niedziela, 23 grudnia 2012

Rozdział 21 "Ja nie jestem zła, tylko nim jestem.."


UWAGA, UWAGA! W TYM ROZDZIALE WSZYSTKO ZOSTANIE WYJAŚNIONE DLATEGO PROSZĘ O PRZYPOMNIENIE SOBIE WYDARZEŃ Z POPRZEDNICH ROZDZIAŁÓW W KTÓRYCH JEST UMIEJSCOWIONA TZW. MAGIA...

PS. proszę o przeczytanie notki pod rozdziałem
 
Miłego czytania :)

-Co wam się stało? - spytał Hazz patrząc na ich smutne twarze
-No sam zobacz - Kate wyjęła z rąk Zayna telefon (dodajmy że wyglądał jakby go poraziło prądem) i podała nam.
Był to filmik na YouTube-ie. Kliknęłam play a na jego i-phone zaczęły się pojawiać obrazki które nami wstrząsnęły
-Zayn? Czy to prawda? - nie odpowiedział
  Filmik przedstawiał pana Malika który próbował (chyba) zdradzić Perrie. Wow.. Nie spodziewałam się tego po nim.
  Nie chciałam drążyć tematu bo wiedziałam że jest w szoku ale przecież coś wiedzieć musiałam.
-Kiedy to było?
-Na początku sierpnia jak byliśmy w Paryżu. Po koncercie poszliśmy na imprezkę i trochę za dużo wypiliśmy.. A rezultat widać na filmiku - odpowiedział Liam

-Zaraz wrócę - mruknęłam i poszłam w stronę lasu
Igły, które spadły z drzew, wbijały mi się w stopy bo nie zabrałam klapek a wiatr który w tym momencie był strasznie silny, muskał moje nagie ramiona. Na dodatek piasek który został wyniesiony z plaży wraz z klapkami przylepiał mi się nie tylko do bolących stup ale też łydek i ud bo szłam dość szybko. Weszłam na wzgórze i rozejrzałam się dookoła.
-Wyłaź! - rozkazałam rozglądając się dookoła
-A skąd wogóle taki pomysł że tu jestem - usłyszałam głos gdzieś nad sobą więc odwróciłam się w jego kierunku
-Po pierwsze stąd że się odzywasz, a po drugie to że nikt inny kto miałby ten filmik nie dodałby go miesiąc po zdarzeniu.
-Hmm.. Ciekawa dedukcja. Myślałaś kiedyś żeby zostać prywatnym detektywem
-Kilka razy.. - przewróciłam oczami - złaź!
-Wygodnie mi tutaj więc nie.
-Dobra - wysyczałam przez zaciśnięte zęby - chcesz tak się bawić? To ok ale ich w to masz nie mieszać.
-Ale no weź! To taka fajna zabawa widzieć jak te mięczaki płaczą chociaż w sumie... Dzisiejszej nocy pewnie będą płakać bardziej niż zwykle.. Chociaż możliwe że poderżną ci gardło a wtedy ja nie będę musiał się fatygować.
-Oj zamknij się!
-A właśnie! Wiedziałaś że wam nie wolno nikomu mówić o was?
-Dziwne pytanie ale tak. A skoro nie jestem sobą to mogę.
To go chyba zamurowało. Och.. Jak ja lubię takie sytuacje kiedy ja wiem co powiedzieć a on nie!
-Bynajmniej, ty zjeżdżasz stąd na te 4 dni a ja załatwiam swoje sprawy.
-Kusząca propozycja.. W sumie to miałem coś jeszcze załatwić w Zalesiu.. A tak ogólnie to się spytam.. Czy napisałaś już testament?
  Olałam go i zaczęłam iść w kierunku plaży.
-No weź! Przecież to bardzo ważny dokument! Swoją drogą swojemu chłopakowi przydałoby się coś zapisać.
Zatrzymałam się
-To nie jest mój chłopak! - syknęłam starając się wsączyć w te słowa jak najwięcej nienawiści
-A chciałabyś, co nie?
-Zjeżdżaj stąd do jasnej cholery!!!
Zaczęłam biec bo miałam już dość. Musze MU powiedzieć i zrobię to dziś..

2 godziny później
-Idziemy? - spytałam schodząc po schodach do salonu gdzie siedzieli chłopcy
-Gdzie? Na kolacje?! - zaczął się pytać nasz kochany żarłok
-Nie - zaśmiałam się, starając się żeby mój głos brzmiał normalnie - Idziemy z Harrym na plaże.
-Uuu..
-Oj zamknijcie się - warknęłam
-No i to jest ta Lia która znamy i kochamy
  Przewróciłam oczami i podeszłam do do części "z ubraniami". Założyłam na nogi różowe japonki chociaż nie było to łatwe prze drżenie rąk. Mój obecny strój składał się z czarnych dżinsów, różowego t-shirtu i mojej ukochanej czarnej marynarki. Pod nią skrywałam tajemnice którą za kilkanaście minut miałam przed nim ujawnić..
-No idziesz? - spytałam
-Już, już - wstał i do mnie podszedł
-A właśnie! - krzyknął Zayn podrywając się na równe nogi (chociaż czy one takie równe to nie wiem bo się wywalił) i podszedł do mnie - Dzięki za nagranie togo wideo!
-Zupełnie nie mam pojęcia o czym mówisz - zaczęłam udawać głupią
-Weź nie żartuj! Mam ci go puścić żebyś sobie przypomniała czy jak?
-Nie, nie trzeba. Pozatym my już musimy już iść - pociągnęłam lokowatego do drzwi - Pa!
(od autorki - chodzi o to wideo. Ps. Popłakałam się jak je usłyszałam!)
Kilka minut później
-Zaskoczyłaś mnie tym zaproszeniem na spacer. Stało się coś?
-Już dawno się coś stało - mruknęłam
-No to mów
-Wolałabym żebyś usiadł także poczekaj jeszcze chwile
Przez chwile był cicho ale w chwile później krzyknął
-Błagam tylko nie mów że jesteś w ciąży!
-A ten tylko o jednym - westchnęłam śmiejąc się przy okazji
-No ale wiesz.. Łącząc fakty..
-Oj to ty lepiej już tych faktów nie łącz!
  Poprowadziłam go na górkę i usiedliśmy na piasku. Słońce właśnie zaczęło zachodzić. Żadne z nas nic nie mówiło.
  Dookoła zgromadziło się wielu ludzi, którzy chcieli zobaczyć tą wielką pomarańczową kule chowającą się na noc. Wyciągnęli aparaty i czekali. Byli też tacy którzy biegali i śmiali się z tego co się dzieje albo pili piwo. Byli zupełnie nieświadomi tego co ma się za chwile zdarzyć no bo przecież to ich nie dotyczyło.
  Jakimś sposobem moja głowa spoczęła na ramieniu chłopaka. Było naprawdę miło.. Szkoda że będę musiała to skończyć.
  Po chwili jego palce zaczęły delikatnie muskać moją dłoń. Och! Ile rzeczy chciałabym mu w tym momencie powiedzieć a ile ukryć i zakopać w ogródku na wieki tak żeby już nigdy nikt ich nie odkrył.
  Wciąż drżałam.. Ale nie z zimna tylko ze strachu.. Słońce już schowało się za horyzontem a ludzie wracali do domów. Musiałam jeszcze poczekać. Jeszcze kilka minut.

Kilka minut później

-No dobra - szepnęłam podnosząc głowę i rozglądając się czy aby nikt nas nie podsłuchuje
Chłopak westchnął. Ta.. A co ja miałam powiedzieć? Oj, Harry żebyś ty wiedział..
-Nie wiem jak zacząć - zaśmiałam się próbując ukryć zmieszanie którego i tak pewnie nie było widać w tych ciemnościach
-Może od początku..
-Tylko że to nie ma początku tak samo jak nie ma końca - westchnęłam
W głowie krążyły mi miliony myśli które splatały się ze sobą. W końcu wstałam starając się nie przewrócić. Było tak cicho ze słyszałam bicie mojego serca i wydaje mi się że ON też to słyszał..
-W takim razie powiem najprościej jak mogę
Ściągnęłam z ramion marynarkę która spadła na piasek a na moich placach pojawiły się wielkie czarne skrzydła
-Harry.. Jestem demonem

***
OD AUTORKI!
Wybaczcie że nie jest ani wampirem ani wilkołakiem ni nic z tych rzeczy ale uwierzcie mi że ta postać jest równie ciekawa a już szczególnie bd w 2 i 3 części. Uwierzcie mi i nie zniechęcajcie się do czytania tego bloga bo będzie naprawdę bardzo ciekawie
*** 

Pół godziny później
Weszliśmy do domu. Panował tam straszny harmider. W normalnych okolicznościach albo bym ich uciszyła albo dołączyła się do nich albo.. w sumie to sama nie wiem co bym zrobiła w "normalnych okolicznościach" bo byłam jeszcze w szoku po tym co powiedział Harry. Nigdy nie sądziłam że ktokolwiek zrani mnie tak jak Michał a tu prosze! Szanowny pan Styles sprawił że czuje się teraz jak... Szmata? Dziwka? Nie.. to złe określenia. Czuje się jak NIKT. Po prostu. Jakbym była nikim. Czy kiedykolwiek ktoś sprawił że czuliście się tak jak ja? Że mieliście uczucie jakby ktoś wyrwał wam serce, podeptał i włożył zpowrotem na miejsce? Jakby jedyna osoba której ufaliście w jednym momencie stała się waszym wrogiem dlatego że jesteście inni.. Za to że.. Że po prostu jesteście.. Jeśli tak to wiecie jak się teraz czuje..
-No i jak tam na randce? - spytał Lou poruszając brwiami
Nic nie powiedziałam. Stalam przy drzwiach i patrzyłam na NIEGO jak zdejmuje marynarkę i wiesza na wieszaku. Czuje ból.. Odwrócił się i krzyczy
-No może im powiesz o co chodzi?! Chyba że im szczerość nie potrzebna.
Zaciskam pięści i stłamszam łzy. To był kolejny cios w serce.
-O co chodzi? - spytał Liam a ja na niego spojrzałam. Spojrzałam na nich. Przed chwilą się uśmiechali a teraz czekają na coś co powinnam im powiedzieć już dawno.
-Usiądźcie - szepnęłam a oni wykonali moje polecenie
Zayn skinął głowa starając się dodać mi otuchy. Już miałam mówić ale wtedy wysiadł prąd. Doskonale wiedziałam czyja to sprawka
-Co się dzieje? - spojrzałam na ich twarze. Widziałam strach. Strach przed niewiadomym
-Czekajcie chwile
  Wyciągnęłam  szuflady zapałki i kilka świeczek. Dla każdego normalnego człowieka to było nie do wykonania nawet jeśli zna swój dom na pamięć bo dzisiejsza noc była bez księżycowa i prawie bezgwiezdna. Zapaliłam je i postawiłam na stoliczku.
-Dobra więc zacznę od.. początku.. znacie historie o stworzeniu świata, nie?
-No tak..
-No więc stworzono wtedy nie tylko ludzi ale też anioły które miały ich chronić. Każdy z nich opiekował się czymś innym. Byli jednak tacy którzy sprzeciwiali się Bogu. Nie chcieli oddać czci człowiekowi. Za to zostali strąceni do tzw. piekła. Nie sprzeciwiali się, wręcz przeciwnie. Postanowili kusić ludzi i zaszczepiać w nich zło. Udało im się..
-No dobrze ale co to ma wspólnego z tobą i Harrym? - spytał Naill
  Na dźwięk jego imienia serce mi podskoczyło do gardła.
-A dasz mi dokończyć? Dziękuje. Był też jeden anioł który tak bardzo kochał pewnego drugiego anioła który upadł że sam przeszedł na jego stronę ale kiedy zdał sobie sprawe co zrobił, poszedł błagać o przebaczenie. I dostał je ale jako pokutę musiał przez wieki żyć na ziemi. Nie w jednym ciele ale w wielu. To była tzw. reinkarnacja
-Dalej nie kumam - mruknął Naill - Po co mamy tego słychać?
-Bo to ona jest tym aniołem, ośle! - krzyknął Harry
Wszystkie oczy zróciły się na mnie a ja tylko spuściłam wzrok. Zdjęłam marynarkę i tak jak wcześniej, pojawiły się czarne skrzydła.
-Nic nie rozumiem - szpnął tym razem Lou któremu chyba przeszła ochota na dowcipkowanie -
-Ale skąd mamy wiedzieć że sobie z nas nie żartujesz? - Liam spojrzał na mnie podejrzanie
-Bo moge ci powiedzieć wszystko co chcesz. O przeszłości, teraźnejszości i  przyszłości. Znam twoje myśli i wiem o tym przy czym nawet mnie nie było. Umiem czytać ci w myślach i dzięki temu znam twoje lęki
-W takim razie co teraz myślę?
-Że jestem idiotką i próbuje was oszukać i próbujesz sprawdzić czy gdzieś masz jakiś numer do dobrego psychiatry
-Nie potrzebowałaś do tego sprawdzać moich myśli - odpowiedział niewzruszony
-Ok. To może to zadziała - mruknęłam i rozpłynęłam się.
-Gdzie ona jest?! - zaczęli krzyczeć i biegać w poszukiwaniu mnie
-To wystarczy, niedowiarki? - spytałam
-Aaa! - krzyknęli patrząc na mnie. Siedziałam na miejscu Lou
-Dobra, no ale jak to jest możliwe? Przecież to absurd jest!
Wstałam i wskazałam im aby spowrotem usiedli
-Mnie się nie pytajcie.
-Jezu! Ale.. Przecież on.. to znaczy.. ty. to znaczy no anioł przeszedł na ciemną stronę mocy i teraz jest..
-Tak. Jestem demonem
-Ale.. Skoro tak to.. Przecież ty jesteś zła!
-Ja nie jestem zła - odpowiedziałam cicho - ja tylko NIM jestem
-To jedno i to samo - warknął Harry który postanowił się trochę pobawić
-Właśnie nie. Kiedyś zrozumiecie.
-Jasne! wiesz co?! Skoro wiesz co będzie w przyszłości to po jaką cholerę nas w to mieszałaś? Nie mogłaś.. nie wiem.. Wogóle nas poznawać?! Nie rozumiem cię! jesteś diabłem wcielonym bo pojawiasz się tam gdzie cię nigdy nie powinno być.. - darł się Hazz
Po moim policzku spłynęła łza. Pierwsza od bardzo dawna. A przecież sobie obiecałam że nie będę płakać. Oni chyba ją zauważyli
-Bardzo was przepraszam że żyje. Już wam nie stanę na drodze - szepnęłam i najzwyczajniej w świecie pobiegłam na góre..
---------------------------------------------------
To najdłuższy rozdział jaki w całym swoim życiu napisałam. Bez urazy ale mam dość pisania na miesiąc ^.^ Dobra, do rzeczy. Kolejny rozdział zostanie dodany na 99,99% przed niedzielą bo w niedziele bd zakończenie 1 części tak więc się trzymajcie
Od bardzo dawna myślałam jak mają się o tym dowiedzieć i uwierzcie mi że to miał być zupełnie inaczej ale wybaczcie.. Nie chciałam żebyście się męczyli z czytaniem a ja już nie dam rady napisać więcej. chce powiedzieć że naprawde płakałam podczas pisania tego rozdziały bo byłam nią. Tak bardzo się wczułam.. a teraz pod koniec rozdziału zjadłam jogurt i zrobiłam sb przerwę i wszystko diabli wzięli.
Dobra a na koniec:
Do usłyszenia i Wesołych Świąt!!!
ps. Czekam na komentarze ;)

7 komentarzy:

  1. Anonimowy21:20:00

    Boski *__* Jejku Harry i reszta zachowali sie jak debile :(( Biedna Lia :(((( Mam nadzieje, że chłopcy ją przeproszą i będzie dobrze ale to chyba nie będzie takie proste :( Dodawaj jak najszybciej następny rozdział ;***
    WESOŁYCH ŚWIĄT, DUŻO PREZENTÓW I OCZYWIŚĆIE ONE DIRECTION !!! ;** - Jula ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedna Lia. Harry to idiota. A wydawało by sie ze jest w niej zakochanny. Jeśli w taki sposób pomaga ukochanej w trudnych chwilach to jest debilem. Rozdział genialny. Czekam na następny.
    Lia jako upadły anial. Można sie domyśleć znając twoja psychikę.
    Wesołych swiat
    Pozdrawiam
    Paula:*
    K.C.

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy14:14:00

    Wesołych Świąt!! Zdrówka, szczęścia, pomyślności, aby wena Cię nigdy nie opuściła, pisz dalej bo masz talent<3, bombowych prezentów pod choinkę, przystojnego chłopaka, dobrych wyników w sql i wszystkiego co sobie jeszcze życzysz :*
    Co do rozdziału jak zawsze świetny <3 Kocham to jak piszesz no ^^ Czekam na nexta
    ~ Aga <33

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, wiesz, że to świetny pomysł, żeby zrobić z Lii demona zamiast wampira albo wilkołaka? Bardzo oryginalny i, jakby nie było, wciąga :)
    A na Harrym się zawiodłam... Ciekawe, jak zareaguje reszta. Niby coś tam było opisane, ale chyba to rozwiniesz, prawda? :D
    Nie mogę się doczekać kolejnego ;*
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział świetny : ) Szkoda tylko, że Harry nie umie zaakceptować Lii takiej jaką jest. Strasznie mi jej szkoda...
    Dawaj szybko kolejny : )
    Skrycie liczyłam, że będzie wampirem, bo wszystko na to wskazywało, ale pomysł z demonem też jest super : )
    Pozdrawiam i życzę wesołych świąt!
    one-direction-wonderful-story.blogspot.com
    kimberly-gabrielle-and-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział!
    Chociaż Harry zachował się jak skończony dupek :/
    Biedna Lia :(

    http://from-hatred-to-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń