niedziela, 22 września 2013

Rozdział 4 'Odejdę, jeśli tego chcesz'

PROSZĘ O KOMENTARZE!!!

-Tak strasznie cie przepraszam! - wychlipałam odsówając się od niego - Nie powinnam była tego robić. Nie powinnam była cię w ogóle spotykać, wtedy w Łebie! Masz przezemnie tylko same kłopoty. Jaka ja głupia byłam - mówiłam przez łzy
-Co ty gadasz? Przecież ja cię kocham! - wykrzyknął oburzony
-Co nie oznacza że przezemnie nie cierpisz.
-Lia.. - szepnął
-Nie Harry. Tyle razy cię już zawiodłam, tyle razy dawało ci nadzieje. W tym momencie powinnam uciec bo tak mi kazali ale ja tego nie zrobię. Ne umiem dalej patrzyć jak cierpisz, jak płaczesz. Nie chce dalej tak żyć. Kocham cię, bardzo. Chce w końcu móc się zatrzymać i chociaż przez pewien czas być tylko z tobą - mówiłam a z moich oczu wypływały łzy
-Nie płacz bo ja też będę - jęknął
-Harry, ja cię tak strasznie przepraszam. Nie mam pojęcia co moge zrobić żeby ci to wszystko wynagrodzić.. - chlipałam
-Poprostu już nigdy mnie nie zostawiaj.. - odpowiedział i objął mnie
-Kocham cię - szepnęłam 
-Też cie kocham. Tylko nie płacz już, proszę.
Wtuliłam głowe w jego klatkę piersiową. Przy naszym ostatnim spotkaniu zdawało mi się że był niższy.. Czyli albo on urósł przez te kilka lat albo moje ciało w czasie kiedy było nie używane, skurczyło się. Muszę spytać Metatrona czy to jest możliwe.. W sumie to tak czy inaczej mogłaby, się wyciągnąć o te kilka centymetrów ale po co? Jak założe szpilki to będziemy równej wielkości. Może na jakąś randkę.. Albo.. Lia, oprzytomnij! Jak facet się dowie co mu zrobiłaś to więcej go nie zobaczysz a ty się tu zastanawiasz nad tym jakie szpilki włożyć na randkę!
  Puściłam go i lekko speszona moimi idiotycznymi myślamy, rzekłam
-Może lepiej stąd wyjdziemy..
-Ta.. - przygryzł dolną warge co dodało mu +3p. do sexowności 
  Odwróciłam się i skierowałam w kierunku drzwi. Usadowiłam się na łóżku i popatrzyłam na niego, bacznie go ilustrując.
-Co mi się tak przyglądasz? - zaśmiał się stawiając gitarę pod ścianą. Czyli jednak wolał o nią zadbać niż potem zbieraż jej resztki z garderoby gdybym po raz kolejny się w niej schowała.
-A tak sobie - zaśmiałam się spuszczając głowe
-Skoro już tak, no, ten, jesteśmy już.. Ym.. No dogadali to mogłabyś mi to wszystko wyjaśnić? - spytał siadając na łóżku
-Myśle że to właściwy moment.. - odpowiedziałam siadając obok niego 
-Więc?
-To trochę potrwa.. - zaśmiałam się - Ale dobrze. 
Wszystk zaczyna się trochę po moim zniknięciu z Łeby.. - wyjaśniłam - Wtedy wróciłam tam do aniołów.. Miałam trochę pracy i przez pierwsze kilka tygodni miałam wręcz urwanie głowy, oczywiście gdybym jako anioł mogła mieć urwaną głowe. Kiedy trochę się to wszystko uspokoiło zaczęłam prosić o powrót na ziemie ale to nie było możliwe. Wpadłam więc na pewien plan za który pewnie mnie znienawidzisz do końca życia..
-Ja nie.. - chciał mi przerwać ale go uciszyłam
-Daj mi dokończyć. No więc plan.. Ehh.. Plan polegał na tym że miałam zostać aniołem stróżem. Ale ty już miałeś anioła stróża. Musiałam więc zostać aniołem kogoś kto jeszcze sie nie urodził.. Doprowadziłam więc do pewnej sytuacji na twoich 19 urodzinach.. Myśle że wiesz o co mi chodzi.. Ponieważ bałam się że coś nie wypali a musiałam mieć na to wszystko oko, ukryłam się w ciele małego zwierzaka. Zdaje się że w tamtym czasie mówiłeś na mnie Snowii.. Kiedy byłam już pewna że wszystko zmierza w dobrym kierunku, zniknęłam na pewien czas oddając małą pod opieke innego anioła stróża a sama prosiłam o pozwolenie na powrót na ziemie. kiedy w końcy to się udalo, stworzyłam sobie cało drobnej blondynki i podałam się jako niania dla dziecka. Imie mam to samo tylko nazwisko trochę zmienione.. Myślałam że wszystko idzie zgodnie z planem ale zapomniałam o jednym szczególe.. O tym że ty już masz rodzine.. To była jedyna rzecz której nie dopracowałam i której nigdy sobie nie wybacze. Więc.. To chyba wszystko co chciałam ci powiedzieć..- Zakończyłam i spojrzałam na jego twarz. 
  Jej wyraz był dość napięty co nie wróżyło nic dobrego, a jego wzrok, który był wręcz pusty, tylko potwierdził moje przypuszczenia.
-Harry.. - szepnęłam dotykając jego ramienia - Proszę, odezwij się..
  Chłopak powoli przekręcił głowe i zajrzał mi głęboko w oczy. Wciąż jednak nie umiałam nic odczytać z jego.
-Mam coś powiedzieć, tak? Więc może powiem tyle! Przez ten cały czas kiedy ja za tobą tęskniłem i wręcz umierałem z tej tęsknoty, ty miałaś mnie gdzieś! Przez to że nie dopracowałaś do końca tego swojego 'planu' muszę się teraz użerać z kobietą której wolałbym nie widzieć już nigdy więcej i mam jeszcze córkę! Nie mówie ż jej nie kocham ale.. - westchął próbując złapać oddech - wiesz o co mi chodzi! A potem jeszcze udawałaś moją przyjaciółkę i robiłaś do mnie jakieś cholernie podchody z pojawieniem się i znikaniemżeby dać mi nadzieje że będzie dobrze! Zmarnowałem 5 lat na czekanie na ciebie i nagle okazuje się że nie było to tego warte! - wykrzyczał a ja poczułam jak po policzku spływa mi łza. 
-Harry - powiedziałam drżącym głosem - ja cie kocham i przepraszam cię za wszystko. Nie umiem ci podać nic na moją obronę. Odejdę, jeśli tego chcesz - wyszeptałam ostatnie słowa i zaczęłam się kierować do drzwi by jak najszybciej zejść mu z oczu.
  Moja stopa była już za drzwiami kiedy nagłe pociągnięcie ponownie mnie do niego wciągnęło.
-Nie. - powiedział z zaciśniętymi zębami - Nigdzie nie idziesz. Nie uciekniesz mi. Obiecałaś. - przycisnął mnie do siebie z taką siłą że wręcz czułam jak łamie mi żebra
-I nie zostawie - wyszeptałam starając się ne zwracać uwagi na ból
-W takim razie wybij sobie z głowy wyjście z tego pokoju. 
-Ale..
-Nie. Zapomnij o tym co powiedziałem wcześniej. Nie chciałem tego powiedzieć, przepraszam.
-Nie masz przecież za co przepraszam. Bałam sie tej rozmowy - westchnęłam 
-Nieważne. Nie liczy się to co było tylko to co będzie. Chociaż nie bo to co będzie równało się z powrotem do Londynu i do.. Ugh.. Liczy się teraz, tak, tylko ta chwila 
  Uśmiechnęłam się pod nosem i objęłam go w pasie
-Tęskniłam.. Bardzo..
-Wiesz że teraz będziesz mi musiała wynagrodzić te 5 lat, nie?
-Zdaje sobie z tego sprawę. Nie wiem jak to zrobię ale jakoś to zrobię - zaśmiałam się 
  Staliśmy tam jeszcze przez chwile ściskając się mocno wzajemnie aż w końcu lekko przestraszona, spytałam.
-Gdzie Darcy?
---
Hej! No więc jest cud, miód, malina czyli słodkości i miłości których nie cierpię ale jednak musiałam je napisać. Czy będzie dalej kolorowo? Niewiem :P tego dowiecie się tylko i wyłącznie czytając dalej mojego bloga ;) Czekam na wasze komentarze! 
Do usłyszenia za tydzień!
Alex
Ps. Pojawił sie formularz kontaktowy! Piszcie! Czekam :*
•••
-Mamo! Zrobiłam spaghetti!


(To nie ja je zrobiłam)
•••
A oto nad czym rozmyślam na matmie :P


5 komentarzy: