niedziela, 28 października 2012

Rozdział 14 "Upadła.."

-Nogi mnie bolą! - zajęczał chłopak
-Tak wiem. Wszyscy którzy nas mijali, wiedzą
-To możemy wrócić do domu?
-Nie. Chciałam żebyś poszedł ze mną do taty
-Ale przecież się pokłóciliście to po co mamy tam iść?
-Bo tak mi się chce. Pozatym jak dobrze pójde i przestaniesz jęczeć to dojdziemy tam w 15 minut a potem przyjdziemy do tych kanjpek które mijaliśmy.
-Dobra... Ostatecznie się skusze
 
20 minut, 13 autografów i 7 zdjęć potem 

-Jesteśmy! - wyszczerzyłam się idąc w stone stacji paliw LOTOS
-Naprawde? Super!!! Przeszliśmy chyba z jakiś kilometr!
-Ta.. Kilometr to przeszliśmy już jakąś godzine temu
-CO?!?!
-Nic nic...

***

-Hej tato.
-Ooo - ojciec popatrzył się na mnie a po chwili się uśmiechnął - co tu robisz?
-Przyszłam w odwiedziny. I to nie sama - zaczęłam szukać wzrokiem Hazzy który usiadł na jednym z plastikowych krzeseł
-To fajnie. Czym przyjechaliście?
-Przyszliśmy . Na pieszo
-Taki kawał?!
-No.. Ale to pestka.
-Ale chyba nie na niego - wskazał na sapiącego chłopaka
-Możliwe.. Ide po coś do picia. Chcesz coś?
-Piwo
-A to tego to nie
-No to cole
-Już lepiej..'
Poszłąm do sklepu na stacji gdzie zazwyczaj urzędował mój znajomy, Krzysiek
-Hej! - weszłąm wielce wyszczerzona
-Ooo! Kogóż o widzą moje oczy?! Amelia we własnej osobie!
-No - poruszyłam brwiami
-Przyszłaś ze znajomym?
-Przyjacilem - poprawiłam go cicho - poprosze dwie litrowe cole i jedną Nestie
-Prosze. Wbić na rachynek taty?
-Jakbyś mógł.. A i jeśli będzie prosił o jaki kolwiek alkohol to powiedz że wyprzedano. Wczoraj wrócił troche na procentach
-Zapamiętam - uśmiechnął  isę - na długo przyjechałaś?
-Na 3 tygodnie ale są możliwości że 2..
-A czemu?
-Nie ważne - zwiesiłąm głowe w dół - dzięki i mam nadziele do zobacznia
-Z pewnością - pomachałam mu i wróciłam do reszty
-Prosze - podałam cole panu Stylesowi
-Dzięki wybawicielko
-A to dla ciebie - podałam tacie druga cole
-Dzieki
Usiadłam na wolnym miejscu obok niego
-Tato.. Za ile przyjedzie pan Darek?
-Już jest a co?
-Bo chciałam się przywitać z Kingą i Amorkiem - dla jasności. Kinga to córka pana Darka a Amorek to pies a dokładniej jork
-A tak naprawde?
-No.. Wiesz.. Czy mógłbyś się spytać czy wziąłby mnie na łódke?
-Jasne
-To świetnie!
-Na długo przyszliście? - spytał po chwili milczenia
-Na jakieś pół godziny a co?
-Bo może bym wam dał wędke
-Ja dziękuje ale Harry może..
-A czemu nie chcesz? Przecież zawsze to lubiłaś
-Tak.. Wiem ale dziś nie mam ochoty
-Aha. Harry! Do you want fishing? - spytał się chłopaka
-Eee - spojrzał się na mnie - No. Thanks
-Ok. W takim razie idziemy na obiad. Do zobaczenia tato - uśmiechnęłam się i ucałowałam go w policzek a potem podeszłam to "żywego trupa" i stanęłam nad nim krzyżując ręce
-Czy to śmierć po mnie przyszła?
-Nie ale jak zaraz nie wstaniesz to zostaną z ciebie tylko skóra i kości. Chodź idziemy na obiad
-Ale..!
-Nie ma ale. Chodź. Nie chcesz przez godzine siedzieć i nic nie robić? Zadzwonie do chłopaków to po nas przyjadą.. - kusiałam a uwieżcie mi że jestem w tym naprawde dobra
-Dobra - jakby cała energia w niego wróciła, podniósł się i stanął przedemną z wielkim uśmiechem
-To chodź - pociągnęłam go w strone wyjścia z portu.

"Osoba 3"
 
 Stałem na dachu budynku i obserwowałem roześmianą dwójke idącą w strone miasta. Wiadomo było że prędzej czy później się w sobie zakochają. Normalnie jak tak na nich patrzyłem to coś mi się przewracało w żołądku. I pomyśleć że kiedyś to mnie kochała. Co ja wygaduje! Ona zawsze będzie mnie kochać!
 Zobaczyłem że dziewczyna podnosi wzrok wprost na miejsce w którym stałem. W ułamku sekundy, ukryłem się za jednym z wybrzuszeń. Nie może wiedzieć że jestem w mieście i że ją obserwuje. Narazie niech myśli że niczego nie podejrzewam. Musze znaleźć sposób jak ją zabić. Hmm. Gdzie moga mi sprzedać jakis dobry pistolet. A może by tak wykorzystać starożytne metody? Wrr! Musze jeszcze poczekac bo jestem pewien że strażnicy jej strzegą. Dopiero za jakiś tydzień będe miał możliwości żeby uderzyć. A wtedy już nikt nie będzie umiał powstrzymać mnie i mojego planu! Buahahahahah!!!!!!
 
"Lia"
 
Byliśmy już w  domu. Chłopcy byli tak wielkoduszni i nas odebrali a w sumie to Louis. Ehh.. Biednego Harolda bolały dalej nogi więc nie mogłam liczyć na kompana wieczornego spaceru
-Ja ide się przejść. Idzie ktoś ze mną?
-Chce ci się chodzić? - spytał zdumiony Liam
-Tak. To jak? Idzie ktoś?
-Ja się wybiore - powiedział Zayn i już satł obok mnie
-To super
-Tylko nie wróćcie zbyt późno! - usłyszałam krzyk Pauli która w naszył gronie zamieniał się w mamusie. Hah! Gdyby nie to że Liam i ona mają swoje drugie połówki to z pewnością byliby świetnymi rodzicami. RANY! co ja gadam?! Musze w końcu się wybrać do psychologa bo przez te dwie wariatki, mózg mi się zblansował
Doszliśmy na plaże w całkowitej ciszy. W końcu Zayna postanowił ją przełamać.
-Lia..? Czy ty.. No wiesz... Czujesz coś do Harrego?
-A skąd to pytanie?
-A tak z nikąd - speszył się troche
-Trudno mi powiedzieć..
-Aha - mruknął
Znów zapadła cisza ale tym razem była bardzo niezręczna
-Czy zastanawiałeś się kiedyś nad swoją przeszłością? - spytałam próbując nawiązać jakiś kontakt
-Wiele razy - odpowiedział
-A czy myślałeś kiedyś o życiu poza ziemskim?
-Czasem...
-A gdybym ci powiedziała że ono istnieje? Uznałbyś mnie za wariatke?
-Może troche..
-To w takim raze musze jeszcze troche poczekać - mruknęłam sama do siebie zapominając że wciąż mówie po angielsku
-Poczekać z czym?
-Z prawdą
-Wow. Jaka rozwinięta odpowiedz. A mozesz mi powiedzieć co to ta prawda?
-A jesteś pewien że chdesz wiedziec?
-No jasne!
-To usiądz. - wskazałam na piasek i pociągnęłąm go żeby na nim usiadł
-To.. Słucham..
Głęboko odetchnęlam
-Wiem że w waszej wierze mówi się o reinkarnacji. Myle się?
-Nie
-Więc jakbyś zareagował na wiadomść że w swoim życiu miałeś już wiele wcieleń?
-Niewiem
-Posłuchaj. To o czym ci teraz opowiem jest czymś o czym nie może wiedzieć absolutnie nikt. Wierze że dochowasz tajemnicy
-Jasne
Przymknęłam na chwile oczy i rozpoczęłam swój monolog
-Kilkamiliardów lat temu powstała ziemia a wraz z nią ludzie i istoty poza ziemskie. Te dwa światy były stworzone po to by ochraniać siebie nawzajem. Wszystko miało być dobrem. Niestety pojawił się też czarny wąż-kusicie od którego rozpoczęłą się era zła. Przeciągnął na swoją stronę najpierw ludzi których umysły nie były zbyt odporne żyby odeprzeć ten atak a następnie zabrał się za anioły. Stopniowo przeciągał na swoją strone każdego z nich. W końcu postanowił się wziąć za jedyną parę aniołów. Mieli oni być jedynymi którzy opiekowali się miłością. Anioł przeszedł na strone Szatana nawet wobec próźb anielicy. Upadł. Anielica została sama i z każdym dziem patrzyła na zło które szerzył jej ukochany. W końcy postanowiła coś z tym zrobić i poszła do niego. Nikt o tym nie wiedział przez co misja ta była nielegalna. Kiedy go zobaczyła chciała zrobić wszystko by być z nim a od to wykorzystał. Przeszła na strone zła. Upadła. Kiedy Stwórca się o tym dowiedział, wpadł w szał. Było już za późno a ona dopiero wtedy zrozumiała co zrobiła. Wtedy poszła spytać się czy może jakoś wrócią do zastępów. Było tylko jedno wyjście z tej sytuacji. Musi cierpieć. Zesłał ją na ziemie i podarowal jej ludzkie ciało. Miała być w kilkunastu wcieleniach. I tak jest. Aż do dziś
-Wow! - tylko to zdołał wydusić oszołomiony chłopak - Ale wyjaśnij mi co ja mam z tym wspólnego?
-Jesteś jedną z tych osób ktore były w kilku wcieleniach. Znasz tą anielice o której mowa. To ty jej zawsze pomagałeś
-Nie! To jest jakieś nieporozumienie!
-Zayn. Wiem co mówie. Nie walcz z tym. Po prostu się temu poddaj
 
"Zayn"
 
Przez głowe zaczęły mi się pojawiać różne urywki z przeszłości. Ale nie tej. Z innej. Widziałem tą dziewczyne. Miała czarne włosy i usta czerwone jak krew. W każdej z nich widac było jak pomaga innym. A ja? Ja tam stałem i patrzyłem się na nią. Nawet nie zorientowałem się kiedy otworzyłem oczy które były zamknięte podczas tej retrospekcji
-Ty.. - wyszeptałem
--------------------------------------------------------------------------------------------
Nie mam co pisac. Zapraszam na reszte blogów, czekam na komentarze i pytania które możecie zadawać klikając na zakładke u góry. Ide się uczyć fizy -.- 
 Do zobaczenia
ps. PISZCIE W KOMENTARZACH KIM WASZYM ZDANIEM JEST LIA! Taka zupełna prawda pojawi się za kilka rozdziałow prze które nie będzie już takich wzmaianek.
ps2. Za tydzień dodam zdjęcia ale jak chcecie teraz w wpiszcie sobie w wyszukiwarke "Łeba" albo "kamery internetowe Łeba" i kliknijcie port jachtowy.
 


10 komentarzy:

  1. Genialny. Końcówka świetna.
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebiste!
    W końcu sekret się wydał!
    Można się było spodziewać, że Zayn będzie ten pomocny ;D

    http://i-wanted-to-a-normal-life.blogspot.com/

    http://from-hatred-to-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy17:17:00

    Świetny. Nareszcie się zaczynaa coś dziać ! MeGa:* Czekam na następny
    Aga<33

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy19:45:00

    Super łał takiego jeszcze nie czytałam super *.* z niecierpliwością czekam na następny rozdział ;***

    OdpowiedzUsuń
  5. Akurat dziś mogłam doczytać bloga.. i powiem, że jest bardzo ciekawy <3 Kiwcia. x

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy20:21:00

    Super;) czekam na kolejny..:*
    Daria

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny !! czekam na ne next'a :)
    zapraszam do sb : nowy rozdział another-world-with-you.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy10:12:00

    Wspaniały :* Czekam na kolejny
    Olka<3

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy11:25:00

    Wspaniały ;d robi się ciekawie!

    Sandra :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy13:36:00

    No dodawaj *-* Rozdział jak zawsze boski ;*

    Monia <3

    OdpowiedzUsuń