niedziela, 30 września 2012

Rozdział 10 "Tam leci samolocik z którego wypadają różowe pakunki!"


Przeczytaj notke pod rozdziałem!!!

Następnego dnia rano
Obudziły mnie promienie słońca które wpadały to mojego pokoju. Uśmiechnęłam sie i powoli otworzyłam zaspane oczy. Poleżałam jeszcze kilka minut ale w końcu wstałam i skierowałam się w strone szafy z ubraniami która stała również w moim pokoju (od autorki. Nie wiem czy było to widać na zdjęciach ale w pokoju Lii była szafa na ubrania). Kiedy wybrałam ubrania i kostium, ruszyłam w strone łazienki. Na moje szczęście była wolna.
  Wzięłam szybki prysznic i nasmarowałam się olejkiem do opala po czym włożyłam na siebie kostium oraz któtką czarną spódnice z ćwiekami i białą bluzkę z napisem "I Love Hello Kitty". Związałam włosy w kucyk i z uśmiechem na twarzy, zeszłam na dół.
  Nie miałam pojęcia co zrobić na śniadanie więc zaczęłam sie zastanawiać. W końcu postanowiłam zrobić to co najlepiej mi wychodziło czyli jajecznice. Po kilku minutach po całym domu rozniósł się zapach.
-Cześć - usłyszałam uradowane głosy moich przyjaciółek
-Hej - uśmiechnęłam się ciepło - głodne?
-Pewnie
-To nakrywajcie do stołu i zaraz idziemy na podbój plaży...
-...I na podryw facetów
Usiadłyśmy i w pośpiechu zjadłyśmy śniadanie. Kiedy skończyłyśmy, dziewczyny pobiegły na góre żeby sie przebrać a ja umyłam talerze i spakowałam nas na plaże. Wzięłyśmy 2 leżaki i 2 maty (zawsze są kłutnie która na czym leży). Kolejną rzeczą był dmuchany materac i koło.
  Ten materac przywiosłam z Teneryfy. Kupiłam go w jakimś sklepiku w hotelu. Zawsze kiedy próbowałam na niego wsiąść, spadałam. Asia(moja siostra przyrodnia) mi pomagała ale ja byłam wtedy na tyle inteligentna że zaczynałam się wieżgać i z wielim pluskiem, ponownie, do niego wpadałm. Hah uwielbiam moją logike.
  Wracając jednak do moich rzeczy. Wzięłam jeszcze ręczniki i parawan.
-Dziewczyny!!! - wydarłam się a już po chwili obok mnie stały wyszczerzone 18-natolatki
Wzięłyśmy nasze rzeczy i rzuszyłyśmy w strone drzwi ale oczywiście tam musiała na nas czekac niespodzianka a dokładniej 5 niespodzianek...
-Cześć wam piękne panie - wyszczerzył się Zayn
-Witam panów i od razu żegnam
-No weź! Nie bądz taka!
-No zobacz! Jestem taka! - przewróciłam oczami
Chłopaki postanowili zastosowac inną taktyke a mianowicie, rozpoczeli niezwykle interesującą rozmowe z dziewczynami. Zamknęłam dom po czym wymijając ich, ruszyła w storne plaży. Na moje nieszczęście denerwująca piątka postanowiła nam towarzyszyć
"To będzie długi dzień" pomyślałam
-Możemy się z wami trzymać. Bo wiesz my nie znamy języka i boimy się spotkania z napalonymi fankami...
-Spoko - wzruszyłam ramionami - ale postarajcie się mnie nie wkurzyć i nie zwracać na siebie zbytniej uwagi
-Dobrze - przytaknęli zgodnie a ja delikatnie się uśmiechnęłam (co nie zdażało się zbyt często gdyż nie miałam wielu powodów ku temu by być szczęśliwą).
   Kiedy dotarliśmy na plaże (musielismy przejść przez las żeby tu dojść) ruszyliśmy w strone morza. Z racji tego że była niedziela, było troche tłoczno. Na moje szczęście w pore wypatrzyłam wolne miejsce blisko morza. Ruszyłam w jego kierunku.
   Po kilkunastu minutach nasz "obóz" był rozłożony a my z uśmiechami na twarzy kładlismy się na leżakach i matach. Zdjęłam z siebie ciuchy (podczas kiedy męska część plaży gwizdała). Chłopcy wzieli swoje leżaki które były w domku więc nie było problemu. Jednak ich mądrość nie trwała zbyt długo bo przypomnieli sobie że nie wzięli kremu z filtrem. Zaśmiałammsię tylko i zaczęłam grzebać w torebce w poszukiwaniu jakiegoś z nich.
- Mam! - krzyknełam i uradowana rzuciłam im krem z filtrem 20
- Aż tyle? - jęknął Malik - w jaki sposób mam się opalić?
-Normalnie. Nie marudź bo innego nie dostaniesz
Z wilekim ociąganiem chłopcy postanowili sie nasmarowac ale jak to "chłopy" coś im nie wyszło. Byli cali biali i nie sposób było się nie roześmiać.
-Z czego się śmiejesz?
-Z was - odpowiedziałam i ponownie parsknęłam śmiechem
-A czemu?
-Bo jesteście biali - oni spojrzeli po sobie i chyba dopiero teraz zobaczyli że nie wyglądają tak jak powinni
-Aaa! - zaczęli krzyczeć a ja z dziewczynami prawie spadłam z leżaka na piasek
-Pomóc wam? - spytałam
-Przydałoby się - odezwał się Naill który próbował wetrzeć krem w skóre
   Podeszłam do nich i zaczęłam wcierać w nich ten "nadmiar" kremu. Dziewczyny też nam pomogły. Paula zajęła się Zaynem i Louisem a Kate Nailem więc dla mnie zostali Liam i Harry.
   Pomogłam im na tyle na ile umiałam. Kiedy pomagałam temu drugiemu, on spojrzał mi w oczy. Natychmiast odwróciłam wzrok by nie zobaczył koloru moich oczu. Z pewnością by się przestraszył a tego wolałam uniknąć. Skończyłam moją czynność i wróciłam do bezkarnego wylegiwania się.
-Lia! - usłyszałam krzyk Lou
-WHAT?
-Tam leci samolocik z którego wypadają różowe pakunki!
-No i..?
-Co to jest?
-Nie mam pojęcia. Idz sprawdz a mi daj spokój.
Po chwili nie słyszałam ich głosów więc pokusiłam się i otworzyłam oczy. Normalnie zdechłam ze śmiechu.
   Jeśli chodzi o te pakunki to samolocik wyżucał "super gumki" a chłopcy biegali razem z gromadką dzieci żeby złapać chociaż jednego. Na moje nieszczęście, udało się im. Wytężyłam umysł żeby usłyszeć chociaż część rozmowy.
"-Zobacz! Jakie fajne gumki - zapiszczała jakaś dziewczynka (z tego co wiem miała na imie Zosia)
-Nigdy takich nie widziałem. To chyba jakaś nowa linia bo te na ręke wyglądaja zupełnie inaczej"
Wybuchnęłam śmiechem. Chciałam zobaczyć miny chłopaków. Z pewnością byli oszołomieni że takie małe dzieci bawią się gumkami. Hahahahahaha!!!
-Czy to to widziałeś? To jest chore! - usłyszałam głos Zayna
-Nie sądziłem że takie rzeczy dzieją się wtym kraju - odpowiedział mu Liam
-Lia! Czy ty wiesz co tam było?
-Teraz już tak - odpowiedziałam i parsknęłam śmiechem
-A skąd?
-Znam język i umiem czytać. Za tym samolotem był baner.
-Aaa... A w tym kraju to normalne?
-Nie ale na tej plaży takie akcje zdarzają się codziennie. Jak byłam tu w lipcu to też spadały te pakunki. Najlepsze było jak jacys dorośli podchodzili to dzieci i chcieli im je zabrać
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
"Jednak ten dzień nie jest najgorszy" - pomyślałam i się uśmiechnęłam
-Ale i tak mam przynajmniej jedną - -wyszczeżył sie Styles a ja pacnęłam się ręką w głowe
---------------------------------------------------------------------------
Cześć wam miśki! Napisałam ten rozdział z łatwością bo to się zdarzyło naprawde. Tzn chłopaki nie biegali za samolocikiem ani nic z tych rzeczy. Byłam w łebie i codziennie ok. 11 leciał samolocik z którego wypadały te pakunki. Ale był ubaw! Nie mam niestety zdjęć z tego wydarzenia więc wstawie zdjęcia plaży.
Jest mi bardzo przykro że pod ostatnim rozdziałem był tylko 1 komentarz. Czy ja aż tak źle pisze?! Czekam na odpowiedzi i piszcie do mnie na alexglina@op.pl
Następny rozdział za tydzień
Buziaczki
Alex
 








niedziela, 23 września 2012

Rozdział 9 "Stworzymy simsową rodzinkę!"

- Tato... Znowu zapomniałeś kluczy? - spytałam patrzac się przymrużonymi oczami na postać przedemną
  Kilka sekund trwało zanim obraz dotarł do mózgu.
- Co wy tu robicie?!
- Stoimy - wyszczeżyli się
- Ugh..! - jęknęłam
Nie miałam ochoty tam stać i myśląc że to tylko koszmar, zamknęłam im drzwi przed nosem.

Następnego dnia

   No poprostu świetnie! Czy ta durna pogodynka musiała wykrakać że będzie padać? Kto wogule wpadł na pomysł żeby padało akurat dziś? A miałam taką wielką ochote się poopalać! Eh...
   Siedzimy w salonie. Tata poszedł łowić ryby (on tam spędza całe dni nawet jak pada) a my nie miałyśmy nic do roboty. Ja obecnie miałam na kolanach komputer i przeglądałam strony plotkarskie oraz troche pisałam bloga. Miałam część rozdzialu w którym Zayn miał wyznać Alex miłość ale wrzuciłam ten projekt do kosza bo nie umiem pisać o zakochańach (chociaż jestem romantyczką i uwielbiam romanse) gdyż sama nie jestem zakochana. Jedyna osoba którą kochałam okazała się inną osobą. Szczęście że mam dziewczyny które mnie pilnują bo zrobiłabym coś bardzo głupiego.
   W końcu się wkurzyłam i wyszłam z internetu. Spojrzałam na moje stare pliki.
"Już dawno nie głałam w simsy" - pomyślałam
   Weszłam w ten folder i kliknęłam ikonke. Po kilku minutach usłyszałam dzwięki które strasznie wnerwiały dziewczyny). Założyłam słuchawki i weszłam w gre o  nazwie "xox". Nie wiem czemu ją tak nazwałam.
   Moja simka miała 9 poziom umiejętności gotowania, a jej chłopak który mieszkał z nią, 7 grania na giterze. Po chwili pojawiło mi się powiadomienie o tym że musze iść do pracy. Pracowałam obecnie jako piosenkarka i miałam 6 poziom kariery! Łiii! Dziś występowałam w jednej z kawiarenek. Wybrałam akustyke a po chwili występ się zaczął.
   Grałam tak z pół godziny. Ta gra naprawde pochłaniała czas. Rok temu spędziłam cały dzień grając w simsy! Mój komputer był tak przegrzany że jeszcze następnego dnia bałam się go dotykać. Był też wtedy u mnie mój brat cioteczny. Świetnie się z nim bawiłam. Miałam wtedy rozłożoną trampoline na którą codziennie chodziliśmy (nie licząc tego jednego dnia). Tam długo się śmialiśmy. Strasznie za nim tęsknie...
   Ale wracając do simsów. Wszystko było by dobrze gdyby ktoś mi nie przeszkodził (Byłam właśnie zajęta bawieniem się z miom pieskiem).
-Ej! - jęknęłam gdy ktoś zdjął mi słuchawki z uszu.
-Cześć - wyszczerzyli się chłopcy
-Aaa! Czyli to nie był koszmar. Wrrr!
-A ja myślalem że się ucieszysz na nasz widok - posmutniał Lou
-No jakoś nie koniecznie się ciesze. Co tu robicie? I kto was wpuścił?
-Dziewczyny nas wpuściły - wskazał na dziewczyny które o malo co nie zsikały się w spodnie ze szczęścia
-Dobra ale co tu robicie?
-Przyjechaliśmy na wakacje - wyszczerzył się lokowaty
-A ja się już ucieszyłam że jesteście przejazdem...
- Jeśli przejazdem byś nazwała 2 tygodnie to tak...
-Co? Czemu?!
-Bo mamy 3 tygodnie wolnego a nie chce nam się siedzieć w domu - Harry
-To pojedzcie do rodziny
-Pojedziemy ale w ostatnim tygodniu
-A nie możecie pojechać w jakieś inne miejsce?
-Nie.. Tu mamy fajne towarzystwo - znów się wyszczerzył, ukazując przy tym dołeczki
-Wrrr....! Czyj to był pomysł?
-A po co ci to? - spytał Daddy
-Bo musze wiedziec kogo zabić
-A to ci nie powiemy - powiedzieli w tym samym czasie (telepatia.. wtf?)
-Dobra. A gdzie mieszkacie?
-Obok - patrzyłam się na nich przez chwile i  miałam ochote walnąć siebie i ich
-C..co?
-No normalnie. Udało nam się to załatwić na ostatnią chwile bo ktoś wyjechał wcześniej a ktoś drugi odwołał wyjaz.
-Acha...
Postanowiłam że najlepiej bedzie ich ignorować i znów zaczęła grać.
   Nie to że ja ich nie lubie. Jestem directionerką i lubie ich muzyke ale gdybyście ich poznali to też mielibyście ich dość. Są strasznie wkużający bo ciągle za toba łażą.
-W co grasz?
-W simsy 3
-Możemy z tobą?! - spytał się Lou na co reszta też pokiwała głową
-A odczepicie się ode mnie?
-Może.. - przewróciłam oczami i gestem pokazałam by usiedli obok mnie.
   Kanapa nie była za duża więc był mały problem ale jakos go rozwiązali. Przez chwili im pokazywałam jak sie co robi ale oni musieli wpaść na genialny pomysł..
-Stwórzmy simsową rodzinkę!!!
-Ale że o co chodzi?
-No że my będziemy simsamy!
-Co za d...  (wstaw tu słowo które doskonale ich opisuje) - powiedziałam po polsku
-A możesz po naszemu?
-Tak. To świetny pomysł
-Jupi! Bede w grze! - Naill zaczął się cieszyć a ja tylko przewróciłam oczami
   Weszłam w "nową gre" i wybrałam miasto. Po chwili pokazał mi sie pokój do tworzenia postaci
-Najpierw stworze siebie a potem wy, ok?
-Tak
Więc po koleji wybierałam funkcje. Najlepsze było wtedy kiedy trzeba było dostosować rozmiar biustu. Chłopaki chcieli sprawdzić czy na pewno taki mam za co oberwali w głowe. Kiedy skończyłam, nadeszłą pora na nich. Tylko był jeden mały problem. Ta gra była po polsku.
-To wy będziecie wybierali a ja będe wam mówiła co to znaczy, ok?
-Może być
Na pierwszy ogień poszedł Lou. Wyszedł całkiem nieźle. Ale był ubaw kiedy nie mogli dostosować swojego ekhm. Strzelili focha na gre a ja wybuchnęłam takim śmiechem że gdyby Harry nie siedział po mojej prawej stronie, spadłabym z kanapy. Dziewczyny też się dołączyły i im pomagały. Niestety nie mieli takich fryzur jakby chcieli. Najbardziej ubolewał Harry gdyż nie było loczków. Postacie były całkiem niezłe. Niestety nie zrobiłam dziewczyn bo nie chciały przez co chłopcy byli wielce zawiedzeni.
   Cały dzień spędziliśmy nad grą. Ten ponury dzień by na serio fajny mimo że przyjechali chłopcy. Może jednak nie będzie najgorzej...
   Wieczorem wrócił tata. Kiedy zobaczył chłopaków to się dopiero zaczęło. Gadali na różne tematy a że mi się nie chciało zgrywać bohaterki, zostawiłam ich pod opiekę, tacie. Ale miałam ubaw kiedy widziałam błagalne spojrzenia chłopaków. W końcu powiedziałm tacie ze pewnie są zmęczeni więc niech idą spać, a oni w pośpiechu opuścili pokój. Oczywiście rozmowa na poważne tematy była nieunikniona więc wysłuchałam kazania o tym że są wspaniali i że powinnam się nimi zainteresować... itp a dziewczyny się chichrały
-Tatuś... Chce spać - jęknęłam kiedy wszedł na temat mojego BYŁEGO chłopaka
-Ale nie skączylismy
-Zaraz ja skończe z życiem, jak zaraz się nie położe.
-Dobra, idz..
-Pa - uśmiechnęłam się słabo
Chciał mnie pocałować w czoło ale ja się uchyliłam. Ostatnio bardzo się od siebie oddaliliśmy. Z mamą było podobnie ale ja nic na to nie poradze. Ja lubie żyć w moim własnym świecie gdzie to ja ustalam zasady, a oni w bolesnej rzeczywistości która rani na każdym kroku.
-Dobranoc - odrzekł już bez uśmiechu. Dobrze wiedziałm że chciałby powiedzieć cos na temat mojego zachowania i stosunku do rodziny, ale chyba się powstrzymał.
   Weszłam do mojego pokoju i chwyciłam moją szarą piżamke z Hello Kitty. Była strasznie kródka bo sięgała królej niż do połowy ud! I to własnie w niej widzieli mnie wczoraj chłopcy. Aaa.. To teraz wim czemu się tak na mnie patrzyli....
----------------------------------------------------------
Hej. Co tam u was? Jak wam sie podoba LWWY? Ja musiałam przesłuchac kilka innych piosenek żeby napisac ten rozdział bo ta piosenka ciągle chyczała mi w główie i nie mogła się skupić.
Obwieszczam wszem i wobec że rozdziły będą dodawane co tydzień (lub dwa jeśli sie nie wyrobie) w weekend. Wybaczcie.
Wiem że rozdział jest beznadziejny ale pisałam go w pośpiechu. Na osłode dodaje zdjęcia które zrobiła jeszcze w wakacje kiedy wapadłam na paomysł na ten rozdział.
Pozdrawiam i całuje
Alex
ps. Czekam aż ktoś napisze do mnie na maila!!! alexglina@op.pl
 
Lia
 
 
Harry
 
 
Liam

 
Louis

 
Naill

 
Zayn

Wiem że nie są idealni ale siedziałam nad nimi CAŁY dzień

Zdjęcia do rozdziału 8 i 9

Domek w którym mieszka Lia i chłopaki
 
 
 
 Sypialnia dziewczyn
 
 
 
 
Sypialnia Lii
 
 
Łazienka na górze

 
 
Szafa
 
 
Schody
 
 
 
 Ganek


 Kuchnia

 
Salon

 
Łazienka na dole


sobota, 15 września 2012

Rozdział 8 "Zabiliśmy nasze fanki!"

Kilka dni później...
-Paula! Kate! Wstawać! Ja ide po bułki a wy robicie śniadanie! Jak nie wstaniecie to inaczej sobie pogadamy!!!
-Już wstajemy!
Z satyswakcją na twarzy, wyszłam z tymczasowego domku.
   Obecnie byłyśmy w Łebie. Mieszkałyśmy w domku letniskowym na campingu. Nazywał się Camp 41 Ambre. Domek w którym MY mieszkałysmy też miał swoją nazwe. Domek Azalia a dokładniej A. Te Domki były podzielone na dwie części. Była część A i B. Obok nas mieszkała pewna rodzina w której musiał być kasanowa. Eh.. Cały czas nas podrywał ale żadna z nas się nie dawała.
   Wsiadłam do samochodu i pojechałam do Polo marketu bo większości rzeczy do zrobienia kanapek nie posiadałyśmy. Kupiłam chleb i jakieś dodatki (ser, szynka, dżem, miód, pomidor, ogórek) a potem poszłam do jogurtów. Wzięłam kilka owocowych dla dziewczyn a dla siebie czekoladowe i toffie. Zapatrzyłam się jeszcze na batoniki kinder pingui a następnie ruszyłam w kierunku kas. Oczywiście droga prowadziła przez regał ze słodyczami. Musiałam wziąć jakieś żelki, paczkę mime 2, kilka lizaków i batony które mam zamiar zabrać na plaże jako przekąske. Podeszłam do kasy z numerem 2 i zaczęłam wykładać produkty. W międzyczasie złapałam  gumę Big Buble o smaku truskawkowym. Kiedy wyszłam z marketu, zapakowałam zakupy do samochodu.
 - Hej - usłyszałam głos
- Cześć - przedemną stał Wiktor (cassnova z sąsiedztwa)
- Co robi tu taka piękna dziewczyna o tak wczesnej porze?
 -Przyjachałam na zakupy, Wiktor.
 -Ah.. A ja też. Dziś wyjeżdżamy.
-Och.. - Ta wiadomość bardzo mnie ucieszyła. W końcu pozbęde sie wkużajacego sąsiada. - Jedziesz teraz na camping? - skinęła głową
- Mogę sie z tobą zabrać? - Jasne - odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem na twarzy. 
   Znów pojawiły sie dołeczki których tak strasznie nie cierpiałam! Wszyscy mówią że wyglądam ślicznie i że oni też by chcieli je mieć a ja zrobiłabym wszystko żeby sie ich pozbyć. Ale cóż.. takie życie.
  Gdyby teraz jakaś osoba uznała mnie za siostra Harrego, wyśmiałabym go. Owszem, lubię marynarki ale sportowe, mam brązowe, lekko faliwane włosy z natury ale to jest różnie bo czasem są proste. A no u dołeczki czyli innymi słowami moja zmora. Marynarka to chyba jedyna rzecz która mnie z nim łączy.
   Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Po drodze musiały przejść mi przez drogę koty. I do tego CZARNE! Czy ja zawsze muszę mieć pecha? Nie lubię kotów. Wybaczcie ale psów też nie zabardzo. Toleruje je że są na tym świecie ale nie ukrywam że sie ich boje.
     Miałam nie miłą przygodę w dzieciństwie. Pies ugryzł mnie w udo a kot podrapał w policzek. Taki to już mój marny los że ZAWSZE mam pod górkę.
    Podjechała pod domek letniskowy. Jego rodzice sie pakowali. Uprzejmie powiedziałam "dzień dobry" i zaniosłam zakupy do środka. 
 - Podasz mi swój numer telefonu? - spytał sie chłopak
 - Nie.
 - Ale czemu?!?
 - Bo jeśli jesteśmy sobie przeznaczeni to jeszcze sie spotkamy. Sam przecież tak mówiłeś
 - Nie mówiłam tak! Myślałem ale nie mówiłam - No to wpadłam
 - Oj tam mówiłeś i nie kłuć sie ze mną.
 - Dobra. To do zobaczenia! - podszedł do mnie i delikatnie mnie przytulił. Bez urazy ale mógłby używać mniej wody kolońskiej a więcej mydła. Po chwili odjechali a ja byłam bardzo szczęśliwa. 
- Jestem! - krzyknęłam a po chwili obok mnie znalazły sie ruwnież dziewczyny
- Ja rozpakuje zakupy a wy zrobicie śniadanie. Skinęły głową i zabrały sie do roboty. Rozpakowałam wszystko a potem, kiedy dziewczyny kroiły produkty potrzebne do zrobienia jajecznicy, usiadłam na kanapie biorąc do ręki gazetę a dokładniej Super Expres. Na okładce widniał tytuł "Wielka afera z gośćmi w roli głównej czyli One Direction i jedna z ich największych wpadek". Otworzyłam na podanej stronie a to o czym przeczytałam, przeszło wszelkie moje wyobrażenia...
"Harry"
 4 dni wcześniej  Gdańsk 16.59
 
- Harry! Pospiesz sie bo sie spóźnimy na nasz własny koncert. Zbiegłam po schodach i stanąłem przed nimi szczerząc sie jak mysz do sera.
 - Co jest?
- A co ma być?
 - Szczerzysz sie jak głupek. - Nic nie odpowiedziałem tylko ruszyłem za nimi do wyjścia. Na moje nieszczęście chłopcy postanowili dalej drążyć temat pt. "Czemu Harry sie uśmiecha?" W pewnym momencie nie wytrzymałem i opoeiedziałem im
 - Miałem taki cudony sen że byliśmy na tym bankiecie i udało mi sie JĄ pocałować.. - rozmażyłam sie
- To teraz wiem czemu, jak sie obudziłem to miałem mokrą twarz! - zaśmiał sie Lou. Czy zapomniałem wspomnieć że Lou spał dziś ze mną? Jeśli tak to przepraszam. Oglądaliśmy film i razem zasneliśmy. Hahaha!
-No wybacz - odpowiedziałem robiąc mine niewiniątka i ruszyłem w kierynku limuzyny.

4 dni wcześnej  Gdańsk 23.49

-Zaraz zasnę! - jękną Louis który musiał prowadzić samochód który został dla nas wynajęty.
-Nie marudz!
Chłopak westchnął. Stanęliśmy na światłach. O dziwo na ulicy były korki. Po chwili jednak wjęchaliśmy na poboczną ulice przy której mieszkaliśmy podczas tutejszego pobytu.
-Chłopaki?
-Co? - spytał się zaspany Zayn który patrzył czy jego włosy bardzo oklapły
-Wiecie że my nie mamy nawet numeru Lii?
Ta wiadomość walnęła mnie niczym piorun.
-A po co ci jej numer? - zainteresował się Liam
-Chciałem do niej zadzwonić żeby tu przyjechała i w końcu pocałowała naszego Harolda żebym mógł spokojnie spać
-A co? Przeszkadza ci że się zakochał? - spytał Naill jedzący frytki z Mc Donalda
-No wiesz.. Jak on jest zakochany to przestaje skupiać się na mnie
-Ty masz Eleonor i jakoś on nie narzeka!
-No tak ale to nie to samo...
-Ekhm! Nie wiem czy wiecie ale ja tu jestem
-Sorki - odpowiedzieli na raz
-Lou! - krzyknąłem - zatrzymaj się!
-Po co? Do łazienki pójdziesz jak dojedziemy do ho...
-Stój! - krzyknęlismy na raz ale Tomlinson chyba nie zauważył zagrożenia. Niestety moje przewidzenie było słuszne i na droge wybiegło nam kilka dziewczyn które w rękach miały plakaty z naszymi imionami. Lou nie zdążył zatrzymać samochodu i walnęliśmy w te dziewczyny. Natychmiast wysiedliśmy z niego i podbiegliśmy do nich. Krwawiły.
-Dzwońcie po karetke! - krzyknąłem a Liam wybrał numer. Niestety tu był inny i nie chciał nam działać. Na nasze szczęście (albo i nie) kilka osób widziało zaistniałą sytuacje i zadzwoniło widząc że sobie nie radzimy.
  Po kilku minutach, karetka przyjechała,a my pojechaliśmy za nią. Byliśmy zmęczeni ale to jednak nasza wina że te dziewczyny są teraz w takim stanie. Co prawda to one nam wyskoczyły pod samochód ale nasza wina też w tym jest. Dopiero kiedy lekarz wyszedł z sali operacyjnej zdałem sobie sprawe z tego co się stało.
"Zabiliśmy nasze fanki...!"

3 dni wcześniej  Gdańsk 10.34

-Ale panie władzo! To jest prawda! To one nam wyskoczyły przed samochód! - krzyczał Lou który nie umiał trzymać nerwów na wodzy.
-Inni światkowie mówią że to panowie "stuknęli" te dziewczyny przejeżdzając przez przejście dla pieszych kiedy paliło się czerwone światło.
-To nie prawda!- Teraz to już nie wytrzymałem. Ten gościu twierdzi że to MY ponosimy całą wine za ich śmierć?!? - My jechaliśmy, rzeczywiście byliśmy na światłach ale było wtedy dla nas zielone i to one przeszły na czerwonym!
-Prosze się uspokoić panie Styles! Jak wiedze to już chyba wszystko. - odpowiedział stary meżczyzna którego już na samym początku, znielubiłem. Ach ta Polska solidarność! Zawsze obcokrajowiec jest wszystkiemu winien.
  Wyszliśmy przed pokoik gdzie stał Paul (nasz menadżer) i Simon którzy zawzięcie się kłócili
-Mówiłem ci żebyś ich pilnował pod moją nieobecność!
-Miałem spotkanie i nic nie moje poradzić. Myślałem że to nie taki problem żeby dojechali bezpiecznie do hotelu!
-Ale jaki człowiek miał z tobą spotkanie o 11 w nocy?!?
-A co cię to nagle obchodzi?
Zobaczyli nas i natychmiast się uciszyli
 
1 dzień wcześniej Gdańsk 14.35

  Wczorajszego dnia nie było najlepiej.. W mediach aż huczy o naszej wpadne. Chcieli nas zamknąć za kratki (ja dalej nie rozumiem za co?) ale Paul jakoś do nich zagadał. Niestety kilka krajów (dokładniej miast) na naszej trasie koncertowej, przesłało nam wypowiedzenie względem koncertów. Paul się wściekł! Wczoraj cały czas nam truł o tym "co my zrobiliśmy!?" Dziś nie było podobnie..
-Mamy problem z którego jest tylko jedno wyjście..
-Jakie? - mała iskierka nadzieji się w nas pojawiła
-Sprawa z One Direction musi ucichnąć a wy nie macie wyboru tylko musicie na chwile zniknąć z okładek gazet. To może potrwać ok.3 tygodnie..
-Jakto?! Przez 3 tygodnie mamy siedzieć cicho i nic z tym nie robić?!?
-A co mielibyście zrobić? Wasze zeznania wpłynęły do sieci i teraz każdy uważa że kłamiecie. Jeśli pojedziemy dalej w trase, możliwe że wiele osób nie przyjdzie a jeśli załatwie wam wywiad to i tak ludzie będą was uważać za kłamców. Wybaczcie ale to jedyne wyjście..
Westchnąłem.
-Czyli wracamy do Londynu
-Tak. Potraktujcie to jako wakacje.
-Wakacje? - uniosłem do góry brew a wszyscy się na mnie spojrzeli
"Lia"
Kiedy dziewczyny się dowiedziały o tym co sie stało, wpadły w szał! Ciągle gadają że to nie możliwe i proszą żebym coś z tym zrobiła tyle że ja nie moge. Nie jestem już tym kim byłam czyli osobą która umiała naprawiać świat..
  Obecnie była 22 w nocy. Jakimś niesamowitym sposobem dziewczyny już spały (miały razem pokój a ja miałam mój własny) a mojego taty nie było. Zeszłam na dół po szklanke wody. Usłyszałam walenie. "Pewnie tata znowu zapomniał kluczy". Podeszłam do drzwi. Byłam troche zaspana więc miałam pewne problemy z ich otworzeniem.
-Tato... Znowu zapomniałeś kluczy? - spytałam
---------------------------------------------------------------------------------------
Cześć wam! Obiecałam wam rozdział i dotrzymałam słowa. Kolejny pojawi się za tydzień no chyba że wydaży się cud. Pod ostatnim rozdziałem pojawiło się 10 komentarzy z czego bardzo się ciesze.
Wybaczcie za tą akcje z wypadkiem samochodowym ale nie mogłam inaczej.
Czekam na kolejne komentarze i obserwatorów.
Głosujcie na mnie w konkursie na bloga miesiąca (mam numer 7) http://wymarzony-swiat-z-1d-official.blogspot.com/.
Przepraszam za błędy ale nie sprawdzałam!
Alex xox
jutro dodam zdjęcia z Łeby

niedziela, 2 września 2012

Rozdział 7 "Masz jeszcze wolne miejsce?"

    Otrząsnęłam się z tych myśli i pognałam do łazienki. Poranna toaleta poszła sprawnie więc wyszłam z niej w ciągu 20 min. Ubrana w ciuchy wybrane wcześniej, wróciłam do pokoju. Była dopiero 7 a wyjechać mieliśmy o 9. Włączyłam komputer i weszłam w moje konto na bloggerze. Miałam dodać rozdział wczoraj ale że musiałam zająć się tymi wariatami to nie zdążyłam. Zaczęłam pisać by jak najszybciej go skończyć. Kiedy pojadę do Łeby, pewnie nie będę miała zbyt dużo czasu na pisanie więc na wszelki wypadek napisałam że nie mam pojęcia kiedy dodam kolejny rozdział bo wyjeżdżam. Po chwili poczułam czyjeś ręce na ramionach. Jako iż miałam na uszach słuchawki (słuchałam muzyki bo ona nastrajała mnie do pisania) zdjęłam je i spojrzałam na osoby które mi przeszkodziły. A dokładniej było ich pięć. Tata musiał zacząć rozmowę od ochrzanu za to ze go nie obudziłam i ze znowu siedzę przy komputerze i pisze bloga.
   Od czasu kiedy go założyłam, strasznie się czepia. Tak samo mama. Zrobiłam to już po poznaniu chłopaków. Kiedy rodzice się dowiedzieli, zaczęli robić wszystko by uprzykrzyć mi życie. Jakby nie mogli zrozumieć że ja tez mam swoje życie i chce do czegoś dojść w (tym) życiu, a że z pisaniem książki nie poszło najlepiej (jest wciąż w trakcie pisania) to postanowiłam spróbować z blogiem. Udało się i byłam z tego strasznie dumna. Ale oni oczywiście zamiast się cieszyć, tylko marudzą że zawale studia i będzie ogólnie źle. Wrr! Jedyne oparcie mam w moich przyjaciółkach i Asi (mojej starszej przyrodniej siostrze). Nawet moja młodsza siostra zaczęła nazywać rzeczy które robię, głupotami. No tak... Zapomniałam ze ona jest zakochana w Biberku.. I żyj tu z taka siostra która rzuca ci cięgle kłody pod nogi.
  Uwagi taty puszczałam mimo uszu poniewarz byłam w trakcie obmyślania scenografi i kostiumu Alex do sceny pościgu. Mieli ja gonić przestępcy (chłopaki z 1d) i jakos musiałam opisać w jaki sposób dzieje sie cała ta scenka pod której koniec Zayn dowiaduje sie ze jest częścią projektu naukowgo i ze ma ją zabić po to by zdobyć mikrochip który może zniszczyc ludzkość. Tak sie zamysliłam że nie zauwazyłam że tata juz wyszedł a chłopcy coś mówili natomiast ja tylko kiwałam głową.
-Lia!
-Yyy co?
-Słuchasz nas?
-Jasne
-To powtóż moje ostatnie zdanie.
-Yyyy
-Dobra. Never mind.
-Aha - Włożyłam znowu słuchawki gdzie leciał właśnie piosenka:
 
 
Pisałam kolejne wersy nucąc sobie pod nosem. W pewnym monecie ktos ściągnął słuchawki z moich uszu.
-Ej! - spojrzałam na 4 chłopaków
-Zrobisz śniadanie? - spytali robiac kocie oczki
-Nie
-No prosimy!

-Nie. Macie dwie ręce to sami sobie zróbcie
-Ej! Ale my jesteśmy gośćmi... A poza tym ty lepiej gotujesz
-Nie podpuszczajcie mnie! I oddajcie słuchawki - wyciągnęłam ręke w strone Zayna który obecnie je trzymał.
-Nie. - odpowiedział chłopak szczerząc się

-Jesteście nie możliwi. - podniosłam się z krzesła wiedząc że z nimi nie wygram - Zrobie wam śniadanie ale wy obudzicie tego tutaj - wskazałam na Harrego
-Ok - odpowiedzieli chórkiem
-Bardzo miło robi mi sie z wami interesy - zeszłam na dół i nastawiłam kilka parówek bo nie miałam ochoty stać przy garach (mimo iż uwielbiałam gotowac).
   Kilka minut później chłopcy zeszli (bez Harrego) i jak jakieś zwierzęta rzucili się na jedzienie (w tym także mój tata). Pokręciłam tylko głową i poszłam na góre by spakować jeszcze mojego laptopa.
  Wyłączyłam komputer, spakowałam ładowarke i laptopa, wzięłam torebke. Ok. Czyli wszystko co najważniejsze jest. Zaraz! A gdzie telefon! Zaczęłam szukać mojego maleństwa (biorąc pod uwage rozmiary I-Phone nie sądze żeby był maleństwem). Znalazłam go leżącego na łóżku. Ciekawe tylko skad on sie tam wziął.
-Cześć - usłyszałam głos za sobą. Tak się przestraszyłam że aż wypyściłam telefon z ręki
-Jeśli jeszcze raz mnie przestraszysz to..
-Wybacz 
Spojrzałam na jego ubiór.
-Wyjaśnisz mi co to ma być?
-Ale co?
-Chcesz mi zrobić na złość czy co?
Chłopak spojrzał się na siebie i dopiero teraz zobaczył w co jest ubrany. Zaczął się głośno śmiać.
-Tak.. rzeczywiście... Bardzo śmieszne - powiedziałam z ironią w głosie
-Ej no weź nie bądz taka.
Przewróciłam tylko oczami. Chwyciłam moje rzeczy i zniosłam na dół a Harry jak grzeczny piesek dreptał po moich śladach. Weszłam do jadalni.
-Chłopaki! Zróbcie z nim coś! - westchnęłam wchodząc do pomieszczenia gdzie znajdowali sie chłopcy.
-Z kim?
-No z nim - W tym momencie wszedł Harry a chłopcy w ryk.
-No bardzo śmiesze. Jesteście beznadziejni
Wzięłam moje walizki i zaniosłam je do samochodu. Usiadłam na miejscu kierowcy i wyciągnęłam komórke.
"-Hej dziewczyny!
-Hej. Za ile po nas będziesz?
-Nie mam pojęcie. Najprawdopodobniej za ok.25 min.
-Dobrze. My jesteśmy juz gotowe
-To świetnie. Ide ich popędzić. Pa.
-Pa"
Wysiadłam z samochodu i weszłam do domu.
-Chłopaki! Albo jedziecie albo zostajecie
-Już idziemy
Westchnęłam tylko. Kolejną rzeczą jaką musieli zrobic było zapakowanie walizek. Następna to kłótnia kto z kim jedzie. Straciliśmy 13 min (liczyłam na zegarku). W końcu ustaliliśmy że Harry i Naill jadą ze mną. Chyba wiadomo że wszyscy chcieli jechać z moim tatą. Eh...
   Czy zapomniałam wam wspomnieć że mam królika? Jeśli tak to strasznie przepraszam. Ma na imie Chrupcia (zdjęcie pod rozdziałem). Jest taka sliczna ale gryzie. Ja tam sie przyzwyczaiłam (gdzyby nagle przestała to robić to przestałaby być sobą) i mi to nie przeszkadza. Podeszłam do niej i zaczęłam dumać na temat czy wziąć ją ze sobą czy nie. W końcu zadzwoniłam do mamy żeby przyjechała i ja karmiła bo ja jej nie biore. Wzięłam ja tylko na kolana żeby się z nią pożegnać ale chłopcy ją zobaczyli i koniecznie chcieli potrzymać. Wiedziałam jak to się skończy ale będą przynajmniej mieć kare za przerwanie mi pisania. Posadziłam ją na kolanach Louisa a sama weszłam do domu żeby przynieść jej sałate (ona oczywiście woli marchewki ale pewnie Lou jej zjadł). Kiedy wróciłam, zastałam taki widok ze o mało nie wypuściłam sałaty z rąk.
   Lou trzymał się za krocze a chłopaki oddawali sobie moje maleństwo, ze słowami "zwrotu ani reklamacji nie przyjmuje". Podeszłam do nich i zabrałam im małą która była strasznie wystraszona. Włozyłam sałate do klatki i pocałowałam ja w łepek. Podeszłam do chłopaków a Lou od razu musiał zacząć rozmowe.
-Twój królik jest zboczony
-Nie.. Ona tylko wie gdzie należy ugryźć - uśmiechnęłam się - Pewnie chciała cię ukarać za to że zjadłeś jej marchewki
   Wzruszyłam ramionami i z uśmiechem na twarzy wsiadłam do samochodu. Naill i Harry zaczęli sie przypychać który z nich siedzi z przodu. Wygrał, na moje nieszczęście, Harry. Samochód ruszył. Ja miałam jeszcze wstąpić po dziewczyny a tata po Simona. Kiedy podjechałam pod ich dom, one już czekały.
-Cześć - powiedziały na raz
-Hej - uśmiechnęłam sie do nich
Spojrzały na mnie i Harrego i wybuchnęły śmiechem.
-Musiałeś się tak ubrać? - spytałam
-Tak. Gdzybym wiedział że założysz to samo to wziął bym coś innego
   Ubiór Harrego
Kolorowa koszula z kilkoma kwiatkami, czarna marynarka, granatowe rurki, czarny kapelusz i czarne conwersy.
   Popatrzyłam jeszcze raz na jego ubiór a mójwzrok zatrzymał sie na kapelszu. Wybuchnęłam niekontrolowanym smiechem ponieważ przypomniało mi się co napisały kiedyś polskie Directioners.
Jeśli chłopak z 1D założy kapelusz lub czapke to
   a) Nie chciało mu sie myć włosów
   b) Spędził noc z dziewczyną
I w pewnym sensie spędziliśmy razem noc. Może nie na EKHM.. ale jakoś jak najbardziej.
-Co cie tak śmieszy?
-A nic... Mam poprostu skojarzenia
Chłopaki wymienili ze soba spojrzenia a dziewczyny które właśnie dostrzegły kapelusz, również zaczęły się śmiać.
  Po kilku minutach, ruszyliśmy. Podczas drogi chłopaki wyczaili że mam ich płyte i koniecznie chcieli ją włączyć. Śpiewalismy i smialismy się. Około godziny 14 Naill był juz na skraju załamania bo był głody więc poprosiłam tate żebyśmy zatrzymali się na obiad. Oczywiście natrafilismy na jedna z jego restauracji.
   Mój tata jest w posiadaniu kilku restauraci, dwóch stacji benzynowych, zabytkowego zamku który stał się hotelem i plantacji (malin, truskawek, borówek itp.) Jeśli kupujecie owoce firmy Sadpol to teraz wiecie kto jest jej właścicielem. Nie powiem wam jak mój tatus ma na imie (nie Kowalski! Moja mama była wtedy w czasie kiedy chciała byc niezależna kobietą i została przy swoim panieńskim nazwisku które przekazała mi) bo wtedy dojdziecie kim jestem i znajdziecie mnie a ja nie chce. Wole zostać w cienu mojego ojczulka.
  No więc podczas obiadku tata opowiadał o swojej działalności a ja prawie zasypiałam ponieważ:
   1) Byłam przy tym kiedy to budował
   2) Słyszałam tę historię z 1000 razy
   3) Miałam siedzieć cichutko i sie nie odzywać
  Zaczęło mi sie nudzić więc postanowiłam pójść do łazienki. Uwolniłam tez dziewczyny od tej katorgi, mówiac że musimy isć razem
-A to czemu?
-Bo dziewczyny chodzą razem
-Nie rozumiem
-Naszej płci jeszcze nikt nie zrozumiał
  Z łazienki od razu poszłyśmy do sklepu, a potem samochodu. Jadłam właśnie kolejnego chipsa o smaku paprykowym kiedy doszli do nas chłopcy.
-Masz jeszcze wolne miejsca w samochodzie? - spytał się Liam
-Nie - odpowiedziałm biorąc z paczki kolejnego chipsa
-Dziewczyny - zwrócił sie do Pauli i Kate - a moze wy sie z nami zamienice?
-Nie w tym życiu!
-Nail.. Harry.. - chłopcy zrobili smutne minki do kumpli
-Nie!
-No to siedzimy w tym po uszy. Teraz przez kolejne godziny będziemy słuchac opowieści twojego taty o Chinach.
-Już wam opowiadał?
-Nie ale ma zacząć jak skończymy jeść.
-Oj.. To współczuje..
-Czemu?
-Dowiecie sie ciekawych rzeczy jak np. co jadł.
-A co jadł? - zainteresował sie Naill
-Chyba wszystko na tym świecie. Od larw owadów przez jeszcze nie wyklute kurczaki aż do krokodyli i rekinów.
-Fu! - jękneli z obrzydzenia
-Tsa... a nie macie jakis empetrójek?
-Nie.. Powiedział że mamy wyłączyć telefony a tam mamy całą play liste
-Hmm... Zaraz coś na to poradze
Weszłam do restauraji.
-Tato - zrobiłam słodka minke i zamrugałam powiekami - Dasz klucze do samochodu? 
 -Po co ci?
-Chce coś wziąć
Wyciągną je z kieszeni i podał mi
-Dziękuje - usmiechnęłam sie słodko
Podeszłam do tej bestii i otworzyłam badarznik. Reszta przyglądała mi się z zaciekawieniem.
-Możliwe że już zauważyliscie że w tym samochodzie sa telewizorki - wyciągnęłam pudło z góry i podałam je Zaynowi by potrzymał po czym sięgnęłam na tył i znalazłam kuferek zatytułowany "Na czarna godzine". Wyciągnęłam jakąś płyte i słuchawki - Wystarczy że włożycie jakąś z tych płyt i słuchawki no i już. Macie co robić
-DZIĘKI! - krzyknęli i rzucili sie na mnie
-Prosze
  Nauczyłam ich jak się obsługuje i wróciłam do autka. Naill chciał sobie cos kupić więc pobiegł jeszcze do sklepu. Po kilkunastu minutach znów jechaliśmy.
   O 17.19 byliśmy na miejscu tzn. w Gdańsku.
-Chyba czas się żegnać - powiedział Naill ze smutna miną.
-Normalnie przestrzegałabym mojej przestrzeni osobistej ale teraz, skoro najprawdopodobniej zobaczymy się dopiero za kilka miesiący, chce sie przytulić - usmiechnęłam się lekko.
Zrobilismy misiaka.
-Do zobaczenia - powiedziałysmy kiedy się oderwałyśmy.
-Pa - pomachali nam mają w oczach łzy
Odjechałyśmy jak najszybciej bynie wiedzieli smutku na naszych twarzach
......................................................................................................................
Było 10 komentarzy! Jesteście cudowni! Dziękuje wam! Jak pewnie wiecie dokładnie za półtorej godziny zacznie się nowy rok szkolny. Nie mam pojęcia jak to będze. Możliwe że nie będe mieć czasu na pisanie ale mam dla was jedna DOBRĄ wiadomość. NIE zawieszam bloga! Rozdziły będe dodawała nie systematycznie ale będe je dodawała jak tylo będe miała czas.
Nic więcej nie moge powiedzieć. Jeśli chcecie ze mną pogadać to albo na czacie (po prawej stronie) albo piszcie na mojego maila (alexglina@op.pl). Bardzo chętnie podadam i udziele odpowiedzie na WSZYSTKIE pytania.
Do usłyszenia
Alex ;*
Sorki za błędy ale ich nie sprawdzałam!