sobota, 26 października 2013

Przepraszam..

  Wybaczcie mi ale w tym tygodniu rozdziału nie będzie.. Ostatnio mam strasznie dużo spraw na głowie i boje się że jak tak dalej pójdzie to będe musiała zawiesić bloga.. Przepraszam.
Alex

niedziela, 20 października 2013

Rozdział 8 'Zrobisz mi jutro śniadanie?'

W poprzednim rozdziale..
-No bo wczoraj powiedziałaś coś w stylu że kiedyś byłaś.. No ten.. Moim kotem, Snowii. Czy mi się to przesłyszało..?
-Nie - wyszczerzyłam się, a on pobladł.
-Czekaj, czyli że ty byłaś moim kotem?! - wykrzyknął podnosząc się do pionu czym zmusił mnie bym się podniosła.
-Tak.. I?
-Słodki Jezu.. - wyszeptał - Przecież ja spałem przy tobie nago! 
  Zachichotałam.
-I..?
-I to znaczy że widziałaś mnie nago! - wykrzyknął 
-No i co w związku z tym? - spytałam wciąż nie rozumiejąc w jakim kierunku zmierza ta rozmowa
-I to że ty mnie widziałaś, a ja ciebie nie! - jęknął 
  No tak.. O co innego mogło chodzić..? Lia, inteligencie, rozmawiawiasz przecież z Harrym! 
-Harry.. - jęknęłam i zaczęłam się śmieć - Ty serio jesteś nienormalny! 
-Wiem - zamruczał przysówając sie do mnie - Co nie zmiena tego że to jest nie fair w stosunku do mnie - szepnął całując mnie wokoło szyi - I zgodnie z tym powinniśmy wyrównać rachunki.
-Harry - jęknęłam ponownie, odsówając go od siebie - Przestań. Nie teraz. Jeszcze nie teraz!
-Ehh.. - westchnął kładąc głowe na poduszkę - No jasne.
-Oj no przestań! 
-Tak, tak. Dobra nieważne. Nie było tematu. - prychnął i udał że całkowicie pochłonął go film.
  
Wieczorem
-Dalej sie na mnie boczysz? - spytałam wchodząc do pokoju już przebrana w różową piżamkę z wielkim, białym królikiem na jej przodzie.
  Mężczyzna siedział na łóżku i czytał jakąś książkę. W momencie kiedy to powiedziałam podniósł na mnie wzrok i po chwili milczenia powiedział, dość spokojnym głosem:
-Nie - odparł i wrócił do czytania
-Czyli jednak.. - mruknęłam pod nosem i podeszłam do niego, siadając przy nim na materacu - Oj kotek, przestań, jesteś zły o taką głupotę?
-Nie. Nie dlatego jestem zły - mruknął nie odwracając wzroku od książki
-Więc o co ci chodzi? - spytałam wyrywając mu rzecz z dłoni czym zmusiła, go do popatrzenia na mnie.
-Jestem na ciebie zły bo ciągle wodzisz mnie za nos!
-O czym ty mówisz? - zdziwiłam sie 
-Jestem ci potrzebny tylko wtedy kiedy chcesz,a kiedy nie chcesz to mam sobie iść! To nie jest miłe wiesz?! Kocham cię strasznie i to bardzo boli, wiesz? 
-Harry, przecież ja cie kocham..
-Tak i co z tego? - przerwał mi - Traktujesz mnie jak swojego pieska!
-To nie prawda!
- Prawda! To nie jest miłe.. 
  Pokręciłam tylko głową. Nie miałam siły z nim dyskutować. Byłam poprostu zmęczona. Nic tylko się dziś kłócimy. Miałam dość!
  Obeszłam więc łóżko dookloła, wzięłam poduszkę i koc po czym ruszyłam w stronę drzwi.
-Gdzie idziesz? - spytał zdziwiony
-Na kanapę. Nie chcesz mnie tu i drążysz wciąż ten sam temat który już przerobiliśmy dziś ze 2 razy. Nie chce go powtarzać po raz kolejny bo i tak czuje że usłysze o nim nie raz. Dobranoc. - mruknęłam rozwściczona i już miałam wyjść kiedy coś (co jak się okazało było ręką Harrego) złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie z niesamowitą prędkością. Wylądowaliśy i łóżku, a dokładniej ja u niego na kolanach.
  Zanim zdążyłam się zorientować, chłopak przewrócił mnie na plecy (sam zajmując miejsce nademną) i zaczął całować. I to jak.. Już wiele razy pokazywał mi swoją miłość (właściwie to się starał) ale te pocałunki były tak niesamowite. Przepełnione namiętnością. Doprowadzały mnie wręcz do szału. To on doprowadzał mnie do szału. W dobrym sęsie, oczywiście.
-Nigdzie. Nie. Idziesz. - zaakcentował dokładnie każde słowo odrywając się na chwilkę od moich warg - Zostaniesz tutaj i będziesz tu spać. Ze mną. 
-A nie będziesz już zły? - spytałam głaszcząc go po policzku
-Nie. - odparł twardo
-I przestaniesz mi wypominać tamto zniknięcie? 
-Tak - dodał już trochę wolniej
-I zrobisz mi jutro śniadanie? - zaśmiałam sie cicho
-Yhm - uśmiechnął się i nie pozwalając mi dalej kontynuować mojej wypowiedzi, wrócił do dość dokładnego poznawania mojej jamy ustnej

Rano
  Stałam właśnie na środku ronda z wielką łopatą, którą to odśnieżałam świeżo spadnięty śnieg. Byłam jeszcze przed śniadaniem (bo mój kochany chłopak postanowił jeszcze pospać) więc burczało mi trochę w brzuchu. Nie miałam jednak zamiaru iść się czymś posilić bo mogło mi to wyjść na dobre i mogłam zrzucić pare kalorii. Ale innym problemem było zimno panujące dookoła, jako że brunetka-Lia nie dała rady wcisnąć się w kurtkę Lii-blondynki, musiałam ubrać sie w jesienną kurtkę, niezbyt zapopiegającą przenikaniu zimna. Miałam jednak nadzieję że od ruchu się rozgrzeje.
-Lia! - usłyszałam krzyk od strony domu 
  Obróciłam się i spojrzałam na bruneta zmierzającego w moją stronę.
-Tak? - spytałam odrywając wzrok od kupki śniegu z którą właśnie walczyłam.
-Co ty wyprawiasz?! Zimno jak diabli, a ty w tej kurteczce? - wykrzyknął wyraźnie rozzłoszczony
-Mam bluzę pod spodem..- mruknęłam cicho z góry wiedząc że to nic nie da
-Zdajmij ją i załuż moją - nakazał okrywając mnie dokładnie
-Dziękuje - szepnęłam przytulając się do niego kiedy już byłam ciepło ubrana. -A teraz ty idź do domu bo się przeziębisz!
-Już. Przyjdź zaraz na śniadanie!
-Jasne - szepnęłam całując go mocno w usta po czym wróciłam do odśnieżania.
---
Witam ;) czy mam dziś cos ważnego do powiedzenia? Tak!

KOMENTUJCIE!!!

I to w sumie tyle :P kolejny rozdział za tydzień a tymczasem źegnam (No chyba że ktoś z Was chce ze mną popisać prywatnie to zapraszam na czat albo do formulaża kontaktowego pod czatem.
Pozdrawiam
Alex xox

---
Ostatnio wróciłam do przerabiania zdjęć. Oto kilka z nich:





sobota, 12 października 2013

Rozdział 7 'Czekaj, czyli że to ty byłaś moim kotem?!'

  PROSZĘ, KOMENTUJCIE! ;)

  2 godziny, po 4 zjedzone kanapki i jakieś tysiące łez potem, siedzieliśmy przed telewizorem oglądając jakiś film którego treść niezbyt mnie interesowała. Przypuszczam że mężczyznę obok mnie też nie ale tak czy inaczej nie mieliśmy znów tak dużo do roboty. No bo co? Znów mieliśmy stać i ryczeć w kuchni podczas kiedy paliły się nam kanapki? No chyba nie..
  W sumie to o wiele bardziej podobało mi się to siedzenie w ciszy i słuchanie o problemie jakiejść babki, którym było to że jej synek nie chce jeść obiadów i nie sprząta zabawek w swoim pokoju.. Serio? Czy ludzie poupadali aż tak nisko i koniecznie muszą z takimi idiotycznymi problemami chodzić do telewizji?! Jeśli to są ich najpoważniejszych problemy (tak, owszem, tak się wyrazili) to apokalipsa nadejdzie dość szybko kiedy Stwórca zrozumie że ludzie to nic nie kapujące małpy potrafiące przez cały dzień tylko narzekać na wszystko i wszystkich. Tak.. Zapowiada się coraz lepiej.. Skoro tak jest teraz to za 50 lat kiedy naukowcy wynajdą roboty będziemy tylko siedzieć na wózkach inwalidzkich i opychać się łakociami bo do niczego innego nie będziemy się nadawać! Zupełnie tak jak w filmie 'Wally'..
  Ale tak czy inaczej to było lepsze niż myślenie o tym co może się zdarzyć kiedy Anioły dowiedzą się o.. No sami wiecie czym.. Jak o tym myśle to mi się zbiera na płacz..  Dokładnie tak jak i te dwie godziny wcześniej.
  -Lia.. - usłyszałam cichy szept Harrego kiedy wylewałam łzy w jego ramię, a woda z moich włosów spływała po naszych ciałach.
-Tak? - zachlipałam.
-A co jeśli jednak nas nie rozdzialą? Czy wtedy ze mną zostaniesz? 
-No oczywiście że tak! - powiedziałam mocniej go ściskając.
-Ale.. No.. Kim wtedy będziesz? - zapytał.
-Nie rozumiem pytania.. - zawachałam się czując że jego wyjaśnienie niezbyt mi się spodoba.
-No bo.. Teraz jesteś kimś innym niż tą osobą która mieszka ze mną w Londynie
  Ta.. I tu właśnie się zaczyna problem.. Totalnie mnie zatkało i nie miałam pojęcia co mu odpowiedzieć. No bo co miałam? Że po powrocie do Londynu znów będe blondynką? A przy rodzince będe udawać słodką brunetka która wyjechała do Ameryki na studia? I że najprawdopodobniej tak będzie już zawsze bo moja rodzina nie uwierzy w operacje plastyczną, a Caroline nie przyjmie do pracy nowej dziewczyny
-C..co? - wyjąkałam po chwili
-No co? Przecież nie zwolnisz się i nie zatrudnisz znów jako inna osoba bo cała twoja rodzina myśli że jesteś gdzieś indziej. Więc zostaniesz tamtą dziewczną, tak? 
-Harry ja.. - zaczęły mi drżeć ręce a z gardła nie udało mi się wydobyć nic innego.
-Nic nie mów. - westchnął.
-Nie, Harry, proszę cię.. - jęknęłam.
-Ale przecież ja nic nie mówie.
-Nie chce żebyś był nieszczęśliwy z tego powodu! To znaczy jeśli będziemy mogli być razem ale.. Harry.. 
-Rozumiem, wszystko rozumiem.. I dla mine liczy się tylko to żebyśmy mogli być razem. - objął mnie w pasie i pocałował.
  I jak za każdym razem to wystarczyło żebym zapomniała o wszystkim i skupiła się na wykonywanie jednej, konkretnej rzeczy jaką było dość namiętne obściskiwanie się z moim chłopakiem w domu (a dokładniej kuchni) mojej mamy.
  I w taki to właśnie sposób znaleźliśmy się na kanapie ja, leżąc na jego brzuchu w dość dziwny sposób który matematyk nazwałby leżeniem prostopadłym do siebie, a on za mną grzebiąc sobie w moich włosach.  Tak, brzmi to dziwnie ale tak do mniej więcej wyglądało i nie ma z tym tu dyskutować. Tak samo jak z tym że byłby wygodniejszy gdyby przestał tyle pakować na siłowni..
-Śpisz? - wyrwał mnie z otumanienia ciepły głos Harrego.
-Nie.. - zamruczałam przekręcając głowe w jego stronę.
-To w takim razie moge ci zadać pytanie?
Zaśmiałam się.
-Które to już dziś?
-Niewiem ale moge? Bo mi nie daje spokoju..
-Słucham cię.
-No bo wczoraj powiedziałaś coś w stylu że kiedyś byłaś.. No ten.. Moim kotem, Snowii. Czy mi się to przesłuszało..?
-Nie - wyszczerzyłam się, a on pobladł
-Czekaj, czyli że ty byłaś moim kotem?! - wykrzyknął podnosząc się do pionu czym zmusił mnie bym się podniosła.
-Tak.. I?
-Słodki Jezu.. - wyszeptał - Przecież ja..
---
Tak, pójdę do piekła :P Czy chcecie się dowiedzieć co będzie dalej? W takim razie zapraszam do czytania kolejnego rozdziału! ;D Czy mam jakieś inne ważne informacje..? Nie. Chce tylko Was poprosić o komentowanie(!!!) i jeśli macie może chwilke to popiszcie ze mną na czacie czy też napiszcie maila z formularza kontaktowego ;)
A i jeszcze jedna sprawa.. Polecajcie mojego bloga! Prrrrroooooszeeee ;)
Alex
---
Ciekawoska z najnowszego Fun Cluba..

A to już kompletnie mnie załamało.. 
(tłumaczenie - Co wycieknie/zacznie ciec pierwsze TY czy nasz ALBUM?)
  

niedziela, 6 października 2013

Rozdział 6 'Czy oni nas rozdzielą?'

Następnego dnia rano
  Obudziły mnie promienie wpadające przez okno w pokoju. Było to trochę dziwne bo w zimie raczej nie koniecznie słońce tu zaglądało ze względu na złe położenie okna jak i na obecność chmur wyrzucających z siebie cała masę białych śnieżynek.. Jednak kiedy trochę bardziej się rozbudziłam, doszłam do wniosku że to nie była tylko wina słońca.
-Lia.. - szepnęła cicho mama zaglądając do pokoju
-Tak? - spytałam unosząc się delikatnie na łokciach by nie obudzić Harrego
-Muszę pojechać po Kasie, a nie ma kto alarmu wyłączyć.. Możesz go potem załączyć bo nikogo nie ma a..
-Nie ma sprawy tylko się wyplącze - zaśmiałam się patrząc na bruneta
  Kobieta skinęła głową i szybko się ulotniła.
  Uśmiechnęłam się i spróbowałam jakoś się podnieść. Przeszkadzała mi w tym jednak wytatuowana ręka obejmująca mnie w pasie. Westchnęła i podniosłam ją po to żeby po chwili położyć ją na materacu. Grzecznie przykryłam go kołdrą i weszłam do garderoby po jakieś ciuchy. Może i miałam tylko wyłączyć alarm ale potem tak czy inaczej już bym nie zasnęła a burczało mi w brzuchu.
  Weszłam do żółtej łazienki z białymi elementami jakimi były szafki oraz wanna i niektóre z paneli leżących na podłodze. Ściana była jasno pomarańczowa, a ściany pokrywały białe płytki. Jako dekoracja zostały tam też umieszczone dwa dywaniki w kształcie kaczek posiadające wszystkie potrzebne tym ptakom rzeczy oraz kilka kaczkowych maskotki ustawionych na najwyższej szafce.
  Szybko do niej weszłam starannie zamykając za sobą drzwi i sprawnym ruchem ściągnęłam piżamę.
  Jedną z śmiesznych rzeczy było to że moje stare wcielenie nie mieściło się w ciuchy blondi-Lii co trochę utrudniało mi życie. Oczywiście, mama nie wyżuciła moich starych ubrań ale mole najwyraźniej uznały ze już ich nie potrzebuje i wygryzły w nich dziurki. No cóż.. Muszę dość szybko zmienić ciało..
  Weszłam do wanny i wzięłam do ręki słuchawkę z której już po chwili leciała ciepła woda.
Przymknęłam delikatnie powieki by przypomnieć sobie zdarzenia z poprzedniego dnia. 
'On tu jest.. I będzie..' - pomyślałam uśmiechając się do siebie
  Zaczęłam rozglądać się w poszukiwaniu jakiegoś szamponu. Wczoraj nie umyłam włosów więc wyglądały dość marnie.. I zdecydowanie potrzebowały kąpieli tak samo jak i reszta mojego ciała.
  Sięgnęłam po do połowy opróżnioną buteleczkę z szamponem od Timotei z ekstraktem z grejpfruta. Całkiem ładnie pachniał i podobno podwajał objętość.. Ja tam nie wiem.. Moje włosy są tak nierefolmowalne że nie poddadzą się żadnym zabiegom.
 Kilka minut później zmywałam z całego ciała pianę cicho klnąc na rozlewaną wokoło gorącą wodę. Jasne, moja mama ciągle się zarzeka że coś tu powiesi żeby się nie rozlewała ale jak widać ten czas jeszcze nie nadszedł.
  Wyszłam z wanny starając się by się nie poślizgnąć i okręciłam się różowym ręcznikiem z mordką Hello Kitty. To się nazywa być Forever Young! Stara laska (dobra może nie taka stara i nie taka laska) ma ręcznik z Hallo Kitty. Jakie to urocze..
  Wzięłam do ręki szczotkę i zaczęłam nią rozczesywać włosy. Następnie zawinęłam je w mniejszy ręcznik i zaczęłam wycierać resztę ciała.
  Kiedy w końcu byłam ubrana, a moje włosy wymiarze wysuszone w ręcznik (bo przecież nie mogłam obudzić Harrego który teoretycznie powinien robić mi dziś śniadanie), zeszłam na dół.
  Tak jak powiedziała mama, załączyłam alarm. I co dalej? No więc potem jak to zwykle wyjrzałam przez okno żeby zobaczyć ile śniegu napadało (w sumie to było tego trochę sporo..) i poszłam zrobić coś do jedzenia.
  Ponieważ wczoraj to ja byłam na zakupach więc do dyspozycji miałam chleb tostowy z którego umiem robić najlepsze sandwicze pod słońcem! Albo mogę je zrobić po włosku albo takie normalne.. Hmm.. Dobra, robię włoskie!
  No więc w lodówce musiałam znaleźć ser, pomidora i masło. Położyłam to wszystko na blacie i zaczęłam kroić. Najpierw ser, potem masło które ułożyłam na kromkach i delikatnie posypałam bazylią i oryganem. W końcu zostało mi tylko pokroić pomidora. No właśnie.. 
  Kiedy miałam się za niego zabrać, usłyszałam szybkie kroki na schodach której chwile później słychać było w salonie.
 Wyjrzałam z kuchni.
-Hej - uśmiechnęłam się do chłopaka 
  Miał na sobie tylko bokserki. Ale ja nie lepsza. Nie ma to jak mokre włosy.. 
-Cześć.. - odparł wolno 
-Załóż kapcie bo się przeziębisz - rzekłam patrząc na jego bose stopy i wzięłam się za krojenie tego pomidora.
  Ale Harry jak to Harry, wszedł do kuchni, obrócił mnie do siebie przodem i zaczął całować nie zważając na to że w ręce mam ostre narzędzie.
-Spokojnie! - mruknęłam odrywając się od niego 
-Myślałem że wyjechałaś! - wykrzyknął ciężko dysząc
-A gdzie miałabym wyjechać? Harry, przecież ci już mówiłam że nie mam nawet dokąd!
  Zrobił tylko głupią minę.
-Znalazłabyś jakiś sposób. - prychnął
-Harry.. - jęknęłam wiedząc na co się zanosi
-No co? Dlaczego mi o tym wcześniej nie powiedziałaś?! 
-Nie mogłam - westchnęłam cicho - Przecież wiesz. To ty miałeś odgadnąć kim jestem, ja nie mogłam ci powiedzieć..
-Ale.. No bo przecież.. Przecież to ty mi o tym powiedziałaś! - wykrzyknął
-Tak. - szepnęłam i odwróciłam się by ukryć łzy
-Ale tak nie wolno.. Przecież.. Co się stanie? - spytał odsuwając się
-Nie wiem. - załkałam cicho i otarłam wierzchem dłoni krople spływające po moich policzkach.
-Czy.. czy oni nas rozdzielą? - spytał a ja wyczulone w jego głosie strach
-Nie wiem. I nie chce wiedzieć. 
-Oni nie mogą. Nie mogą nam tego zrobić! Nie mogą! - zapłakał obejmując mnie i wtulając głowę w moje włosy
-Oni mogą wszystko, Harry.. - szepnęłam odwracając się do niego - Wszystko..
---
Miał być dłuższy ale jest jeszcze praca domowa z matmy, polaka, klasówka z fizy.. I jeszcze kilka innych rzeczy więc wybaczcie ;)
Alex
---
Kto idzie ze mną robić babeczki? :P