sobota, 15 września 2012

Rozdział 8 "Zabiliśmy nasze fanki!"

Kilka dni później...
-Paula! Kate! Wstawać! Ja ide po bułki a wy robicie śniadanie! Jak nie wstaniecie to inaczej sobie pogadamy!!!
-Już wstajemy!
Z satyswakcją na twarzy, wyszłam z tymczasowego domku.
   Obecnie byłyśmy w Łebie. Mieszkałyśmy w domku letniskowym na campingu. Nazywał się Camp 41 Ambre. Domek w którym MY mieszkałysmy też miał swoją nazwe. Domek Azalia a dokładniej A. Te Domki były podzielone na dwie części. Była część A i B. Obok nas mieszkała pewna rodzina w której musiał być kasanowa. Eh.. Cały czas nas podrywał ale żadna z nas się nie dawała.
   Wsiadłam do samochodu i pojechałam do Polo marketu bo większości rzeczy do zrobienia kanapek nie posiadałyśmy. Kupiłam chleb i jakieś dodatki (ser, szynka, dżem, miód, pomidor, ogórek) a potem poszłam do jogurtów. Wzięłam kilka owocowych dla dziewczyn a dla siebie czekoladowe i toffie. Zapatrzyłam się jeszcze na batoniki kinder pingui a następnie ruszyłam w kierunku kas. Oczywiście droga prowadziła przez regał ze słodyczami. Musiałam wziąć jakieś żelki, paczkę mime 2, kilka lizaków i batony które mam zamiar zabrać na plaże jako przekąske. Podeszłam do kasy z numerem 2 i zaczęłam wykładać produkty. W międzyczasie złapałam  gumę Big Buble o smaku truskawkowym. Kiedy wyszłam z marketu, zapakowałam zakupy do samochodu.
 - Hej - usłyszałam głos
- Cześć - przedemną stał Wiktor (cassnova z sąsiedztwa)
- Co robi tu taka piękna dziewczyna o tak wczesnej porze?
 -Przyjachałam na zakupy, Wiktor.
 -Ah.. A ja też. Dziś wyjeżdżamy.
-Och.. - Ta wiadomość bardzo mnie ucieszyła. W końcu pozbęde sie wkużajacego sąsiada. - Jedziesz teraz na camping? - skinęła głową
- Mogę sie z tobą zabrać? - Jasne - odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem na twarzy. 
   Znów pojawiły sie dołeczki których tak strasznie nie cierpiałam! Wszyscy mówią że wyglądam ślicznie i że oni też by chcieli je mieć a ja zrobiłabym wszystko żeby sie ich pozbyć. Ale cóż.. takie życie.
  Gdyby teraz jakaś osoba uznała mnie za siostra Harrego, wyśmiałabym go. Owszem, lubię marynarki ale sportowe, mam brązowe, lekko faliwane włosy z natury ale to jest różnie bo czasem są proste. A no u dołeczki czyli innymi słowami moja zmora. Marynarka to chyba jedyna rzecz która mnie z nim łączy.
   Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Po drodze musiały przejść mi przez drogę koty. I do tego CZARNE! Czy ja zawsze muszę mieć pecha? Nie lubię kotów. Wybaczcie ale psów też nie zabardzo. Toleruje je że są na tym świecie ale nie ukrywam że sie ich boje.
     Miałam nie miłą przygodę w dzieciństwie. Pies ugryzł mnie w udo a kot podrapał w policzek. Taki to już mój marny los że ZAWSZE mam pod górkę.
    Podjechała pod domek letniskowy. Jego rodzice sie pakowali. Uprzejmie powiedziałam "dzień dobry" i zaniosłam zakupy do środka. 
 - Podasz mi swój numer telefonu? - spytał sie chłopak
 - Nie.
 - Ale czemu?!?
 - Bo jeśli jesteśmy sobie przeznaczeni to jeszcze sie spotkamy. Sam przecież tak mówiłeś
 - Nie mówiłam tak! Myślałem ale nie mówiłam - No to wpadłam
 - Oj tam mówiłeś i nie kłuć sie ze mną.
 - Dobra. To do zobaczenia! - podszedł do mnie i delikatnie mnie przytulił. Bez urazy ale mógłby używać mniej wody kolońskiej a więcej mydła. Po chwili odjechali a ja byłam bardzo szczęśliwa. 
- Jestem! - krzyknęłam a po chwili obok mnie znalazły sie ruwnież dziewczyny
- Ja rozpakuje zakupy a wy zrobicie śniadanie. Skinęły głową i zabrały sie do roboty. Rozpakowałam wszystko a potem, kiedy dziewczyny kroiły produkty potrzebne do zrobienia jajecznicy, usiadłam na kanapie biorąc do ręki gazetę a dokładniej Super Expres. Na okładce widniał tytuł "Wielka afera z gośćmi w roli głównej czyli One Direction i jedna z ich największych wpadek". Otworzyłam na podanej stronie a to o czym przeczytałam, przeszło wszelkie moje wyobrażenia...
"Harry"
 4 dni wcześniej  Gdańsk 16.59
 
- Harry! Pospiesz sie bo sie spóźnimy na nasz własny koncert. Zbiegłam po schodach i stanąłem przed nimi szczerząc sie jak mysz do sera.
 - Co jest?
- A co ma być?
 - Szczerzysz sie jak głupek. - Nic nie odpowiedziałem tylko ruszyłem za nimi do wyjścia. Na moje nieszczęście chłopcy postanowili dalej drążyć temat pt. "Czemu Harry sie uśmiecha?" W pewnym momencie nie wytrzymałem i opoeiedziałem im
 - Miałem taki cudony sen że byliśmy na tym bankiecie i udało mi sie JĄ pocałować.. - rozmażyłam sie
- To teraz wiem czemu, jak sie obudziłem to miałem mokrą twarz! - zaśmiał sie Lou. Czy zapomniałem wspomnieć że Lou spał dziś ze mną? Jeśli tak to przepraszam. Oglądaliśmy film i razem zasneliśmy. Hahaha!
-No wybacz - odpowiedziałem robiąc mine niewiniątka i ruszyłem w kierynku limuzyny.

4 dni wcześnej  Gdańsk 23.49

-Zaraz zasnę! - jękną Louis który musiał prowadzić samochód który został dla nas wynajęty.
-Nie marudz!
Chłopak westchnął. Stanęliśmy na światłach. O dziwo na ulicy były korki. Po chwili jednak wjęchaliśmy na poboczną ulice przy której mieszkaliśmy podczas tutejszego pobytu.
-Chłopaki?
-Co? - spytał się zaspany Zayn który patrzył czy jego włosy bardzo oklapły
-Wiecie że my nie mamy nawet numeru Lii?
Ta wiadomość walnęła mnie niczym piorun.
-A po co ci jej numer? - zainteresował się Liam
-Chciałem do niej zadzwonić żeby tu przyjechała i w końcu pocałowała naszego Harolda żebym mógł spokojnie spać
-A co? Przeszkadza ci że się zakochał? - spytał Naill jedzący frytki z Mc Donalda
-No wiesz.. Jak on jest zakochany to przestaje skupiać się na mnie
-Ty masz Eleonor i jakoś on nie narzeka!
-No tak ale to nie to samo...
-Ekhm! Nie wiem czy wiecie ale ja tu jestem
-Sorki - odpowiedzieli na raz
-Lou! - krzyknąłem - zatrzymaj się!
-Po co? Do łazienki pójdziesz jak dojedziemy do ho...
-Stój! - krzyknęlismy na raz ale Tomlinson chyba nie zauważył zagrożenia. Niestety moje przewidzenie było słuszne i na droge wybiegło nam kilka dziewczyn które w rękach miały plakaty z naszymi imionami. Lou nie zdążył zatrzymać samochodu i walnęliśmy w te dziewczyny. Natychmiast wysiedliśmy z niego i podbiegliśmy do nich. Krwawiły.
-Dzwońcie po karetke! - krzyknąłem a Liam wybrał numer. Niestety tu był inny i nie chciał nam działać. Na nasze szczęście (albo i nie) kilka osób widziało zaistniałą sytuacje i zadzwoniło widząc że sobie nie radzimy.
  Po kilku minutach, karetka przyjechała,a my pojechaliśmy za nią. Byliśmy zmęczeni ale to jednak nasza wina że te dziewczyny są teraz w takim stanie. Co prawda to one nam wyskoczyły pod samochód ale nasza wina też w tym jest. Dopiero kiedy lekarz wyszedł z sali operacyjnej zdałem sobie sprawe z tego co się stało.
"Zabiliśmy nasze fanki...!"

3 dni wcześniej  Gdańsk 10.34

-Ale panie władzo! To jest prawda! To one nam wyskoczyły przed samochód! - krzyczał Lou który nie umiał trzymać nerwów na wodzy.
-Inni światkowie mówią że to panowie "stuknęli" te dziewczyny przejeżdzając przez przejście dla pieszych kiedy paliło się czerwone światło.
-To nie prawda!- Teraz to już nie wytrzymałem. Ten gościu twierdzi że to MY ponosimy całą wine za ich śmierć?!? - My jechaliśmy, rzeczywiście byliśmy na światłach ale było wtedy dla nas zielone i to one przeszły na czerwonym!
-Prosze się uspokoić panie Styles! Jak wiedze to już chyba wszystko. - odpowiedział stary meżczyzna którego już na samym początku, znielubiłem. Ach ta Polska solidarność! Zawsze obcokrajowiec jest wszystkiemu winien.
  Wyszliśmy przed pokoik gdzie stał Paul (nasz menadżer) i Simon którzy zawzięcie się kłócili
-Mówiłem ci żebyś ich pilnował pod moją nieobecność!
-Miałem spotkanie i nic nie moje poradzić. Myślałem że to nie taki problem żeby dojechali bezpiecznie do hotelu!
-Ale jaki człowiek miał z tobą spotkanie o 11 w nocy?!?
-A co cię to nagle obchodzi?
Zobaczyli nas i natychmiast się uciszyli
 
1 dzień wcześniej Gdańsk 14.35

  Wczorajszego dnia nie było najlepiej.. W mediach aż huczy o naszej wpadne. Chcieli nas zamknąć za kratki (ja dalej nie rozumiem za co?) ale Paul jakoś do nich zagadał. Niestety kilka krajów (dokładniej miast) na naszej trasie koncertowej, przesłało nam wypowiedzenie względem koncertów. Paul się wściekł! Wczoraj cały czas nam truł o tym "co my zrobiliśmy!?" Dziś nie było podobnie..
-Mamy problem z którego jest tylko jedno wyjście..
-Jakie? - mała iskierka nadzieji się w nas pojawiła
-Sprawa z One Direction musi ucichnąć a wy nie macie wyboru tylko musicie na chwile zniknąć z okładek gazet. To może potrwać ok.3 tygodnie..
-Jakto?! Przez 3 tygodnie mamy siedzieć cicho i nic z tym nie robić?!?
-A co mielibyście zrobić? Wasze zeznania wpłynęły do sieci i teraz każdy uważa że kłamiecie. Jeśli pojedziemy dalej w trase, możliwe że wiele osób nie przyjdzie a jeśli załatwie wam wywiad to i tak ludzie będą was uważać za kłamców. Wybaczcie ale to jedyne wyjście..
Westchnąłem.
-Czyli wracamy do Londynu
-Tak. Potraktujcie to jako wakacje.
-Wakacje? - uniosłem do góry brew a wszyscy się na mnie spojrzeli
"Lia"
Kiedy dziewczyny się dowiedziały o tym co sie stało, wpadły w szał! Ciągle gadają że to nie możliwe i proszą żebym coś z tym zrobiła tyle że ja nie moge. Nie jestem już tym kim byłam czyli osobą która umiała naprawiać świat..
  Obecnie była 22 w nocy. Jakimś niesamowitym sposobem dziewczyny już spały (miały razem pokój a ja miałam mój własny) a mojego taty nie było. Zeszłam na dół po szklanke wody. Usłyszałam walenie. "Pewnie tata znowu zapomniał kluczy". Podeszłam do drzwi. Byłam troche zaspana więc miałam pewne problemy z ich otworzeniem.
-Tato... Znowu zapomniałeś kluczy? - spytałam
---------------------------------------------------------------------------------------
Cześć wam! Obiecałam wam rozdział i dotrzymałam słowa. Kolejny pojawi się za tydzień no chyba że wydaży się cud. Pod ostatnim rozdziałem pojawiło się 10 komentarzy z czego bardzo się ciesze.
Wybaczcie za tą akcje z wypadkiem samochodowym ale nie mogłam inaczej.
Czekam na kolejne komentarze i obserwatorów.
Głosujcie na mnie w konkursie na bloga miesiąca (mam numer 7) http://wymarzony-swiat-z-1d-official.blogspot.com/.
Przepraszam za błędy ale nie sprawdzałam!
Alex xox
jutro dodam zdjęcia z Łeby

10 komentarzy:

  1. Anonimowy23:53:00

    Cudowwwnnyyy rozdział !! :**** Czekam NN !

    Paulina

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy23:55:00

    Jejejejejej ;* Rozdział niesamowity ;D Ahhh Dzięki, że dodałaś!!
    Agaa ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy23:57:00

    Hahahaha ;D już 2 komentarze nieźle xd Wspaniały blogg !;* Czekam z niecierpliwością na Nextta!

    Daria ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy00:01:00

    Jej *.* Zaebisty rozdział! Myślę, że sytuacja powoli zaczyna sie rozkręcać oby tak dalej:> Dodaj szybko NASTĘPNYY!
    Marrtaaa ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział nie wiem co mam jeszcze napisać jednym słowem masz zajebistego bloga i oby tak dalej

    OdpowiedzUsuń
  6. Nowy rozdział na http://najamajke.blogspot.com/2012/09/piaty.html Zapraszam do czytania, oceniania i komentowania!

    OdpowiedzUsuń
  7. Matko, ale wymyśliłaś z tym wypadkiem! Myślałam, że się poleję, jak Louis i Harry tłumaczyli policjantowi, że to nie ich wina. Boże, dziewczyno jaki Ty masz talent! Czekam na next ; )
    one-direction-wonderful-story.blogspot.com- zapraszam na nowy rozdział ; ]

    OdpowiedzUsuń
  8. fajny rozdział nie mogę się doczekać następnego:)
    zaobserwowałam i liczę na rewanż
    www.lovw-me4-ever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. super rozdział :D jak każdy z resztą ale co tam xd haha :P serio masz talent . Xx

    piszę właśnie nowy blog o 1D, zapraszam serdecznie . Xx
    http://misssayoss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy14:21:00

    Blagam dodaj kolejny dlugi rozdzial!! Zajebiscie piszesz!! Kochajaca twojego bloga <3

    OdpowiedzUsuń