sobota, 16 listopada 2013

Rozdział 11 'Ja też bym się nie obraził gdybym miał takie widoki.'

KOMENTUJCIE! ;)

  Dojechaliśmy. Muszę przyznać że stęskniłam się za Londynem. Za tymi ciągłymi deszczami, za ludzimi. W sumie to tęskniłam nawet za Caroline. Najbardziej jednak brakowało mi Darcy. Tego małego, słodkiego aniołka będącego dzieckiem (i zarazem oczkiem w głowie) mojego ukochanego. Mała też mnie lubiła więc nie byłoby w sumie problemów w bycia razem z nim jednak, jak już wspomniałam, jest Caroline, a ona baardzo lubi uprzykrzać wszystkim życie. W szczególności Harremu. Całowicie zrujnowała mu już życie towarzyskie. Akurat w tym, doszła do perfekcji i gdzie tylko się pojawia, ludzie wiedzą że muszą uciekać. Słyszałam nawet że jej własna matka do której pojechała na święta, nie chciała jej przedstawić koleżankom w klubie brydżowym. Eh.. Co poradzić jeśli jest się jedną z najbardziej znienawidzonych osób w Londynie, jeśli nie na świecie?
  Obecnie znajdowałam się w taksówce wiozącej mnie i Harrego do jego domu. W tle grała muzyka jednak pozna nią i jeszcze odgłosami wydawanymi przez samochody, nie było słychać niczego innego. Chyba to nawet dobrze. Gdybyśmy zaczęli rozmawiać, z pewnością ponownie byśmy się pokłócili.
-Ile jeszcze będziemy jechali? - spytał lekko poirytowany mężczyzna siedzący obok który najwyraźniej nie mógł już znieść tej napiętej atmosfery w pojeździe.
-Jakieś 15 minut - odparł nerwowo kierowca
-Nie można szybciej?
-Korki są. Nie da się. - mruknął i kompletnie przestał go słuchać
  Brunet zaczął marudzić że on normalnie jedzie 5 minut i że go to nie obchodzi że są korki i że chce być szybciej w domu.
-Tak ci się śpieszy do Caroline? - syknęłam cicho
  Natychmiast się uciszył i jak dziecko zganione za nie posprzątanie zabawek, skulił się na swoim miejscu.
  Kiedy wreszcie dojechaliśmy, lokaty wręcz wyskoczył z niej jak oparzony i zaczął wyciągać walizki z bagażnika.
-Ile się należy? - spytałam zdając sobie sprawę że raczej nie ureguluje rachunku
-20£ - odparł wpatrując się w moje piersi
  'Obleśny' - pomyślałam jednak żeby wkurzyć bardziej Harrego, obciągnęła niżej bluzkę by mężczyzna mógł zobaczyć więcej w czasie kiedy to będę szukać portfela.
-Koleś, ona jest moja - warknął wściekła lokaty (którego loki nagle oklapły) obejmując mnie ramieniem
-Proszę - powiedziałam podając mu banknot 
-Dziękuje - mruknął z wyraźnie popsutym już humorem i odjechał z piskiem opon
-Robisz to specjalnie - szepnął patrząc w miejsce w którego jeszcze chwile temu wgapiał się taksówkarz
-Skądrze! Jak mogłeś tak pomyśleć? - spytałam udając że ewidentne nie chciałam by tak było
-A Anioły nie mogą kłamać - mruknął pod nosem
-Bo nie mogą - odparłam ciągnąć za sobą walizkę 
-A jednak skłamałaś.. 
-Tylko chciałam cię wkurzyć.
-Udało się. Miałem mu ochotę wydrapać oczy.
-Nieładnie - zaśmiałam się stając przed drzwiami i szukając kluczy
-Ale wiesz.. Ja też bym się nie obraził gdybym miał takie widoki.
  Podniosłam zniesmaczona na niego wzrok. To było naprawdę dziecinnie.
-Serio? - spytałam wkurzona
-Wybacz. Nie chciałem - westchnął opierając się o kolumnę na garnku.
-A jednak to powiedziałeś.
-Ale mi przykro! Lia, przepraszam! Nie umiem bez ciebie żyć. Kocham cię! - Ukląkł na jednym ze schodków prowadzących do wejścia (dodam jeszcze że jest zima i leżał na nim śnieg) - Obiecuje że już nie będę robił takich rzeczy! Będę o ciebie dbał! Wybacz mi - zakończył szepcząc
-Wstawaj, nie wygłupiaj się!
-Nie wygłupiam się! Wybacz mi! Proszę!
-Dobrze, wybaczę ale jeszcze chcę dokończyć tą rozmowę. Wstawaj!
-Moja myszka kochana - szepnął przytulając mnie mocno, a następnie całując w popękane od mrozu, wargi.
  Kiedy jednak się tak całowaliśmy, drzwi nie spodziewanie się otworzyły i wyskoczyła przez nie..
---
Witam ;) rozdział pisany ok. 24 w nocy tydzień temu (złapała mnie wtedy wena) jednak liczę iż się Wam podoba. Kolejny pewnie za tydzień. 
W sumie nie mam żadnych więcej informacji jednak w dalszym ciągu czekam na maile od Was które możecie wysyłać z formularza kontaktowego po prawej stronie pod czatem ;)
Życzę miłego dnia i do usłyszenia!
Alex

8 komentarzy:

  1. Anonimowy21:35:00

    Zajebisty kiedy dodasz nowy rozdzial odpisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za tydzień jak napisałam w notce pod rozdziałem. Następnym razem czytaj uważniej.

      Usuń
  2. W takim momencie? Jak możesz ale jestem pewna że to ta cała Caroline :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super :* będzie się działo w następnym jeśli to Caroline :D nie mogę doczekać się następnego :p pozdrawiam i życzę weny xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy11:02:00

    Świetne!!!!!! Dawaj nexta! Zawsze kończysz w takich momentach... Jesteś wkurzejąca ale nie bardziej ode mnie :P. Krótki troszkę, następne mógłby być taki jak normalnie piszesz? No lubię się wciągać w twoje opowieści.
    Verka

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi się podoba

    OdpowiedzUsuń