niedziela, 30 września 2012

Rozdział 10 "Tam leci samolocik z którego wypadają różowe pakunki!"


Przeczytaj notke pod rozdziałem!!!

Następnego dnia rano
Obudziły mnie promienie słońca które wpadały to mojego pokoju. Uśmiechnęłam sie i powoli otworzyłam zaspane oczy. Poleżałam jeszcze kilka minut ale w końcu wstałam i skierowałam się w strone szafy z ubraniami która stała również w moim pokoju (od autorki. Nie wiem czy było to widać na zdjęciach ale w pokoju Lii była szafa na ubrania). Kiedy wybrałam ubrania i kostium, ruszyłam w strone łazienki. Na moje szczęście była wolna.
  Wzięłam szybki prysznic i nasmarowałam się olejkiem do opala po czym włożyłam na siebie kostium oraz któtką czarną spódnice z ćwiekami i białą bluzkę z napisem "I Love Hello Kitty". Związałam włosy w kucyk i z uśmiechem na twarzy, zeszłam na dół.
  Nie miałam pojęcia co zrobić na śniadanie więc zaczęłam sie zastanawiać. W końcu postanowiłam zrobić to co najlepiej mi wychodziło czyli jajecznice. Po kilku minutach po całym domu rozniósł się zapach.
-Cześć - usłyszałam uradowane głosy moich przyjaciółek
-Hej - uśmiechnęłam się ciepło - głodne?
-Pewnie
-To nakrywajcie do stołu i zaraz idziemy na podbój plaży...
-...I na podryw facetów
Usiadłyśmy i w pośpiechu zjadłyśmy śniadanie. Kiedy skończyłyśmy, dziewczyny pobiegły na góre żeby sie przebrać a ja umyłam talerze i spakowałam nas na plaże. Wzięłyśmy 2 leżaki i 2 maty (zawsze są kłutnie która na czym leży). Kolejną rzeczą był dmuchany materac i koło.
  Ten materac przywiosłam z Teneryfy. Kupiłam go w jakimś sklepiku w hotelu. Zawsze kiedy próbowałam na niego wsiąść, spadałam. Asia(moja siostra przyrodnia) mi pomagała ale ja byłam wtedy na tyle inteligentna że zaczynałam się wieżgać i z wielim pluskiem, ponownie, do niego wpadałm. Hah uwielbiam moją logike.
  Wracając jednak do moich rzeczy. Wzięłam jeszcze ręczniki i parawan.
-Dziewczyny!!! - wydarłam się a już po chwili obok mnie stały wyszczerzone 18-natolatki
Wzięłyśmy nasze rzeczy i rzuszyłyśmy w strone drzwi ale oczywiście tam musiała na nas czekac niespodzianka a dokładniej 5 niespodzianek...
-Cześć wam piękne panie - wyszczerzył się Zayn
-Witam panów i od razu żegnam
-No weź! Nie bądz taka!
-No zobacz! Jestem taka! - przewróciłam oczami
Chłopaki postanowili zastosowac inną taktyke a mianowicie, rozpoczeli niezwykle interesującą rozmowe z dziewczynami. Zamknęłam dom po czym wymijając ich, ruszyła w storne plaży. Na moje nieszczęście denerwująca piątka postanowiła nam towarzyszyć
"To będzie długi dzień" pomyślałam
-Możemy się z wami trzymać. Bo wiesz my nie znamy języka i boimy się spotkania z napalonymi fankami...
-Spoko - wzruszyłam ramionami - ale postarajcie się mnie nie wkurzyć i nie zwracać na siebie zbytniej uwagi
-Dobrze - przytaknęli zgodnie a ja delikatnie się uśmiechnęłam (co nie zdażało się zbyt często gdyż nie miałam wielu powodów ku temu by być szczęśliwą).
   Kiedy dotarliśmy na plaże (musielismy przejść przez las żeby tu dojść) ruszyliśmy w strone morza. Z racji tego że była niedziela, było troche tłoczno. Na moje szczęście w pore wypatrzyłam wolne miejsce blisko morza. Ruszyłam w jego kierunku.
   Po kilkunastu minutach nasz "obóz" był rozłożony a my z uśmiechami na twarzy kładlismy się na leżakach i matach. Zdjęłam z siebie ciuchy (podczas kiedy męska część plaży gwizdała). Chłopcy wzieli swoje leżaki które były w domku więc nie było problemu. Jednak ich mądrość nie trwała zbyt długo bo przypomnieli sobie że nie wzięli kremu z filtrem. Zaśmiałammsię tylko i zaczęłam grzebać w torebce w poszukiwaniu jakiegoś z nich.
- Mam! - krzyknełam i uradowana rzuciłam im krem z filtrem 20
- Aż tyle? - jęknął Malik - w jaki sposób mam się opalić?
-Normalnie. Nie marudź bo innego nie dostaniesz
Z wilekim ociąganiem chłopcy postanowili sie nasmarowac ale jak to "chłopy" coś im nie wyszło. Byli cali biali i nie sposób było się nie roześmiać.
-Z czego się śmiejesz?
-Z was - odpowiedziałam i ponownie parsknęłam śmiechem
-A czemu?
-Bo jesteście biali - oni spojrzeli po sobie i chyba dopiero teraz zobaczyli że nie wyglądają tak jak powinni
-Aaa! - zaczęli krzyczeć a ja z dziewczynami prawie spadłam z leżaka na piasek
-Pomóc wam? - spytałam
-Przydałoby się - odezwał się Naill który próbował wetrzeć krem w skóre
   Podeszłam do nich i zaczęłam wcierać w nich ten "nadmiar" kremu. Dziewczyny też nam pomogły. Paula zajęła się Zaynem i Louisem a Kate Nailem więc dla mnie zostali Liam i Harry.
   Pomogłam im na tyle na ile umiałam. Kiedy pomagałam temu drugiemu, on spojrzał mi w oczy. Natychmiast odwróciłam wzrok by nie zobaczył koloru moich oczu. Z pewnością by się przestraszył a tego wolałam uniknąć. Skończyłam moją czynność i wróciłam do bezkarnego wylegiwania się.
-Lia! - usłyszałam krzyk Lou
-WHAT?
-Tam leci samolocik z którego wypadają różowe pakunki!
-No i..?
-Co to jest?
-Nie mam pojęcia. Idz sprawdz a mi daj spokój.
Po chwili nie słyszałam ich głosów więc pokusiłam się i otworzyłam oczy. Normalnie zdechłam ze śmiechu.
   Jeśli chodzi o te pakunki to samolocik wyżucał "super gumki" a chłopcy biegali razem z gromadką dzieci żeby złapać chociaż jednego. Na moje nieszczęście, udało się im. Wytężyłam umysł żeby usłyszeć chociaż część rozmowy.
"-Zobacz! Jakie fajne gumki - zapiszczała jakaś dziewczynka (z tego co wiem miała na imie Zosia)
-Nigdy takich nie widziałem. To chyba jakaś nowa linia bo te na ręke wyglądaja zupełnie inaczej"
Wybuchnęłam śmiechem. Chciałam zobaczyć miny chłopaków. Z pewnością byli oszołomieni że takie małe dzieci bawią się gumkami. Hahahahahaha!!!
-Czy to to widziałeś? To jest chore! - usłyszałam głos Zayna
-Nie sądziłem że takie rzeczy dzieją się wtym kraju - odpowiedział mu Liam
-Lia! Czy ty wiesz co tam było?
-Teraz już tak - odpowiedziałam i parsknęłam śmiechem
-A skąd?
-Znam język i umiem czytać. Za tym samolotem był baner.
-Aaa... A w tym kraju to normalne?
-Nie ale na tej plaży takie akcje zdarzają się codziennie. Jak byłam tu w lipcu to też spadały te pakunki. Najlepsze było jak jacys dorośli podchodzili to dzieci i chcieli im je zabrać
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
"Jednak ten dzień nie jest najgorszy" - pomyślałam i się uśmiechnęłam
-Ale i tak mam przynajmniej jedną - -wyszczeżył sie Styles a ja pacnęłam się ręką w głowe
---------------------------------------------------------------------------
Cześć wam miśki! Napisałam ten rozdział z łatwością bo to się zdarzyło naprawde. Tzn chłopaki nie biegali za samolocikiem ani nic z tych rzeczy. Byłam w łebie i codziennie ok. 11 leciał samolocik z którego wypadały te pakunki. Ale był ubaw! Nie mam niestety zdjęć z tego wydarzenia więc wstawie zdjęcia plaży.
Jest mi bardzo przykro że pod ostatnim rozdziałem był tylko 1 komentarz. Czy ja aż tak źle pisze?! Czekam na odpowiedzi i piszcie do mnie na alexglina@op.pl
Następny rozdział za tydzień
Buziaczki
Alex
 








9 komentarzy:

  1. Mam rozumieć,że te gumki to prezerwatywy, tak? Ha ha! Super rozdział! Samolocik leci! Ha ha ha!

    OdpowiedzUsuń
  2. O ja nie mogę, dzieci łapały prezerwatywy!!! Ty to masz dopiero pomysły ; DD Świetny rozdział, czekam na next ; )
    one-direction-wonderful-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny. Zgadzam sie z Marry. Pomysł z samolocikiem genialny. Jak bym była na tej płazy to bym umarła ze śmiechu heh
    Czekam na następny
    Zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  4. hahah czyli mam rozumieć, że na serio jak byłaś na plaży to latały samoloty i zrzucali prezerwatywy?! hahaha jpd ;D ♥ kocham to opowiadanie :* zapraszam do mnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. ha ha ale miałam ubaw o mało nie spadłam z kanapy <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć, chciałam bardzo serdecznie zaprosić cię na mojego bloga, którego prowadzę wraz z koleżanką. Liczę na jakiś szczery komentarz i mam nadzieję, że Ci się spodoba :) http://love-pain-addiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy19:59:00

    Super <3 Czekam z niecierpliwością na następny! DODAJ SZYBKO
    Aga :*

    OdpowiedzUsuń
  8. No to super rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń