niedziela, 6 października 2013

Rozdział 6 'Czy oni nas rozdzielą?'

Następnego dnia rano
  Obudziły mnie promienie wpadające przez okno w pokoju. Było to trochę dziwne bo w zimie raczej nie koniecznie słońce tu zaglądało ze względu na złe położenie okna jak i na obecność chmur wyrzucających z siebie cała masę białych śnieżynek.. Jednak kiedy trochę bardziej się rozbudziłam, doszłam do wniosku że to nie była tylko wina słońca.
-Lia.. - szepnęła cicho mama zaglądając do pokoju
-Tak? - spytałam unosząc się delikatnie na łokciach by nie obudzić Harrego
-Muszę pojechać po Kasie, a nie ma kto alarmu wyłączyć.. Możesz go potem załączyć bo nikogo nie ma a..
-Nie ma sprawy tylko się wyplącze - zaśmiałam się patrząc na bruneta
  Kobieta skinęła głową i szybko się ulotniła.
  Uśmiechnęłam się i spróbowałam jakoś się podnieść. Przeszkadzała mi w tym jednak wytatuowana ręka obejmująca mnie w pasie. Westchnęła i podniosłam ją po to żeby po chwili położyć ją na materacu. Grzecznie przykryłam go kołdrą i weszłam do garderoby po jakieś ciuchy. Może i miałam tylko wyłączyć alarm ale potem tak czy inaczej już bym nie zasnęła a burczało mi w brzuchu.
  Weszłam do żółtej łazienki z białymi elementami jakimi były szafki oraz wanna i niektóre z paneli leżących na podłodze. Ściana była jasno pomarańczowa, a ściany pokrywały białe płytki. Jako dekoracja zostały tam też umieszczone dwa dywaniki w kształcie kaczek posiadające wszystkie potrzebne tym ptakom rzeczy oraz kilka kaczkowych maskotki ustawionych na najwyższej szafce.
  Szybko do niej weszłam starannie zamykając za sobą drzwi i sprawnym ruchem ściągnęłam piżamę.
  Jedną z śmiesznych rzeczy było to że moje stare wcielenie nie mieściło się w ciuchy blondi-Lii co trochę utrudniało mi życie. Oczywiście, mama nie wyżuciła moich starych ubrań ale mole najwyraźniej uznały ze już ich nie potrzebuje i wygryzły w nich dziurki. No cóż.. Muszę dość szybko zmienić ciało..
  Weszłam do wanny i wzięłam do ręki słuchawkę z której już po chwili leciała ciepła woda.
Przymknęłam delikatnie powieki by przypomnieć sobie zdarzenia z poprzedniego dnia. 
'On tu jest.. I będzie..' - pomyślałam uśmiechając się do siebie
  Zaczęłam rozglądać się w poszukiwaniu jakiegoś szamponu. Wczoraj nie umyłam włosów więc wyglądały dość marnie.. I zdecydowanie potrzebowały kąpieli tak samo jak i reszta mojego ciała.
  Sięgnęłam po do połowy opróżnioną buteleczkę z szamponem od Timotei z ekstraktem z grejpfruta. Całkiem ładnie pachniał i podobno podwajał objętość.. Ja tam nie wiem.. Moje włosy są tak nierefolmowalne że nie poddadzą się żadnym zabiegom.
 Kilka minut później zmywałam z całego ciała pianę cicho klnąc na rozlewaną wokoło gorącą wodę. Jasne, moja mama ciągle się zarzeka że coś tu powiesi żeby się nie rozlewała ale jak widać ten czas jeszcze nie nadszedł.
  Wyszłam z wanny starając się by się nie poślizgnąć i okręciłam się różowym ręcznikiem z mordką Hello Kitty. To się nazywa być Forever Young! Stara laska (dobra może nie taka stara i nie taka laska) ma ręcznik z Hallo Kitty. Jakie to urocze..
  Wzięłam do ręki szczotkę i zaczęłam nią rozczesywać włosy. Następnie zawinęłam je w mniejszy ręcznik i zaczęłam wycierać resztę ciała.
  Kiedy w końcu byłam ubrana, a moje włosy wymiarze wysuszone w ręcznik (bo przecież nie mogłam obudzić Harrego który teoretycznie powinien robić mi dziś śniadanie), zeszłam na dół.
  Tak jak powiedziała mama, załączyłam alarm. I co dalej? No więc potem jak to zwykle wyjrzałam przez okno żeby zobaczyć ile śniegu napadało (w sumie to było tego trochę sporo..) i poszłam zrobić coś do jedzenia.
  Ponieważ wczoraj to ja byłam na zakupach więc do dyspozycji miałam chleb tostowy z którego umiem robić najlepsze sandwicze pod słońcem! Albo mogę je zrobić po włosku albo takie normalne.. Hmm.. Dobra, robię włoskie!
  No więc w lodówce musiałam znaleźć ser, pomidora i masło. Położyłam to wszystko na blacie i zaczęłam kroić. Najpierw ser, potem masło które ułożyłam na kromkach i delikatnie posypałam bazylią i oryganem. W końcu zostało mi tylko pokroić pomidora. No właśnie.. 
  Kiedy miałam się za niego zabrać, usłyszałam szybkie kroki na schodach której chwile później słychać było w salonie.
 Wyjrzałam z kuchni.
-Hej - uśmiechnęłam się do chłopaka 
  Miał na sobie tylko bokserki. Ale ja nie lepsza. Nie ma to jak mokre włosy.. 
-Cześć.. - odparł wolno 
-Załóż kapcie bo się przeziębisz - rzekłam patrząc na jego bose stopy i wzięłam się za krojenie tego pomidora.
  Ale Harry jak to Harry, wszedł do kuchni, obrócił mnie do siebie przodem i zaczął całować nie zważając na to że w ręce mam ostre narzędzie.
-Spokojnie! - mruknęłam odrywając się od niego 
-Myślałem że wyjechałaś! - wykrzyknął ciężko dysząc
-A gdzie miałabym wyjechać? Harry, przecież ci już mówiłam że nie mam nawet dokąd!
  Zrobił tylko głupią minę.
-Znalazłabyś jakiś sposób. - prychnął
-Harry.. - jęknęłam wiedząc na co się zanosi
-No co? Dlaczego mi o tym wcześniej nie powiedziałaś?! 
-Nie mogłam - westchnęłam cicho - Przecież wiesz. To ty miałeś odgadnąć kim jestem, ja nie mogłam ci powiedzieć..
-Ale.. No bo przecież.. Przecież to ty mi o tym powiedziałaś! - wykrzyknął
-Tak. - szepnęłam i odwróciłam się by ukryć łzy
-Ale tak nie wolno.. Przecież.. Co się stanie? - spytał odsuwając się
-Nie wiem. - załkałam cicho i otarłam wierzchem dłoni krople spływające po moich policzkach.
-Czy.. czy oni nas rozdzielą? - spytał a ja wyczulone w jego głosie strach
-Nie wiem. I nie chce wiedzieć. 
-Oni nie mogą. Nie mogą nam tego zrobić! Nie mogą! - zapłakał obejmując mnie i wtulając głowę w moje włosy
-Oni mogą wszystko, Harry.. - szepnęłam odwracając się do niego - Wszystko..
---
Miał być dłuższy ale jest jeszcze praca domowa z matmy, polaka, klasówka z fizy.. I jeszcze kilka innych rzeczy więc wybaczcie ;)
Alex
---
Kto idzie ze mną robić babeczki? :P
 


6 komentarzy:

  1. Świetne!<3
    Mam nadzieję że nie rozdzielą ich!
    Oni nie mogą.;/
    Nie mogę się odczekać nn;*
    iamabigtrouble.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny jak zawsze i wgl jestem pierwsza Jest :D Wiem jestem pojebana. Nie mogę się doczekać co będzie dalej. Mam nadzieje że wpadniesz do mnie. :) http://we-will-always-be-together-forever.blogspot.com/ i http://what-can-you-lose.blogspot.com/ - Meggie

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy12:43:00

    Genialne! Oni mogą wszystko... Nie za dobrze to wróży. No ale jak wymyślisz tak będzie, life is brutal. Świetny ten rozdział. Dawaj szybko nexta!!!!!!!!
    Verka

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział jak zawsze świetny tylko....dla mnie za dużo opisanych szczegółów (wiem czepiam się bez potrzebnie ) przepraszam.....czekam z niecierpliwością na nexta :) życzę weny.

    OdpowiedzUsuń