niedziela, 31 marca 2013

Rozdział 5 "Co ty tu do jasnej anielki robisz!?"

Kilka tygodni wcześniej..
Dom Harrego (powrót do rozmowy we wcześniejszym rozdziale)

W tym momencie zgasło światło, a świece które zapaliłem żeby nadac troche nastroju, zamiast przyjemnego nadały nastrój grozy i strachu
-Cicho.. Nic nie mówcie i nie okazujcie strachu
-Dlaczego? - spytałem ale natychmiast tego pożałowałem
  'Coś' mnie walnęło w ramie.
-Chłopaki! Przestańcie mnie bić! - warknąłem
-Ale to nie my - szepnęli
  Spojrzałem na ich ledwo widoczne, w ciemności, twarze. Byli przerażeni i najwyraźniej patrzyli na coś za mną..
-No co? - pytam i odwracam się



   To co zobaczyłem.. Te oczy.. Widziałem tem złość i ból. Przestraszyłem się nie na żarty. ONA nie miała czerwonych oczy. Miała czarne więc kim jest ta postać stojąca przedemną.
-Nie mieliśmy okazji się jeszcze poznać - wysyczał
-K..kim ty jesteś? - spytałem przerażony odsuwając się do tyłu
-Jakto kim? Ty i twoja dziewczyna zrzuciliście mnie na samo dno piekła.. - przysunął się do mnie
-Michał? - szepnęła Paula patrząc na niego z przerażeniem
   On spojrzał w jej strone. Jego oczy zalśniły z gniewu. Podleciał do niej.
-Witaj Paulino.. - szepnął - Dawno się nie widzieliśmy - złapał jej twarz w dłonie a ona krzyknęła
-Puść! To boli! - krzyknęła z płaczem
-Ma boleć - syknął
   W tym momencie niesamowity blask rozświetlił pokój. Zamknąłem oczy bo ból był nie do zniesienia.
-Jak mu się udało uciec? - usłyszałem czyiś głos
-A skąd ja mam wiedzieć? - odpowiedziała ONA
-Azahtra.. Jak miło mi cie widzieć
   Otworzyłem oczy. Niewiele widziałem ale mnie to nie obchodziło. Musiałem ją zobaczyć. Stała tam.. Widziałem ją na tle ciemnego nieba z milionem gwiazd. Wielki księżyc oświetlał jej jasną twarz. Miała na sobie delikatną, błękitną suknie, a jej skrzydła miały różowy poblask.


-Witaj Narthagelu.. Raczej nie będzie to miłe spotkanie
   W tym momecie pojawiło się kilka aniołów które zabrały go gdzieś. Ona przez chwile patrzyła za nimi. Kiedy znikali, pomieszczenie robiło się coraz ciemniejsze. Została tylko ona..
  Spojrzałą na mnie. Usmiechnęła się. Ja rozejrzałem się po pomieszczeniu. Nikogo oprucz nas tam nie było. Dziewczyna podeszła do mnie.
-Tęskniłam.. - szepnęła
-Ja też.. - odpowiedziałem.
  Wyciągnąłem ręke w jej strone a ona tylko na nią spojrzała. Pokręciła przecząco głową i usiadła obok mnie. Pochyliła się i pocałowała mnie delikatnie w kąciki ust.  Rozchyliła wargi, więc odpowiedziałem jej głębokim, ognistym pocałunkiem. Trwaliśmy tak złączeni kilka chwil które wydawały się trwać wieczność. Wieczność której nie chciałem przerywać. Kiedy chciała się cofnąć, przytrzymałem ją ustami. Nie chciałem opuszczać tej pięknej krainy, do której zawędrowałem dzięki niej.
-Kocham cię - wyszeptała
-Ja ciebie też - odszepnąłem przytulając ją.
   Delikatnie gładziłem ją po plecach. Długo tak trwaliśmy aż ona odsunęła się odemnie
-Przepraszam - szepnęła cicho
-Ale za co? - nie rozumiałem tego co mówi
-Za zmienienie twojej historii..
Patrzyłem w jej niebieskie oczy.. Były takie piękne. Wręcz hipnotyzowały..


-Harry - szepnęła - Posłuchaj uważnie tego co ci powiem
   Skinąłem delikatnie głową
-Zaraz znikne, a to co się stało, będziesz pamiętał tylko ty więc uważnie się skup.. Twoje zycie ulegnie wielkiej zmianie. Nic nie będzie już takie jak dawniej ale uwierz mi że to tylko dla twojego dobra. Jeśli mi zaufasz, będzie dobrze.. Ufasz mi? - spytała
-Tak
  Zobaczyłem na jej twarzy uśmiech. Po raz ostatni dotknęła moich warg.
-Do zobaczenia..
   Cały świat zaczął się rozmywać.. Chciałem krzyczeć ale nie mogłem..
-Harry! Obudz się! - usłyszałem krzyk Lou
-Co? - spytałem patrząc na niego
-Zasnąłeś. Wszyscy już poszli, a my oglądaliśmy film.. Wszystko w porządku?
-Nie - odpowiedziałem i schowałem twarz w dłoniach

Któryśtam Maja 2013r.

-Hazz! No ile można przynosić to piwo! - drze się na mnie Zayn który obacnie siedzi w salonie razem z resztą chłopaków
-No już ide! - wydzieram się i zamykam drzwiczki od lodówki nogą - Wiesz - mówie kiedy jestem już w pokoju - Przyniesienie 5 puszek piwa i 3 misek popcornu wcale nie jest takie łatwe
-To było iść na dwa razy - prycha
-Następnym razem ty idziesz - mówie i zabieram mu miske
-Ej!
-Sory - uśmiecham się łobuziersko
-Pacan
-Dureń
-Debil
-Niemot
-STOP! - wydarł się Liam - Albo oglądacie albo się kłucicie! Ja chce wkońcu obejrzeć ten mecz!
  Uciszyłem się i skupiłem na meczu. Były akurat półfinały i grał Manchester United i FC Barcelona. Messi podaje do Keita. Biegną do bramki. Piłka przy Bojanie i.. GOOOL
-No nie! - wydarł się Lou - Co za idioci!
-Zgodze się - mrucze
   W tym momencie ktoś zapukał do drzwi
-Nie ja! - wydarłem się, a ze mną Zayn, Lou i Niall
-Jpr. - jęknął Payne podnosząc swój zad z kanapy
   Kiedy go nie było, my darliśmy się na sędziego no bo przecież był faul, a sędzia tego nie zauważył.
-Yyy.. Hazz.. to ktoś do ciebie - powiedział wychylając się zza drzwi
   Niechętnie wstałem oddając moją miske z popcornem Lou.
-Kto.. - nie zdążyłam dokończyć bo zobaczyłem ją..
-Co ty tu do jasnej anielki robisz!? - spytałem
-Musimy pogadać - powiedziała i podała mi swoją kurtke po czym skierowała się do kuchni. Tak szczerze to nie mam pojęcia skąd wiedziała gdzie się znajduje ale co tam.
  Spojrzeliśmy po sobie z Liamem. Podałem mu jej kurtke i skierowałem się w strone w którą poszła.
-Czego chcesz? - spytałem siadając naprzeciw niej
-Najpierw może byś mi zaproponował herbaty, co? Ostatnio jak sie widzieliśmy to byłeś milszy..
-Ależ przepraszam - burknąłem niezadowolony i wstałem
   W czajniku jeszcze była woda więc tylko nacisąłem przycisk żeby ją zagotować. Wziąłem dwa kubki i postawiłem przed sobą.
-Jaką?
-A masz zieloną, może?
-Tak - mruknąłem i wrzuciłem do jednej zieloną, a do drugiej zwykłą czarną. Nigdy nie wiadomo ile to może potrwać.
  Ta kobieta jest wręcz nieobliczalna! Ostatnio jak sie widzieliśmy? To było.. Oj dawno! Przecież to wtedy Paul jej powiedział że ma się do mnie nie zbliżać bo mi psuje wizerunek. Doskonale o tym wie ale cholera, jakim cudem udało sie jej tu wejść? I skąd wiedziałą gdzie jesteśmy?!
-Prosze - postawiłem przed nią parujący napój - A teraz mów czego chcesz
-No wiesz? Tak od razu? - pyta zdziwiona
-Może być i nie odrazu. Skąd wiedziałaś gdzie jesteśmy? - spytałem mierząc ją wzrokiem
-Wasze fanki widać i słychać z drugiego końca miasta - prychnęła - A jeśli chodzi ci o miasto to znalazła w internecie lokacje waszej trasy koncertowej
-A ja tu wlazłaś? Przecież wejścia pilnuje ochrona
-Tak się złożyło że mieszkam piętro niżej od was
-Super.. - mruknąłem
  Przez chwile zaległa między nami cisza którą przerwał wrzask chłopaków
-Jeeee! GOOL!!! - darli się
-Dobra mów czego chcesz bo mam już tego dość. Chce obejrzeć mecz
-Dobra.. Harry.. ja.. Jestem z tobą w ciąży..
----------------------------------------------
Hmm.. No więc jest 5.. Do przyszłego tygodnia pozostawie was w niepewności kim jest ta tajemnicza postać :P A tymczasem dziękuje za 13 tys wyświetleń i 15 obserwatorów :) Smutno mi tylko że pod ostatnim było tylko 3 komentarze :(
See U
Alex XOX

środa, 20 marca 2013

Rozdział 4 "Robi się gorąco! "

"Harry"
-Dobra. To powiedzcie mi co macie! - mówię patrząc na wielką torbe którą przyniosły
-Spokojnie! Po kolei! - burzy się Paula
-Ok.. - mruczy pod nosem Lou
-Więc wszystko zaczęło się jeszcze w podstawówce. - mówi Kate - Znałam Lie z przedszkola i razem poszłyśmy do pierwszej klasy. Miałyśmy wtedy może z 7 albo 8 lat. Pauli wtedy jeszcze nie znałyśmy - mówiła dość mrożącym krew w żyłach, głosem
-No dobra.. Ale powiedz co w tym niezwykłego - wkurzył się Liam
-Jak nie będziecie mi przerywać to się dowiecie - prychnęła - Wracając.. Umiała niesamowicie rysować.. Jej mama dziwiła się w jaki to się stało sposób bo w sumie to nigdy nigdzie się nie uczyła a takie zdolności trzeba bardzo szlifować.. Był tylko jeden problem. Malowała przez sen. Nikt nigdy nie wiedział dlaczego. Jednak nie to było najdziwniejsze. Malowała osoby których nie znała - wyciągnęła z torby jakiś obrazek i położyła go tak że mogliśmy go swobodnie oglądać. Była na nim.. Paula
-To ty - szepnął Liam w strone Pauli
-No ba że ja a kto? To jest obrazek z 4 klasy. A my poznałysmy się w 6.
   Na chwile zamilkliśmy po to żeby dac jej znów mówić.
 Dobra a teraz powiem to co musze, ok?
  Nie czekając na naszą zgode, wyjęłą duużą książke
-Co to jest? - spytałem
-To jest mój drogi książka - uśmiecha się
-Widze
-No więc tak.. To tu jest zapisane (najprawdopodobniej) cała przepowiednia. Nie umiem większości przeczytac ale..! Kurde bo odchodzimy od tematów! No więc w podstawówce rysowała, w gimnazjum przepowiadał przyszłość a w liceum miała wizje.
-Przepowiadanie przyszłości? Wizje? - pyta Lou
-Tak. Dokłądnie tego nie pamiętam ale to było coś w tym stylu.. Wiem tylko że w liceum doszło do pewnej sytuacji.. Baliśmy się strasznie matury.. Wszyscy aż trzęśli portkami a ona nic sobie nie robiła z tego. Kiedy sę jej spytałyśmy ona powiedziała że wie już wszystko co będzie na teście i nie musi się uczyć. Powiedziała nam ale tez i reszcie klasy. Ci którzy jej posłuchali, zdali a reszta tak niekoniecznie..
-Wow.
-Taa.. Ale teraz powiem ci to co powinieneś wiedzieć więc się skup. Ona wróci - powiedziała
  Wszyscy zamarliśmy. W tym momencie zgasło światło, a świece które zapaliłem żeby nadac troche nastroju, zamiast przyjemnego nastroju nadały nastrój grozy i strachu
-Cicho.. Nic nie mówcie i nie okazujcie strachu

CDN..

1 Luty 2013r. - wieczór

-No Harry! Chodź! Bo jeszcze się spóźnimy! - jęczał Niall chodząc od prawej do lewej wzdłuż ściany
-A gdzie niby mamy się spóźnić? - pytam poprawiając muchę
-No na twoją impreze, głupku! - prycha
-Ale super! Nie wiedziałem że będe miał impreze! - uśmiecham się do swojego odbicia w lustrze - Nie chyba jednak bez muchy.. Jak myślisz? - pytam odwracając się w jego strone
-Myśle że nawet jeszcze nie jesteśmy w klubie, a ty już jesteś pijany!
-Chyba jednak bez muchy - mówie
-Tak, tak, tak! A teraz chodź! - ciągnie mnie w kierunku drzwi
-No już! Daj buty założyć! - burknąłem
-Tylko się pospiesz, no! - jęknął błagalnie
-I już! Teraz możemy iść - szczerze się
-Naareszciee!
-Snowi! - krzycze a już po chwli mała, biała kuleczka pojawia się obok nas


-Zostajesz w domu sama, rozumiesz? Masz być grzeczna, rozumiesz?
   Mała (bo jakto weterynarz stwierdził jest płci przeciwnej do mojej) pokiwała główką i pobiegła na kanape
-No i widzisz? Chata wolna, a jak wrócisz to się okarze że tu MEGA balanga będzie - śmieje się chłopak
-Oj przymknij się - prycham i czochram go po włosach - Chodźmy

Dwie godziny później

-Uuu! Robi się gorąco! Dawaj mała, jeszcze stanik! - zaczął krzyczeć Lou patrząc na rozbierającą się tuż przede mną panienke
-Wrr! - wkurzyłem się - Bo powiem El!
-Oj no już się tak nie gorączkuj - śmieje się i podaje mi kieliszek z jakimś płynem - W końcu 19 lat kończy się tylko raz, nie?
  Nic nie mówię tylko grzecznie wypijam płyn po którym natychmiast zaczynam się krztusić
-Mocne! - mówię z podziwem
-No ba że tak - śmieje się
-Jesteśmy! Wasze życie nabrało sensu! - mówią dziewczyny (Kate i Paula) i dosiadają się do nas
-Miło mi że przyjechałyście - uśmiecham się
-No jak byśmy mogły przegapić imprezę roku - śmieje się Kate - Kotku - zwraca się do Niall u którego siedzi na kolanach - Chodź może poszukamy jakiegoś bardziej ustronnego miejsca - uśmiecha się
-Ale.. - zaczyna sprzeczać się chłopak
-No chodź - ciągnie go za krawat
  Patrzy na mnie, a ja puszczam mu oko. Robi coś w stylu 'I'll kill you' i znika w tłumie
-Tak coś czuje że nie szybko do nas wrócą - śmieje się dziewczyna i zabiera odemnie kieliszek zmieniając go na inny
-Wy na serio chcecie mnie upić - mruczę
-Kotku, masz coś przeciw?
-Nie ale ty to już lepiej odstaw - zabieram jej drinka i odstawiam na szafkę
-Masz racje.. Jeszcze się okarze że będę tak pijana że to z nią pójdę do łóżka a nie z jakimś fajnym gościem - śmieje się patrząc na striptizerke która jest już w samej bieliźnie
-No weź nie żartuj! - burcze i kusze się żeby spojrzeć na jej tyłek. W końcu to moje urodziny więc chyba mam prawo, nie?
-Oj czego chcesz? Jak się nie ma co się chce to się chce co się nie ma
-To było całkowicie bez sensu - mruczę i patrze na nią - Ale tak czy inaczej nie pójdę z tobą do łóżka
-Powaliło cię?! Nie jesteś z mojej ligi. Ja szukam mniej pyskatych i nie szukających dużych tyłków
-I dobrze bo twój się nie nadaje - chichocze za co dostaje w klatke piersiową ramie
-Wiesz.. - mówi po dłuższym milczeniu - Dobrze że zerwaliście z Taylor. Jakoś tak nie pasowaliście do siebie. To tak jak nutella i ketchup. Są pyszne ale razem to po prostu obrzydlistwo
-A ja to które z nich? - unoszę brew do góry
-A bo ja wiem? Uuu! Ten jest niezły - wstaje i biegnie do jakiegoś blondyna
  Śmieje się i pociągam łyk z jej szklanki. Już po pierwszych słowach widać że nie przypadli sobie do gustu. Wielce oburzona wraca do mnie
-Dupek - prycha i zabiera mi szklane naczynie.
-Nie ta liga? - pytam
-Nie.. Nie ta orientacja
-Hahahah - śmieje się
-Tsa.. A najlepsze jest to że stwierdził że skoro cie znam to mam cię zaprowadzić do niego
-Aha
-Tak więc.. Chodz Haroldzie bo twój książe z bajki na ciebie czeka
-Ja szukam księżniczki, a właściwie to już ją znalazłem
-Styles, powiem to najmilej jak potrafie. Jesteś nudny jak flaki z olejem! To twoje urodziny więc marsz się bawić!
-Dobra, dobra. Ide potańczyć..
-Super - mruczy
-A ty idziesz ze mną - szczerze się
-Po cholerę?
-Bo nie pójdę z nią - patrze na dziewczynę która podstawie mi swój tyłek tuż pod nos
-Masz racje! Idziemy! - ciągnie mnie na parkiet
  Tańczyliśmy trochę, a potem ona wyrwała jakiegoś gostka i więcej jej nie widziałem. Dalej to już nie bardzo pamiętam bo chyba troche przesadziłem z wódką. Wiem tylko tyle że obudziłem się z wielkim kacem, chociaż może nie tyle co obudziłem się co zostałem bezczelnie obudzony przez mojego kota, który chyba stwierdził że czas na śniadanie..
------
Dobry wieczór! Oto nowy rozdział a kolejny dodam w weekend :) Tam dowiecie się co działo się kiedy Hazzie urwał się film :P a jeśli chodzi o ich rozmowę to na ten temat najprawdopodobniej przeznacze oddzielny rozdział :)

sobota, 16 marca 2013

Rozdział 3 "Komplikujesz mu tylko życie!"

Rano
 
"Harry"

   Tej nocy nie mogłem spać. Co chwila przewracałem się z jednego boku na drugi. Dobrze że Snowi zlazła z mojego brzucha bo chyba bym ją przygniótł.. No cóż.. Całą noc myślałem o niej.. O tym jak pięknie wyglądała jako anioł i jak bardzo za nią tęsknię. O tym jak razem spędziliśmy wakacje.. O tym kiedy poszliśmy na plaże, a ona wyznała mi prawdę o tym że jest demonem. O tym jak biegłem na plaże, bojąc się że ją stracę.. Że umrze zanim powiem jej co do niej czuje. O naszym ostatnim, pierwszym pocałunku i wypowiedzianych przez nią słowach "Kocham Cię". Nie wiem jak to się stało że teraz jest aniołem i tak szczerze to mnie to nie obchodzi. Chce tylko jednego - Żeby wróciła i już na zawsze przy mnie została..
    Z wielkim ociąganiem, wstałem i poszedłem do łazienki się umyć i ubrać. Kiedy miałem to za sobą, wróciłem do sypialni. Snowi jeszcze spała więc postanowiłem pojechać do sklepu na zakupy bo przecież nie będe jej dawał znów tych chemikaliów.
    Ubrałem kurtkę i złapałem klucze po czym zbiegłem po schodach na dół. Oczywiście mogłem windą ale nie chciałem. Jeżdżę nią tylko wtedy kiedy muszę bo mam złe wspomnienia z nią.. Kiedyś jak tam wsiadłem to ona się zacięła i z 2h czekałem aż ktoś raczy mi pomóc, a najlepsze z tego wszystkiego jest to że zostałem tam zamknięty z jakąś babcią która co chwila waliła teksty z typu "Masz niezły tyłek" albo "Słyszałam że lubisz starsze". Myślałem że wyjdę z siebie i stanę obok! A najlepsze to było wtedy jak powiedziała że skoro tu razem umrzemy to powinienem ją ykhm i w tym momencie drzwi się otworzyły, a w nich stali tacy goście co to naprawiają te drzwi i wręcz tarzali się po podłodze ze śmiechu.
    Wsiadłem do samochodu i ruszyliśmy w stronę najbliższego supermarketu. Zakupy poszły mi dość sprawnie bo trwały tylko 30 min. Kupiłem coś do lodówki ale też jakieś chipsy, żelki i pepsi (odkąd nakręciliśmy reklamę o pepsi to mamy zabronione kupowanie coli no bo one przecież robią sobie konkurencje). Wróciłem do domu, a że tych zakupów było sporo, a mnie tylko jeden, to musiałem wjechać tą nieszczęsną windą. Trzy razy tak latałem! Dobrze że tej babki nie było.. Potem rozpakowywanie.. Dobrze że Snowi przynajmniej spała. Ja to ja i sobie bułkę zjem ale ona/on? Nie mam nawet żadnej karmy dla kotów! Brawo za inteligencję, Styles. Byłeś w sklepie i mogłeś kupić! Sam się zadźgam tępym cyrklem!
    Wyciągnąłem szynkę i pokroiłem ją w drobną kostkę. Wrzuciłem do jakiejś miski, a do drugiej nalałem mleka. Nie byłem pewien do picia czego jest przyzwyczajona więc do jeszcze kolejnej nalałem wody. Postawiłem to wszystko na podłodze.
-Snowi! - krzyknąłem licząc że zwierzak trochę oswoił się ze swoim imieniem
    Wziąłem z szafki płatki i wsypałem je do miski. Mleko wlewam do szklanki i wkładam do mikrofali. Wyjmuje i wlewam do miski. Dopiero teraz zauważam Snowi która już urzędowała przy misce z szynką i mlekiem. Uśmiechnąłem się i poszedłem do jadalni żeby w spokoju zjeść śniadanie.

3 godziny później

-Hej Lou! - krzyknąłem kiedy w drzwiach pojawił się mój przyjaciel
-Hej Hazz - uśmiechnął się
Wszedł, zdjął buty i kurtkę po czym poszedł za mną do salonu.
-Harry.. Co to jest? - spytał, wskazując na puchatą, białą kulkę zwiniętą w kłębek na kanapie
-To mój kot, Snowi - wyszczerzyłem się
-A skąd ty go wytrzasnąłeś?! - spojrzał na mnie podejrzliwie
-A.. Ukradłem sąsiadce.. - postanowiłem się z nim trochę podroczyć
-Tej co to chciała cię.. No że tak powiem przelecieć?
-Hahah nie. Tak na serio to znalazłem pod budynkiem. Biedaczysko, zgubił się..
-Ta.. A ty jako wielkoduszna osoba postanowiłeś go przygarnąć
-Dokładnie
-Współczuje. Biedaczysko ma drastyczne widoki wieczorem. Ja sie dziwie że jeszcze tu jest!
-Oj no weź..
-Nie no weź tylko ja się boje o jego psychikę. Może się przecież bać ż go wyruchasz. A w sumie to jest kot czy kotka? - spytał ciekawskim głosem biorąc przy okazji kilka chipsów z paczki leżącej na stole.
-Nie wiem. Muszę iść do weterynarza ale to jutro - mruknąłem i klapnąłem obok niego na kanapie
-No spoko.. - spogląda na resztę stołu - Nie no! Znowu pepsi?!
-Hahah!
-No co się śmiejesz? Kota można dostać! - irytuje się
-Serio?!
-To taka przenośnia. Polacy tak mówią jak ich coś denerwuje..
-Czyli nie dostanę kota? - robię smutną minkę
-No raczej nie

30 min później
-Dobra. Siadajcie! - mówi Paula
-Więc zacznę od tego że powiem wam co nieco o niej - mówi Zayn - Znam ją od.. Od czasów homosapiens. Dokładnie nie pamiętam tego co się tam wydarzyło ale powiem tak.. Spotkałem ją a ona poprosiła mnie o pomoc. Powiedziała coś o jakiejś misji a ja się zgodziłem. Od tego czasu miałem za zadanie odnalezienia jej i jak najszybszego przekazania wiedzy o misji. Nie pamiętam za dużo z wcieleń ale co noc śnią mi się urywki z naszych wspólnych chwil.
-Ale wyjaśnij mi w takim razie dlaczego nie wiedziałeś o misji w TYM wcieleniu - spytałem
-Niewiem..

"Lia"
-Jak myślisz, jak dużo zrozumieją? - pyta Sekretarz patrząc na szóstkę osób przyglądającą się Mulatowi.
-A bo ja wiem? Powiem ci że fajnie będzie ich posłuchać..
-Ta.. Azathro.. Czy wiesz co robisz?
-Po pierwsze to nie mów do mnie Azathra bo to dziwnie brzmi a po drugie.. Tak, wiem co robię
-Ale możesz go tym skrzywdzić!
-To nie twój problem. Ja w niego wierze - uśmiechnęłam się
-Nie rozumiem cię! Komplikujesz mu tylko życie! Najpierw się pojawiasz, robisz niewiadomoco z jego sercem, a teraz jeszcze mieszkasz w jego przeznaczeniu. Doskonale wiesz że jego przeznaczenie wybiera jego anioł stróż, a ty przecież nim nie jesteś! - oburzył się
-Ale masz problemy - Wzdycham - Wiesz co? Daj mi wolną rękę, a potem najwyżej powiedz "a nie mówiłem" i będzie po sprawie
-Ja z tobą nie wytrzymam - wkurzył się i zniknął
-Eh.. Straszny z niego złośnik - zaśmiałam się i sama też zniknęłam dając im trochę swobody na rozmowę..

--------------
Dobra, na początku przepraszam że tyle musieliście czekać ale mam sporo na głowie. Obiecuje że w kolejnym będzie już o wiele ciekawiej więc szykujcie się!
See U
Alex
ps. Może mojawi się nawet jutro :P