niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 6 "Pani marynarka..?"

Obudziłam się w łóżku obok Harrego. Oboje ściskaliśmy myszkę. Uśmiechnęłam sie na wspomnienie jego wczorajszych słów. Wstałam i podeszłam do mojej garderoby. Wyciągnęłam z niej mój ulubiony zestaw. Zostawiłam go sobie wczoraj kiedy sie pakowałam. Strój składał sie z granarowych dżinsów, kolorowej tuniki w kwiatki (odcinanej pod piersiami), czarno-białe trampki (nie conwersy!) i oczywiście czarną marynarke. Może to nie by modne ani nie pasowało do siebie za bardzo ale to był mój styl.Czasem śmiałam sie że jestem panią Styles (już po tym kiedy poznałam Harrego i chłopaków). Ukratkiem spojrzałam na błękitną suknie z kilkoma kryształkami. Wspomnienia...

Retrospekcja Lii

25 maja 2012r. (piątek) godzina 23.47
   Siedziałam na kanapie. W ręce trzymałam kubek z gorącą czekoladą, a obok mnie stał talerz z czekoladową babeczką z kremem czekoladowym. Uwielbiałam je piec zarówno jak i jesć. Mama i siostra już spały a ja nie mogłam. Już od dawna męczyłam mnie bezsenność. Nie pomagały ani tabletki ani rady dawane przez lekarza. Oglądałam telewizje. Ponieważ  o tej godzinie nie było niczego ciekawego, weszłam w Vod i wybrałam film którego nazwa najbardziej przykuwała uwage. (Dziewczyny z drużyny 5) Był świetny. W momencie kiedy Lina (główna bohaterka) tańczy ze swoja drużyną przed szkołą, do salonu wszedł mój tata. Ostatnio rzadko bywa w domu. Ma własną firmę więc pracuje 24/7. Spojrzał na mnie. Pewnie oczekiwał że podbiegne do nirgo i go przytule. Nia ta bajka.
-Idz sie paować. Wyjażdzamy do Londynu
-Yhm...-ignorowałam go
-Wylatujemy jutro a wracamy w poniedziałek rano
-Ta.. super - mój tata ma mnóstwo dziwnych pomysłów a najlepszym sposobem na nie jest zwyczajne ignorowanie go.
   Zobaczył że całą uwage skupiam na telewizorze. Wyłączył go.
-Ej! Ogladałam to!
-A teraz już nie. Idz się pakować
-A po co?
-Zostałem zaproszony na bankiet i potrzebuje osoby towarzyszącej
-To weź mamę
-Ona się nie zgodzi a poza tym kto zajmie się wami
-Yyy hellow.. Ja mam 18 lat
-I co z tego - zawsze traktuje mnie jak dziecko (-,-) straszne - Jedziesz i koniec. Matura napisana więc możesz opóścić jeden dzień. Poza tym jeśli nie pojedziesz to masz oddać mojego I-phona
-Wrr! Już ide..! - Wstałam i zabierając po drodze babeczke i kubek z rozgrzewającym napojem, ruszyłam do pokoju.
  Weszłam na strych i wzięłąm jedną z moich walizek. Był to komplet bladoróżowych walizek z  jaskrawo-różowymi serduszkami. Spakowałam dwie pary dżinsów, białą i różową marynarke, dwa t-shirty (wiem że będzie zimno bo zgążyłam sprawdzić pogode, ale i tak biore bluzki z kródkim rękawem) czarne trampki i sukienke. Była to sukienka ze studniówki. Do kompletu wybrałam białe szpilki. Z mojej szkatółki wyjęłam diamentowe kolczyki i kolię do kompletu. Mała korona też nie zawadzi. Kiedy upchałam wszystko, położyłam się spać. Przynajmniej teraz mi sie udało...

26 maja 2012r. (sobota) godzina 7.34

   Wstałam. Kto mnie obudził? Tata... Pobiegłam do łazienki żeby wziąć szybki prysznic. Następnie ubrałam się w krótkie zielone spodenki (było bardzo gorąco) i obcisłą żółtą bluzeczke z kryształkami które układały sie okulary. Na nogi włożyłam żółte trampki. Chwyciłam walizke i zbiegłam na dół. Moi rodzice byli właśnie w środku kłótni. Mama obstawiała że to ja powinnam wybrać czy chce z nim jechać i że najpierw powinien się jej spytać czy nie miałaby ochoty, a on upierał sie że gdyby spytał to i tak by się nie zgodziła.
   Moi rodzice zawsze mają jakies ale. A to tata że zupa źle przyprawiona a to mama która uważa że tata za mało czasu spędza w domu. Zawsze wszystko byleby doprowadzić do kolejnej kłótni. Kiedyś bardzo mi zależało na pogodzeniu ich ale teraz mam w nosie to co mówią. Ja mam swoje życie i nawet jeśli się rozwiodą a ja będe musiała sie przeprowadzić to i tak nie na długo po w październiku ide na studia humanistyczne. Będe miaszkała w akademiku bo mieści sie on troche daleko od domu. Niby moja mama może się tam przeprowadzić i ja też ale wg. mnie już troche za długo mieszkam w domu i mam zamiar wynająć własne mieszkanie razem z Kate i Paulą.
-Tato!!! Zaraz się spóźnimy!
-Córciu a ty na pewno chcesz jechać?
-Nie ale nie mam nic innego do roboty. Najwyżej będe zamulać przes komputeram cały weekend bo dziewczyny maja do roboty cos innego.
   Coś innego to znaczy Kate pojechała do rodziny bo ktos ma urodziny a Paula spotkała sie ze swoim chłopakiem. Ja i Kate nie za bardzo go lubimy i nic nie możemy na to poradzić. w końcu Paula zasługuje na kogoś lepszego ale jak to mówią "serce nie sługa". A szkoda..
-No dobrze ale i tak uważam że powinnaś...
-Tak, tak. Dzięki za troske. Idziemy! - złapałam jabłko i banana i wyszlismy z domu kierując sie do BMW taty.
   Lecieliśmy z jakies 3 godziny. Dolecieliśmy i zatrzymaliśmy sie w jakimś hotelu. Rozpakowałam walizki. Kolejną rzeczą jaka zrobiłam było przebranie sie w jakies cieplejsze rzeczy. Długie dżinsy, pistacjowy top i różowa marynarke. Postanowiłam że zwiedze Londyn. Mape miałam w I-phone więc nie martwiłam się że sie zgubie.

14.01

Łarze już od godziny po Londynie a moja nawigacja każe mi przejść przez Nil. No jasne. Bo napewno najpierw pojade do Afryki i potem dopiero dojde do Londynu. Ech... W końcu postanowiłam zapytać o drogę jakiegoś przechodnia.
-Przepraszam? Czy wie pan może jak stąd dojść do Big Bena?
Chłopak w kapturze dyskretnie rozejrzał się czy nikt go nie widzi (PO CO?)  i zdjął go.
-To wie pan czy nie?!?! - powiedział podirytowana
-Yyy jasne - nie wiem czemu ale on uważnie mi sie przyjrzał.
-Super bo moja nawigacja wariuje
-Ty na prawde nie wiesz kim jestem?
-Nie a kim? Może czegoś nie wiem - jeśli jest sławny to niech wybaczy ale nie kręce się w świecie gwiazd.
-A nic... Dobra chodźmy. Zaprowadze cię.
-Dzięki
   Podczas drogi dowiedziałam sie kilku rzeczy o nim. Miał na imię Lou. Miał 4 kolegów i mieszkali razem w jednym domu w Londynie. Zrobiłam kilka fotek a potem Lou zaprosił mie na kawe. Zaczęło padac więc sie zgodziłam. Siedzieliśmy tam ok. 30 min. W pewnym czasie zadzwoniła Paula. Kiedy jej powiedziałam że jestem w Londynie to oszalała i zaczęła gadać że musze znaleźć zespół One Direction. Odpowiedziam że spróbuje ich poszukać.
-Lou. Widziałes kiedyś w tym mieście jakiś zespół.. One Directin czy jakos tak
-E.. Nie...
-Aha. Jeśli ich nie znajde to moge już nie pokazywać się na oczy mojej przyjaciółce. Ona ma świra na ich punkcie. Moja druga przyjaciółka też. Najbardziej ubustwia jakiegos tam Louisa
Chłopak zakrztusił się kawą którą właśnie pił.
-Wszystko ok?
-Tak.. tak.. Serio?
-Ymm.. Ta... Nie wiem co ona widzi w nich. Nie widziałam nigdy ich zdjęć ale moge sie założyć że to zespół pięciu gejaszków.
-Aaa... Wiesz że chyba masz racje...
Później mój tatuś zaczą wariować że nie mam mnie w hotelu więc musiałam się zbierać. Pożegnaliśmy się. Nie zdążyłam poprosić go o numer. Szkoda..

27 maja 2012 (niedziela) 18.29
 
Dziś ma się odbyć bankiet. Jestem ubrana w sukienke i szpilki. Czekam aż mój tata skończy opróżniać fiolke z perfumami od Hermesa. Ta dawka perfum na pewno będzie odrzucać na kilometr.

19.42

Nudze sie! Siedzimy na bankiecie i jemy jakieś małe cosie. To się chyba nazywa kawior. Znaczy chyba bo nie jestem pewna. Może to są zminiaturozowane winogrona? To dopiero przystawka a ja juz czuje się syta. A tak serio to najprawdopodobniej podadźą Foie Gras czyli gęsie wątrubki. Ratunku!
 
20.35
 
Przynajmiej deser był niezły (fondant czekoladowy)ale tak jeszcze nigdy sie nie wynudziłam. Jak można sie poświęcac dla I-phone! No tak... Można... Ale chce jeszcze nowy samochód! O tak! To na pewno. Teraz tata prowadzi mnie od jednego gościa do drugiego. Przedstawia imówi kilka słów o tym jaka to ze mnie dobra uczennica i wogule. A ja? Ja pisze esemesy jak nie patrzy.
-Lia, poznaj Simona i jego podopiecznych. Zespół One Directin - miałam ochote podnieść głowe i poprosic o autograf ale postanowiłam poczekać aż tata odejdzie i będe mogła zrobic to na osobności
-Tak.. - odpowiedziałam nie podnosząc gowy znad telefonu - Dobry wieczór
-Chłopcy, to jest moja córka. Jeśli moglibyście to zajmijcie się nią. Niech w końcu przestanie czatować na tym facebooku. Kto go wogule wymyślił. To jest zgroza! - coś tam jeszcze gadał a chłopcy się śmiali. W końcu odszedł. Podniosłam głowe i oniemiałam.
-Louis! Do jasnej cholery skąd ty sie wziąłeś wy tym zespole!
-Dobrze dobrze.. Wybacz...
-To wy się znacie? - spytał jakiś chłopak o ciemnej karnacji
-Ta... To ta dziewczyna o której wam opowiadałem. Spotkalismy sie wczoraj. To ta dziewczyna od marynarek.
-Ty jesteś "Pani marynarka?" - spyatał sie blondyn
-Ta..
-To nie fair.Ja jestem królem marynarek!
- No widzisz byłeś. Właśnie ci zabrałam ten tytuł.
-Ale dzisiaj nie masz marynarki.
- Zostawiłam na krześle. Już po nią ide.
Wróciłam do stolika i zaczełam znowu esemesować z dziewczynami. Nie miałam ochoty wracac do tych palantów.Nagle poczułam jak ktoś szturcha mnie w ramie, odwróciłam się i zobaczyłam piątke chłopaków.
- Yyy... co wy tu robicie?
- Czekaliśmy na ciebie, ale najwyraźniej nie zamierzałaś do nas wrócić- powiedział Louis.
- Czyli nie masz jednak tej marynarki tylko poprostu chciałaś nam zwiać- powiedział oskarżycielskim tonem lokowaty.
-A właśnie, że mam- podniosłam z krzesła białą marynarke i pokazałam chłopakom.
-Aaa... Możemy sie dosiąść? - wskazał na pusty stolik przy którym siedziałam
-Jasne - Usiedli na pustych krzesłach
-Skąd pochodzisz? - Naill
-Z Polski
-Aha. Wiesz że chyba będziemy grać tam koncert
-Serio? Kiedy - spytałam udając ciekawą
-A koło jakiego miasta mieszkasz?
-Warszawy - upiłam łyk szampana
-A no to chyba 11 sierpnia - zakrztusiłam się przez co Lou musiał poklepac mnie po placach
-No zobacz.. Najpierw ja sie krztusiłem a teraz ty. Tylko że nie rozumiem z jakiego powodu ty
-Bo 11 moja przyjaciółka ma urodziny
-To ta co mnie ubustwia - spytał i poruszył brwiami
-Nie...
-Szkoda.. A którego z nich, w takim razie, ubustwia?
-Nie powiem - wyszczerzyłam się
-Szkoda...
-Wiecie nie chce pytać jak jakaś walnięta fanka ale kiedy można kupić bilety?
-Hmm... Wiesz.. Wszystkie sa już wyprzedane ale możemy zrobić dla ciebie wyjątek - Harry się wyszczerzył - wystarczy tylko że ze mną zatańczysz
-Całkiem niezłe przekupstwo. Nie.. Dzięki.
-Szkoda... a twoja przyjaciółka miałaby niepowtarzalna okazje na poznanie swoich idoli - Cholera! Wiedział ja mnie podejść
-Wrr! Dobra.
Wstałam i pochwyciłam jego wyciągnięta dłon, w moja strone. Na moje nieszczęście na tym bankiecie byszczali samą wolna muzyke. Horror! Dobra tańczyłam przytulanego. Jego dłonie spoczęły na moich biodrach i niebezpiecznie zsuwały się niżej.
-Harry!
-Co?
-Miał być tylko tanic a nie obmacowywanie
-Dobra wybacz
Niestety jego twarz niebezpiecznie zaczęła się zbliżać do mojej. Wkórzyłam się. Co ten zboczeniec sobie wyobraża? Dałam mu z liścia i odeszłam do stolika, przy którym chłopcy prawnie turlali się po podłodze ze śmiechu
-No co?
-Nic...
Po chwili do naszego stolika dołączył Harry i jego czerwony policzek.
-Idę do łazienki - powiedziałam i pobiegłam w jej poszukiwaniu.
   Kiedy wróciła usłyszałam wątek rozmowy
-Czemu to zrobiłeś?
-Bo ona przypominała mi taką dziewczyne z opery mydlanej mojej mamy. Też ma korone i jest tak ślicznie ubrana - no normalie się wzruszyłam
-Jestem - powiedziałma przerywając im tę wzruszająca rozmowe
-Super
-Lia.. - mój tatus już wrócił - Musimy już iść
-Ok - zaczęłam zbierać moje rzeczy
-Czekaj - Harry złapał mnie za nadgarstek - Daj nam swój adres żebyśmy mogli przesłac ci bilety
Wyciągnęłam karteczke i szybko nabazgrałam na niej adres a pod spodem dopisałam "NIE GNIEWAM SIĘ. A TA UWAGA O KRÓLEWNIE BYŁA SŁODKA :D". Wręczyłam ją lokowatemu i wyszłam z sali.
..................................................................................................................................
Hej. Prosiliście o rozdział więc go napisałam. Pomagała mi w nim jedna z moich najlepszych przyjaciółek. To jej zawdzięczaci kłótnie Harrego i Lii oraz uwage o "gejowatym zespole". Jkb ona tak nie myśli!
Kolejny rozdział dodam za 10 KOMENTARZY! NIE MNIEJ! Wybaczcie za moje wymagania ale nie mam czasu na pisanie codziennie.
Zapraszam tez na moje dwa inne blogi
KLIK
KLIK
Do usłyszenia!
Alex :*
SORY ZA BŁĘDY!
 
Mój nowy nabytek (marynarka Lii)

Pamiętacie? Mieli w nich sesje zdjęciową
(Do kupienia w H&M)


11 komentarzy:

  1. Anonimowy22:20:00

    Jeee:** Ale się ciesze, że dodałaś ten rozdział *.* Czekam z niecierpliwością na następny! Dodaj szybko;)
    POZDRO
    ~Aga;>

    OdpowiedzUsuń
  2. genialny akcja z opiciem mordki Hazzy najlepsza a tak na marginesie "Ja i Kate nie za bardzo go lubimy i nic nie możemy na to poradzić. w końcu Paula zasługuje na kogoś lepszego ale jak to mówią "serce nie sługa" to o tym kims co myśle? (ten moment mnie rozbawił)

    zapraszam
    http://mystoryaboutonedirection-milly.blogspot.com
    http://storyaboutonedirection-holly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział, śliczna marynarka ; ) Zazdroszczę Ci x D Matko, normalnie Cię podziwiam. Będziesz prowadziła aż 3 blogi?! O ty Krejzolko! Hahahaha, życzę powodzenia ; )
    Aha, cieszę się, że mogłam pomóc z tym obrazkiem ; )
    one-direction-wonderful-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak Milly! Masz racje. Ten ktoś to ten o kim myślisz! Ha ha! A z kłutnią i "Harrym i jego czerwonym policzkiem" to podziękujcie Suzy! Wejdzcie na jej bloga (zakładka trzecia) i skomentujcie <3
    A tak serio to licze na jeszcze 8 komentarzy. Wtedy pojawi się 7

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy11:31:00

    No rozdział genialny ;D Wreszcie dodałaś :** Czekam z nie cierpliwością NN <333
    ~Daria :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy19:53:00

    Świetnyyy !! Czekam na kolejny rozdział<333
    ~Ala

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy20:26:00

    Wspaniale piszesz ;D Trafiłam tu przypadkiem ale nie żałuje bo blog serio bardzo ciekawyy!:* Dodaj szybko następny;D
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy20:30:00

    No siema! Brak słów by opisać ten blog *.* Bardzo wciągające opowiadanie, dopiero się zaczyna ale zawsze coś ;D
    Paulinaa;33

    OdpowiedzUsuń
  9. Super! fajna treść :) czekam na kolejne losy bohaterów :D @JustMeAmaZayn

    OdpowiedzUsuń
  10. super rozdiał ;] czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  11. super hiper smerfastyczne
    czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń