niedziela, 7 października 2012

Rozdział 11 "Nawet nie wiesz ile ja znacze w tym i innym świecie..."

Kilka godzin później

 Stałam nad brzegiem morza wsłuchując się w dzwięki przez nie wydawane. Miałam zamknięte oczy ale i tak widziałam wszystko to, co działo sie wokół mnie. W mojej glowie znów kłebiła się myśl o przyszłości. "Co bedzie dalej?" Po chwili zaczęłi mi się pojawiac urywki z przyszłośći. Drgnęłam i otworzyłam oczy gdyż to co tam zobaczyłam był przewrażające. Wiedziałam że moja przyszłość jest zaplanowana w 100% i że musze zrobić to co mi kazali ale nie sądziłam że będe musiała zrobić to co jeden z moich przodków. "Ból.." w moich myślach znów pojawił się ten napis. Ociekał krwią.
  Wiatr podwoił swoją siłę a ja musiałam sie zaprzeć nogami żeby nie upaść na piasek. Rozejrzałam się wokoło. Na plaży było wiele osób które przyszło ty żeby pomyśleć. Ich myśli schodziły głównie do tego jakie to mają ciężke życie. Jedni o tym że ich żona go zdradza a drudzy o tym że mało zarabiają i nie mogą sobie kupić wymarzonego samochodu. Był tam też jeden chłopak którego myśli mnie zaintrygowały. Chciał oświadczyć się pewniej dziewczynie ale jego rodzice uważali że był za młody. Tak naprawde nie chcieli go stracić. Chcieli żyby opiekował sie tylko nimi i żeby to oni byli dla niego najważniejsi. Przecież każdy dobry rodzic chce dla swojego dzicka jak najlepiej. Stara się spełniać jego marzenia i stale go dopinguje żeby sięgał najwyższych szczytów. To co robili jego rodzice było samolubstwem.
  Westchnęłam. Przcież nikt z tych ludzi nie wie naprawde co to "ciężke życie". Ja wiedziałam to doskonale.
"Masz tylko jedną szanse, która przemija" - usłyszałam ciche słowa
  Rozpoznałamten głos od razu. Nie przestraszyłam sie go. Tęskniłam za nim od bardzo dawna i bałam się że już nigdy go nie usłysze.
"Nadszedł czas twojego powrotu, Amelio.." - po moim ciele przebiegł dreszcz.
 Uśmiechnęłam się. Doskonale wiedzialam że nikogo nie zobaczę więc nie szukałam tej osoby.
   Weszłam do morza. Wciąż miałam na sobie kródką spódnice i białą bluzkę. W kieszeni miałam telefon więc musiałam uważać żeby go nie zamoczyć. Przeszłam przez głębinę i dotarłam na wydmę. Zaczęłam iść w nieznanym mi kierunku. Byleby tylko się przejść i oczyścić umysł.
  Nie mam pojęcia ile tak szłam ale wiem że kiedy miałam już zawracać, słońce prawie całkiem zninknęło z widnokręgu. Zachód słońca był zniewalający.



 Złota kula lśniłam przy czym jej światło oświetlało pewna część morza. Promienie rozchodzące się od niej, utworzyły pomarańczowa poświatę z które powstała paleta kolorów. pokrywająca całe sklepienie niebieskie. Ta wielka złocista kóla, wisiała tam tylko po to by za chwile ponownie schować się na noc. Kiedy się to stało, plaża powoli opustoszała. A ja? Stałam tam myśląc o wyszyskim i niczym. Nawet nie zauważyłam że zrobiło się zupełnie ciemno i tylko księżyc wraz z towarzyszymi mu gwiazdami, oświetlał nabrzeże. Zaczęłam iść ale tym razem tylko brzegiem. Nagle naszło mnie na filozofie. Ponownie rozejrzałam się wokoło. Nie było nikogo. 
-To jest dzwine. Jedna rzecz zmienia pogacałą historie człowieka.
Wiem że to dziwne ale czasem musze sama z sobą pogadać. To mi poprostu pomaga zrozumieć siebie i swoje myśli.
Szlam tak z godzine. Nawet nie sadziłam że aż tyle przeszłam. Kiedy w końcu stanęłam pod domem, odetchnęlam. Pewnie się o mnie martwili bo wyłączyłam telefon. Dopiero kiedy zapukałam, dotarło do mnie że chyba odmroziłam sobie ręce. Może i było lato ale o 23 jest zimno, a już szczególnie jak się jest w miniówie i cienkiej bluzce.
-Boże! Gdzie ty byłaś?! - krzyknęła Kate która pojawila się w drzwiach.
-Na plaży. Musiałam sobie coś przemyśleć. Moge wejść?
-Tak... - przesunęła się a ja weszłam. Na moje nieszczęście, był tu tata i reszta bandy.
-Gdzieś ty się szlajała? - wrzasnął kiedy tylko moja noge stanęła na wycieraczce
-Na plaży. Poszłam sie przejść.
-Ale o 11 w nocy!?
-Straciłam poczucie czasu
-Czemu wyłączyłaś telefon?!
-Bo chciałam pobyć sama. Musiałam sobie przemyśleć pewne rzeczy
-No ciekawe jakie?
-Wiele...
-No chętnie posłucham!
Nie umiałam powstrzymać gniewu. Ja rozumiem że jest późno i wogule ale...
-Nie interesowałeś nie mną przez 18 lat i nagle chcesz to nadrabiać?! Dla ciebie ważne było tylko to żebym miała dobre oceny i poszła w twoje ślady! Nie obchodziło cię to ze ja chciałam robić coś innego!
-Nie podnoś głosu na swojego ojca! - warknął wściekle a ja znów poczułam jak wsysa we mnie jad nienawiści. Tym razem byłam pewna że nie uda mi sie naprawić więzi która od dłuższego czasu zaczęła się zrywać.
-Z tego co pamiętam to już 3 razy chciałeś mnie wypisać z dowodu! Kilkanaście mówiłes żebym nie mówiła do ciebie "tato" a kilka set powtarzałeś że jestem najgorszą córką na świecie! Zawsze to ja byłam ta mnie ważna. Nie moge zrozumieć dlaczego. Tylko Kasia była dla ciebie idealną córeczą bo robiła to co chciałes i nie miała swojego zdania. Ja tez przez ostatni czas starałam sie nie wchodzić ci w droge i być idealną córeczką. Nigdy nie ośmieliłam ci się sprzeciwić i powiedzieć co sądze na temat wszystkiegoco robisz. I wiesz co? - uśmiechnęła się szyderczo ale natychmiast znów przybrałam pozycje bojową - Mam dość tego że traktujesz mnie jak śmiecia! Jak ci sie nie podobam to ok. Ja od dziś będe wyrażać swoje zdanie na twój temat głośno i wyraźnie a ty możesz robić z tym co chcesz. I Vice Versa...
-Jak możesz gów****o! Jesteś tylko małym, nic nie znaczącym pyłekiem i nawet jeśli jesteś moją córką, to i tak cię zniszcze.
Nic nie odpowiedziałam.
-Nawet nie wiesz ile ja znacze w tym i innym świecie...-odezwałam się
Spojrzałam po pozostałych. Widziałam że byli zdumienie tym co się wydarzyło. Nic nie mówiąc weszłam na góre i zamknęłam sie w pokoju.
"Nie będe płakać..." - powtarzałam sobie aż zasnęłam
--------------------------------------------------
Nie wiem co napisać. Dziś mnie naszło na filozofie. Kolejny dodam za tydzień w niedziele. wybaczcie ze taki krótki ale jestem strasznie śpiąca. Do usłyszenia.
Alex


11 komentarzy:

  1. Żeby kończyć w takim momencie?! Już cię nie kocham! No dobra... Żartuję, ale... W takim momencie?! Już nie mogę się doczekac następnego! Pisz szybko, bo zdechnę z tęsknoty, nooooooooo

    http://from-hatred-to-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo teraz toja rozumiem ;)

      Usuń
  2. Anonimowy08:14:00

    ciekawy pomysł , blog bardzo mi się podoba pomimo że nie jestem wielką fanką 1 D. Widać ze masz talent

    OdpowiedzUsuń
  3. jak objecałam piszę komentarz
    supcio rozdział troche mało o 1d ale taki... dojrzały
    no niewazne
    ps. fajnie opisałaś kłutnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy16:00:00

    Cudoownyy !!! <33 Czekam na następny ! :D

    Aga :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy16:03:00

    Jak ty wspaniale piszesz;o Dodaj szybko nextaa <3!

    OLA <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy16:09:00

    Świetny rozdział ;)
    xxxx

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy18:45:00

    Ciekawe co będzie dalej :D doczekać sie nie umiem xd

    Trolol ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział genialny ; ) Ojciec Amelii to idiota ; ) Coś czuję, że ona mu jeszcze pokaże na co ją stać. Czekam z niecierpliwością na nexta i przepraszam, że komentuję tak późno ; ) Mam nadzieję, że mi to wybaczysz ; )
    one-direction-wonderful-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy16:23:00

    Niesamowity!! ;o Dodaj jak najszybciej nowyy ! :**

    Sandra <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy18:40:00

    Noooo. Wiedziałam że masz dyga do pisania ale to jest extra!!!
    Kiedy następny rozdział? Chyba nie dasz nam długo czekać nie?;P

    Werka:)

    OdpowiedzUsuń