wtorek, 3 września 2013

Rozdział 3 'Masz śliczne oczy. Inne niż wcześniej. Takie.. Niebieskie..'

-Nie krzycz - szepnęłam, a on popatrzył na mnie tymi swoimi wielkimi, zielonymi oczami które teraz przepełniało zdziwienie ale też i.. Strach?
  Nie tracąc zimnej krwi po tym co sie stało, spytałam.
-Nie będziesz krzyczał?
  Chłopak pokręcił przecząco głową. Odsunęłam dłonie od jego ust. Myślałam że coś powie, zacznie na mnie krzyczeć (chociaż obiecał że tego nie zrobi) albo, no niewiem, zrobi coś, cokolwiek. Ale nie. On stał tam jak zaklęty i patrzł na mnie tymi oczami wielkimi jak spodki.
-Powiedz coś.. - szepnęłam - Cokolwiek.
  On jednak stał, dalej milcząc. Spróbowałam wyczytać coś z jego oczu. One jednak były puste. Zaglądanie w nie było jak wchodzenie do lasu w nocy; nie wiadomo było co tam czycha.
-Proszę.. - szepnęłam i wyciągnęłam dłoń w stronę jego policzka. Przejechałam po nim delikatnie opuszkami palców.
-Harry.. - spróbwałam po raz kolejny nawiązać z nim jakikolwiek kontakt
-Jesteś tu - szepnął nagle 
-Jestem. Jestem tu - mówiłam łapiąc jego twarz w obie dłonie 
-Nie uciekniesz?
-Nie - odparłam
-Obecujesz?
-Obiecuje. 
  Nie minęło więcej niż kilka setnych sekundy kiedy mężczyzna złączył nasze wargi w namiętnym pocałunku. 
  Można powiedzieć że kiedy to się stało, wręcz odetchnęłam z ulgą. 
  Przez pierwsze kilka sekund pozostawaliśmy wciąż w jednym miejscu, tylko i wyłącznie stykają się wargami. Po chwili jednak delikatnie rozchyliłam moje, pozwalając mu tym samym wejść we mnie trochę głębiej i dając mu się bardziej poznać. W sumie, przez cały ten czas, ani razu nie pocałowaliśmy się tak jak przystało na zakochaną parę. Nigdy nie był to tak długi i tak niesamowicie namiętny pocałunek. Aż do teraz. Nasze języki splataly się ze sobą w erotycznym tańcu wypróbowując ciągle coraz to nowsze i nowsze pozycje. Nasze dłonie splecione w mocnym uścisku wraz z naszymi ciałami. Czułam jego przyśpieszone bicie serca które idealnie komponowało się z moim własnym.
  Poczułam jak kładzie swoją dłoń na moje plecy i przyciąga mnie mocniej do siebie zmniejszając w ten sposób odległość która była między nami, do zera. Zarzuciłam mu ręce na kark oddając pocałunki z coraz większym zapałem. 
  Stopniowo, wraz z wolnym upływem czasu, nasze pocałunki zaczęły się osłabiać, a mnie coraz bardziej dopadała potrzeba zaciągnięcia sie świeżym powietrzem.
-Wow.. - szepnęłam kiedy w końcu udało mi się wyrwać z jego objęć - To było..
-No.. - wyszeptał przypierając swoim czołem do mojego
  Przymknęłam powieki rozkoszując się jego zapachem. Była to zarówno mieszanka jego perfum, których składników nie potrafiłam określić, jak i jego potu. Pasowały do siebie idealnie nawzajem się dopełniając.. 
  Chłopak ponownie delikatnie mnie pocałował. Tym razem znacznie krócej. Zaśmiałam się i podniosłam powieki. Zobaczyłam te piękne zielone oczy. Śmiały się do mnie. 
-Masz śliczne oczy - szepnął - Inne niż wcześniej. Takie.. Niebieskie.. 
-Turkusowe - poprawiłam
-Mam wrażenie jakbym już je gdzieś widział.. - westchnął miziając mnie nosem po moim
  Te słowa podziałały na mnie jak kubeł zimne wody. Odepchnęłam go od siebie.
-Co ja wyprawiam? - szepnęłam i już chciałam wybiec kiedy poczułam jak łapie mnie za nadgarstek.
-Obiecałaś - jęknął ściskając go mocniej - Obiecałaś! - powtórzył głośniej 
  Odwróciłam się do niego przodem. To nie były już te same oczy. Tamte śmiały się do mnie i tańczyły w nich wesołe ogniki, a te były przepełnione smutkiem i pełne łez które już po chwili zaczęły się materlizować, spływając po jego zaróżowionych policzkach.
-Proszę, nie - jęknęłam i zaczęłam je ścierać
-Nie uciekaj, proszę, błagam! - szeptał przyciskając moją dłoń do swojego serca - Nie moge cie znowu stracić. - chlipał
  Z tymi oczami i z tymi słowami nie mogło sie nic równać. W tej chwili miałam już gdzie to że jeśli tu zostanę to moge już nigdy więcej go nie zobaczyć. Miałam gdzieś to kim jestem i to co będzie dalej. Liczyła się tylko ta chwila.
-Nigdy już cię nie zostawie, nigdy - wyszeptałam i przytuliłam się do niego
  Staliśmy tam tak. Ściśnięci. Płaczący. Ja w jego tors, on w moje ramię. W tej chwili nie liczyło sie nic innego tylko ta jedna chwila. Dopiero teraz zrozumiałam ile mu wyrządziłam krzywd, dopiero teraz zrozumiałam jak bardzo ja go kocham i jak bardzo on kocha mnie. To właśnie w tej chwili postanowiłam że nikt nie będzie już dyktował mi jak mam żyć..
---
Powinnam porobić coś pożytecznego, a zamiast tego siedzę nad ipadem i rycze. Ehh te emocje.. Nie luie płakać, a ostatnio robię to coraz częściej.. Ale nieważne! Idę pisać 4 bo mam wene, a wy komentujcie! 
Kolejny jak zwykle za tydzień chyba że wyjątkowo szybko bd dodawać komenty ;) 
Do usłyszenia 
Alex
•••
-Mamo! Chce frytki!
-To sobie zrób!


4 komentarze:

  1. GENIALNE!
    tak świetne,boskie!
    Szybko dodawaj nn;*
    Oby nic ich nie rozdzieliło!
    iamabigtrouble.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. PER-FECT !
    Ale jesteś straszna, że kończysz w takim momencie xD
    Nie mogę się doczekać kolejnego ^^
    Gorąco pozdrawiam
    @Lusiaax

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. O boże! Siedze od 23 i czytam az do 3.50 rodzice mnie zabiją, ale warto! Świetny blog! Kocham go! Proszę dodaj kolejny!

    OdpowiedzUsuń