czwartek, 25 lipca 2013

Rozdział 19 "Czy to wy jesteście na tych zdjęciach na których widać jak się całujecie?"

Następnego dnia, podczas robienia śniadania, do kuchni wszedł uśmiechnięty Harry
-Dzień dobry! - krzyknął, przytulając do siebie Darcy
-Cześć tata - zachichotała mała - Puść mnie! Muse zamiesać kakałko!
-No dobrze - zaśmiał sie - Już cie sadzam - powiedział odkładając ją na blat
-Witaj - szepnął podchodzą do mnie - Co na śniadanie?
-Rogale i kakao - uśmiechnęłam się układając półksiężyce w koszyku
-Mmm.. Wygląda pysznie! - zamlaskał
-Cieszę się.. - odpowiedziałam lekko skołowana przez wciągnięcie nozdrzami zbyt dużej ilości JEGO perfum.
-Zaniesiesz to na stół? - spytałam podając mu koszyk z pieczywem zarazem chcąc sie GO jak najszybciej pozbyć
-Jasne - odparł i nachylił sie bliżej przez co prawie zemdlałam
'To wszystko przez ten wczorajszy wieczór. Boże, nie katuj mnie już tak długo i pozwól mi JEMU powiedzieć że..'
-Lia! - usłyszałam krzyk Caroline wchodzącej do kuchni - Miło mi cie widzieć! - dodała z sarkazmem - Czy byłabyś na tyle dobra i mogłabyś mi wytłumaczyć co sprowadza cie w te strony?
Zdziwiłam sie. O co jej mogło chodzić?
-Yyy.. Praca? - odpowiedziałam jej pytająco
-Ale przecież ty już tu nie pracujesz! - wykrzyknęła pretensjonalnie uśmiechają sie przy tym szyderczo
-Słucham?
-No właśnie, słuchaj, słuchaj.. Ale skoro już tu jesteś to zrób nam kawy.
-Nam?
-Twojej następczyni, oczywiście!
To było jakby grom z jasnego nieba! Co?! Dlaczego?! O co jej mogło chodzić tym razem?!
-Chwila, chwila. - przerwał jej mężczyzna - Ja nic nie wiem o tym żeby Lia została wyrzucona i jeśli tak to podaj mi chociaż jeden racjonalny powód dla którego tak się stało.
-Dobrze. - odpowiedziała spokojnie wskazując miejsce obok pewnej szarookiej brunetce - Wczoraj wieczorem bez ŻADNEJ informacji, Lia zniknęła na cały wieczór, bez wcześniejszego uprzedzenia. Zostawiła Darcy samą, przez cały wieczór nie odbierała telefonów, a wróciła kilka minut po tobie i dla Twojej wiadomości, wiem o której godzinie wróciłeś. - prychnęła
-Dzięki za info, Cerberze - mruknął sprawiając tym samym że brunetka wybuchnęła niepochamowanym śmiechem
-Pani narazie nie potrzebujemy - zwrócił sie do dziewczyny - Jeśli coś sie zmieni, choć nie sądzę, natychmiast zostanie pani o tym poinformowania - rzekł, odprowadzając ją do drzwi gdzie z tego co słyszałam, dał jej autograf i zrobił sobie z nią zdjęcie
-Co cie napadło? - spytał kobiety, starając sie zachować spokój - Jeśli coś takiego miało miejsce, najpierw powinnać ze mną porozmawiać, a nie robić coś takiego!
-Ale.. - chciała się wciąć
-Nie! Żadne ale! Chcąc, nie chcąc, jesteśmy rodziną, której Lia jest członkiem, i takiej sprawy MUSIMY omawiać wspólne!
Popatrzył na nas karcącym wzrokiem i zatrzymał się na małej
-Poczekaj, pomogę ci - powiedział biorąc od niej nóż i przekrajając rogala wzdłuż - Z Nutellą?
-Tak - odpowiedziała cicho dziewczynka
-Proszę - uśmiechnął sie wręczając jej kamapki
-Lia - zwrócił sie do mnie
'No to nadchodzi mój koniec..' - pomyślałam
-Czy to co mówi Caroline, jest prawdą? - spojrzał na mnie tymi swoimi przeszywającymi szmaragdami tak że aż czyłam jak dotyka nimi mojej duszy. No tak tylko gdyby jej faktycznie dotknął, wtedy wiedziałby kim naprawde jestem..
-Nie. Już od rana oznajmiałam wszystkim że nie będzie mnie od 15 bo mam ważne spotkanie i sam byłeś tego świadkiem. Potem zostawiłam wiadomość na kartce co, gdzie się znajduje i że wyłączam telefon. A już na samym końcu, kiedy tylko przyjechała Caroline, a ja byłam pewna że mała ma zapewnioną opiekę, wyszłam z domu uprzednio krzycząc że wychodzę na co ona zareagowała słowami 'Nie musisz ogłaszać tego całemu miastu'
-Czy to prawda? - spojrzał tym razem na brunetke przez co na chwile mogłam uciec od męczącego mnie wzroku lokersa
-Ona kłamie! - krzyknęła zrozpaczona kobieta
-Caroline - spojrzał na nią surowo jakoby ojciec ganiący swoje dziecko za nieposłuszeństwo
-Ja wiem że wy byliście razem! Wiem! - wykrzyknęła rzucając na stół gazetę z dużym zdjęciem nas całujących sie przez jego domem, przed wejściem i napis 'Czyżby Styles myślał o drugim dziecku?'
-Co to ma być? - krzyknął łapiąc w dłonie brukowca
-To ty. I ona - dodała słabo wskazując na mnie
Przez kilka sekund Harry ponownie oglądał zdjęcie i czytał artykuł jednak zakończyło sie to tak jak poprzednim razem.
-Więc żeby było jasne, to nie jest TA Lia! Tylko moja stara znajoma..
-Co?! - spytała zapłakana - Jak mogłeś?! - wykrzynęła - Jesteśmy przecież rodziną i takie rzeczy omawiamy wspólnie - dodała szczerząc zęby w kpiącym uśmieszku
-No to sie ładnie wkopałem - westchnął i usiadł na krześle chowając twarz w dłoniach
Siedziałam tam patrząc na to wszystko z boku. Czułam się jak widz na widowni oglądający przedstawienie.. To przypominało mi jedno z przedstawień.. W starożytnej Grecji
"Siedziałam właśnie na kamiennych trybunach teatru w Helladzie. Jak co roku, pod koniec marca obchodzono ważne greckie święto poświęcone bogu wina - Dionizosowi. Obok mnie siedziała kilku mężczyzn i mój własny mąż, Zayn. Było to dość niecodzienne imie dla mężczyzny lecz dla mnie całkowicie normalne.
-Mam już dość - westchnęłam, kładąc mu dłoń na chitionie
-Skarbie, nie tutaj. Wiesz że nie możemy - strącił szybko moją dłoń ze swojego kolana
-Jesteśmy przecież po ślubie więc..
-Lidio.. - szepnął cicho - Musimy uwarzać.
-Wiesz że nie cierpię tego imienia - rzachnęłam sie
-Wiem ale to twoje obecne imie i..
-Cisza! - usłyszeliśmy krzyk mężczyzny stojącego na orchestrze
Wszyscy na widowni momentalnie się uciszyli i zaczęli oglądać występ. Chwile później, ze skeny, wyszedł cały chór męski z przewodnikiem na czele. Ustawili się i rozpoczęli występ. Ludzie jak zaczarowani oglądali to niesamowite widowisko. Cóż, ja oglądałam to samo od kilkunastu lat więc nie robiło to na mnie wrażenia. No, może tylko członkowie chóru sie zmieniali i ewentualnie przewodnicy.
Z czasem, rola przewodnika zaczęła rosnąć, aż w końcu stał się on pierwszym aktorem. Po chwili wprowadzono drugiego i trzeciego. Rola chóru powoli osłabiała się jednak wciąż odgrywał on ważną rolę.
Było to coś zupełnie nowego. Nigdy nie widziałam czego takiego. Zawsze występował tylko chór, a nie aktorzy..
Spojrzeliśmy po sobie z Zaynem. To było dziwne ale naturalne. Wszystko sie przecież zmienia więc nie było to dla mnie dziwne że w teatrze również poczyniono kilka zmian..
Kiedy po skończonym występie wróciliśmy to naszego domu, byłam już do końca wykończona i padłam na niezbyt wygodne łóżko ze słomy.
-To było niesamowite! - westchnął siadając obok mnie - Szkoda że odbywa się to tylko raz na rok..
-Eee.. - mruknęłam - Nic specjalnego. Znając ludzi, już niedługo będziesz to oglądał znacznie częściej - mruknęłam rozzłoszczona
-Lidio.. Okarz choć odrobine szacunku do naszego polis!
-Mam szacunek tyle że.. Męczy mnie to całe życie tutaj. Ciebie ciągle nie ma, a ja nudze się tu sama. Ze służbą nieporozmawiam, a sama do siebie też nie mam ochoty mówić.. Gdybym miała chociaż dziecko.. - zaczęłam sie mu żalić
-Lidio - westchnął ciążko - wiesz że nie moge.. To nie moja wina że jestem bezpłodny i nie moge ci dać dziecka.. Wiesz jak bardzo bym chciał.. - westchnął pocierając moje ramie
-Wiem.. - szepnęłam - Ale jesteśmy małżeństwem jakieś dwa lata. Może poprostu nie robiliśmy tego w moje dni płodne? Spróbujmy jeszcze raz.. Proszę.. - spojrzałam na niego oczami pełnymi łez - Jeśli do 3 lat po ślubie nie zajde w stan błogosławiony, ludzie uznają że jestem przeklęta. A nie chce tego. Już zaczynają szeptać między sobą!
-Lidio - uspokoił mnie - Dobrze, zrobimy co w naszej mocy, dobrze?
Pokiwałam delikatnie głową i spróbowałam sie delikatnie uśmiechnąć ale wyszło mi to raczej krzywo.
-Jak na 15-latke masz straszne humorki. Kapłani powiadają że kobiety z taką gamą nastrojów, zmieniającą sie w tak krótkim czasie mogą być w stanie błogosławionym.. - szepnął cicho spoglądając na mój brzuch
-Miejmy taką nadzieje - odpowiedziałam przytulając sie do niego
-Odpocznij sobie, a ja pójdę się obmyć - dodał szybko i zostawił mnie sama, z moimi myślami.."

-Lia! - wyrwała mnie z zamyśleń, Caroline
-Ymm.. Tak? Przepraszam, za.. myśliłam sie.. - wytłumaczyłam
-Weź Darcy na górę. Musimy porozmawiać. Sami. - wytłumaczył spokojnie Harry
-Oczywiście - powiedziałam wciąż w szoku po tym co właśnie sie zdarzyło - Chodź, skarbie - wzięłam małą na ręce i zabrałam do pokoju
Posadziłam ją przy stoliku. Sama usiadłam ja jej łóżeczku próbując sie uspokoić.
'To było tak dawno.. I co my z Zaynem robiliśmy.. Ale czy Perrie wie?! W sumie to chyba nie musi ale jednak to nie była jednorazowa sprawa tylko co kilkanaście czy kilkadziesiąt lat było to samo.. A co jeśli nie wie? Czy Zayn jej powie? Bądź co bądź Zayn i ja byliśmy już kilkadziesiąt razy czy nawet kilka set razy małżeństwem ale nigdy nie udało się nam mieć dzieci chociaż wiele razy próbowaliśmy.. W takim razie zostaje pytanie czy IM się uda..?
-Lia, zobac. Ładne? - spytała pokazując mi obrazek


-Piękne! Ale.. Ty sama to narusowałaś? - zdziwiłam się oglądając konika
-Tak. Trochę mi wujek Zayn pomógł bo on dorysował konikowi skrzydła i te nutki. No i poprawił kontury. - wyszczerzyłam sie
-A kiedy ty sie spotkałaś z wujkiem Zaynem?
-Wczoraj. Mama mnie do niego zawiozła po tym jak wyszłaś - odpowiedziała
-Och.. No tak.. - westchnęłam - Śliczny - powiedziałam podając jej kartkę
-Jest dla ciebie - szepnęła
-Naprawdę? Dziękuje - powiedziałam i ją przytuliłam
-Lia.. Czy.. Moge cię o coś spytać?
-Jasne, mów - zachęciłam ją
-Czy ty i tata.. Czy to wy jesteście na tych zdjęciach na których widać jak się całujecie?
---------
SPECJALNE PODZIĘKOWANIA DLA MOJEJ PRZYJACIÓŁKI WERONKI ZA NARYSOWANIE LII <3

Witam! Rozdział pisany dość długo z powodu braku weny i usunięcia większej części o Grecji. To tylko ja tak potrafię -.- No nic. Mam nadzieje że się Wam podoba. Zostało jeszcze z jakieś 2/3 rozdziały do końca II części.. Eh.. Jak ten czas szybko leci..
A no właśnie! Dopiero ostatnio uświadomiłam sobie że 1 lipca minął rok od pierwszego rozdziału! Ależ ten czas szybko leci! Jeszcze teraz pamiętam pierwszy zamysł na TEGO bloga.. Miał wyglądać zupełnie inaczej..Ehh.. Jeśli chcecie wiedzieć jak, piszcie!
alexglina@op.pl - Czekam na wasze maile!
See U
Alex xox

5 komentarzy:

  1. Jest Suuuuuuuuuper ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy17:11:00

    Super!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dawaj nexta szybko kobieto. Lia miała bardzo ciekawe życie....... Skąd takie pomysły bierzesz? Tak wiem że konik piękny mi wyszedł.
    Verka

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy22:19:00

    Świetny rozdział ^^ Liczę iż szybko pojawi się kolejny i nie będziesz trzymać nas w niepewności ;) Czekam na next, pozdrawiam




    @Lusiaax

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy16:08:00

    super nie moge doczekać sie następnego rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń