poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Rozdział 7 "To dziew.. Przyjaciółka Harrego. Tego pana co z nim mieszkasz, kapisz? "


  "Harry"
  Minęło już kilka tygodni. Co sie dzieje ze mną? Hmm.. No więc zdarzyło sie całkiem sporo. Caroline jest już w 6 miesiącu ciąży czyli że wychodzi na to że mieszkam z nią już 3 miesiące.. Wcale mi sie to nie podoba! Mam jej już po dziórki w nosie i gdybym mógł to bym sie wyprowadził ale nie mogę bo od kąd Paul sie dowiedział to mam rozkaz mieszkania z nią. 
  Zawsze mnie denerwowała ale wtedy jako nastolatek byłem nią zbyt oczarowany i nie umiałem sie jej w niczym sprzeciwiać. Najgorsze jest że łączyło nas znacznie więcej. Wszyscy myślą że straciłem 'prawiczkowanie' zanim poszedłem do x-factora. Guzik prawda! To było po tym jak ją poznałem. To ona zaczęła mnie ciągać do klubów. Ona zaczęła mnie sprowadzać na złą drogę i dlatego Paul kazał jej (grzecznie mówiąc) odczepić sie odemnie.  Niestety, to było już po tym jak zaciągnęła mnie do łóżka. Kiedy jednak potem dowiedziałem sie o tym co zrobił Paul, strasznie sie wkurzyłem i byłem nawet gotów odejść z zespołu dla niej. Kiedyś, kiedy mieliśmy wolne, kupiłem kwiaty i poszedłem do jej domu. Już miałem zapukać kiedy przez okno  zobaczyłem ją na kolanach jakiegoś gościa. Nie mieli na sobie zbyt wiele. I to właśnie wtedy, pierwszy raz w całym swoim życiu, miałem ochotę rzucić sie z mostu. Potem dość sporo czasu spędziłem w łóżku użalając sie nad sobą. Dopiero Lou mnie z niego wyciągnął a ja zacząłem normalnie funkcjonować. Potem była cała masa dziewczyn. Próbowałem nimi zapełnić pustkę pozostałą po Caroline ale bez skutku. Aż wreszcie poznałem Lie. Ona tą pustkę zapełniła. Przy niej czułem sie tak.. Niesamowicie dobrze. Ona była dla mnie kimś kto umiała przez jedno słowo, zmienić całe moje życie! A teraz, kiedy jej nie ma, znów próbuje zapełnić pustkę. Coraz bardziej sie boje że przez resztę życia będe szedł samotnie..
  
  3 miesiące później
  Byłem w szpitalu. Chodziłem nerwowo przy ścianie. Caroline była teraz na porodówce. Boje sie! Strasznie sie boje! Przecież ja mam 19 lat dopiero. Tzn za 3 miesiące będe miał 20. 
-Panie Styles - powiedział mężczyzna w białym kilcie, który wyszedł do mnie z sali - pani Flack prosi żeby pan przyszedł
  Dłonie zaczęły mi sie pocić. Poczułem że nogi mam jak z waty. Skinąłem delikatnie głową. Mężczyzna podszedł do mnie i wziął mnie pod rękę po czym zaprowadził do sali
-Pierwszy raz? - spytał
-Tak - powiedziałem drżącym głosem
On nic więcej nie powiedział. 
  Usiadłem na krześle które podstawiła mi jedna z pielęgniarek. Spojrzałem na kobietę. Nie umiałem nic powiedzieć. Strach opanował całe mojen ciało począwszy od palcy u stóp, aż do koniuszków uszu. Złapałem ją za rękę a ona wbiła mi swoje niesamowicie długie paznokcie w skórę. Cicho syknąłem.
  Dookoła mnie ludzie krzyczeli "przyj" albo "podaj cośtam". Trochę sie przestraszyłem. Nagle taka duża maszyna do tej pory stojąca cicho z boku, zaczęła pikać bardzo szybko i głośno.
-Co sie dzieje? - spytałem ale nie dostałem odpowiedzi
  Czułem że dzieje sie coś złego. Dłonie coraz bardziej mi sie trzęsły co niesamowicie nakręcało leżącą na łóżku, kobietę.
 -Przyj! - powiedziałem do niej
-To może, kurwa, sam sie tu za mnie położysz i urodziła to dziecko!
  Zamilkłem. Dookoła mnie biegali ludzie ciągle coś pokrzykując. Nie słuszałem nic.
-Lia, proszę, pomóż.. - wyszeptałem tak cicho żeby nikt poza mną nie usłuszał

Lia
-Lia, proszę, pomóż..  - powiedział cicho mój ukochany
  Spojrzałam na Sekretarza stojącego pod ścianą. Jak zwykle przyciskał do siebie wielką księgę w której spisane były dzieje świata.
-No idź - powiedział i popchnął mnie w JEGO kierunku. 
  Patrzyłam na nich. Po chwili położyłam obiendłonie na ich. Zamknęłam oczy. Moc powoli spływała. Już po chwili była w nich.. 
  Otworzyłam oczy. ON wpatrywał sie we mnie. Najwyraźniej mnie widział ale ciekawe jak. Patrzyliśmy na siebie kilka chwil. Moja dłoń wciąż spoczywała na ich.
  W tym momencie usłyszałam płacz. Płacz dziecka. Uśmiechnęłam sie i poszłam za pielęgniarką która zabrała je by je umyć. Kiedy wróciłyśmy, położyła je na kolanach Harrego ze słowami
-To dziewczynka
  Ukycnęłam. Dłonie położyłam na kolanach chłopaka. On, czując to, spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam sie a on to odwzajemnił.
-Gratulacje. Będziesz świetnym ojcem. A ja, aniołem stróżem twojego maleństwa - szepnęłam i pocałowałam dziecko w główkę - Jak ją nazwiesz?
-Darcy - wyszeptał cicho 
  Mnie, już tam nie było..

Harry
2 miesiące później
  Ona jest taka drobniutka.. Tak strasznie sie boje że jej coś zrobię.. Moja kochana, mała Darcy. Ma takie ślicznie, zielone oczka i malutkie, pulchniutkie rączki. Patrzy z taką miłością kiedy ją karmie, przewijam czy poprostu ją usypiam. Kocham ją. Kocham całym sercem chociaż myślałem że nie będe umiał. A jednak. Kiedy słyszę jej płacz w nocy, boje sie że coś sie jej stało. Boje sie że to że ona tu jest, że mogę ją dotknąć, pocałować, to tylko złudzenie które pęknie jak bańka mydlana puszczana przez dziecko. Zawsze kiedy budze sie rano i nie słyszę jej krzyku, boje sie że ona gdzieś zniknęła. Że ktoś mi ją odebrał. Sama świadomość że mogę jej już nigdy nie zobaczyć, jest przerażająca więc kiedy ją widzę, czuje jak kojący balsam wnika w moją dusze.
  Dziś, moja mała kruszynka, pierwszy raz się do mnie uśmiechnęła. Poczułem sie taki wyrużony. Miała taki śliczny uśmiech. Ona wogule cała jest śliczna! To jest mój skarb! Nikomu go nie oddam! Ona zapełniła pustkę w moim sercu! Moje maleństwo.. 
-Hej Hazz - uśmiechnął sie do mnie Lou
-Hej Lou! Co ty tu robisz? - podszedłem do przyjaciela i go przytuliłem
-Dawno sie nie widzieliśmy. Paul nie może sie do ciebie dodzwonić więc mnie tu wysłał, a ja chce sie zobaczyć z chrześnicą. - wyszczerzył sie i po zdjęciu przemoczonych butów, zaczął iść na górę. Doskonale wiedział gdzie  jest mój pokój bo właśnie tam leżała mała. Po jej narodzinach, Caroline wszystko drażniło więc wziąłem ją do siebie.
-Chrześnicą?  - spytałem lekko nieogarnięty ale to pewnie przez to że przez ostatnie 2 dni prawie wogule nie zmrużyłem oka bo Caroline wróciła do pracy a ja sam muszę sie nią zajmować.
-No tak! To przecież jasne że to ja będe jej chrzestnym 
-A skąd ta pewność? - pytam, unosząc barwę do góry
-Bo jestem twoim najlepszym przyjacielem, a twoja córka powinna mieć takiego fajnego chrzestnego jak ja
  Pokręciłem tylko głową.
-Cześć słoneczko - powiedział Lou stając nad kołyską małej - Jak tam sie spało? - uśmiechnął sie do niej a ona spojrzałam na niego swoimi wielkimi, zielonymi oczami. Znała go, nawet bardzo dobrze bo często przychodził żeby mi przy niej pomagać. Uśmiechnęła sie
-Harry - pisnął - ona sie do mnie uśmiecha! Chyba mnie lubi! - zaczął sie zacieszać a tylko sie zaśmiałem
-Tak. Dziś sie zaczęła uśmiechać
   Lou spojrzał na moją kruszynke. Po chwili wyjął ją z łóżeczka i usiadł na moim łóżku. Patrzyłem na nich chwile. W tym momencie do pomieszczenia weszła Snowii. Miałknęła cicho i wskoczyła na łóżko siadając obok Lou. Zaczęła się do niego łasić a potem przerzuciłam sie na Darcy. Każdy normalny gość by ją wypędził ale ja nie jestem normalny. Mamy taką umowę że ja jej pozwalam z nią spać i sie do niej przytulać a ona mnie informuje (np. kiedy śpię) że sie obudziła albo że jest głodna czy trzeba jej wymienić pieluche. Bardzo sie to przydaje bo jak ją kiedyś od niej wypędziłem bo mnie wkurzała to sie obraziła i przez cały dzień chodziła naburmuszona.
-Hazz, a jej tak wolno? - spytał
-Tak. 
-A nie boisz sie że może ją czymś zarazić? 
-Nie.. Jest umyta, odpchlona i zaszczepiona więc raczej nic sie nie stanie mojemu maleństwu - uśmiechnąłem sie
-Ooooo.. Jak słodko.. Słuchaj. Bierz ją na ręce i siadaj bo muszę wam zrobić zdjęcie na tt.
-Ok - wziąłem ją i usiadłem na łóżku
  Po chwili zdjęcie już było na tt. Patrzyłem na moje dziecko (jak to słodko brzmi..) a ono na mnie. W pewnym momencie poczułem niezbyt przyjemny zapach który znałem już od bardzo dawna.
-Oj młoda. Idziemy zmienić gatki - zaśmiałem sie i poszedłem w stronę łazienki zostawiając tym samy Lou i Snowii samych

Louis

-Dobra! Poddaje sie! - krzyknąłem i opadłem na łóżko
   Mierzyłem sie wzrokiem z puchatą kulką od jakiś 3 minut. Oczy mnie zaczęły piec od tej niebieskiej poświaty którą miała w oczach. 
  Ona tylko wstała i z uniesionym do góry, ogonem, poszła w stronę komody na której już po chwili siedziała. Łapką zaczęła trącać jedno ze zdjęć które mój przyjaciel tam postawił.
  Podszedłem tam i spojrzałem na nie. To było zdjęcie z tamtych wakacji.. Sam je zrobiłem. Byliśmy wtedy na plaży a Harry stwierdził że chce mieć zdjęcie ze swoją przyszłą dziewczyną za co dostał w twarz. Potem kiedy sie zgodziła, on ją pocałował w policzek, a ja w ułamku sekundy cyknąłem zdjęcie. Oczywiście potem znów mu przywaliła ale widać było że tylko sie z nim droczy..
   Nie ma jej już.. Ponad rok. Och.. To dziwne bo prawie wcale sie nie znaliśmy ale jednak za nią tęsknię. Oczywiście nie tak bardzo jak Harry ale jednak czuć jej nieobecność.
  -No przecież widzę. To dziew.. Przyjaciółka Harrego. Tego pana co z nim mieszkasz, kapisz? - spytałem wkurzony a ona znów zaczęła stukać w szybke - No przecież ci mówie! Strasznie głupi z ciebie kot, wiesz? Wkurzasz mnie! Ile razy ci mogę powtarzać że.. - już chciałem coś powiedzieć ale sie zatrzymałem
  Spojrzałem w jej ślepka. Z niesamowicie niebieskich przybrały barwę czarnych oliwek które jadłem dziś na śniadanie. Nie. Jednak nie. One były ciemniejsze. Były ciemne jak..
-Lia? - spojrzałem na kota w którego oczach pojawiły sie małe iskierki
----------------
Witam! Sory że rozdział nie pijawił sie wczoraj ale trochę mi sie z nim zeszło. Powiem tylko tyle. Smutno mi że tak mało osób komentuje. Blog jest dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy i dla niego zaczęłam sie opuszczać  w nauce a teraz poważnie sie zastanawiam czy go nie zawiesić.. Piszcie w komentarzach co na ten temat sądzicie i do usłyszenia za tydzień
Alex :*

7 komentarzy:

  1. Anonimowy14:27:00

    Świetny!!!!!!!!!!!! Dziewczyno przeszłaś samą siebie!!!!!! Naprawdę świetne. Cieszy mnie to że Harry jednak pokochał swoją córkę. Darcy przypomina mi trochę moją młodszą siostrę. Jak Lia będzie jej aniołem stróżem to nie ma się co o nią martwić. Czekam na nexta.
    Werka

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy17:40:00

    Czekam na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny ale musiałaś przerwać w takim momencie??!?!
    zamorduje cie różyczko
    buziaczki i czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny<3 Szkoda że Lia nie może być z Harrym i że to nie jest ich córka;c Mam nadzieję że jeszcze będą razem!
    Nie mogę doczekać się nn:3
    Życzę weny! Juliet
    iamabigtrouble.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny Hazza jako tatuś słotko. Skoro zaniedbujesz szkołe to odpuść trochę bloga rozumiem teraz czytelnicy chcą mnie zabić zreszta ty też masz taką ochotę wiec ja spadam do książek. pa
    kocham cię

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy07:57:00

    Ι am in fact gratеful to the owner of this wеb ѕіte who has
    shaгed this fantaѕtіc poѕt at at thіs timе.


    my wеbpаge ... szukam-dziewczyny.net

    OdpowiedzUsuń
  7. Jezuu jak ja tej Caroline nie lubie -,- Ale Darcy jest słodka ♥ Haha akcja kota i Lou mnie rozwaliła xDD Czyli, że Lia jest kotem ? Nie no spoko, podziwiam Cię za Twoje pomysły xD Ale na prawde nie musisz opuszczać się dla nas w nauce, ucz się przecież z pisania bloga nie wyżyjesz jak przyjdzie co do czego, nauka jest naprawde ważna, ja na fb prowadze strone o 1D ale czasami ją zaniedbuje bo nauka, ale raczej nie mają mi tego za złe bo i tak lajkują i komentują posty xD Ja będę czekać aż pojawi się nowy rozdział, mogę czekać nawet rok xD Bo kocham to opowiadanie i rozumiem, że ty też masz życie prywatne i nie jesteś robotem ;*
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń