpitacje serca!
  -Nie sądzę. - odparł i powoli zaczął się zsuwać niżej, kreślącymi językiem mokrą linię w dół mojego brzucha.
  -Ależ tak! - wykrzyknęłam gdy doszedł do mojego pępka
Mężczyzna tylko się zaśmiał i do końca zsunął ze mnie sukienkę. Po chwili jednak  zauważył że mam na sobie rajstopy. Spotkał je ten sam los co mojej sukienki. Byłam już tylko w majtkach. 
  -Wiesz co? To niesprawiedliwe że ja jestem prawie naga, a ty dalej ubrany - zarzuciłam mu i pchnęłam go na plecy.
  -Wow.. - zamruczał gdy zaczęłam się dobierać do jego spodni, a dokładnie paska - Robiłaś to już kiedyś? - spytał nieoczekiwanie
  -Yhm. - odparłam próbując odpiąć pasek
  -Myślałem że jesteś dziewicą. 
  -Bo jestem ale w tym ciele. Przecież wiesz że przechodzę proces zwany reinkarnacją - wyjaśniłam spokojnie nadal szamocząc się z metalową zapinką.
  -Czyli że już kiedyś to robiłaś.. A dużo razy?
  -Co to za pytania? - zaśmiałam się nerwowo czując że wchodzimy na grząski grunt.
  -Wiesz.. Muszę się dowiedzieć co preferujesz.. - wyjaśnił
  -Nie wiem. Nie pamiętam.
  -Jak możesz nie pamiętać? - zdziwił sie Harry
  -To było tak dawno.. - westchnęłam
  -Dawno? Czyli kiedy? - dopytywał się
  -Jezu, Harry! Naprawdę cię to interesuje?! - wkurzyłam się i zeszłam z niego czując że cały romantyczny nastrój, prysł.
  -Tak! - wykrzyknął
  -Ale ja nie pamiętam! Przecież ja miałam tyle wcieleń.. Ja nawet ich nie pamiętam! Założę się że Zayn też!
  Mężczyzna przeszył mnie wzrokiem.
-Ty. I. Zayn?!  WY ZE SOBĄ SPALIŚCIE?!
  No pięknie. 
-To był tak dawno! 
-A CO TO MA DO RZECZY?! - Harry nie przestawał krzyczeć
-TO ŻE WTEDY CIĘ JESZCZE NIE ZNAŁAM!!! - teraz ja też krzyczałam
  Nie mogłam uwierzyć że to się dzieje naprawdę! 
-ALE MI O TY, NIE POWIEDZIAŁAŚ! - odgryzł się natychmiast
  Złapałam stanik i założyłam go w ekspresowym tempie. Zrozumiałam że już raczej nic nie wyjdzie z dzisiejszego wieczoru oprócz dwóch złamanych serce.
  -A PO CO MIAŁAM CI TO MÓWIĆ? I W JAKI SPOSÓB NIBY? DZIŚ PRZY KOLACJI W WIELCE SUBTELNY SPOSÓB MIAŁAM CI OZNAJMIĆ ŻE SPAŁAM KILKAKROTNIE Z TWOIM KUMPLEM A TERAZ MAM ZAMIAR ZROBIĆ TO Z TOBĄ?! OCH, NA LITOŚĆ BOSKĄ, GDYBYM WIEDZIAŁA ŻE CIE POZNAM TO PRZEZ KILKA STULECI BYŁABYM DZIEWICĄ TYLKO PO TO ŻEBYŚ POTEM MÓGŁ SIĘ CHWALIĆ ŻE RUCHAŁEŚ CNOTLIWEGO ANIOŁA!
 Zamilkł na chwile. Była cały czerwony z złości. Ja też. Poprostu kipiałam! Miałam dość. Wciągnęła na siebie rajstopy i sukienkę w oczekiwaniu na jego dalsze słowa. Ale on milczał. Miał zaciśniętą usta w taki sposób że tworzyły idealnie prostą linię.
  -No co? Nic nie powiesz? - spytałam wkurzona stając przed nim w rozkroku na moich 12-centymetrowych szpilkach w których dorównywałam mu wzrostem.
 Ale on w tym momencie nieźle mnienzaskoczył bo spokojnym głosem, jakby starając się naprawić swoje wcześniejsze wystąpienie, rzekł:
  -Nigdy bym czegoś takiego nie zrobił. Wiesz o tym. Co nie zmienia tego że mi nie powiedziałaś.
  -Mówie teraz. - wysyczałam
  -Miałaś tyle czasu. 
  -I co? 
  -I mogłaś mi powiedzieć. - mówił dalej spokojnie co mnie zaczęło już tak irytować że miałam ochotę poprostu wyjść. Ale przecież obiecałam mu ze już nigdy nie ucieknę. Więc zostałam.
  -Ale nie powiedziałam. I co? Nie zmienimy przeszłości.
  Zamilkł. Już myślałam że będzie dobrze ale on nie skończył.
  -Ile razy z nim spałaś? I z kim jeszcze spałaś?
  Wbiłam w niego pełne zdziwienia spojrzenie. Co?! No chyba sie pomylił jeśli sądzi ze będę mu o tym opowiadać!
  -NIE WIEM I MNIE TO NIE INTERESUJE! - wydarłam się
  -ALE JA CHCE WIEDZIEĆ! - on też nie dbał już o ton głosu 
  -A jeśli ci nie powiem? - zadałam mu pytanie które, jak myślałam, troche go ostudzi.
  -To będziemy musieli się rozstać.
  Zamilkłam. Byłam w szoku. Stawiał sprawy z przyszłości ponad naszą miłość? Owszem, wiedziałam że w porównaniu ze mną Harry jest niedojrzały emocjonalnie ale przecież my sie kochamy! Czy powinny nas obchodzić takie rzeczy? Nie! Mnie nie interesuje to z Iloma kobietami spał więc czemu jego interesuje to z iloma mężczyznami spałam ja? 
  Niestety, straciłam już wszelką nadzieje. Wiedziałam że nie moge zrobić już niczego innego jak tylko to wszystko zakończył, mimo iż moje serce krwawiły niemiłosiernie, a ja wiedziałam że tylko on mógłby je uleczyć.
  -Czyli to koniec? - spytałam zrozpaczona, a w moich oczach zgromadziły się łzy.
 Nic nie odpowiedział tylko stał tam dalej milczący. Nie pozostało mi już nic innego jak wyjść.
  -Żegnaj, Harry. - powiedziałam zrozpaczona kierując się w stronę drzwi.
Wybiegłam i już nie wróciłam.
---
Rozdział pisany z pomocą (głowie pierwszej części) mojej przyjaciółki! Wielkie dzięki! 
A pozatym.. Nie spodziewaliście sie, co? Wiem.. Ale ja już dawno planowałam ten rozdział.. Muszę przyznać że jestem z siebie zadowolona. A teraz idę obejrzeć film i się uczyć do matmy 😑 BŁAGAM, NIECH MNIE KTOŚ RATUJE!
  Tak czy inaczej PROSZE O KOMENTARZE!!! 
I do zobaczenia! 
See You
Alex

A to taka ciekawostka ze Skype..

niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 18 'Słodkie, słodkie Walentynki..'

2 miesiące później; Walentynki.

  Ułożyłam na stole kilka kilka kolejnych kawałków pieczywa wyciętych w serduszka. Muszę przyznać źe jestem z siebie bardzo dumna. Stół wyglądał niesamowicie!
  Na białym obrusie zostały ułożone białe talerze, a obok nich sztućce. Dodatkowo ustawiłam filiżanki z białej porcelany. Na środku stołu było kilka innych, większych i mniejszych talerzy. Na jednych były różne plasterki serów i wędlin wycięte w serduszka, na kolejnym przeróżne warzywa: pomidory, ogórki, papryka, marchewka,  i inne. Na mniejszym kilka kostek masła, również wyciętych foremkami w serduszka. 
  Na deser upiekłam babeczki które po przekrojeniu miały w sobie serduszka, w miseczkach dla każdego zrobiłam sałatki owocowe z różnymi owocami. Oczywiście, wyciętymi w serduszka. Ponieważ mi się nudziło czekanie na babeczki, usmażyłam też kilka małych naleśników dla Darcy (doskonale wiem że nienawidzi szynki i na śniadanie woli coś słodkiego).
  Sam stół został dodatkowo posypany różnokolorowymi serduszkami. Strasznie dużo tych serduszek.. Myślałam czy to aby nie przesada ale to wygląda tak uroczo!
  Poszłam jeszcze tylko po herbatę i kawę do kuchni. Ułożyłam też obok kostki cukru (jakże mogłoby być inaczej jak tylko serduszka!)
  Nagle, gdy wzięłam do ręki tacę z napojami, ktoś położył mi ręce na biodrach. Aż podskoczyłam.
  -Szczęśliwych Walentynek - zamruczał Harry, całując mnie w szyje.
-Nie strasz! - zbeształam go odwracając się do niego przodem.
-Przepraszam - szepnął cmokając mnie w nos.
-Wstały? - spytałam wyglądając przez jego ramię by sprawdzić czy nikt nie podgląda nas z salonu.
-Dopiero co je obudziłam więc myśle że mamy jeszcze chwile sam na sam - delikatnie wsunął dłoń pod moją koszulkę.
  - Yhm.. - mruknęłam i sama wsunęłam swoje dłonie pod jego bluzkę.
Mężczyzna zatrzymał się na chwile i przyjrzał mi się dokładniej.
  -Czy ty się aby napewno dobrze czujesz? - spytał
Ale nie zdążyłam odpowiedzieć bo usłyszałam kroki w korytarzu, a po chwili do salonu wbiegła Mała. 
  -Wow! - wykrzyknęła gdy zobaczyła syto zastawiony stół
  Uśmiechnęłam się i postawiłam na stole przygotowaną wcześniej kawę, a dla Darcy herbatkę.
  -Ale ładne.. - szepnęła 
  -Śliczne, co? Lia pewnie musiała wstać bardzo wcześnie. - rzekł Harry sadzając mała na krześle 
  -Taak.. Moge naleśnika? 
Harry zerknął w moją stronę. Skinęłam tylko głową i usiadłam na krześle obok niej.
  -Smacznego. - Harry usiadł obok mnie i zabrał się za robienie sobie kanapki.
Po chwili w jadali pojawiła się też Caroline. 
  -Oo.. - zatrzymała się - Co to? 
  -Śniadanie - odpowiedziałam skromnie
  -Jeśli smakuje tak samo jak wygląda to z pewnością jest przepyszne! 
  Zdziwiłam się. Czyżby dziś obudziła się w jakimś lepszym nastroju? 
  -Też mam taką nadzieje - uśmiechnęłam się tylko.

Wieczorem w restauracji
  -Smakowało? - spytał Harry wycierając usta serwetką
  -Tak, było pyszne.. - westchnęłam robiąc to samo 
  Byłam w szoku. Siedzieliśmy w jednej z tych drogich restauracji dla VIP-ów, a dookoła nas było całkiem sporo innych zakochanych par. Nie mam pojęcia jak Harremu udało się nas tu wcisnąć! Przecież rezerwacje trzeba robić z conajmniej miesięcznym wyprzedzeniem.. A może..
  -To co teraz? Spacer?
W tym momencie w mojej głowie pojawił się jakiś szatański pomysł. Tak, dokładnie. W głowie Anioła pojawił się szatański pomysł. Ja nie wiem czemu ale spodobał mi się on. To pewnie przez to wino..
  -Mam pewną propozycję.. - mruknęłam cicho puszczając mu oczko
Zobaczyłam zdziwienie na jego twarzy które po chwili zastąpił uśmiech.
  -Czy to to, o czym myśle?
Tylko się uśmiechnęłam.
  -Poproszę rachunek - rzekł Harry do kelnera który akurat przyszedł zabrać nasz talerze
  -Karta czy gotówka? - spytał młodzian
  -Gotówka. - odparł nie odrywając odemnie wzroku
Gdy kelner odszedł, Harry powiedział:
  -Coraz bardziej mnie zaskakujesz..
  Zaśmiałam się tylko. 
  -Zapowiadają sie naprawdę słodkie, słodkie Walentynki.. - uśmiechnął się 
---
Wiem, nawaliłam i to strasznie.. Ale nie martwcie sie! Kolejne rozdziały są już gotowe, a epilog w trakcie pisania! Tsa.. Wygadałam się.. Niedługo bedzie koniec III części ale BĘDZIE JESZCZE IV CZĘŚĆ!! Więc nie opuszczajcie mnie! 😄 Następny rozdział dodam niedługo.. 😊 Sądzę że będzie to dla Was nielada zaskoczenia!
Do usłyszenia
Alex
Ps. Możecie do mnie pisać na mojego maila z formularza kontaktowego po prawej!

Babaczki

Sałatka

Naleśniki dla Darcy

Kawa

Kolacja Harrego i Lii

niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 17 'Ja tak moge cały dzień ale zaraz babcia wyjdzie z kijem baseballowym i nas po głowie zdzieli'

  Nareszcie wyjeżdżamy z tego przeklętego miejsca! Byliśmy tu tylko 4 dni, a ja się czuje jakbym siedziała tam wieczność! Jak w więzieniu! Czemu? Bo wszędzie gdzie tylko sie spojrzałam to ludzie patrzyli na mnie dziwnie.. Matka Harrego, ojczym, ojciec który wpadł pod pretekstem 'że się stęsknił', babcią i dziadkiem mówiącym że się nudzą sami. No ja wszystko rozumiem ale już szlak jakby może człowieka trafić!
-Już po wszystkim, słońce. - szepnął mężczyzna przytulając mnie kiedy nareszcie udało się nam znaleźć samym przy wkładając do bagażnika, walizek. 
-Jeszcze nie. Trzeba się z nimi pożegnać - westchnęłam zaciągając sie jego boskimi perfumami które wypsikał w szyję.
-A potem pojedziemy do domu..
-..do Caroline - dokończyłam z westchnieniem
Zamilkł. 
-Czyli że nasze życie to jedna wielka porażka? - spytał całują mnie w głowę
-Nie. - odparłam 
  Odsunęłam swoją głowę od jego szyi. Przesunęłam dłonie z jego pleców, w górę, aż do burzy jego loków, wsunęłam w nie z lubością palce. On mocniej złapał mnie w biodrach. Przejechał językiem po swojej górnej wardze. Zagryzłam swoją dolną.
-Będziemy tak stać czy w końcu sie pocałujemy? - spytał lekko zniecierpliwiony po dłużeszej chwili patrzenia sobie w oczy
-Twoja cała rodzina patrzy - szepnęłam nie odwracając wzroku
-Skąd wiesz? - zdziwił sie
-Bo czuje ich obecność - westchnęłam
-No to niech sobie popatrzą bo maja na co - zaśmiał sie i cmoknął mnie w czubek nosa.
  Po sekundzie zbliżył swoje wargi do moich. Delikatnie je ucałował. Oderwał się li znów zbliżył. Ponownie tylko mnie cmoknął.
-Długo masz zamiar się tak droczyć? - spytałam rozzłoszczona
  Zaśmiał się.
-Chciałem tylko sprawdzić jak bardzo tego chcesz.
-Bardzo - odparłam i mocniej przyciągnęlam jego głowę.
  Nasze wargi sie spotkały. Rozchyliłam delikatnie swoje, aby mógł wsunąć w nie swój język. Już po chwili nie wiadomo było co sie dzieje. Nasze języki tańczyły w erotycznym tańcu. Raz jeden był na górze, raz drugi. Przemychały się między sobą, to do mojej jamy ustnej, to do jego. W mojej, on sprawdział moje uzębienie, podniebienie. U niego, ja. 
  Nagle, delikatnie mnie puścił. Zaczął z lubością ssać moją dolną wargę. Jęknęłam cicho. Ugryzł mnie delikatnie. Westchnęłam. Ssał, lizał, gryzł, skubał ją. Błagałam wręcz by nie przestawał. Ale przestał. Spojrzałam na niego smutno, z pytaniem.
-Ja tak moge cały dzień ale zaraz babcia wyjdzie z kijem baseballowym i nas po głowie zdzieli - zaśmiał się
  Posłałam mu ciepły, acz zarazem smutny uśmiech.
-Kotku, obiecuje Ci że jeszcze to powtórzymy - ucałował mnie ostatni raz, w usta, długo, przeciągle. - A teraz chodz po reszte rzeczy.
  Objął mnie ramieniem, a ja ulokowałam swoją rękę nad jego biodrami. Powoli szliśmy tak w stronę domu.
-Ja pójdę po walizki, a ty ubierz Darcy. - zadecydował i natychmiast pognał na górę
  Chcą nie chcę, musiałam się dostosować do jego zarządzeń. Wyszłam więc z przedpokoju i weszłam do salonu.
-Kochanie - powiedziałam z uśmiechem do Małej bawiącej się z czarno-białym kotem - Wracamy do domku. Musimy sie ubrać.
-Dobrze - odparła mała i wstała po czym pobiegła do przedpokoju założyć butki.
  Uśmiechnęłam sie sama do siebie i poszłam za nią. Całkiem nieźle wychodziło jej to całe ubieranie się ale wolałam jej jednak być blisko gdyby potrzebowała pomocy.
 -Zaraz po was przyjadę tylko to zaniosę - rzekł Harry wybiegające na zewnątrz tachając kilka toreb.
 Patrzyłam na Małą jak wiąże buciki. Ostatnio umiała robić coraz więcej rzeczy sama. Byłam z niej bardzo dumna! 
-Lia, czy mogłybyśmy na słówko? - spytała babcia Harrego która jako jedyna w miarę mnie polubiła.
-Jasne - odparłam po czym spojrzałam na Darcy - Poradzisz sobie?
  Mała pokiwała główką i sięgnęła po czapeczkę. 
 Ruszyłam więc za starszą kobietą do salonu. Usiadłyśmy więc i kobieta popatrzyła na mnie wnikliwie. Czułam się trochę niezręcznie ale uznałam ze już lepiej nie grabić sobie więcej.
-W życiu widziałam już wszystko - powiedziała nagle jakby wyrwana z transu - ale nigdy nie sądziłam że spełni się moje największe marzenie.
 Zdziwiłam się na te słowa. 
-Czy Harry wie? - spytała
-O czym? 
-O tobie, Aniele.
  Patrzyłam na nią lekko przerażona. Skąd ona wiedziała? Oczywiście, są ludzie którzy widzą anioły. Najczęściej są nimi niemowlaki i osoby bardzo stare.. Rzadko się spotykam z czymś takim..
-Tak. - odparłam
-Czy mogłabym cię prosić o dwie rzeczy? - odezwała się po kolejnej chwili milczenia
-Oczywiście.
-Po pierwsze: nigdy już nie każ mu na siebie czekać, nie uciekaj. On bardzo cię kocha. A ja jak każda babcia chce dla niego dobra.
-Wiem. - szepnęłam
-A drugą jest.. Hmm. Pytanie. Ja wiem że już nie wiele czasu mi pozostało. Powiedz mi więc kochanie czy mam szansę widzieć to co i ty tam na górze?
 Zamknęłam oczy. Raj. Nie widziałam go tak dawno! Ale i tak pamiętałam wszystko doskonale. Drzewa stworzone ze Światłości, zielona trawa z krzyształkami rosy, niebo, błękitne i piękniejsze niż wszystkie te które się widziało. Tak, to zdecydowanie jest najpiękniejsze miejsce.
  Otworzyłam oczy i sięgnęłam po jej dłoń. Ponownie je zamknęłam. Trzymałam ją delikatnie i mruczałam pod nosem cicho słowa. 
 -Tak. - szepnęłam cicho patrząc w jej przeszłość - Ale nigdy nie wiadomo co przyniesie przyszłość - dokończyłam
---
  Witam serdecznie! No cuż, dodaje coraz rzadziej.. Fakt. Ale muszę Wam teraz wyjaśnić czemu.
  1. Miałam problemy z internetem. Pisze na iPadzie bo mój komputer się rozlatuje, a on ostatnio mi upadł i teraz trudno jest mi znaleźć miejsce w którym internet działa (trudno mi to wytłumaczyć więc najprościej będzie 'Nie wyłapuje mi nigdzie żadnej sieci')
  2. Wczoraj skończyłam się przeprowadzać. Moi rodzice się.. Ymm.. No rozstali i był to dla mnie dość trudny okres, dalej jest. 
  3. Wena teź trochę mnie opuściła.
Dobrze, postaram się od dziś dodawać systematycznie, czyli co tydzień w niedzielę. See You!!!
Alex xox

Podoba się? Moje dzieło..

niedziela, 16 lutego 2014

Rozdział 16 'Nie uważasz że ta modelka jest seksowna?'

Złączył nasze usta w pocałunku.
  I kiedy tak całkowicie się zatraciliśmy w nim, do pokoju ktoś wszedł..
-Tato, babcia się pyta gdzie Lia będzie spała? - szepnęła cichutko mała dziewczynka stając w drzwiach i patrząc na nas bystrym wzrokiem.
-Tutaj. - odparł spokojnie patrząc na mnie przenikliwie. Uśmiechnęłam się tylko.
-Nie ma mowy! - usłyszeliśmy krzyk.
  No tak. Można się było spodziewać że była gdzieś w pobliżu. 
-Darcy jest za mała żeby na coś takiego patrzeć! - tupnęła nogą stając po środku pokoju ze skrzyzowanymi rękoma.
-Na co? - zdzwiwiłam się chyba nie do końca nadążajac za tempem myślenia przyszłej (najprawdopodobniej) teściowej.
-Na Was i.. No.. Jak.. Wy.. Wiecie o czym mówie! - wydarła się
-Mamo, poproszę Cię na słówko. - mruknął Harry i odszedł z mamą gdzieś, starannie zamykając za sobą drzwi.
-Babcia Cię nie lubi? - spytała Mała przytulając się do mnie, a w sumie dokładniej do mojej nogi
  Nie wiedziałam co miałam odpowiedzieć więc tylko ukucnęłak i przytuliłam się do niej mocno. Tak bardzo żałowałam że nie jest moją córką. Ale sama jestem sobie winna! (Sytuacja z pierwszych rozdziałów cz.II)
  
Godzinę później.
  Na serio starałam się nie wchodzić Jej w drogę! Ja jestem tylko gościem więc muszę być miła i grzeczna. Na dodatek jestem kim jestem (Anioł ma zawsze ciężko..) i to już na dobre zawiązuje mi ręce żeby cokolwiek odpowiedzieć na jakąś jej zaczepkę. 
  'Skarbie, a co u Melody? Może do siebie wrócicie co? To była bardzo dobra dziewczyna!'
  'Nie uważasz że ta modelka jest seksowna?'
  'Kotku, kup sobie kotka. Będzie z nim mniej problemów'.
Cuż, to ostatnie doprowadziło mnie do takiego śmiechu że o mało nie spadłam z krzesła. Cuż. Dobrze że nic więcej bo gdybym przez przypadek się przed tym napiła.. Mogłoby się to źle skończyć!
  Ale wracając, twierdziła że złe było to że Harry był ze mną czy ze nie był z Caroline bo chyba nie zrozumiałam do końca. Nie chciała żeby ze mną spał. Ok. Nie spaliśmy razem w sensie który ona sobie wyobrażała. Spaliśmy razem w sensie dosłownym. I raczej nie mieliśmy z tego powodu zbyt wielkich wyrzutów sumienia bo przecież tak na prawdę nie zrobiliśmy niczego złego. Więc w czym problem? Ona Caroline i tak nie lubiła. Ja wiem że to nie jest dobrze jak rozdzice są rozwiedzeni czy coś ale no ludzie! Chyba lepiejmmieć szczęśliwą rodzine niż nie szczęśliwą. Potem jak mała sobie przypomni swoje dzieciństwo to wcale nie będzie go dobrze wspominać.
  Chyba jestem za głupia na świat ludzi. Owszem, posiadłam całą wiedzę Boga, ale je jego mądrość..
-Lia - szepnął cicho mężczyzna głaszcząc mnie po plecach - Uśmiechnij się. Nie lubie jak płaczesz.
-Nie chce. - odparłam mocniej tylko wtulając głowę w poduszkę
-Aniele. Azahtro. - zamruczał całując moje ramię - Pozwolisz żeby takie coś Cię wyprowadziło z równowagi? - spytał 
 -Tak.
-Yhm.. No jasne - całował mnie dalej zsuwając wargi niżej, w okolice klatki piersiowej
-Zostaw - jęknęłam
-Nie. Dopuki się nie uśmiechniesz
-Może wejść Twoja mama. Albo Darcy.
-To wtedy się im powie że potrzebujemy prywatności - zamruczał skubiąc zębami fragment mojej koszuli
-Harry, czy chociaż raz mógłbyś przesatć myśleć tylko o jednym? - krzyknęłam odwracając się do niego przodem.
  Zamarł.
-Twoje oczy.. - szepnął
  Wstałam. Podesłam do lustra. Były niesamowicie jasne. Zbyt bardzo. Aż raziły. Odwróciłam się w inna stronę.
-Nie patrz bo oślepnesz - nakazałam
-Ja tam się nie boje! - wypiął dumnie pierś
Zaśmiałam się cicho. Było rozkoszny.
-Nie śmiej się ze mnie. Tak jest nie ładnie. - naburmuszył się wstając i podchodząc do mnie - Nawet bardzo.
  Popatrzył w nie. Nie odrywał wzroku.
-Harry. Nie chce żeby coś ci sie stało
  Już prawie przerywałam to połączenie ale on przytrzymał moją głowe.
-Nie. Ty mnie leczysz. Od środka. 
  I z tymi oto słowami, pocałował mnie w same usta! Długo. Namiętnie. Gorąco. Erotyzm bił od niego. Nie dało się go nie wyczuć. 
-Kocham Cię. Jesteś dla mnie najważniejsza! Przepraszam że zabrałem Cię tutaj. Nie chce żebyś przezemnie cierpiała - westchnął przytulając mnie do siebie
-Też Cię kocham - szepnęła
---
  Witam po dość długiej przerwie! Przepraszam za nią ale muszę przyznać że trochę się zrechabilitowałam! Mam teraz 2 tygodnie ferii (ten tydzień spędzę w domu więc napisze kilka rozdziałów na zapas). Zbliżamy się do końca III części. Kolejna, IV, będzie dość długa więc jeszcze trochę Was pomęcze moimi wypocinami :P 
  Proszę Was o opinie i komentarze!!! Dzięki!
C U soon :)
Alex
  
Rebusik ;)

Jak to zobaczyłam dziś rano to aż oniemiałam! Mimo że niczego nie dodawałam, Wy i tak tu wchodziliście!!! Dziękuje!!!