poniedziałek, 31 grudnia 2012

Rozdział 22 "Obym tylko zdążył! "

 Przeczytaj krótką notke pod rozdziałem!!!
  Czy każdy cios musi tak boleć? Dlaczego?! A nawet jeśli to dlaczego tak trudno jest się po nim podnieść? Jak poskładać spowrotem złamane serce?
    Tej nocy nie zmrużyłam oka. Siedziałam i płakałam a kiedy na zegarku wybiła 9, na niebie nie było widać żadnej różnicy, no może nie liczą tego że padał deszcz.. Gdybym mogła cofnąć czas. Ale nawet gdybym to zrobiła to i tak nic by to nie dało bo tak czy inaczej musiałabym im to powiedzieć. Tak strasznie bym chciała żeby to się skończyło! 
 -Lia! Otwórz! - usłyszałam krzyki dziewczyn - musisz coś zjeść! A ja nic. 
-Zostawiam to pod drzwiami i za 20 minut ma zostać tylko pusty talerz.
Odchodzą. Jeśli myślicie że jestem głodna to się mylicie. Ta.. Zabijcie mnie za to. Dobra, mam dość użalania się nad sobą.
    Wstaje i podchodzę do szafy. Wyciągam z niej walizke i zaczynam czegoś szukać. W sumie to tym "czymś" miały być koperty i kartki papiery. Może się wam to wydać śmieszne ale ja mam w tej torbie naprawde różne rzeczy.. Po ostatnim wyjaździe znalazłam.. Nie. Nie powiem co!
Dobra. Znalazłam je. I na dodatek był tam długopis. No więc zaczęłąm pisać..

2 dni później

  Był już wieczór. Listy napisane i starannie schowane w szafce nocnej. Jestem 100% pewna że jak dziewczyny będą pakować moje rzeczy to je znajdą i przekarzą adresatom.
  Nie jadłąm nic od 2 dni i mój organizm zaczął protestować. Westchnęłam tylko. Musze spędzić ten dzień z dziewczynami.
  Wzięłąm jakieś ciuchy i podreptałam do łazienki. Zamknęłam drzwi i stanęłam przed lustrem.
"Dobrze, że nie użyłam tamtego dnia żadnych kosmetyków"
Wzięłąm prysznic i zeszłam na dół. Na kanapie siedziały one obydwie.
-Hej - powiedziałam a one w ciągu 1 sekundy zaczęły mnie ściskać
-Oj no puśćie mnie! - pisnęłam i się zaśmiałam
Spojrzały na mnie ciekawsko.
-Jesteś taka.. wesoła.
-Wiem. Chce ostatni dzień spędzić z wami
-Jakto ostatni dzień?!
-No normalnie. - odpowiedziałam i podeszłam do lodówki. Wyciągnęłąm z niej mleko, wlałam do szklanki i wstawiłąm do mikrofali na 1 minute. Z szafki powyżej, wyjęłam płatki i nasypałam do miski.
-Ale.. Czemu?!
-Bo ON tak powiedział. Nic nie poradze..
-No to w takim razie musisz nas dobrze zapamiętać - uśmiechnęły się
-Ok. To co robimy?
-Dzień pełen wrażeń!
Wyjęłam mleko i wlałam do miski po czym chwyciłam uprzednio wyjędą z szuflady łyżke i zaczęlam jeść
-Dobła ałe najpielf - przełknęłam kęs - musze pogadać z tatą i mamą.
-Ale..
-Musze. Najprawdopodobniej już nie wróce
  W ciszy dokończyłam śniadanie i spojrzałam na ich twarze. Były zszokowane!
-W sęsie że na ziemie!
-Aaa..
-Wróce za 2 godzinki. Bądzcie gotowe bo jedziemy na wycieczke - wyszczerzyłam się i wyszłam
Pogoda dziś całkiem dopisywała. Normalnie poszlabym na plaże ale teraz miałam inne rzeczy do roboty. Najpierw poszłąm na molo a właściwie to się tam przeteleportowałam. Nie będe wam opisywać mojego pożegnania z tatą. Sami możecie je sobie wyobrazić. Powstrzymywanie łez kiedy mnie przytulał i chęć powiedzenia mu że znikne.. Najlepszą rzeczą jaką od niego usłyszałam były słowa
-Słyszałem co się stało. Jak tylko spotkam Harrego i reszte to obiecuje ci że pocharatam im te buźki. Banda debili! A tak wogule to się ciesze że wyszłaś z pokoju
-(Uśmiech) Dzięki tato. Kocham cię.. 
Po tej rozmowie przeteleportowałam się do mamy. Przy niej było troche inaczej bo najpierw  się zdziwiłą że przyjechałam a potem troszke mi opowiedziała co się dzieje i wogule. Przy przytulasie troszke łez mi spłynęło a już najwięcej było przy porzegnaniu z siostrą
-Będe za tobą tęsknić - mówi - A pozatym to chciałabym ci życzyć powodzenia z Harrym
Wtedy się rozpłakałam całkowicie. Kiedy spytała o co chodzi, powiedziałam że się pokłuciliśmy (moja siostra ma 9 lat! I nazywa się Kasia jakby ktoś nie pamiętał!!!) i raczej nic z tego nie wyjdzie. Obskoczyłąm jeszcze kilka osób i wróciłam do Łeby.
-Jestem! - krzyknęłam wchodząc do domku. Zamarłam
-Lia! Nie idz! - podbiegli do mnie
-Czego chcecie?j
- Przepraszamy. I wogule. Nie chcieliśmy żeby to tak wyszło.
Spojrzałam po nich. Mój wzrok utkwił na Hazzie z którym związana jest też pewna historia (dokłądniej z wczoraj) i którą zaraz wam opowiem
-To jak będzie? Wybaczysz nam? - zrobili słitaśne minki którym nie mogłam się oprzeć
-No jasne że tak - uśmiechnęłam się i ich przytuliłam
-A my to co?! - spytały dziewczyny a po chwili się do nas dołączyły. Po kilku sekundach się odczepiliśmy.
-No to idziemy? - spytała Paula
-Gdzie? - spytało 1D
-Yyy... Gdzieś - odpowiedziała mu Kate 
-No weźcie!
-A co chcecie iść z nami?
-Tak!
-To my teraz gdzieś pojedziemy i zaraz po was będziemy a wy się przebierzcie.
-Dobra!
Kilkanaście minut później
Dojechałyśmy. Wysiadłam i podeszłam do miejsca które kiedyś wydawało mi się tak magiczne..
A teraz, kiedy siedze na pisaku to opowiem wam co się wczoraj stało..
 
Siedziałam sobie w pokoju i pisałam właśnie list do mamy. Troszke płakałam ale co tam. Po chwili usłyszałam cichutkie pukanie do drzwi. Nie mam pojęcia czemu ale wstałam i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam tam.. Harrego. Nie miałam nawet ochotu wypytywać go co się stało bo nie mogła mówić.
-Co się stało? - spytałam wchodząc mu do myśli
-Nie moge zasnąć i wiem że tylko ty mi pomożesz - odpowiedział również w myślach
Przepuściłam go w drzwiach a on cicho się wsunął. Spojrzał na porozrzuczane po całym łóżku kartki i koperty. Szybkim ruchem je zebrałam i odłożyłam na safkę. Usiadłam na łożku a on zrobił to samo. Przez chwile bacznie mnie obserwował.
[Przypominam że cała rozmowa była prowadzona poprzez moje włamanie się do jego myśli!]
-Jak tu wszedłeś?
-Przez balkon
-WHAT?!
-No normalnie
-Nie spadłeś?
-A co cię to wogule obchodzi? Mam wrażenie że kompletnie nie obchodzą cię nasze uczucia
-Obchodzą..
-Tak? To dlaczego czekałaś ze swoją tajemnicą aż było za późno?
-Jakie zapóźno? Człowieku, zrozum że nie wszystko kręci się wokół ciebie i czasami musze z czymś poczekać troche żebyście się nie wystraszyli
  Zamilkł. Dopiero teraz przyjrzałam się jego ubraniom. Miał na sobie biały T-shirt i szorty. Dziwnie wyglądał ale spoko.
  Spojrzałam na zegarek stojący na szafce. Wskazywał 2 w nocy. Spowrotem spojrzałam na chłopaka. Wyglądał na zmęczonego
-Połóż się
Nie trzeba mu bylo dwa razy powtarzać. Wskoczył pod kołdre i popatrzył na mnie. Przysunęłam się do niego delikatnie i złapałam jego dłoń.
-Zamknij oczy
Chłopak zrobił to o co poprosiłam. Delikatnie wodziłam palcem po wnętrzu jego dłoni. Po chwili zaczęłąm śpiewać kołysanke którą kiedyś (w innym wcieleniu) śpiewała mi mama.
Po chwili słyszałam jego miarowy oddech. Przestałam śpiewać i położyłam się na drugim końcu łóżka.
-Nie przestawaj - usłyszałam szept i jego dłonie na moich biodrach
Znów zaczęłam śpiewać i robiłam to aż sama nie zasnęłam.. A rano już go nie było..
I jak się wam podoba? Słodko, nie? W sumie to nie wiem czy się pogodziliśmy .. ech.. Dziewczyny krzyczą żebyśmy wracały bo chłopcy już czekają..
3h później

 Chodziliśmy po Łebie. Ja na moich koturnach, Paula conversach, a Kate w klapkach. Chłopcy natomiast pozakładali najróżniejsze obuwia których nazw niestety nie znam.
-Ooo! Słyszycie muzyke?
-No chyba.. - mruknęłam
-Chodźcie! - zaczęli biec w tamtą strne a my za nimi. Śmiesznie mysiałam wyglądać biegnąc za nimi na koturenkach (^.^)
-Dobra, a teraz troche potańczymy! - zawołał pan od głupich pomysłów (czytaj Lou)
-Powaliło cię? - pytam
-Nie. - odpowiada i łapie Kate za ręke po czym ciągnie ją na kawałek wolnego chodnika
-Zatańczysz? - pyta Paule Liam
-Z wielką chęcią
Chłopcy łapią jakieś dziewczyny tylko Harry patrzy na mnie. Wyciąga ręke a ja ją chwytam. Chłopak ze śmiechem ciągnie mnie w strone reszty. Tańczymy dość szybko tak że aż plączą mi się nogi. W sumie to ja nigdy nie umiałam tańczyć..
-Zwolnij bo nie zdążam - przekazuje mu tą myśli
-Spróbuje - odpowiada
[od autorki- bez pocaunku i tego wstępu :P)
 
  Zwalnia troche i zaczyna pokazywać mi jakieś kroki. Robi to wolno. Po chwili pamiętam kolejność i stopniowo przyspieszamy. Musze przyznać że całkiem nieźle mi to wychodzi chociaż.. No powiedzmy sobie szczerze. Będzie miał strasznie bolące stopy..
  Piosenka się kończy a my słyszymy brawa. Dopiero teraz zauważam że jesteśmy na chodniku jako jedyni. Chłopcy którzy stoją razem z resztą ludzi, przybijają sobie żółwiki.
-Wkręcili nas, wiesz? - przekazuje mu myśl - specjalnie nas zostawili
-No co zrobisz. Ale przynajmniej nie byli lepsi w tańcu - uśmiech
-No fakt.
Podchodzimy do nich a orkiestra zaczyna grać coś innego. Widze kilka par które zaczynają tańczyć a chłopcy postanawiają nas jeszcze pomęczyć.
Hazz znowu mnie łapie i pokazuje co mam robić a ja powoli znów się ucze. Musze przyznać że jst on pierwszą osobą której udao się wytrwać do końca tańca, nie wydając jęków z serii "bolą mnie stopy bo ciągle mi na nie stajesz".
Kilkanaście minut później
-Musimy to kiedyś powtórzyć - mówi Lou obgryzając wafelek od loda
-No coś ty! Tak cię podeptałam że więcej tańczyć nie będe!
-Będziesz na moim weselu!
-Jak dostane zaproszenie - droczy się z nim
-Oj napewno dostaniesz - szczerzy się
-Ale wiesz że najpierw to ty się musisz ośwaidczyć, nie?
-Eh.. Zapomniałem o tym.. - wzdycha a my się śmiejemy
Słysze jakieś dziwne dźwięki od strony lasu. Błagam! Jeszcze 5 minut!
-Też to słyszycie? - pyta Liam patrząc w strone lasku
-No.. To pewnie.. Niedźwiedź! - wypala Naill
-Ta.. Czy zgadłam iż planujesz już jak go przyżądzić? - pyta Kate a ja już mam się roześmiać kiedy ktoś zatyka mi usta dłonią...
"Harry"
Wybuchamy śmiechem i idziemy w strone domku. Ale coś mi tu nie gra.
-Słuchajcie. Widzieliście gdzieś Lie?
-Nie.. A ztyłu jej niema?
-No właśnie nie
-O SHIT! - słysze krzyk dzieczyn
-Co jest?
-On ją zabrał!
-Kto?
-Michał
-A kto to?
-No ten upadły anioł którego kocha - nie powiem, troche zabolały mnie jej słowa
-No i? Pewnie zaraz ją zwróci - odpowiedział Naill odgryzając kawałek wafelka
-O ją ma zabić! - wydarła się a my wszyscy stajemy w miejscu
-Jakto? - przekrzykują się nawzajem a ja odsuwam się od nich. Wiem gdzie będzie.. Zaczynam biec w strone plaży
"Obym tylko zdążył!" - myśle
-------------------------------------
1. Jutro dodaje Epilog 1 części
2. Ok. 22 odbędzie się twictam mój i moich przyjaciółek. Serdecznie zapraszam!!! Linka podam jutro ok. godziny 19
3. Czekam na komentarze i przepraszam za błęczy ortograficzne
Alex :***


3 komentarze:

  1. *________________* rozdział po prostu genialny
    :'( już zaraz ma być epiog... eh ale ten czas szybko leci

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział! :D
    Ale... epilog? :( Tak szybko?
    Będziesz jeszcze potem pisać kolejne opowiadanie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy13:37:00

    Boski *__*
    Szkoda że już epilog :(
    Mam nadzieje że Harry zdąży na czas :))
    Pozdrawiam
    - Jula ♥

    OdpowiedzUsuń