czwartek, 18 lipca 2013

Rodział 18 "Myślisz że gdybym chciała kogoś innego, w ogóle zawracałabym sobie tobą głowe?"

KOMENTUJCIE, KOMENTUJCIE! :)


W poprzednim rozdziale
  Wysunęlam sie zza drzewa i zaczęłam iść w kierunku domu. Tak, domu spod którego uciekłam. Miałam zamiar gdzieś po drodze szybko sie przebrać (ciuchy wrzuciłam do torebki) i zmienić swój wizarz. Na moje nieszczęście, płyty chodnikowe nie były zbyt równe i zsunęłam sie z jednej tak że upadłam.
-Ałć! - syknęłam i złapałam sie za kostkę. Tą która w starym życiu zawsze mnie bolała i tą którą miałam kiedyś złamaną.
  Siedziałam tak chwile mając wielką nadzieje że ból przejdzie ale niestety. Kiedy spróbowałam sie podnieść, nie dałam rady bo zwyczajne, lekkie dotknięcie palcem ziemi, bardzo bolało.
'Nie podniose sie za nic!' - pomyślałam i kiedy już miałam dzwonić po pomoc, usłyszałam czyjeś kroki
-Lia! - ten głos rozpoznałabym wszędzie -  Co sie stało?
  Odwróciłam sie i popatrzyłam na niego.
-Boże! Poczekaj. - krzyknął kiedy zauważył że sie ruszyłam - Nie uciekaj!
-Nie mam nawet jak - mruknęłam pod nosem
-Nie wierze - krzyknął kiedy znalazł sie przy mnie - Ty tu jesteś! Boże, tak tęskniłem!
  Posłałam mu delikatny uśmiech.
-Dlaczego uciekałaś?! I co sie stało? Wszystk w porządku? Może mam dzwonić na pogotowie?! Dlaczego nic nie mówisz?
-Bo nie dajesz mi dojść do słowa - zaśmiałam sie cicho
-Czekaj, zaraz ci pomogę 
  Złapał mnie za obie ręce i pociągnął do góry. Zachwiałam sie i syknęłam lekko z bólu.
-Bardzo boli? - spytał wyraźnie zaniepokojony
-No - mruknęłam
 -Poczekaj, może cie na ręce wezmę..?
-Nie, spokojnie - zaprotestowałam
-Chodź - powoli pociągnął mnie w kierunku ławki stojącej na chodniku
Złapałam sie jego ramienia i powoli, skacząc, zaczęłam dochodzić do ławki. On mocno mnie objął i trzumał w objęciach pilnyjąc bym nie upadła
-Może jednak cie wezmę? Do ławki jeszcze kawałek..
  Nic nie odpowiedziałam. Głupio mi było sie zgodzić chociaż muszę przyznać że to zdecydowanie ułatwiłoby moja obecną sytuacje.
  On jednak szybko odczytał moją intencje i podniósł mnie. Zaczął iść w kierunku ławki
-Tylko żebyś ty sie nie przewrócił. Bo oboje źle na tym wyjdziemy - zaśmiałam sie
-Nawet w takiej chwili nie przestaniesz żartować - szepnął a ja pomownie sie zaśmiałam
-A co innego mi zostało? - zapytałam
Chłopak pochylił sie by położyć mnie na ławce.
-No właśnie - zachichotał i usiadł obok
  Złapał delikatnie moje nogi i położył je sobie na udach. Zdjął moje koturny
-Która?
-Lewa 
Delikatnie jej dotknął
-Tu boli? - spytał łapiąc nad piętą
-Nie
-Tu - dotknął jej góry
-Trochę..
-A możesz ruszać palcami?
Spróbowałam.
-Jakoś moge ale boli..
-Czyli złamania nie ma na szczęście ale pewnie coś sie naderwało..
-A skąd wiesz? - zdziwiłam sie - Jesteś muzykiem, nie lekarzem
-Tak ale tyle razy już byłem z chłopcami w szpitalu że sie wielu rzeczy nauczyłem
  Zaśmiałam sie i popatrzyłam w te jego śliczne zielone oczy. 
-Powiedz coś.. Cokolwiek! - szepnął
-Co ma ci odpowiedzieć? - spytałam
-Niewiem.. Cokolwiek - odparł cicho
-To w takim razie może to - powiedziałam
Złapałam go za podbrudek i przysunęłam jego wargi do swoich. Kiedy tylko sie zetknęły, poczułam dziwne ciepło ogarniajace mnie całą. Przeniosłam swoje ręce na tył jego głowy, tym samym przyciskając go do siebie mocniej.  Czy umiem opisać ten pocałunek? Tak. Nie. Niewiem. To było tak niesamowite. Magiczne. Nie chciałam żeby to sie kiedykolwiek skończyło. 
'Lia! Co ty wyprawiasz?! Skończ to!' - wołała ta mądrzejsza część rozumu
'Nie wygłupiaj sie. To tylko pocałunek' - odparła ta druga część 
'Nie, to niepotrzebna nadzieja że..'
'Przestań! I tak nic już nie zrobię. Tak czy inaczej sie z nim całuje i tak czy inaczej będę mu musiała to wszystko wytłumaczyć więc teraz moge sobie pozwolić na przedłużenie tej chwili' 
  I przestałam już słuchać swoich myśli. Byliśmy tylko my. Sami. Nikogo więcej. Nikt nie mógł nam przeszkodzić. Nikt ani nic.
-Aj - pisnęłam czując jak trącił moją kostkę
-Wybacz - szepnął 
-Nieszkodzi - uśmiechnęłam sie i po raz kolejny go pocałowałam
  Byłam szczęśliwa. Po raz pierwszy od kilku tygodni, miałam wszystko gdzieś! Nie obchodziło mnie to co powiedzą chłopcy i dziewczyny gdy sie o tym dowiedzą. Nie obchodziła mnie Caroline która w jednej chwili mogłą zakończyć moją znajomość z Harrym.  Nie obchodziło mnie to że zaraz ta chwila sie skończy. Bo byłam z NIM. I to on dawał mi szczęście.
-Nie uciekniesz mi teraz? - spytał lekko przestraszony 
-W tym momencie nie mam nawet jak - szepnęłam i spojrzałam na swoją stopę - Jestem zdana na ciebie więc mam nadzieje że ty też mi nigdzie nie uciekniesz..
-Nigdy - szepnął mi do ucha
Siedzieliśmy chwile w ciszy. Żadne z nas sie nie odzywało. Po kilku minutach ON przemówił
-Chodź
-Gdzie?
-Zabiore cie do mnie, do domu. Zobaczymy co sie stało w tej nodze, a ty odpoczniesz..
  Byłam w szoku. Boże! Do czego ja doprowadziłam?! 
-Nie. - odpowiedziałam szybko
-Dlaczego? - zdziwił sie
-Nie moge.
-Ale czemu?
-Nie moge ci tego powiedzieć. Wybacz. - spuściłam wzrok na ziemie
-Ale w takim razie.. Przecież cie tu nie zostawie.
-Hmm.. No ale na taki sytuacje też mam patent - zaśmiałam sie cicho
-Chyba przypominam sobie jaki ale mam nadzieje że go jednak nie użyjesz i wrócisz ze mną - szepnął smutno
-Musze - zabrałam powoli nogę z jego kolan i powoli postawiłam ją na ziemi.
  Nie chciałam tego robić. Chciałam już zawsze być z Harrym. Nie musieć nic tłumaczyć, nie musieć uciekać. 
  Przesunęłam dłonią wzdłuż całej długości stopy. Ucisnęłam ją mocniej. Dam radę. Muszę iść. Muszę. Tak. To głos rozsądku!
-Musze iść - szepnęłam i wstałam - Pa - powiedziałam całując go w policzek na pożegnanie. Chociaż tyle moge zrobić.. Przecież możliwe że nigdy już nie będe miała takiej okazji..
  Zaczęłam iść powoli w stronę miasta. Nie. Oglądać jeszcze wrócić do domu. Gdybym teraz zaczła iść w tamtym kierunku, Harry mógłby zacząć coś podejrzewać.
  Kiedy przeszłam już kilkanaście metrów i dchodziłam już do miasta..
-Zaczekaj! -usłyszałam krzyk chłopaka dobiegający z tylu
-Proszę! Zaczekaj! - wysapał stając przedamną - Proszę.
-Spokojnie - szepnęłam łapiąc go za ramiona - Spokojnie..
  On złapał sie na kolana, próbując złapać oddech. Chwile tak stał aż w końcu wyprostował sie i powiedział
-Proszę. Jeden dzień. Przecież nic ci nie zaszkodzi. Proszę!
-Ale co? - zdziwiłam sie
-Spędzenia ze mną jeden dzień. Do wieczora. Proszę!
  Zdodzić sie czy nie.. Przecież jeśli mu odmowie, on obrazi sie na mnie i w dodatku nie będę miała szansy żeby mu to wszystko wyjaśnić.. A jeśli sie zgodzę moge mu sie wygadać przez przypadek ale przecież spędze z nim czas.. Może coś mu uświedomie..
-Dobrze - powiedziałam patrząc mu w oczy
  On uśmiechnął sie szeroko i wyciągnął ramiona w moją stronę po czym mocno mnie przytulił. No nie powiem, nie pachniał, tak jak zawsze, przyjemnie ale co sie dziwnić. Nabiegał sie za mną..
-Chodź - pociągnął mnie
-Gdzie?
-Gdziekolwiek. Jeśli będ z tobą, to miejsce sie nie liczy.
  Uśmiechnęłam sie. Przez całe życie szukałam takiego romantyka, a kiedy wreszcie go znalazłam, okazuje sie że nie moge z nim być. Co to za życie?!
-To idziemy - uśmiechnęłam sie 
  Szliśmy tak, ramię w ramię, po ulicy. Ludzie trochę dziwnie sie na nas patrzyli ale co mnie to?! Miałam właśnie szanse żeby pobyć trochę z nim. Żeby naprowadzić go na dobrą drogę do odnalezienia mnie. Żeby..
-Chodź - pociągnął mnie do parku
  Spracerowaliśmy tak z godzinę. Nie rozmawialiśmy zbyt wiele. Nie musieliśmy. W sumie, żadne z nas nie chciało przerywać tej chwili. Bo w sumie po co? Żeby zniszczyć tą chwile? Nie.. 
  Kiedy w końcu wyszliśmy z parku i weszliśmy do miasta, mężczyzna zaciągnął mnie na kolacje do restauracji. Tam trochę sie rozliźniliśmy i po złożeniu zamówienia, zaczęliśmy rozmowę.
-Więc.. Od dawna TU jesteś?
-Jakieś 3 miesiące.. - mruknęłam upijając łyk białego wina
-A na długo, hmm.. Tu zostaniesz?
-To zależy..
-Od czego? - spytał
-Od ciebie - mruknęłam cicho.
-Mnie?! - zdziwił sie
-Tak. Od ciebie. Od tego jak szybko odnajdziesz mnie w obecnym świecie.
-Jakto?
-Ja jestem tutaj Harry. Jestem wciąż obok ciebie a ty mnie nie widzisz
-Ale co to ma do..
-To że możemy być ze sobą tylko kiedy TY odnajdziemy mnie w Tym świecie pod zupełnie inną postacią
-Co ty mówisz?!
-Harry.. Ehh.. Dobrze, porozmawiamy na jakiś inny temat, co? - westchnęłam zmęczona
  Wiedziałam że ta rozmowa nie doprowadzi do niczego dobre a raczej mogła zepsuć ten wieczór. Postanowiłam więc że ten temat wyciągnę na sam koniec spotkania.
  2 godziny, spagetti i 2 lampki białego wina, poźniej wyszliśmy z restauracji i wróciliśmy spowrotem do parku. Jak sie okazało koncert trwał w najlepsze ale w trochę innych rytmach niż mogłoby sie wydawać. 
  Kiedy weszliśmy na teren w pobliżu sceny, pojawiła sie na niej nowa wokalista.
-To teraz zwolnimy trochę tępa - uśmiechnęła sie i usiadła na stołku przy mikrofonie z gitarą w ręku
  Zaczęła grać jaką cichą melodie przy której akompaniowały jej dziewczyny ze skrzypcami.
-Zatańczysz - spytał szeptem
  Odwróciłam sie do niego przodem i uśmiechnęłam. Zarzuciłam mu ręce na szyje, a on objął mnie w tali. Wtuliłam głowe w jego szyje. Zaczęliśmy sie powoli kołysać w rytm muzyki. To przyjemne ciepło w środku ogarnęło całe moje ciało. Przestałam myśleć racjonalnie. Znalazłam sie w zupełnie nowej sytuacji, w nowym miejscu. W końcu miała szanse pobyć z nim w spokoju, sam na sam..
Godzinę później
  Spojrzałam na zegar znajdujący sie przy scenie. Dochodziła już 12 w nocy. 
'Przecież Caroline go zabije. I mnie też! Zniknęliśmy na cały dzień, nic nikomu nie mówiąc..'
-Harry.. - wymruczałam mu do ucha
-Tak..? - spytał
-Musimy już wracać. Strasznie późno już jest..
  Chłopak odsunął mnie delikatnie od siebie.
-W takim razie chodź odprowadze cie - uśmiechnął się
-Lepiej nie. Pozwól że to ja cie odprowadze
-Ale tak nie wypada - zaśmiał sie
-Znowu kłucimy się o to samo?*- spytałam ze śmiechem
-Najwyraźniej - odparł i puścił mi oczko
-Chodź - pociągnęłam go w stronę domu
  Wyszliśmy z tłumu imprezowiczów i ruszyliśmy powoli. On objął mnie w pasie po czym ja zrobiłam to samo.
-Skąd wiesz gdzie mieszkam? - zdziwił sie w momencie kiedy pociągnęłam go w uliczkę na której znajdował sie jego dom
-A to już moja tajemnica - zaśmiałam się
  Kiedy doszliśmy do jego domu, a on miał już wejść do środka, chłopak zatrzymał mnie 
-Zobaczymy sie jeszcze? - spytał ze łzami w oczach
-Harry - westchnęłam biorąc go za rękę - Pamiętasz co ci mówiłam w restauracji? Wszystko zależy od ciebie. Wszystko zależy od tego jak szybko mnie odnajdziesz..
-Ale co jeśli nie odnajde co? Przecieź ty sobie znajdziesz kogoś innego, a ja..
-Hazz.. - uciszyłam go - Myślisz że gdybym chciała kogoś innego, w ogóle zawracałabym sobie tobą głowe? Myślisz ze dawałabym ci nadzieje ze wrócę?! Że pojawiałaby, sie tutaj teraz i mówiła to co mówie?!
-No.. Chyba nie..
-No właśnie! Więc teraz spójrz na mnie - złapałam go za podbródek i uniosłam tak by spojrzał mi w oczy - Kocham tylko ciebie ale nie moge zrobić nic więcej w tej sytuacji. Teraz czas na ciebie. Tylko ty możesz coś zrobić w tej sytuacji ale obiecuje ci że jeszcze kiedyś mnie zobaczysz i będziemy razem
-Obiecujesz? - spytał
-No przecież mówie że tak
  On uśmiechnął sie a już po chwili przywarł do mnie. Nie potrafiłam mu sie oprzeć. Tak strasznie na nim tęskniłam, tak bardzo chciała być z nim już zawsze..
-Kocham cie, wiesz? - spytał
-Wiem - odpowiedziałam - Ale teraz leć już do domu bo przypuszczam że pani Flack nie będzie zbyt zachwycona godziną twojego powrotu.
-Dobrze - szepnął, ostatni raz mnie pocałował i zniknął za drzwiami
  Rozejrzałam sie dookoła. Byłam taka szczęśliwa! Mogło sie wydawać że teraz wszystko będzie już dobrze i że moim jedynym problemem będzie bezszelestne wejście do domu i przemiana w tą nową mnie. Jednak był to dopiero początek wysokiej liczby probemów..
------
*Sytuacja z Rodziału 2, cz I kiedy to chłopcy chcieli odprowadzić dziewczyny do domów po koncercie a one wujaśniły że mieszkają jakieś 30km od Warszawy i że korzystniej będzie, dla obu stron jeśli to one odprowadzą ich
Dobra, wielce oczekiwany rozdział nadszedł ;) mam nadzieje że się wam podoba chociaż ja z góry stwierdzam że to porażka. Nie umiem sie niestety zgrać z Lią bo sama obecnie wkroczyłam w wir problemów i ,usze sie z nimi uporać.. Ale dobrze, liczę na komentarze! A i nwm czy większość z was widziała mój ostatni post więc dodam go teraz..

A teraz pytanie do Was! Czy widzicie coś podejrzanego na tym zdjęciu? (Spójrzcie na liczbę wyświetleń w danych krajach)

9 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy15:12:00

    AAAAAA !!!!!
    Następny --> szybko --> PLISSS <3

    ~Gosia4~

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy15:20:00

    JA CHCĘ NASTĘPNY!!!!!! :D

    ~Olcia20~

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy15:23:00

    Boski! Dawaj nastęny ;) :P :D

    ~Angelika12~

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy22:09:00

    Kiedy będzie następny? Nie mogę się doczekać : *

    OdpowiedzUsuń
  6. hej hej hej!!!!!!!!!!!! ale slodko (sorry ale jestem na kompie z Danii i nie mam polskich znakuw). przeslodko!!!!!!! UUUUUUUUUUUUUUUUUUUU!!!!!!!!!!!!!!!! Dawaj nexta!!!!!!!!!!
    Verka

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest 69 wyświetleń w Wielkiej Brytanii! ^^ Hazza czuwa! :p Rozdział jak zwykle świetny. Czekam na NN ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy15:59:00

    Świetny rozdział zresztą tak ja każdy ;D Czekam na next ;)




    @Lusiaax

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy01:31:00

    nom słodko nam się zrobiło ciekawe czy Harry się skapnie...
    Kiedy dodasz następny?

    OdpowiedzUsuń