niedziela, 24 lutego 2013

Rozdział 2 "Fajnie miałczysz"

"Harry"
-Proszę, rozgość sie - uśmiechnąłem sie w kierunku puchatego przyjaciela, stawiając go na podłodze.
   Mały zamiałczał z uznaniem i natychmiast pobiegł oglądać moje mieszkanie. No nie powiem, trochę sie zdziwiłem bo przecież normalnie taki maluch powinien być wystraszony, a on jak gdyby nigdy nic, poszedł na zwiedzanie. 
   "Dobra.. Trzeba mu coś dać jeść. W sumie to sam jestem głodny ale co ja mu mogę zrobić? Przecież sam sie ostatnio żywie zupkami chińskimi i innymi tego typu chemikaliami."
   Wchodzę do kuchni i zaczynam szukać czegokolwiek co mógłbym mu dać ale niestety nic takiego nie mogę znaleźć..
 
"Kot"
   Dobra. Całkiem fajne to mieszkanie. Na pierwszy ogień, idę do sypialni.
   Ściany tu są pomalowane na delikatny odcień wanilii który idealnie komonuje sie z orzechową wykładziną z małymi kropeczkami w kolorze ścian. Po prawej stronie od wejścia, znajdują sie drzwi z jakiejś jaśniejszej odmiany drewna, zapewne prowadzące do łazienki, do której zaraz spróbuje sie dostać. Obok tych drzwi, znajdują sie kolejne. Możliwe że prowadzą do garderoby gdyż widzę przez małą szparke że na podłodze leżą tam jakieś ubrania. Po środku pokoju, tuż obok całkiem sporego okna, stoi wysokie łóżko. Wyskakuje na nie. 
 "Całkiem wygodne. Jak sie uda to dziś będę tu spać."
  Po jego obydwu stronach, są szafki nocne jednak tyko jedna (ta dalej okna) jest zapełniona. Zapewne ten mężczyzna, nie ma nikogo kto spałby na drugiej połowie, co jeszcze bardziej ułatwia sprawę. Oprócz tych rzeczy, w sumie nie już niczego ciekawego, godnego opisania. 
  Zeskakuje z łóżka, mając nadzieje że jeszcze tu wrócę. Idę do garderoby. Ściany tutaj są pokryte na przemian ciemną zielenią i ostrym odcieniem czerwieni. Przy każdej ze ścian, są metalowe belki na których wiszą wieszaki z ubraniami. Każdą belke, oddziela ściana. Na pierwszej wiszą niezliczone ilości koszul. Jedne w kratkę, inne gładkie a jeszcze inne w jakieś dziwne wzorki. Na kolejnej znajdują sie bluzki najróżniejszego koloru i kroju. Na niektórych z nich są jakieś nadruki. Kolejny wieszak zajmują niezliczone pary dżinsów i rurek w różnych kolorach. 
"Temu gościowi to sie musi nudzić skoro tyle tego ma. Ale w takim razie pewnie będzie miał mnie z czego nakarmić no bo jak ktoś ma tyle rzeczy to chyba jest bogaty (jak to mówią te nieogarnięte duże istoty co to chodzą na dwóch nogach).
"Człowieki to dziwne istoty. Dadzą jeść, pogłaszczą i jeszcze się z tego cieszą"
   Patrzę na kilka półek na których stoją buty. Jedne czerwone z białą sznurówką a drugie też czerwone tylko z czarną sznurówką. O! I mają taki sam znaczek! Dobra już ich nie ruszam bo potem mnie wygoni, a on fajny jest. Nie bije, nie goni, nie rzuca kamieniami jak ci chłopcy z którymi mieszkam. A może już nie? Nie chce do nich wracać! Ja ich nie lubię. Oni mi sierść wyrywali i strasznie mnie bili! Ciekawe czy ten pan też bije..? Och nie! On jest taki dobry! Idę stąd. Chce jeść. Obejrze resztę później.
   Wychodzę z pomieszczenia i wracam do miejsca w którym byłam wcześniej. Jasne żółte ściany, biały sufit. Przy ciemnych drzwiach są takie śmieszne kołki na których wisi kurtka tego pana. Hmm.. Ciekawe jak sie nazywa.. Muszę sie spytać ale jak?! Przecież oni tacy głupi są! Sami fajnie mówią ale kotów to nie rozumieją! Ehh.. Dobra. Idę w stronę gdzie słyszę jakieś pobrzękiwania. Przechodzę przez salon.
  Jest on w jasnych kolorach. Ściany są w różnych kolorach. Jedna żółta, druga pomarańczowa, trzecia czerwona a czwarta jakaś taka dziwna. Taki ma kolor łososia. Nic dziwnego skoro na niej są drzwi do kuchni. Ale zanim pójdę zjeść to trzeba sobie to obejrzeć. Na żółtej ścianie wisi duuży telewizor. Przed nim stoi ta "łososiowa" kanapa a obok niej takie same fotele. Kolor trochę niedobrany do wnętrza ale co mi tam. Ważne żeby było ciepło i wygodnie. Wyskakuje na nią. Fajna. Leżą na niej poduszki w kolorach pozostałych ścian. Przed nią stoi stolik. Patrzę na sąsiednią ścianę (pomarańczową) na której jest okno i tam sie pewnie na balkon wychodzi. Idę dalej. Jest tam też część jadalna. Stoi tam stół i jest kilka krzeseł. Jak sie na nim usiądzie i sie patrzy na ścianę (czerwoną) to po prawo jest takie duże okno i przy nim taki duży parapet i na nim materac i koc no i poduszka, a po lewo to są drzwi i ta łososiowa ściana. Zeskakuje ze stołu i idę do kuchni. Tej fajny facio coś miesza w miseczce. 
  Kuchnia jest chyba najfajniejsza. Na przemian są tu czarne, czerwone i białe meble. Podłoga wyłożona białymi kafelkami. Ściany są również białe tak jak i sufit ale musze przyznać że cudnie to wygląda. 
   Podchodzę do mężczyzny którego tak pochłonęło mieszanie czegoś że nawet mnie nie zauważył. Widze jakieś stare, brą zowe pudło. Jest podobne do tego w którym mój stary pan przynosił puszki z takim śmierdzącym płynem. Wyskakuje na nie a potem na jakąś półeczke i jeszcze raz hop i już jestem na wyskości jego wzroku. Siadam przed nim i bacznie przyglądać sie temu co miesza. To chyba jakiś makaron z czerwonym sosem. Ta pani u której miaszkałam to nazywała takie coś spagetti bolonese ale to tak nie pachnie. Tamto pachniało fajniej.
-I jak sie podoba mieszkanie? - pyta patrząc na mnie
-Bardzo fajne - mówie, a on chichicze
-Fajnie miałczysz - uśmiecha sie
"A nie mówiłam! Ty do niego mówisz, a on ci odpowiada że fajnie miałczysz. Co za świat!"
-Wiesz.. Ja tak w sumie nie mam nic dobrego do jedzenia oprócz takiego makaronu z torebki.. Może ci posmakuje - wzdycha i podsuwa mi miseczke pod puszczek.
   Dobra. Dziwne to coś ale nie będę wybrzydzać. W sumie to powinnam się cieszyć że wogule dał mi coś do jedzenia.. To dobry człowiek. Czuje to. Nie będzie mnie bił ani krzyczał. On mnie potrzebuje a ja potrzebuje jego.
  Zaczęłam jeść to "coś" a on bacznie mi się przyglądał. W pewnej chwili lekko poirytowana podniosłam głowe i patrzyłam sie na niego. Patrzyłam i czekałam na jego reakcje. Zawsze w domu jak ja jadłam obiad to inni też jedli. Nie lubię jeść sama.
-No o co chodzi? - spytał ciepłym głosem
-Ty też masz jeść - prychnęłam, a on tylko zrobił minę w stylu "nie rozumiem o co ci chodzi". 
   Patrzyliśmy po sobie przez chwile. Miał napięty wyraz twarzy który stopniowo się rozluźniał. W końcu krzyknął:
-Ach! Mam zjeść z tobą?
-No oczywiście! - powiedziałam z wielkim entuzjazmem
Mężczyzna wyciągnął z szafki jakąś kolorową paczuszke i wsypał jej zawartość do miski która była troszkę większa od tej mojej. Następnie wziął takie białe coś i przechylił tak że zaczęło z niego wypłwać takie przeźroczyste coś. Wlał to coś do miski i zaczął mieszać.
-Chodź do stołu. Tam będzie wygodniej - mówi i bierze moją i swoją miskę po czym rusza w kierunku stołu.
   Zaskakuje na karton, a potem ziemie i biegne za nim. Stawia miski na stole, obok siebie. Patrzy na mnie z uśmiechem. Bierze mnie na ręce i stawia przed "moja miską". Po chwili jednak znika za drzwiami kuchni i wraca z takim czymś co moja stara właścicielka nazywała "widelec".
-Smacznego - uśmiecha sie i zaczyna jeść
   Dość szybko zjadam swój obiad. Nic dziwnego skoro nie jadłam od kilku dni. Kiedy kończę, patrzę na niego. Jest strasznie fajny. Chce u niego zostac!
-No dobra. To teraz trzeba będzie znaleźć ci coś na czym będziesz mogła spać. - wstaje od stołu i zanosi nasze miski do zlewu.
-No chodź - idzie w kierunku kanapy
-Nie. Tam spać nie będę - prycham i biegne w kierunku sypialni. Wyskakuje na łóżko i kłade sie.
-Tutaj chcesz spać? - pyta za śmiechem - No dobrze - podchodzi do łóżka i całuje mnie w łepek. - Ugh! Ale najpierw czeka cię kąpiel bo strasznie śmierdzisz
-Ja strasznie śmierdze?! A kiedy ty ostatnio siebie wąchałeś - prycham podczas kiedy on niesie mnie w kierunku łazienki.
  Jest ona w kolorach różowym i białym. Po lewej stronie są drzwi które prowadzą pewnie do tej samej garderoby w której byłam kilkanaście minut temu. Obok nich stoi toaleta. Przedemną stoi pralka i suszarka. Obok nich jest duża wanna i prysznic. Po mojej prawej stronie jest taka toaletka (no wiecie ze zlewem i różnymi rodzajami perfum itp.). Chłopak stawia mnie na tym czymś i krokiem zatyka dziórke. Zaczyna nalewać wody.
-Wiesz co? Ja nawet chyba mam taki fajny płyn dla kotów bo kiedyś jak była u mnie siostra ze swoimi kotami to zostawiła tylko gdzie on.. - zaczął szperać w różnych rzeczami w kuferku który wyjął z szuflady - JEST! - krzyknął a ja aż podskoczyłam
-Zobacz. On jest fajny i nawet fajnie pachnie - podtyka mi butelkę pod nos. W sumie nie pachnie tak źle co jednak nie zmienia faktu że nie lubię wody.
-No i teraz wskakuj do wody 
-A może ty sobie wskoczysz, co? - prycham 
-Nie marudz. No już. Hop do wody - uśmiecha sie i pcha mnie w stronę wody
-Nie! - krzycze ale on sobie nic z tego nie robi i już po chwili jestem cała mokra.
-No i zobacz. Nie jest aż tak źle. A teraz trochę tego płynu i jest dobrze.- mówi  ciepłym głosem który jest bardzo uspokajający - Wiesz co? Dopiero sobie uświadomiłem że ty nawet nie masz imienia chociaż pewnie masz ale raczej mi nie powiesz..
-Mam na imię Snowi (od aut. Nie wiem jak to sie pisze ale wyjawić się Snołi)
-Hmm.. Dam ci na imię.. Snowi! To imię pasuje i do dziewczyny i chłopca a narazie nawet nie wiem jaką masz płeć. Musimy sie jutro wybrać do weterynarza..
  "Co za głupek! Ja mu mówie że sie nazywam Snowii a ten sie zaciesza że takie fajne imię wymyślił. Świat schodzi na psy co mi sie nie podoba bo nie przepadam za psami."
-Mam nadzieje że ci sie podoba. Wiesz co? Myśle że narazie zostaniesz tutaj bo zanim znajdziemy twojego właściciela w całem Londynie to może minąć trochę czasu ale jeśli znajdę jakieś ogłoszenie w którym będzie że cię szukają to cię tam zawioze. O! A teraz jeszcze spłukujemy.. Ok. To wszystko, a teraz wyskakuj.
-Dwa razy powtarzać nie trzeba - mówie i pozwalam mu się wyjąć
-Grzeczny kotek. Ja też sie tylko umyje i idziemy spać ale najpierw to trzeba cię trochę wysuszyć 
   Przez kolejne kilka minut na przemian suszył mnie suszarką albo wycierał ręcznikiem. W końcu kiedy moje futerko było suche, odczepił się odemnie i zajął sie sobą. 
   Ściągnął z siebie spodnie i bluzkę. Wrzucił to do takiego koszyka i wszedł pod prysznic. Bacznie sie mu przyglądałam. Zauważyłam że miał takie dziwne długie coś. Moja pani tego nie miała.. Ciekawe czy ten pan takie coś miał? Kiedyś jak weszłam do sypialni mojej pani bo zostawiłam tam taką fajną grzechoczącą myszkę to pan leżał na niej. Ona strasznie krzyczała, a on tak sie na niej ruszał i wzdychał. A potem on mówiła "Ach, ach!" i jeszcze coś a on że musi jeszcze wytrzymać.. O nie! Przecież pani tego nie miała a pan to miała i on jej tym robił krzywdę! Czyli że to coś robi krzywdę! Och! Muszę uważać!
   Wyszedł spod prysznica i okręcił sie ręcznikiem przez co nie mogłam się temu bardziej przyjrzeć. Wytarł się dokładnie i odłożył go na kaloryfer. Umył jeszcze zęby i już szedł w stronę sypialni. Trochę mnie to zdziwiło bo mój pan zawsze był ubrany.
-No chodz. Idziemy spać przecież - uśmiechnął sie i ruszył w stronę sypialni. Poszłam za nim no bo co miałam zrobić? Spać w łazience?
   Po chwili oboje leżeliśmy w łóżku. On pod kołdrą, a ja na niej. On głaskał mnie po futerku, a ja pomrukiwałam z zadowoleniem. On wzdychał ciężko, a ja zastanawiałam się dlaczego. Długo to jednak nie trwało bo oboje szybko zasnęliśmy
----------------------------------------------------
Rozdział może nie jest jakiś bardzo długi ale przynajmniej jest. Wybaczcie że nie dodałam tydzień temu ale mam teraz spoko na głowie. Ledwie sie z tym wszystkim wyrabiam. Od razu uprzedzam że jeśli nie dodam za tydzień to sie nie zdziwcie bo jak narazie mam bardzo dużo problemów które jakieś 20min temu jeszcze bardziej się pogorszyły. Narazie proszę tylko o duużo komentarzy i cierpliwość
See U
Alex <3

8 komentarzy:

  1. hahha ty to masz kochana pomysły, świetny czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy09:16:00

    twoje pomysły bywają rozwalające. dobra czekam na następny.

    Werka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. hahahaahahaha ,,Bacznie sie mu przyglądałam. Zauważyłam że miał takie dziwne długie coś. Moja pani tego nie miała.." ty to masz pomysły
    a poza tym życzę weny i rozwiązania problemów
    Buźka i do nexta

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozwaliłaś mnie tymi tekstami.. hahaha .. nie mogę się przestać śmiać. '' Zauważyłam że miał takie dziwne długie coś. Moja pani tego nie miała.. '' Boże jak ty coś kiedyś napiszesz to przestać śmiać się nie można. Rozdział jest suuuper! Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy10:06:00

    I love іt whenever peoplе cоme togetheг and ѕhаre iԁеas.

    Gгeat blog, keep it up!

    My webρаge; additional reading

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahahah xD Nie no takiego czegoś to sie nie spodziewałam Perspektywa Kota ? xD Hahah rozwalasz mnie xD Ale ten Kociak jest zajebisty A zwłaszcza przez ten tekst to normalnie leżałam :Zauważyłam że miał takie dziwne długie coś. Moja pani tego nie miała.." No kurna leże xD
    Zajebiście zajebisty rozdział xD Pisz takich więcej :D
    Pisz szybko nexta ;*
    Mam nadzieje że u Cb będzie już dobrze :D
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. To jedna z moich wielu historii. Opowiadanie o Layli Tomlinson- siostra sławnego gwiazdora. Dziewczyna wpada w nałóg nie jest to ani alkoholizm, ani narkotyki a nawet nie pali. Więc co? To hazard. Hazard wkroczył w jej życie i odegrał ważną rolę. Dla niego możesz kraść, a nawet zabić. Tak jest i to prawda. Jak z tym problemem poradzi sobie Layla? Kto się o nim dowie?
    Przeczytaj owe opowiadanie. Dziękuję
    http://overgame-hazard1d.blogspot.com/
    resztę znajdziesz w zakładce moje blogi
    Historia o Kopciuszku? Tak. Eveline jest 19-letnią dziewczyną, a zarazem służącą swoich przybranych sióstr i macochy. Przekonana przez przyjaciółkę zgłasza się do konkursu, który na zawsze odmieni jej życia. Na lepsze? Przekonaj się czytają to opowiadanie http://onedirection-and-cinderella.blogspot.com/
    http://polskie-dziewczyny-w-londynie.blogspot.com/
    http://madeline-and-one-direction.blogspot.com/
    http://horan-and-tomlinson-dziewczyny-story.blogspot.com/
    http://alice-louis-sophie-withroadofthemusic.blogspot.com/
    http://maybelly-and-i-can-not-stop-loving.blogspot.com/
    http://1d-wramionach-angel.blogspot.com/
    http://modern-school-emotions-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahahahahahahahaha xD
    Takie długie coś xD Chyba wiem, o co chodziło xD I to jeszcze robi krzywdę! Kotu może nie zrobi xD
    Ten kot jest niegrzeczny! Jak to tak podglądać swoją panią w intymnej sytuacji?!
    Jak zobaczyłam perspektywę kota, to myślałam, że się posikam ze śmiechu xD Na początku byłam pewna, że to Lia się w niego może wcieliła, ale jednak okazało się, że nie ;)
    Rozdział świetny, czekam na następny!
    one-direction-wonderful-story.blogspot.com
    kimberly-gabrielle-and-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń