sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział 8 "Ty jesteś Amelia Kowalska? Dziewczyna Harrego?"


Z góry przepraszam za to skakania w czasie ale obiecuje że to już ostatni raz!!!

8 miesięcy później (Darcy ma 10 miesięcy)
  Siedziałem w salonie, oglądając jakąś bajkę z moją kruszynką. Była niesamowicie zachipnotyzowana kolorowymi ludzikami przemieszczającymi się po ekranie. Były to teletubiesie. Jedyna bajka która przetrwała ponad 20 lat i dalej się nie znudziła. Czy Darcy nie jest może trochę za mała na takie bajki? Może.. Ale ja lubię patrzeć jak swoimi malutkimi rączkami wskazuje na poszczególne postacie i wymawia przy tym niezrozumiałe dla mnie słowa.
  -Teletubiesie mówią papa, teletubiesie mówią papa! - usłyszałem głos który zapowiadał koniec programu, a zarazem porę obiadową. 
  Na ekranie pojawiło się zachodzące słońce i napisy końcowe. Z ust dziecka wyrwał się okrzyk niezadowolenia.
-Oj nie marudz - zaśmiałem się - Teraz czas na taki superaśny obiadek 
  Wziąłem ją na ręce i wsadziłem do fotelika stojącego w kuchni.  Podszedłem do lodówki i wyciągnąłem z niej słoiczek z zupką pomidorową z ryżem. Włożyłem ją do miseczki i wstawiłem do mikrofalówki.
-I co? Będzie am am? - zaśmiałem się, a ona pokiwała główką
  Mikrofalówka zapikała, a ja wyciągnąłem z niej miseczke. Zacząłem szukać w szufladzie łyżeczki. Znalazłem taką plastikową. Spróbowałem tej mikstury czy jest odpowiednia dla mojego dziecka.
-No dobrze.. - zaśmiałem się patrząc na wkurzoną minę dziewczynki - Już daje ci jeść
   Postawiłem przed nią miseczke. Założyłem śliniaczek i zacząłem karmić. Śmiesznie było kiedy trochę się pospieszyłem, a mała nie zdążyła jeszcze przeżuć i noskiem wcelowała prosto w łyżke. Cały nos miała czerwony. Zacząłem się śmiać, a ona podłapala mój dobry humor i zawtórowała mi. Wytarłem go.
-Oj młoda, młoda.. Co ja z tobą mam..
  Kiedy mała skończyła jeść, wstawiłem miskę do zlewu i sam zacząłem przygotowywać sobie obiad. Wyciągnąłem z lodówki garnek z zupą. Tak się złożyło że miała dokładnie taki sam skład jak małej. Wyciągnąłem miskę i nalałem do niej płynu. Z drugiego garnka dodałam ryżu i wstawiłem do mikrofali. Znalazłem łyżke i położyłam na podkładce w truskawki, na stole. 
-Teraz tata zje zupke, a potem Darcy pójdzie spać, tak?
  Mała tylko przekrzywiła główkę i wróciła do zabawy dwoma pluszowymi kotami które podarował jej Liam na chrzciny. Wyciągnąłem swój obiad i zacząłem go jeść. Myślałem o przeszłości.. Minęły już ponad 2 lata odkąd odeszła Lia.. Obiecała że wróci.. Okłmała mnie! Boże, jak ja za nią tęsknię! Tyle razy myślałem o tej sytuacji i doszedłem do wniosku że ona by wróciła ale zraziła się tym że mam dziecko. Och, jaki ja jestem głupi! Tak bardzo chciałbym żeby.. Nie! Kocham Darcy i nie ma takiej opcji żebym żałował że się urodziła ale gdyby była córką moją i Lii.. Oj tak.. Wtedy byłoby cudownie!
  Do rzeczywistości wróciła mnie moja córka która coraz głośniej wydawała z siebie odgłosy. Z początku nie rozumiałem ale po chwili usłyszałem wyraźne "tata". Wybałuszyłem oczy. Gawędziła sobie z jednym z kotów i powtarzała ciągle "tatatata". Poderwałem się z miejsca i wziąłem mała na ręce.
-Skarbie! Umiesz mówić tata! - zacząłem nią kręcić, a ona tylko się śmiała.
   Posadziłem ją na kanapie i z ipada wszedłem na twittera. Musiałem się podzielić ze światem moim szczęściem! Zawsze to robiłem ale odkąd Darcy się urodziła, znacznie częściej.
-Kocham cię, bardzo, bardzo, bardzo! - zacząłem ją całować i przytulać. 
  Nigdy nie sądziłem że taki bobas może dać tyle szczęścia!

2,5 lata później, czerwiec, przedpołudnie
"Lia"
Rozejrzałam się dookoła. 
-Gdzie ja jestem?! - powiedziałam cicho 
  Dookoła mnie kłębiła się cała masa ludzi. Większość z nich może mieć ok. 30-40 lat. Głównie są to mężczyźni ubrani w czarne garnituru z teczkach w rękach lub pod pachą. Zapewne spieszą się do pracy..
-Przepraszam - zaczepiłam jednego z nich - Gdzie ja jestem?
  Mężczyzna spojrzał na mnie jak na idiotke ale odpowiedział
-W Londynie - i poszedł w swoją stronę
Przez chwile analizowałam to co usłyszałam i..  Na mojej twarzy zagościł uśmiech tak wielki jak jeszcze nigdy.
-Dziękuje! - krzyknęłam za nim
-Teraz wystarczy tylko.. Szlak! Przecież nie wiem gdzie od mieszka! - wkurzyłam się. Jak zwykle nic Ne szło po mojej myśli
  Zaczęłam iść w nieznanym mi kierunku. Szłam tak kilka godzin. W końcu zrezygnowana usiadłam na jednej z ławek obok dwóch dziewczyn.
-Podobno mają niedługo dać koncert w centrum! - zapiszczała jedna
-Serio?! To w takim razie musimy zdobyć bilety! Chce się zobaczyć z.. No sama wiesz z kim!
-Ta.. I co? Muślisz że on się w tobie zakocha? Błagam cię! Przecież on ma dziecko! A na dodatek słyszałam że planuje ślub z tą wredną babą
-Uhg.. Jak ja jej niecierpie! Mógł sobie wybrać każdą ale nie.. A właśnie! Wiesz że Lou z El się spodziewają drugiego dziecka? Oni są słodcy.. Liam i Dan właśnie się pobrali, Zayn i Perrie ogłosili zaręczyny. Założe się że to dlatego że nie używali zabezpieczeń - zachichotała - pewie trochę się pospieszyli z dzieckiem..
-Nie zapominaj o Niallu i Kate! Mogę przysiądz że Kate jest w ciąży! - dodała ta druga
  Przez chwile siedziałem i analizowałam każde, wypowiedziane przez nie, słowo.
-Przepraszam - powiedziałam łapiąc za ramię jednej z dziewczyn - Niechcący podsłuchałam o czym rozmawaicie i.. - zawiesiałam się na chwile - I tak się zastanawiam czy wiecie może gdzie mieszka Niall Horan i Kate Stankiewicz
  Przez chwile patrzyły na mnie dokładnie mnie ilustrując
-Ty jesteś Amelia Kowalska? Dziewczyna Harrego?
  Wybałuszyłam oczy.
-Cco? - spytałam nie mogąc wyjść z podziwu - Ja nie jestem dziewczyną Harrego..
-No to ja już nic nie rozumiem. Ile razy w wywiadach nie spytali o ciebie, on zawsze odpowiadał że jesteście razem tylko macie małą przerwę bo ty wyjechałaś do Ameryki na studia - zaczęła trajkorać jedna z nich
  Była wstrząśnięta! On mówiła tak o mnie?! A.. Ale.. Zaraz! Ja nie jestem teraz Lią! Nie wyglądam jak ona!
"One widzą cię w starej postaci.. Nie musisz się ich bać. Mają ci pomóc.." - usłyszałam głos Sekretarza, które nawet na chwile nie przestawał mi matkować
-Ymm.. Tak, wróciłam. To wiecie gdzie oni mieszkają bo trochę mi się spieszy..
-Tak. - dziewczyna zaczęła szukać czegoś w torebce - zapiszesz gdzieś? 
-Nie. Mam świetną pamięć - odparłam, a ona podyktowała mi adres
-Dzięki, Jessie, Kristina - uśmiechnęłam się i wstałam
  Zaczęłam iść we wskazanym kierunku kiedy usłyszałam za sobą krzyki 
-Skąd wiesz jak mamy na imię
  Nie odpowiedziałam.
------------------
   Mam małe opóźnienie ale to nic. Zaraz biorę się do pisania 9 a wy piszcie mi komentarze!!! Kocham was!
Alex 

niedziela, 21 kwietnia 2013

:)

Rozdział (chyba) się dziś nie pojawi ale zamiast tego chciałabym żebyście przeczytali coś co pisałam na moją stronke o 1D. Przeczytajcie, pomyślcie, skomentujcie. Proszę :) są to 3 wpisy 


Na stronke
1.Hej, pamiętacie mnie? Jestem Alex :) Nie wpadam zbyt często bo mam sporo spraw na głowie a dziś wpadłąm żeby coś ogłosić
Dziś, dopiero przejrzałam na oczy. i wiecie co? Wg mnie to 1D wcale nie są tacy cudowni jak sie nam wydaje. Modest karze im skakać jak małpką bo zarabiają na tym kase. Pomyślcie.. Może oni mają nas już troche dość. Fani, owszem, fajnie ale to jest troche wkurzające jak ktoś chce im zrywać gacie bo ich 'kumpli' chce zobaczyć. Oni nas kochają ale dla nich też to jest męczące. Zrozumnie to do cholery! My, direcrtioners (w większości) żyjemy w całkowicie odmiennym świecie! Myślimy że jak ich zobaczymy to oni sie do nas przytulą, pocałują i powiedzą że na nas czekali całe życie! W większości blogów, jak czytam, to faceci robią dziecko tuz przed ślubem. Czy to jest dla was normalne?! Przecież takie przypadki sie zdażają raz na kilka set a nie w każdym blogu! Nie bde mówić że oni nas nie znają bo nie chce was dołować czy coś ale my widzimy tolko ich dobre cechy a tych złych, nie. Pomyślcie troche o tym a też dojdziecie do tego co ja..


2.Witam, to znowu ja, Alex. Dziś zdałam sobie sprawę z tego że mamy strasznego świra na punkcie 1D. Robimy rzeczy których normalnie nigdy byśmy nie zrobili. Np. Nasza kochana Mrs.Horan sie tnie. Dla mnie to jest poprostu chore! Ja niecierpie bólu i bym nawet tak nie mogła.. Kochana, dlaczego to robisz? Niszczyła siebie dla nich! Nie widzisz tego?! Czy oni są tego warci?! Pomyśl jakby sie poczuli gdyby sie dowiedzieli?! 
Dziś weszłam na 'Gwiazdunie' i przeczytałam artykuł o tym że Harry przespal ze striptizerką. 
1. To jego sprawa z kim sypia!
2. Jak robi z siebie idiotę to niech robi to dalej
3. Skąd mamy pewność że to prawda. Może to tylko zmyślona historia którą wykorzystała ta dziewczyna dla własnej sprawy
Mój kolega, który nie bardzo lubi 1D, opowiadał mi o zdjęci na którym jakaś dziewczyna przyciskał tyłek w krocie Zayna na plakacie. Dla mnie to jest chore? Po co to robicie? Czy uważacie dalej że to jest normalne? Ale po co ona to zrobiła? Żeby pokazać że jest cool? Wiecie co mnie wkurza? To że ostatnio poczytałam trochę postów na profilu Hejterów i wiecie co? Mają racje. Zwariowałyśmy na ich punkcie i to nie koniecznie w dobrym tego słowa znaczeniu.. Pomyślcie o tym..
Jutro postaram sie dodać mje kolejne obserwacje :)
Ps. Mam nadzieje że nikogo nie uraziłam a jeśli tak to bardzo przepraszam!!!


3.  Hej. Chyba znowu czas żeby coś napisać.. No więc napisze może tak.. Myślałyście kiedyś o sobie jako dziewczynach albo żonach chłopaków z 1D? Ja tak i to nawet często. Zawsze wyobrażałam sobie ich jako ideały ale wiecie co? Oni wcale nie są ideałami. Są ludźmi! Kilka postów temu pisałam o tym że widzimy tylko ich dobre cechy. Czy to prawda? Wg mnie tak. Patrzymy na nich jak na ideałów a potem, patrzymy na resztę ludzi wokół nas i mówimy że oni są idealni. Są tacy bo (jak przypuszczam) to kręci nastolatki. Plotka dźwignią handlu. Czy Lou naprawdę lubi marchewki? A może tak naprawdę ich niecierpi! Czy Zayn mieszka z Perri bo ją kocha czy tylko dlatego że tak kazali mu ci z góry? Czy Harry naprawę podrywa wszystko co sie rusza czy to jego maska? Czy Liam naprawdę boi sie łyżek czy tylko udaje? A co z Niallem? Czy on kocha jedzenie tak bardzo jak mówi? Możliwe że tak ale to wcale nie jest takie pewne. Oni powiedzieli o tym tylko raz a to my to ukoloryzowałyśmy.
  Czy myślałyście kiedyś o Taylor i Harrym? Ja osobiście  przyjmuje że ich związek był prawdziwy nawet jeśli nie był a wiecie dlaczego? Bo rzeczywiście mogli kłamać ale zazwyczaj to co jest kłamstwem w rzeczywistości jest prawdą a to co jest prawdą, jest kłamstwem. A teraz, po ich zerwaniu, dlaczego tak niecierpimy Tay? Ja kocha, jej piosenki niezależnie czy była, jest czy będzie z Harrym. Nie obchodzi mnie jej wygląd czy to że nie ma biustu. Skoro kocham, muzykę to nie mogę zwracać uwagi na wygląd wykonawcy. Dla mnie liczy się talent! A co z resztą ich dziewczyn? Myślicie że jak one się czują?! Od kilkunastu miesięcy są wciąż w świetle reflektorów tak samo jak ich ukochani. Codziennie dostają setki listów z hejtami i pogróżkami! Dlaczego Liam zerwał z Dan? Ja myśle że ona potrzebowała spokoju chociaż przez trochę ale kiedy jej wsparcie odeszło, a liczba hejtów się powiększyła, ona wróciła do Liama. Kocha go a on ją a wiecie po czym to widać? Jej uśmiech jest szczery. W jej oczach widać iskierki i miłość do jej chłopaka.
  Czy któraś z was myślała kiedyś dlaczego nie przyjechali do Polski? Ja wiele razy. Ostatnio była akcja między fanami 1D a JB. Doszłam do wniosku że to jest bez sensu! To że Bieber do nas przyjechał wcale nie oznacza że lubi Polskę. On tylko zgarnął za to kasę a jego fanki lały w gacie ze szczęścia że ich idol nas kocha. Jasne, miłość może pomieścić wielu ludzi ale nie kilka milionów. Kiedy on powie 'Kocham Was' to czujemy sie tacy wyróżnienie ale czy naprawdę jesteśmy? Przecież ani on ani nawet jeden z 1D nie wie jak sie nazywacie! Przyjmijcie to w końcu do wiadomości! Zacznijcie patrzyć na to co widzicie a nie na to co wiecie! Wiecie że Liam boi się łyżek ale widzicie że dość często się przełamuje i jednak nimi je. Wiecie że Harry sypią z każdą laską ale nie widzicie że to ona to zawsze wykorzystuje! Żadna dziewczyna nie jest aż taka głupia żeby opowiadać światu o tym z kim spała ale jeśli to jeden z chłopaków to na drugi dzień piszą o tym wszystkie gazety. Pomyślcie i przejrzyjcie na oczy!
/Alex

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Rozdział 7 "To dziew.. Przyjaciółka Harrego. Tego pana co z nim mieszkasz, kapisz? "


  "Harry"
  Minęło już kilka tygodni. Co sie dzieje ze mną? Hmm.. No więc zdarzyło sie całkiem sporo. Caroline jest już w 6 miesiącu ciąży czyli że wychodzi na to że mieszkam z nią już 3 miesiące.. Wcale mi sie to nie podoba! Mam jej już po dziórki w nosie i gdybym mógł to bym sie wyprowadził ale nie mogę bo od kąd Paul sie dowiedział to mam rozkaz mieszkania z nią. 
  Zawsze mnie denerwowała ale wtedy jako nastolatek byłem nią zbyt oczarowany i nie umiałem sie jej w niczym sprzeciwiać. Najgorsze jest że łączyło nas znacznie więcej. Wszyscy myślą że straciłem 'prawiczkowanie' zanim poszedłem do x-factora. Guzik prawda! To było po tym jak ją poznałem. To ona zaczęła mnie ciągać do klubów. Ona zaczęła mnie sprowadzać na złą drogę i dlatego Paul kazał jej (grzecznie mówiąc) odczepić sie odemnie.  Niestety, to było już po tym jak zaciągnęła mnie do łóżka. Kiedy jednak potem dowiedziałem sie o tym co zrobił Paul, strasznie sie wkurzyłem i byłem nawet gotów odejść z zespołu dla niej. Kiedyś, kiedy mieliśmy wolne, kupiłem kwiaty i poszedłem do jej domu. Już miałem zapukać kiedy przez okno  zobaczyłem ją na kolanach jakiegoś gościa. Nie mieli na sobie zbyt wiele. I to właśnie wtedy, pierwszy raz w całym swoim życiu, miałem ochotę rzucić sie z mostu. Potem dość sporo czasu spędziłem w łóżku użalając sie nad sobą. Dopiero Lou mnie z niego wyciągnął a ja zacząłem normalnie funkcjonować. Potem była cała masa dziewczyn. Próbowałem nimi zapełnić pustkę pozostałą po Caroline ale bez skutku. Aż wreszcie poznałem Lie. Ona tą pustkę zapełniła. Przy niej czułem sie tak.. Niesamowicie dobrze. Ona była dla mnie kimś kto umiała przez jedno słowo, zmienić całe moje życie! A teraz, kiedy jej nie ma, znów próbuje zapełnić pustkę. Coraz bardziej sie boje że przez resztę życia będe szedł samotnie..
  
  3 miesiące później
  Byłem w szpitalu. Chodziłem nerwowo przy ścianie. Caroline była teraz na porodówce. Boje sie! Strasznie sie boje! Przecież ja mam 19 lat dopiero. Tzn za 3 miesiące będe miał 20. 
-Panie Styles - powiedział mężczyzna w białym kilcie, który wyszedł do mnie z sali - pani Flack prosi żeby pan przyszedł
  Dłonie zaczęły mi sie pocić. Poczułem że nogi mam jak z waty. Skinąłem delikatnie głową. Mężczyzna podszedł do mnie i wziął mnie pod rękę po czym zaprowadził do sali
-Pierwszy raz? - spytał
-Tak - powiedziałem drżącym głosem
On nic więcej nie powiedział. 
  Usiadłem na krześle które podstawiła mi jedna z pielęgniarek. Spojrzałem na kobietę. Nie umiałem nic powiedzieć. Strach opanował całe mojen ciało począwszy od palcy u stóp, aż do koniuszków uszu. Złapałem ją za rękę a ona wbiła mi swoje niesamowicie długie paznokcie w skórę. Cicho syknąłem.
  Dookoła mnie ludzie krzyczeli "przyj" albo "podaj cośtam". Trochę sie przestraszyłem. Nagle taka duża maszyna do tej pory stojąca cicho z boku, zaczęła pikać bardzo szybko i głośno.
-Co sie dzieje? - spytałem ale nie dostałem odpowiedzi
  Czułem że dzieje sie coś złego. Dłonie coraz bardziej mi sie trzęsły co niesamowicie nakręcało leżącą na łóżku, kobietę.
 -Przyj! - powiedziałem do niej
-To może, kurwa, sam sie tu za mnie położysz i urodziła to dziecko!
  Zamilkłem. Dookoła mnie biegali ludzie ciągle coś pokrzykując. Nie słuszałem nic.
-Lia, proszę, pomóż.. - wyszeptałem tak cicho żeby nikt poza mną nie usłuszał

Lia
-Lia, proszę, pomóż..  - powiedział cicho mój ukochany
  Spojrzałam na Sekretarza stojącego pod ścianą. Jak zwykle przyciskał do siebie wielką księgę w której spisane były dzieje świata.
-No idź - powiedział i popchnął mnie w JEGO kierunku. 
  Patrzyłam na nich. Po chwili położyłam obiendłonie na ich. Zamknęłam oczy. Moc powoli spływała. Już po chwili była w nich.. 
  Otworzyłam oczy. ON wpatrywał sie we mnie. Najwyraźniej mnie widział ale ciekawe jak. Patrzyliśmy na siebie kilka chwil. Moja dłoń wciąż spoczywała na ich.
  W tym momencie usłyszałam płacz. Płacz dziecka. Uśmiechnęłam sie i poszłam za pielęgniarką która zabrała je by je umyć. Kiedy wróciłyśmy, położyła je na kolanach Harrego ze słowami
-To dziewczynka
  Ukycnęłam. Dłonie położyłam na kolanach chłopaka. On, czując to, spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam sie a on to odwzajemnił.
-Gratulacje. Będziesz świetnym ojcem. A ja, aniołem stróżem twojego maleństwa - szepnęłam i pocałowałam dziecko w główkę - Jak ją nazwiesz?
-Darcy - wyszeptał cicho 
  Mnie, już tam nie było..

Harry
2 miesiące później
  Ona jest taka drobniutka.. Tak strasznie sie boje że jej coś zrobię.. Moja kochana, mała Darcy. Ma takie ślicznie, zielone oczka i malutkie, pulchniutkie rączki. Patrzy z taką miłością kiedy ją karmie, przewijam czy poprostu ją usypiam. Kocham ją. Kocham całym sercem chociaż myślałem że nie będe umiał. A jednak. Kiedy słyszę jej płacz w nocy, boje sie że coś sie jej stało. Boje sie że to że ona tu jest, że mogę ją dotknąć, pocałować, to tylko złudzenie które pęknie jak bańka mydlana puszczana przez dziecko. Zawsze kiedy budze sie rano i nie słyszę jej krzyku, boje sie że ona gdzieś zniknęła. Że ktoś mi ją odebrał. Sama świadomość że mogę jej już nigdy nie zobaczyć, jest przerażająca więc kiedy ją widzę, czuje jak kojący balsam wnika w moją dusze.
  Dziś, moja mała kruszynka, pierwszy raz się do mnie uśmiechnęła. Poczułem sie taki wyrużony. Miała taki śliczny uśmiech. Ona wogule cała jest śliczna! To jest mój skarb! Nikomu go nie oddam! Ona zapełniła pustkę w moim sercu! Moje maleństwo.. 
-Hej Hazz - uśmiechnął sie do mnie Lou
-Hej Lou! Co ty tu robisz? - podszedłem do przyjaciela i go przytuliłem
-Dawno sie nie widzieliśmy. Paul nie może sie do ciebie dodzwonić więc mnie tu wysłał, a ja chce sie zobaczyć z chrześnicą. - wyszczerzył sie i po zdjęciu przemoczonych butów, zaczął iść na górę. Doskonale wiedział gdzie  jest mój pokój bo właśnie tam leżała mała. Po jej narodzinach, Caroline wszystko drażniło więc wziąłem ją do siebie.
-Chrześnicą?  - spytałem lekko nieogarnięty ale to pewnie przez to że przez ostatnie 2 dni prawie wogule nie zmrużyłem oka bo Caroline wróciła do pracy a ja sam muszę sie nią zajmować.
-No tak! To przecież jasne że to ja będe jej chrzestnym 
-A skąd ta pewność? - pytam, unosząc barwę do góry
-Bo jestem twoim najlepszym przyjacielem, a twoja córka powinna mieć takiego fajnego chrzestnego jak ja
  Pokręciłem tylko głową.
-Cześć słoneczko - powiedział Lou stając nad kołyską małej - Jak tam sie spało? - uśmiechnął sie do niej a ona spojrzałam na niego swoimi wielkimi, zielonymi oczami. Znała go, nawet bardzo dobrze bo często przychodził żeby mi przy niej pomagać. Uśmiechnęła sie
-Harry - pisnął - ona sie do mnie uśmiecha! Chyba mnie lubi! - zaczął sie zacieszać a tylko sie zaśmiałem
-Tak. Dziś sie zaczęła uśmiechać
   Lou spojrzał na moją kruszynke. Po chwili wyjął ją z łóżeczka i usiadł na moim łóżku. Patrzyłem na nich chwile. W tym momencie do pomieszczenia weszła Snowii. Miałknęła cicho i wskoczyła na łóżko siadając obok Lou. Zaczęła się do niego łasić a potem przerzuciłam sie na Darcy. Każdy normalny gość by ją wypędził ale ja nie jestem normalny. Mamy taką umowę że ja jej pozwalam z nią spać i sie do niej przytulać a ona mnie informuje (np. kiedy śpię) że sie obudziła albo że jest głodna czy trzeba jej wymienić pieluche. Bardzo sie to przydaje bo jak ją kiedyś od niej wypędziłem bo mnie wkurzała to sie obraziła i przez cały dzień chodziła naburmuszona.
-Hazz, a jej tak wolno? - spytał
-Tak. 
-A nie boisz sie że może ją czymś zarazić? 
-Nie.. Jest umyta, odpchlona i zaszczepiona więc raczej nic sie nie stanie mojemu maleństwu - uśmiechnąłem sie
-Ooooo.. Jak słodko.. Słuchaj. Bierz ją na ręce i siadaj bo muszę wam zrobić zdjęcie na tt.
-Ok - wziąłem ją i usiadłem na łóżku
  Po chwili zdjęcie już było na tt. Patrzyłem na moje dziecko (jak to słodko brzmi..) a ono na mnie. W pewnym momencie poczułem niezbyt przyjemny zapach który znałem już od bardzo dawna.
-Oj młoda. Idziemy zmienić gatki - zaśmiałem sie i poszedłem w stronę łazienki zostawiając tym samy Lou i Snowii samych

Louis

-Dobra! Poddaje sie! - krzyknąłem i opadłem na łóżko
   Mierzyłem sie wzrokiem z puchatą kulką od jakiś 3 minut. Oczy mnie zaczęły piec od tej niebieskiej poświaty którą miała w oczach. 
  Ona tylko wstała i z uniesionym do góry, ogonem, poszła w stronę komody na której już po chwili siedziała. Łapką zaczęła trącać jedno ze zdjęć które mój przyjaciel tam postawił.
  Podszedłem tam i spojrzałem na nie. To było zdjęcie z tamtych wakacji.. Sam je zrobiłem. Byliśmy wtedy na plaży a Harry stwierdził że chce mieć zdjęcie ze swoją przyszłą dziewczyną za co dostał w twarz. Potem kiedy sie zgodziła, on ją pocałował w policzek, a ja w ułamku sekundy cyknąłem zdjęcie. Oczywiście potem znów mu przywaliła ale widać było że tylko sie z nim droczy..
   Nie ma jej już.. Ponad rok. Och.. To dziwne bo prawie wcale sie nie znaliśmy ale jednak za nią tęsknię. Oczywiście nie tak bardzo jak Harry ale jednak czuć jej nieobecność.
  -No przecież widzę. To dziew.. Przyjaciółka Harrego. Tego pana co z nim mieszkasz, kapisz? - spytałem wkurzony a ona znów zaczęła stukać w szybke - No przecież ci mówie! Strasznie głupi z ciebie kot, wiesz? Wkurzasz mnie! Ile razy ci mogę powtarzać że.. - już chciałem coś powiedzieć ale sie zatrzymałem
  Spojrzałem w jej ślepka. Z niesamowicie niebieskich przybrały barwę czarnych oliwek które jadłem dziś na śniadanie. Nie. Jednak nie. One były ciemniejsze. Były ciemne jak..
-Lia? - spojrzałem na kota w którego oczach pojawiły sie małe iskierki
----------------
Witam! Sory że rozdział nie pijawił sie wczoraj ale trochę mi sie z nim zeszło. Powiem tylko tyle. Smutno mi że tak mało osób komentuje. Blog jest dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy i dla niego zaczęłam sie opuszczać  w nauce a teraz poważnie sie zastanawiam czy go nie zawiesić.. Piszcie w komentarzach co na ten temat sądzicie i do usłyszenia za tydzień
Alex :*

niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 6 "Komu sprzedajesz to mieszkanie?"


-Styles jak można być takim głupkiem?! Nie masz dziewczyny, a zrobiłeś dzieciaka. Czy ty jesteś nienormalny?! Paul cię zabije! Nie no nie tylko ciebie! Nas wszystkich za to że cię nie upilnowaliśmy! A fanki? Wiesz jak one na to zareagują?! - wyżywał sie na mnie Liam
  Odkąd powiedziałem im o tym o czym z nią rozmawiałem, rozpętało sie istne piekło! Nic tylko sie na mnie drą. Ja rozumiem że to było nieodpowiedzialne z mojej strony ale po 2 godzinnym kazaniu, wygłoszonym przez naszego 'tatusia' mam dość. Po cholerę im mówiłem! Przecież mogłem to zachować dla siebie, a im powiedzieć o tym jak dziecko sie już urodzi ale no przecież jestem tak niesamowicie inteligentny że pomyślałem sobie że mi pomogą.. Jestem idiotą. Nie! Jestem łatwowiernym idiotą!
-A hejterzy?! Teraz będą nas mieli za jeszcze większych pacanów!
-Ale przynajmniej nie będą twierdzić że jesteśmy gejami tzn. że ja jestem - uśmiechnąłem sie cwaniacko co doprowadziło go do szału
-Czyli że co? Twierdzisz że mamy robić to co ty? Ruchać wszystko co sie rusza, a potem jak zrobimy bachora to sie z tego cieszyć?! - darł sie jak opentany i niewiele brakowało żeby doszło do czynów
-Nie ale nie uważasz że powinniście sie z Dan trochę ustatkować? No zobacz.. Mielibyście takie słodkie dzieci.. Mam nadzieje że słodkie no chyba że przejmą charakter po ojcu
  Przez chwile Liam zachował spokój ale tylko przez chwile bo potem zrobił sie czerwony na twarzy. Znałem ten jego 'wyraz twarzy' i nie wróżył on niczego dobrego. Zwykle kiedy jest w takim stanie, jest gotowy posunąć sie do wszystkiego!
-Ty.. - chciał coś powiedzieć ale ugryzł sie w język. Zamiast tego wstał i podszedł do mnie
-Radz sobie sam - syknął i odwrócił sie do mnie
-Bardzo ci dziękuje. Teraz widać jakim jesteś przyjacielem - mruknąłem
   On odwrócił sie do mnie. Jego oczy wcale nie były takie przyjazne jak zwykle. O nie! Wyglądał bardziej jak ktoś kto ma chęć mordu albo przynajmniej mordo-bicia.
  Podszedł do mnie szybko i nim sie obejrzałem, krew stróżkiem wypływała z moich ust. Złapałem chusteczki z opakowania leżącego na stole i natychmiast ją wyplułem. 
-Dzięki - mruknąłem a on zamachnął sie na mnie ponownie lecz jego ręka została przez coś zatrzymana
-Dość - warknął Zayn - Harry rzeczywiście źle zrobił ale to nie powód żebyś go bił. My sie nie wtrącamy do tego ile razy dziennie ruchasz Danielle - tym razem to on oberwał 
-Spierdalajcie wszyscy! - wydarł się i wyszedł trzaskając drzwiami
-Ale go wkurzyliście.. - szepnął cicho Lou a ja skarciłem go wzrokiem
-Wiem że źle zrobiłem - mruknąłem cicho - ale potrzebuje waszej pomocy. Wiem że to nie wasza sprawa i nie chcecie sie w to mieszać ale wiem też że sam długo nie pociągne - szepnąłem
  Pomiędzy nami zaległa cisza. Po chwili poczułem jak ktoś mnie obejmuje. Spojrzałem zbolałym wzrokiem w tamtą stronę. Obok mnie siedział Lou i uśmiechał sie pocieszycielsko. Sam mimowolnie sie uśmiechnąłem.
-Ja ci pomogę - powiedział a ja sie do niego przytuliłem
-Dziękuje
   Może i to dziwne ale potrzebowałem jego bliskości. Wiem, facet który sie przytula może być uznany za geja ale dla mnie Lou to przyjaciel. Nawet bardzo dobry. Kilka tygodni po moich urodzinach, trochę sie upiliśmy i no cóż.. Obudziliśmy sie rano razem w łóżku. Po tym zdażeniu, on i ja sie bardzo oddaliliśmy. Widać było po nim że nawet zwykłe dotknięcie mnie było dla niego obrzydliwe. Ale to długo nie trwało bo szybko sie pogodziliśmy
-Ja też ci pomogę - powiedział Niall i podaszedł do nas i też sie przytulił
-A ja nie chce być sam więc sie dołącze - wyszczerzył sie Zayn i też sie przytulił.
-Dzięki chłopaki. To naprawdę wiele dla mnie znaczy

Miesiąc później (po powrocie z trasy)

-Snowii! - krzyknąłem a już po chwili koło mnie pojawiła sie puchatą kulka - wskakuj - wskazałem na pomieszczonko do transportowania zwierząt którego fachowej nazwy nie znam
  Kot zamiałczał żałośnie i spojrzał na pudła i walizki stojące przy drzwiach. 
-Tak. Mi też sie to nie podoba ale musimy.. - schyliłem sie żeby ją pogłaskać ale ona tylko prychnęła i pobiegła na kanapę
   Cicho westchnąłem. Nie miałem ochoty sie przeprowadzać.. Wolałem zostać tu gdzie teraz. Ale nie miałem wyboru. Matka mojego dziecka chciała żebyśmy mieszkali razem a do siebie jej nie wezmę bo albo będzie musiała spać ze mną albo ja będę sie musiał wynieść na kanapę co wcale mi sie nie podoba.
  Z zamyślenia wyrwało mnie pukanie do drzwi. Wstałem i otworzyłem.
-Hej Lou! - uśmiechnąłem sie do przyjaciela - Wchodz
-Ty wiesz że ja nie przyszedłem w odwiedziny, nie?
-Wiem - uśmiechnąłem sie 
-Dobra a mógłbyś mi wyjaśnić jak chcesz sam przewieźć to wszystko? - spytał
-Normalnie. Ja jedną cześć a ty drugą 
-Ale jak przedrzemy sie przez te fanki? Jak nic będziemy kursować ze 4 razy!
-Będziemy podawać ochroniarzom a oni bedą wkładać do samochodów
-Eh.. Dobra - westchnął z rezygnacją Lou
-Dobra na początek masz to pudło o i to - podałem mu je - tylko uważaj!
-Dobra, dobra - mruknął
   Ja też wziąłem dwa i zeszliśmy na dół, a właściwie zjechaliśmy na dół tą nieszczęsną windą w której ta babka chciała mnie zgwałcić (przypomnienie w rozdziale 2 cz. II)

Godzinę pózniej
 
-Szkoda że muszę sie wyprowadzić - westchnąłem, patrząc na puste mieszkanie
  Spojrzałem na Lou który trzymał w rękach dwie walizki. Ja miałem walizkę i transporter Snowii z nią w środku. Biedactwo, miałczała żałośnie.
-Hazz.. Komu sprzedajesz to mieszkanie? - spytał Lou
-Paul ma się tym zająć, a co?
-Bo tak sobie myśle że będzie je chciała kupić jakaś fanka i przydałoby sie zostawić jej mały prezent.. - uśmiechnął sie
-Co masz na myśli? - spytałem nie rozumiejąc go
-Co masz w tej walizce? - zapytał omijając moje pytanie
-Bokserki i podkoszulki, a co?
   Nic nie odpowiedział tylko położył ją na ziemi i otworzył. Wyciągnął z jej środka jedną pare i podszedł do kanapy. Nie pytałem o nic bo wiedziałem że i tak nie dostanę odpowiedzi. 
  Lou zaczął wpychać moje gacie pomiędzy poduszki.
-Gotowe - wyszczerzony wrócił do mnie
-Po co to zrobiłeś? - spytałem
-Wyobraź sobie minę tej dziewczyny która je znajdzie. Oprawi je w ramki i będzie czcić, modlić sie i składać im ofiarę w zamian za to żeby bóg zesłał jej trochę twojej spermy.
  Przez chwile patrzyłem sie na niego jak na kompletnego idiotę ale po chwili niemalże zacząłem sie tarzać po podłodze ze śmiechu. Opanowałem sie dopiero po kilku minutach kiedy to Lou wyciągnął jeszcze jakieś opakowanie prezerwatyw i włożył je do lodówki.
-Idziemy? - spytał
   Kiwnąłem głową i sięgnąłem po 'opakowanie' mojego kota. Wyszliśmy, a ja zamknąlem drzwi i zacząłem iść w kierunku windy. Jakoś nie mogłem uwierzyć że sie wyprowadzam. Ani w to że będe ojcem. Ale widziałem przecież zdjęcia mojego malucha i test ciążowy. Eh.. Ale sie wkopałem!
  Na zewnątrz stało mnóstwo fanek przez które trochę trudno było sie przedrzeć. Kiedy jednak nam sie to udało, byłem niesamowicie szczęśliwy. Wsiadłem do samochodu i zacząłem jechać.

20 minut później
  Stanąłem przed moim nowym domem. Spojrzałem na wóz z firmy przeprowadzkowej z którego jacyś mężczyźni wynosiło wciąż nowe i nowe meble czy pudła. Ciężko westchnąłem. Wysiadłem z samochodu i zacząłem sie kierować w stronę drzwi w których jak na zawołanie pojawiła sie kobieta z która od dziś będe mieszkał. Podszedłem do niej i delikatnie pocałowałem ją na przywitanie w policzek
-Witaj, Caroline.. 
----------
To dziś tak szybko! Dzięki za wszystkie komenty i wg. Rozdział wg mnie fajny ale wy to ocenicie. Za błędy przepraszam ale nie sprawdzałam!
Alex