niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 6 "Komu sprzedajesz to mieszkanie?"


-Styles jak można być takim głupkiem?! Nie masz dziewczyny, a zrobiłeś dzieciaka. Czy ty jesteś nienormalny?! Paul cię zabije! Nie no nie tylko ciebie! Nas wszystkich za to że cię nie upilnowaliśmy! A fanki? Wiesz jak one na to zareagują?! - wyżywał sie na mnie Liam
  Odkąd powiedziałem im o tym o czym z nią rozmawiałem, rozpętało sie istne piekło! Nic tylko sie na mnie drą. Ja rozumiem że to było nieodpowiedzialne z mojej strony ale po 2 godzinnym kazaniu, wygłoszonym przez naszego 'tatusia' mam dość. Po cholerę im mówiłem! Przecież mogłem to zachować dla siebie, a im powiedzieć o tym jak dziecko sie już urodzi ale no przecież jestem tak niesamowicie inteligentny że pomyślałem sobie że mi pomogą.. Jestem idiotą. Nie! Jestem łatwowiernym idiotą!
-A hejterzy?! Teraz będą nas mieli za jeszcze większych pacanów!
-Ale przynajmniej nie będą twierdzić że jesteśmy gejami tzn. że ja jestem - uśmiechnąłem sie cwaniacko co doprowadziło go do szału
-Czyli że co? Twierdzisz że mamy robić to co ty? Ruchać wszystko co sie rusza, a potem jak zrobimy bachora to sie z tego cieszyć?! - darł sie jak opentany i niewiele brakowało żeby doszło do czynów
-Nie ale nie uważasz że powinniście sie z Dan trochę ustatkować? No zobacz.. Mielibyście takie słodkie dzieci.. Mam nadzieje że słodkie no chyba że przejmą charakter po ojcu
  Przez chwile Liam zachował spokój ale tylko przez chwile bo potem zrobił sie czerwony na twarzy. Znałem ten jego 'wyraz twarzy' i nie wróżył on niczego dobrego. Zwykle kiedy jest w takim stanie, jest gotowy posunąć sie do wszystkiego!
-Ty.. - chciał coś powiedzieć ale ugryzł sie w język. Zamiast tego wstał i podszedł do mnie
-Radz sobie sam - syknął i odwrócił sie do mnie
-Bardzo ci dziękuje. Teraz widać jakim jesteś przyjacielem - mruknąłem
   On odwrócił sie do mnie. Jego oczy wcale nie były takie przyjazne jak zwykle. O nie! Wyglądał bardziej jak ktoś kto ma chęć mordu albo przynajmniej mordo-bicia.
  Podszedł do mnie szybko i nim sie obejrzałem, krew stróżkiem wypływała z moich ust. Złapałem chusteczki z opakowania leżącego na stole i natychmiast ją wyplułem. 
-Dzięki - mruknąłem a on zamachnął sie na mnie ponownie lecz jego ręka została przez coś zatrzymana
-Dość - warknął Zayn - Harry rzeczywiście źle zrobił ale to nie powód żebyś go bił. My sie nie wtrącamy do tego ile razy dziennie ruchasz Danielle - tym razem to on oberwał 
-Spierdalajcie wszyscy! - wydarł się i wyszedł trzaskając drzwiami
-Ale go wkurzyliście.. - szepnął cicho Lou a ja skarciłem go wzrokiem
-Wiem że źle zrobiłem - mruknąłem cicho - ale potrzebuje waszej pomocy. Wiem że to nie wasza sprawa i nie chcecie sie w to mieszać ale wiem też że sam długo nie pociągne - szepnąłem
  Pomiędzy nami zaległa cisza. Po chwili poczułem jak ktoś mnie obejmuje. Spojrzałem zbolałym wzrokiem w tamtą stronę. Obok mnie siedział Lou i uśmiechał sie pocieszycielsko. Sam mimowolnie sie uśmiechnąłem.
-Ja ci pomogę - powiedział a ja sie do niego przytuliłem
-Dziękuje
   Może i to dziwne ale potrzebowałem jego bliskości. Wiem, facet który sie przytula może być uznany za geja ale dla mnie Lou to przyjaciel. Nawet bardzo dobry. Kilka tygodni po moich urodzinach, trochę sie upiliśmy i no cóż.. Obudziliśmy sie rano razem w łóżku. Po tym zdażeniu, on i ja sie bardzo oddaliliśmy. Widać było po nim że nawet zwykłe dotknięcie mnie było dla niego obrzydliwe. Ale to długo nie trwało bo szybko sie pogodziliśmy
-Ja też ci pomogę - powiedział Niall i podaszedł do nas i też sie przytulił
-A ja nie chce być sam więc sie dołącze - wyszczerzył sie Zayn i też sie przytulił.
-Dzięki chłopaki. To naprawdę wiele dla mnie znaczy

Miesiąc później (po powrocie z trasy)

-Snowii! - krzyknąłem a już po chwili koło mnie pojawiła sie puchatą kulka - wskakuj - wskazałem na pomieszczonko do transportowania zwierząt którego fachowej nazwy nie znam
  Kot zamiałczał żałośnie i spojrzał na pudła i walizki stojące przy drzwiach. 
-Tak. Mi też sie to nie podoba ale musimy.. - schyliłem sie żeby ją pogłaskać ale ona tylko prychnęła i pobiegła na kanapę
   Cicho westchnąłem. Nie miałem ochoty sie przeprowadzać.. Wolałem zostać tu gdzie teraz. Ale nie miałem wyboru. Matka mojego dziecka chciała żebyśmy mieszkali razem a do siebie jej nie wezmę bo albo będzie musiała spać ze mną albo ja będę sie musiał wynieść na kanapę co wcale mi sie nie podoba.
  Z zamyślenia wyrwało mnie pukanie do drzwi. Wstałem i otworzyłem.
-Hej Lou! - uśmiechnąłem sie do przyjaciela - Wchodz
-Ty wiesz że ja nie przyszedłem w odwiedziny, nie?
-Wiem - uśmiechnąłem sie 
-Dobra a mógłbyś mi wyjaśnić jak chcesz sam przewieźć to wszystko? - spytał
-Normalnie. Ja jedną cześć a ty drugą 
-Ale jak przedrzemy sie przez te fanki? Jak nic będziemy kursować ze 4 razy!
-Będziemy podawać ochroniarzom a oni bedą wkładać do samochodów
-Eh.. Dobra - westchnął z rezygnacją Lou
-Dobra na początek masz to pudło o i to - podałem mu je - tylko uważaj!
-Dobra, dobra - mruknął
   Ja też wziąłem dwa i zeszliśmy na dół, a właściwie zjechaliśmy na dół tą nieszczęsną windą w której ta babka chciała mnie zgwałcić (przypomnienie w rozdziale 2 cz. II)

Godzinę pózniej
 
-Szkoda że muszę sie wyprowadzić - westchnąłem, patrząc na puste mieszkanie
  Spojrzałem na Lou który trzymał w rękach dwie walizki. Ja miałem walizkę i transporter Snowii z nią w środku. Biedactwo, miałczała żałośnie.
-Hazz.. Komu sprzedajesz to mieszkanie? - spytał Lou
-Paul ma się tym zająć, a co?
-Bo tak sobie myśle że będzie je chciała kupić jakaś fanka i przydałoby sie zostawić jej mały prezent.. - uśmiechnął sie
-Co masz na myśli? - spytałem nie rozumiejąc go
-Co masz w tej walizce? - zapytał omijając moje pytanie
-Bokserki i podkoszulki, a co?
   Nic nie odpowiedział tylko położył ją na ziemi i otworzył. Wyciągnął z jej środka jedną pare i podszedł do kanapy. Nie pytałem o nic bo wiedziałem że i tak nie dostanę odpowiedzi. 
  Lou zaczął wpychać moje gacie pomiędzy poduszki.
-Gotowe - wyszczerzony wrócił do mnie
-Po co to zrobiłeś? - spytałem
-Wyobraź sobie minę tej dziewczyny która je znajdzie. Oprawi je w ramki i będzie czcić, modlić sie i składać im ofiarę w zamian za to żeby bóg zesłał jej trochę twojej spermy.
  Przez chwile patrzyłem sie na niego jak na kompletnego idiotę ale po chwili niemalże zacząłem sie tarzać po podłodze ze śmiechu. Opanowałem sie dopiero po kilku minutach kiedy to Lou wyciągnął jeszcze jakieś opakowanie prezerwatyw i włożył je do lodówki.
-Idziemy? - spytał
   Kiwnąłem głową i sięgnąłem po 'opakowanie' mojego kota. Wyszliśmy, a ja zamknąlem drzwi i zacząłem iść w kierunku windy. Jakoś nie mogłem uwierzyć że sie wyprowadzam. Ani w to że będe ojcem. Ale widziałem przecież zdjęcia mojego malucha i test ciążowy. Eh.. Ale sie wkopałem!
  Na zewnątrz stało mnóstwo fanek przez które trochę trudno było sie przedrzeć. Kiedy jednak nam sie to udało, byłem niesamowicie szczęśliwy. Wsiadłem do samochodu i zacząłem jechać.

20 minut później
  Stanąłem przed moim nowym domem. Spojrzałem na wóz z firmy przeprowadzkowej z którego jacyś mężczyźni wynosiło wciąż nowe i nowe meble czy pudła. Ciężko westchnąłem. Wysiadłem z samochodu i zacząłem sie kierować w stronę drzwi w których jak na zawołanie pojawiła sie kobieta z która od dziś będe mieszkał. Podszedłem do niej i delikatnie pocałowałem ją na przywitanie w policzek
-Witaj, Caroline.. 
----------
To dziś tak szybko! Dzięki za wszystkie komenty i wg. Rozdział wg mnie fajny ale wy to ocenicie. Za błędy przepraszam ale nie sprawdzałam!
Alex

5 komentarzy:

  1. Dlaczego! Przecież on nigdy jej nie pokocha tak jak Lię. Strasznie mi z tego powodu smutno że taki los przygotowała dla niego Lia. Mam nadzieję że na końcu i tak będzie szczęśliwy z Lią.
    Nie mogę doczekać się nn<3
    iamabigtrouble.blogspot.com //Juliet

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahaha kupiłabym mieszkanie hazzy
    nie mogę się doczekać nexta

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy14:51:00

    Kobieto ty to masz pomysły! On i Caroline! Kolejny ketchup i nutella! Biedny, biedny, biedny, Harry.. Współczuje mu! Ty i ta twoja wyobraźnia! Czekam na nexta
    Werka

    OdpowiedzUsuń
  4. Caroline?!!
    Zaczęłam czytać, przeczytałam wszystkie i czekam na nn ;)
    Czytałaś również mojego bloga - larry-1d.blog.onet.pl , pojawił się tam ostatni rozdział :)
    Zapraszam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Opowiadanie o Niallu [SPAM]
    Historia jest o szesnastoletniej Chanel Styles, która została pokrzywdzona przez los.Kiedy była mała, jej jedynym przyjacielem był brat, Harry.Ona potrzebowała go...On jej...Pewnego dnia, Harry postanowił wyjechać wraz ze swoim ojcem do Londynu, aby spełniać swoje marzenia.Zostawił ją samą, zagubioną w tym wszystkim.Codziennie błagała boga na kolanach, aby Harry wrócił i wszystko było jak dawniej.Jednak on nie wracał...Powoli traciła nadzieję. Zaczęły się problemy...Jej świat nagle przyśpiesza, kiedy zostaje zmuszona, aby przeprowadzić się do swojego znienawidzonego brata i jego kolegi z zespołu.Po pewnym czasie wszystko się komplikuje.Chcesz wiedzieć co będzie dalej? Zapraszam na: loveme-likeyou-do.blogspot.com/
    Dalej nie przekonana ? Obejrzyj zwiastun:
    http://www.youtube.com/watch?v=QObcS4vIglI&feature=youtu.be
    Przepraszam za spam.

    OdpowiedzUsuń