wtorek, 28 sierpnia 2012

STRONA

Razem z koleżanka załozyłam strone na facebooku. Mam nadzieje że sie wam spodoba. KLIK. Proszę was badzo abyście ją polubili ;)

Dziękuje w imieniu swoim i mojej współprowadzącej

Alex

niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 6 "Pani marynarka..?"

Obudziłam się w łóżku obok Harrego. Oboje ściskaliśmy myszkę. Uśmiechnęłam sie na wspomnienie jego wczorajszych słów. Wstałam i podeszłam do mojej garderoby. Wyciągnęłam z niej mój ulubiony zestaw. Zostawiłam go sobie wczoraj kiedy sie pakowałam. Strój składał sie z granarowych dżinsów, kolorowej tuniki w kwiatki (odcinanej pod piersiami), czarno-białe trampki (nie conwersy!) i oczywiście czarną marynarke. Może to nie by modne ani nie pasowało do siebie za bardzo ale to był mój styl.Czasem śmiałam sie że jestem panią Styles (już po tym kiedy poznałam Harrego i chłopaków). Ukratkiem spojrzałam na błękitną suknie z kilkoma kryształkami. Wspomnienia...

Retrospekcja Lii

25 maja 2012r. (piątek) godzina 23.47
   Siedziałam na kanapie. W ręce trzymałam kubek z gorącą czekoladą, a obok mnie stał talerz z czekoladową babeczką z kremem czekoladowym. Uwielbiałam je piec zarówno jak i jesć. Mama i siostra już spały a ja nie mogłam. Już od dawna męczyłam mnie bezsenność. Nie pomagały ani tabletki ani rady dawane przez lekarza. Oglądałam telewizje. Ponieważ  o tej godzinie nie było niczego ciekawego, weszłam w Vod i wybrałam film którego nazwa najbardziej przykuwała uwage. (Dziewczyny z drużyny 5) Był świetny. W momencie kiedy Lina (główna bohaterka) tańczy ze swoja drużyną przed szkołą, do salonu wszedł mój tata. Ostatnio rzadko bywa w domu. Ma własną firmę więc pracuje 24/7. Spojrzał na mnie. Pewnie oczekiwał że podbiegne do nirgo i go przytule. Nia ta bajka.
-Idz sie paować. Wyjażdzamy do Londynu
-Yhm...-ignorowałam go
-Wylatujemy jutro a wracamy w poniedziałek rano
-Ta.. super - mój tata ma mnóstwo dziwnych pomysłów a najlepszym sposobem na nie jest zwyczajne ignorowanie go.
   Zobaczył że całą uwage skupiam na telewizorze. Wyłączył go.
-Ej! Ogladałam to!
-A teraz już nie. Idz się pakować
-A po co?
-Zostałem zaproszony na bankiet i potrzebuje osoby towarzyszącej
-To weź mamę
-Ona się nie zgodzi a poza tym kto zajmie się wami
-Yyy hellow.. Ja mam 18 lat
-I co z tego - zawsze traktuje mnie jak dziecko (-,-) straszne - Jedziesz i koniec. Matura napisana więc możesz opóścić jeden dzień. Poza tym jeśli nie pojedziesz to masz oddać mojego I-phona
-Wrr! Już ide..! - Wstałam i zabierając po drodze babeczke i kubek z rozgrzewającym napojem, ruszyłam do pokoju.
  Weszłam na strych i wzięłąm jedną z moich walizek. Był to komplet bladoróżowych walizek z  jaskrawo-różowymi serduszkami. Spakowałam dwie pary dżinsów, białą i różową marynarke, dwa t-shirty (wiem że będzie zimno bo zgążyłam sprawdzić pogode, ale i tak biore bluzki z kródkim rękawem) czarne trampki i sukienke. Była to sukienka ze studniówki. Do kompletu wybrałam białe szpilki. Z mojej szkatółki wyjęłam diamentowe kolczyki i kolię do kompletu. Mała korona też nie zawadzi. Kiedy upchałam wszystko, położyłam się spać. Przynajmniej teraz mi sie udało...

26 maja 2012r. (sobota) godzina 7.34

   Wstałam. Kto mnie obudził? Tata... Pobiegłam do łazienki żeby wziąć szybki prysznic. Następnie ubrałam się w krótkie zielone spodenki (było bardzo gorąco) i obcisłą żółtą bluzeczke z kryształkami które układały sie okulary. Na nogi włożyłam żółte trampki. Chwyciłam walizke i zbiegłam na dół. Moi rodzice byli właśnie w środku kłótni. Mama obstawiała że to ja powinnam wybrać czy chce z nim jechać i że najpierw powinien się jej spytać czy nie miałaby ochoty, a on upierał sie że gdyby spytał to i tak by się nie zgodziła.
   Moi rodzice zawsze mają jakies ale. A to tata że zupa źle przyprawiona a to mama która uważa że tata za mało czasu spędza w domu. Zawsze wszystko byleby doprowadzić do kolejnej kłótni. Kiedyś bardzo mi zależało na pogodzeniu ich ale teraz mam w nosie to co mówią. Ja mam swoje życie i nawet jeśli się rozwiodą a ja będe musiała sie przeprowadzić to i tak nie na długo po w październiku ide na studia humanistyczne. Będe miaszkała w akademiku bo mieści sie on troche daleko od domu. Niby moja mama może się tam przeprowadzić i ja też ale wg. mnie już troche za długo mieszkam w domu i mam zamiar wynająć własne mieszkanie razem z Kate i Paulą.
-Tato!!! Zaraz się spóźnimy!
-Córciu a ty na pewno chcesz jechać?
-Nie ale nie mam nic innego do roboty. Najwyżej będe zamulać przes komputeram cały weekend bo dziewczyny maja do roboty cos innego.
   Coś innego to znaczy Kate pojechała do rodziny bo ktos ma urodziny a Paula spotkała sie ze swoim chłopakiem. Ja i Kate nie za bardzo go lubimy i nic nie możemy na to poradzić. w końcu Paula zasługuje na kogoś lepszego ale jak to mówią "serce nie sługa". A szkoda..
-No dobrze ale i tak uważam że powinnaś...
-Tak, tak. Dzięki za troske. Idziemy! - złapałam jabłko i banana i wyszlismy z domu kierując sie do BMW taty.
   Lecieliśmy z jakies 3 godziny. Dolecieliśmy i zatrzymaliśmy sie w jakimś hotelu. Rozpakowałam walizki. Kolejną rzeczą jaka zrobiłam było przebranie sie w jakies cieplejsze rzeczy. Długie dżinsy, pistacjowy top i różowa marynarke. Postanowiłam że zwiedze Londyn. Mape miałam w I-phone więc nie martwiłam się że sie zgubie.

14.01

Łarze już od godziny po Londynie a moja nawigacja każe mi przejść przez Nil. No jasne. Bo napewno najpierw pojade do Afryki i potem dopiero dojde do Londynu. Ech... W końcu postanowiłam zapytać o drogę jakiegoś przechodnia.
-Przepraszam? Czy wie pan może jak stąd dojść do Big Bena?
Chłopak w kapturze dyskretnie rozejrzał się czy nikt go nie widzi (PO CO?)  i zdjął go.
-To wie pan czy nie?!?! - powiedział podirytowana
-Yyy jasne - nie wiem czemu ale on uważnie mi sie przyjrzał.
-Super bo moja nawigacja wariuje
-Ty na prawde nie wiesz kim jestem?
-Nie a kim? Może czegoś nie wiem - jeśli jest sławny to niech wybaczy ale nie kręce się w świecie gwiazd.
-A nic... Dobra chodźmy. Zaprowadze cię.
-Dzięki
   Podczas drogi dowiedziałam sie kilku rzeczy o nim. Miał na imię Lou. Miał 4 kolegów i mieszkali razem w jednym domu w Londynie. Zrobiłam kilka fotek a potem Lou zaprosił mie na kawe. Zaczęło padac więc sie zgodziłam. Siedzieliśmy tam ok. 30 min. W pewnym czasie zadzwoniła Paula. Kiedy jej powiedziałam że jestem w Londynie to oszalała i zaczęła gadać że musze znaleźć zespół One Direction. Odpowiedziam że spróbuje ich poszukać.
-Lou. Widziałes kiedyś w tym mieście jakiś zespół.. One Directin czy jakos tak
-E.. Nie...
-Aha. Jeśli ich nie znajde to moge już nie pokazywać się na oczy mojej przyjaciółce. Ona ma świra na ich punkcie. Moja druga przyjaciółka też. Najbardziej ubustwia jakiegos tam Louisa
Chłopak zakrztusił się kawą którą właśnie pił.
-Wszystko ok?
-Tak.. tak.. Serio?
-Ymm.. Ta... Nie wiem co ona widzi w nich. Nie widziałam nigdy ich zdjęć ale moge sie założyć że to zespół pięciu gejaszków.
-Aaa... Wiesz że chyba masz racje...
Później mój tatuś zaczą wariować że nie mam mnie w hotelu więc musiałam się zbierać. Pożegnaliśmy się. Nie zdążyłam poprosić go o numer. Szkoda..

27 maja 2012 (niedziela) 18.29
 
Dziś ma się odbyć bankiet. Jestem ubrana w sukienke i szpilki. Czekam aż mój tata skończy opróżniać fiolke z perfumami od Hermesa. Ta dawka perfum na pewno będzie odrzucać na kilometr.

19.42

Nudze sie! Siedzimy na bankiecie i jemy jakieś małe cosie. To się chyba nazywa kawior. Znaczy chyba bo nie jestem pewna. Może to są zminiaturozowane winogrona? To dopiero przystawka a ja juz czuje się syta. A tak serio to najprawdopodobniej podadźą Foie Gras czyli gęsie wątrubki. Ratunku!
 
20.35
 
Przynajmiej deser był niezły (fondant czekoladowy)ale tak jeszcze nigdy sie nie wynudziłam. Jak można sie poświęcac dla I-phone! No tak... Można... Ale chce jeszcze nowy samochód! O tak! To na pewno. Teraz tata prowadzi mnie od jednego gościa do drugiego. Przedstawia imówi kilka słów o tym jaka to ze mnie dobra uczennica i wogule. A ja? Ja pisze esemesy jak nie patrzy.
-Lia, poznaj Simona i jego podopiecznych. Zespół One Directin - miałam ochote podnieść głowe i poprosic o autograf ale postanowiłam poczekać aż tata odejdzie i będe mogła zrobic to na osobności
-Tak.. - odpowiedziałam nie podnosząc gowy znad telefonu - Dobry wieczór
-Chłopcy, to jest moja córka. Jeśli moglibyście to zajmijcie się nią. Niech w końcu przestanie czatować na tym facebooku. Kto go wogule wymyślił. To jest zgroza! - coś tam jeszcze gadał a chłopcy się śmiali. W końcu odszedł. Podniosłam głowe i oniemiałam.
-Louis! Do jasnej cholery skąd ty sie wziąłeś wy tym zespole!
-Dobrze dobrze.. Wybacz...
-To wy się znacie? - spytał jakiś chłopak o ciemnej karnacji
-Ta... To ta dziewczyna o której wam opowiadałem. Spotkalismy sie wczoraj. To ta dziewczyna od marynarek.
-Ty jesteś "Pani marynarka?" - spyatał sie blondyn
-Ta..
-To nie fair.Ja jestem królem marynarek!
- No widzisz byłeś. Właśnie ci zabrałam ten tytuł.
-Ale dzisiaj nie masz marynarki.
- Zostawiłam na krześle. Już po nią ide.
Wróciłam do stolika i zaczełam znowu esemesować z dziewczynami. Nie miałam ochoty wracac do tych palantów.Nagle poczułam jak ktoś szturcha mnie w ramie, odwróciłam się i zobaczyłam piątke chłopaków.
- Yyy... co wy tu robicie?
- Czekaliśmy na ciebie, ale najwyraźniej nie zamierzałaś do nas wrócić- powiedział Louis.
- Czyli nie masz jednak tej marynarki tylko poprostu chciałaś nam zwiać- powiedział oskarżycielskim tonem lokowaty.
-A właśnie, że mam- podniosłam z krzesła białą marynarke i pokazałam chłopakom.
-Aaa... Możemy sie dosiąść? - wskazał na pusty stolik przy którym siedziałam
-Jasne - Usiedli na pustych krzesłach
-Skąd pochodzisz? - Naill
-Z Polski
-Aha. Wiesz że chyba będziemy grać tam koncert
-Serio? Kiedy - spytałam udając ciekawą
-A koło jakiego miasta mieszkasz?
-Warszawy - upiłam łyk szampana
-A no to chyba 11 sierpnia - zakrztusiłam się przez co Lou musiał poklepac mnie po placach
-No zobacz.. Najpierw ja sie krztusiłem a teraz ty. Tylko że nie rozumiem z jakiego powodu ty
-Bo 11 moja przyjaciółka ma urodziny
-To ta co mnie ubustwia - spytał i poruszył brwiami
-Nie...
-Szkoda.. A którego z nich, w takim razie, ubustwia?
-Nie powiem - wyszczerzyłam się
-Szkoda...
-Wiecie nie chce pytać jak jakaś walnięta fanka ale kiedy można kupić bilety?
-Hmm... Wiesz.. Wszystkie sa już wyprzedane ale możemy zrobić dla ciebie wyjątek - Harry się wyszczerzył - wystarczy tylko że ze mną zatańczysz
-Całkiem niezłe przekupstwo. Nie.. Dzięki.
-Szkoda... a twoja przyjaciółka miałaby niepowtarzalna okazje na poznanie swoich idoli - Cholera! Wiedział ja mnie podejść
-Wrr! Dobra.
Wstałam i pochwyciłam jego wyciągnięta dłon, w moja strone. Na moje nieszczęście na tym bankiecie byszczali samą wolna muzyke. Horror! Dobra tańczyłam przytulanego. Jego dłonie spoczęły na moich biodrach i niebezpiecznie zsuwały się niżej.
-Harry!
-Co?
-Miał być tylko tanic a nie obmacowywanie
-Dobra wybacz
Niestety jego twarz niebezpiecznie zaczęła się zbliżać do mojej. Wkórzyłam się. Co ten zboczeniec sobie wyobraża? Dałam mu z liścia i odeszłam do stolika, przy którym chłopcy prawnie turlali się po podłodze ze śmiechu
-No co?
-Nic...
Po chwili do naszego stolika dołączył Harry i jego czerwony policzek.
-Idę do łazienki - powiedziałam i pobiegłam w jej poszukiwaniu.
   Kiedy wróciła usłyszałam wątek rozmowy
-Czemu to zrobiłeś?
-Bo ona przypominała mi taką dziewczyne z opery mydlanej mojej mamy. Też ma korone i jest tak ślicznie ubrana - no normalie się wzruszyłam
-Jestem - powiedziałma przerywając im tę wzruszająca rozmowe
-Super
-Lia.. - mój tatus już wrócił - Musimy już iść
-Ok - zaczęłam zbierać moje rzeczy
-Czekaj - Harry złapał mnie za nadgarstek - Daj nam swój adres żebyśmy mogli przesłac ci bilety
Wyciągnęłam karteczke i szybko nabazgrałam na niej adres a pod spodem dopisałam "NIE GNIEWAM SIĘ. A TA UWAGA O KRÓLEWNIE BYŁA SŁODKA :D". Wręczyłam ją lokowatemu i wyszłam z sali.
..................................................................................................................................
Hej. Prosiliście o rozdział więc go napisałam. Pomagała mi w nim jedna z moich najlepszych przyjaciółek. To jej zawdzięczaci kłótnie Harrego i Lii oraz uwage o "gejowatym zespole". Jkb ona tak nie myśli!
Kolejny rozdział dodam za 10 KOMENTARZY! NIE MNIEJ! Wybaczcie za moje wymagania ale nie mam czasu na pisanie codziennie.
Zapraszam tez na moje dwa inne blogi
KLIK
KLIK
Do usłyszenia!
Alex :*
SORY ZA BŁĘDY!
 
Mój nowy nabytek (marynarka Lii)

Pamiętacie? Mieli w nich sesje zdjęciową
(Do kupienia w H&M)


Mój nowy blog

Założyłam nowego bloga! Będę go pisała z przyjaciółką. Chcesz wejść? KLIK. Liczę na komentarze i opinie!
Do usłyszenia <3
Alex
Ps. Piszcie na czacie! Uwielbiam z wami czatować <3

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Rozdział 5 "Dwa w pakiecie.."

"Harry"
Lia gdzieś poszła, a my zostaliśmy z tyłu. Zayn marudził że jak ktoś się dowie że był w kościele to zacznął uważać że zmienił religie. Ja natomiast myślałem czy dopadną nas jakieś fanki ale nie. Było spokojnie. Cóż... No więc siedzieliśmy jak na szpilkach bo niczego nie rozumieliśmy. Tsa.. Tak to jest jak się pójdzie na "polskie" kazanie. Siedzi się wtedy jak na "ruskim" kazaniu. Eh. No więc ksiądz coś mówił a ja przypominałem sobie jak to brzmi w naszym języku. Kiedy nadszedł czas na psalm do moich uszu doszedł piękny głos. Wręcz.. anielski. Spojrzałem na ludzi którzy słuchali. Widziałem że byli jak zachipnotyzowani ale uśmiechali się. Spojrzałem na osobę która śpiewała. To była Lia! Wow! Nie sądziłem że ma taki piękny głos.  Drugą część zaśpiewała to jakaś mała dziewczynka. No nie powiem że śpiewa nie ładnie ale Lii nie dorównuje. Do końca wysiedzieliśmy na mszy no bo nie ładnie by było wyjść w środku ale no i jeszcze mogliśmy zostać w domu ale się uparliśmy. Zobaczyłem kilka fanek które wychodzily z kościoła. Jak to rozpoznałem? Cóż.. Na nasz widok najpierw się zdziwiły, potem uśmiechnęły i zaczęły szeptać coś do siebie a potem zwyczajnie oszalały. Jakimś sposobem nagle się uspokoiły i wyszły. Zobaczyłem dziewczynę idącą w naszą strone. "Nareszcie" - pomyślałem. Ona tylko skinęła na nas i pokazała nam żebyśmy za nią poszli. Kiedy wyszliśmy, nikt nie zwrócil na nas uwagi. Nawet dziewczyny które, nie wiem jakim cudem, miały na sobie koszulki z "I <3 One Direction".
-Nareszcie się skończyło! - powiedział Louis
-Oj nie przesadzaj - powiedziała Lia
-A byłaś kiedyś na mszy z której nie rozumiałaś ani słowa?
-Tak
-Aaa.. To świetnie - dziewczyna przewróciła oczami
-Lia..
-Co?
-Czemu one - wskazałem na dziewczyny z tymi koszulkami - do nas nie podeszły? I nie poprosiły o autografy
-Nie wiem ale jak chcesz to idz się spytać
I wtedy właśnie stało się coś dziwnego. Usłyszeliśmy piski i jakieś dziewczyny do na spodbiegły.
-Taa.. To ja na was poczekam - odezwała się i podeszła do ławki
Dziwne. Nawet bardzo. Rozdawaliśmy autografy i robiliśmy sobie z nimi zdjęcia. Nie byo wielu osób ale troche się nam z tym zeszło. W między czasie zobaczyłem jak rozmawaia z jakimś chłopakiem. W pewnej chwili on ją pocałował. Zdębiałem. To jest nie możliwe! Ona ma chłopaka?!? Już myślałem że się załamie a reszta chłopaków chyba zobaczyła że coś ze mną jest nie tak.
-Uuu no to nieźle - rozpoczął Louis
Patrzyliśmy chwile a potem kiedy oderwali się od siebie, dziewczyna dała mu z liścia w twarz. 4/5 1D zaczęło się śmiać
-Harry a ty czujesz jeszcze ten policzek - spytał się Zayna
-Już nie.
Rozdaliśmy autografy i podeszliśmy do "parki"
-Idziemy? - spytałem się patrząc z nienawiścia na chłopaka
-Tak - odpowiedziała i posłała chłopakowi mordercze spojrzenie. Coś jeszcze powiedziała a on jej odpowiedział szorstkim tonem ale niestety nie rozumiałem bo dziewczyna powiedziała to po polsku. Po chwili ruszyliśmy. Chyba nie tylko ja zauważyłem że miała piękny głos bo Liam zaczął rozmowę.
-Wiedziałaś o tym że masz piękny głos? - spytał
-Możliwe - odpowiedziała bez entuzjazmu w głosie
-Jak możliwe? Jesteś świetna - dołączył się Naill
-Ta..
-Powinnaś wystąpić w jakimś konkursie. Ja obstawiam za X-Factorem - ja też się dołączyłem
-My też - powiedzieli chłopcy w tym samym czasie. Ach ta telepatia...
-Aha.
-Ty nas słuchasz?
-Co?
-Eh.. Czemu nie poszłaś do X-Factora albo innego programu tego typu? Z takim głosem na 100% procent byś wygrała
-Z pewnością macie racje ale ja nie chce sławy.
-Czemu?!? - spytaliśmy na raz
-Bo wszyscy na Tej planecie tego chcą bo jak mówią "Muszą się wyróżniać z tłumu". Chcą być inni a tak naprawdę chcą stworzyć kopie innej sławnej osoby. Bez urazy względem was, oczywiście.
   Patrzyliśmy na nią z otwartymi ustami. Ma racje. Wszyscy chcą sławy. My też tacy byliśmy przed programem.
-Poza tym nawet jeśli wtedy powiecie że to jest jedyna rzecz jakiej chcecie to i tak będziecie chcieć więcej bo będziecie sławni i będziecie mieć kasę. Wszystko będziecie mieli w nosie i zaczniecie olewać innych. Tak to już jest.
-A skąd ty to wiesz? - spytał się jej Louis
-Trochę rzeczy nauczyło mnie życie. Nie miejcie mi tego za złe ale ja mam takie zdanie na temat sławy i nie mam zamiaru go zmieniać.
-A o nas jakie masz zdanie?
-Jesteście grupą osób która chce tego co wszyscy i udało się wam. Macie talent który postanowiliście rozwijać i pracować na to tak długo jak się da. Poza tym jesteście jednym z nielicznych gwiazd które potrafią zachować się jak normalny człowiek chociaż czasem odbija wam palma tak jak tobie Harry z tymi fankami - Spojrzała się na mnie a potem wraz ze wszystkimi wybuchnąłem śmiechem.
   Szliśmy kawałek do domu Lii. Weszliśmy i od razu położyliśmy się na kanapie na co dziewczyna zareagowała śmiechem.
-No co? - spytał się Naill
-Nic - odpowiedziała i uśmiechnęła się do nas promiennie - Nie żebym was wyganiała czy coś ale kiedy wyjeżdzacie?
-Pojutrze
-A gdzie teraz koncertujecie?
-W Gdańsku
-Aha
-Właśnie! Mieliśmy powiadomić Simona żeby nas odebrał
-A dlaczego ma was odbierać?
-A nie przeszkadzamy ci?
-Nie. Możecie zostać aż do waszego wyjazdu. Mi to nie przeszkada. No tzn. dopuki czegoś nie zepsujecie bo wtedy będe musiał ostro sie tłumaczyć rodzicą.
-Haha! - Zaśmialiśmy się a ona tylko przewróciła oczami
-Idzemy do ogrodu czy zamierzacie zalegnąć na kanapie przed TV?
-Możemy iść
   Poszliśmy za nią do ogrodu. Po drodze zgarneliśmy jakąś piłke.
-Ty masz basen?!? - krzykną Louis
-Tak a bo co?
-Ja chce popływać!
-To dzwońcie do Simona i niech wam przywiezie rzeczy.
Liam odrazu zadzwonił do niego a potem, kiedy czekaliśmy, postanowiliśmy zagrać w siatkówke.
-Wyjaśnij mi czy ty masz wszystko w tym domu?
-Możliwe. Tata lubi "duże domu z jeszcze większym i lepszym wyposażeniem. Eh..
-Wow!
-Tsa..
   Zaczęliśmy grać. Podzielilśmy się na drużyny. Lia, Liama i Naill a w drugiej drużynie ja, Louis i Zayn. Skończyło się wynikiem 34:33 dla nich.
-To nie fair!
-Było fair. Nic nie poradze że mamy dobrago cela - Powiedziała Lia i przybił piątke z chłopakami - Dzwonek! Pewnie Simon przywiózł wasze rzeczy. - powiedziała i poszła do domu żeby otworzyć brame.
   Czekaliśmy chwile ale nie zjawił się Simon tylko na podjazd zajechało czarne BMW (bez kwiatów i nie na ślub). Dziewczyna wyszła przed dom i zrobiła się blada jak ściana.
-Tato? - spytała ze zdziwieniem

"Lia"
-Cześć córciu - odpowiedział z uśmiechem
-Co ty robisz w domu? Mieliście być Majorce.
-Były drobne komplikacje w hotelu więc wróciliśmy - po chwili zorientował się że stoi koło chłopaków. Wytrzeszczył oczy i spojrzał na mnie.
-Chyba musimy pogadać. Do gabinetu - extra! Nie ma to jak wylądować w gabinecie ojca na przesłuchaniu. Złapałam się za głowe. To przecież było do przewidzenia. Ale zaraz.. Gdzie jest mama?!? I moja młodsza siostra!?
-Wporządku? - spytali się
-Tak.. Tylko ide na miłą pogawędke z tatą ale spoko. Zaraz się nim zajme a wy zostańcie albo chodźcie do salonu. Zresztą jak tam wolicie - poszłam za tatą. Zaraz mi się dostanie. Usiadłam na krześle i spojrzałam się na tate
-Czemu nie mówiłaś że przyjechali..
-Zaraz ci to wszystko wytłumacze..
-Daj mi dokończyć - uciszyłam się - Mołaś powiedzieć że przyjechali tu podopieczni Simona. Byłbym tu wcześniej - Na jego twarzy zagościł uśmiech a walnęłam się otwartą dłonią w czoło. Się zaczęło... - Nawt nie wiesz jak się ciesze
-Taaak.. Ja.. też..
-Mam nadzieje że byliście grzeczni - spojrzzał na mnie podejrzliwie
-Oczywiście. A tak wogule to gdzie mama?
-U cioci.
-Czemu nie przyjechała do domu?
-Bo.. rozwodzimy się
-Powtarzacie to przy każdej kłótni
-Tak ale teraz naprawde się rozwodzimy - wytrzeszczyłam oczy
-Jakto?
-Normalnie. A teraz przepraszam cię ale musze pójść do naszych gości. A no i jeszcze jedno. Ponieważ masz jeszcze troche czasu do zaczęcia studiów, to zadzwoń do dziewczyn i jutro jedziemy do Łeby.
-Ale przecież byliśmy tam w lipcu! - nie odpowiedział bo już go nie było
Pobiegłam do swojego pokoju i osunęłam sie na drzwi. Twarz schowałam w dłoniach. Nie mam pojęcia jak długo tak siedziałam. Ważne było to że moi rozdzice się rozwodzą. Wiem że kłucili się od zawsze ale to była już przeginaka.
   Podeszłam do komputera i weszłam na facebooka. W swoim statusie napisałam "Czy kiedyś w całym swoim życiu czułeś się niepotrzebny i niechciany? Czy nie wiedziałeś po której stronie stanąć? Czy było ci tak źle że miałeś ochote zniknąć z tego świata? Jeśli tak to wiesz jak się teraz czuje." Położyłam się na łóżku i wtedy doszło do mnie to o czym nie chiałam pamiętać
-To nie może się dziać na prawde! - Ale przepowiedna zaczęła się spełniać. Teraz brakuje jeszcze żebym się zakochała i bum. Wszystko legnie w gruzach.
   Leżałam tak dość długo. W końcu zadzwoniłam do dziewczyn i opowiedziałam im o tym co się stało. Powiedziały że pojadą ze mną żebym miała towarzystwo. Wzięłam jakąś walizke i spakowałam się. Chociaż przez chwile nie myśląc o tym co się stało. Potem zeszłam na dół. Jak się okazalo mój tata gadał z Simonem a chłopcy przysłuchiwali się ich konwersacji. Na migi im pokazałam żeby poszli ze mną ale kiedy tylko wstali, Simon zobaczył mnie i zaczą gadać o mojej karierze. Powiedziałam że rozmawialiśmy o tym na bankiecie (od autorki - jeśli wolicie to może to być bal czy coś takiego. Przychodzą tak nadziani biznesmeni i rozmawiają o kasie. BORRING!)  i nie mam zamiaru stawać się gwiazdą. Potem powiedziałam że idziemy popływać.
-Co się stało? Czemu nas zostawiłaś z twoim ojcem? - pytania wypływały z ich ust tak szybko że prawie ich nie rozumiałam
-Jutro jade nad morze i moi rodzice biorą rozwód. Coś jeszcze? - ucichli - Idzcie się przebrać. Za 15 min w ogrodzie
No więc pływaliśmy i chlapaliśmy się. Dzięki chłopakom nie myślałam o rodzicach i przepowiedni. Podczas kolacji, w której Simon już nie uczestniczył, ustaliliśmy że zawieziemy chlopców i Simona do Gdańska. Ja miałam wziąć dziewczyny i dwóch chłopaków a tata Simona i reszte. No oczywiście. Jakże mógłby przegapić okazje zawiezienia Simona do Gdańska i szansy rozmawiania z nim kilka godzin. Współczuje chłopakom którzy będą z nim jechać. Moge sie założyć żę będą chcieli jechać z nim bo ma BMW a ja złotą Toyote. On też chciał mi ją kupić ale ja nie lubie aut które jeżdzą "gładko". Od zawsze źle się w nich czułam.
   Wieczorem gdy szliśmy spać, Harry znów  (jakimś cudem) nie przyniósł sobie materaca więc pozwoliła mu spać u siebie. Tata oczywiście namawiał mnie żebym z nim "zaczęła kręcić" bo jest "fajny" ale ja wiem że to ze względu tylko i wyłącznie na Simona. Tak to już jest z moim tatą.
-Przykro mi z powodu twoich rozdziców. Też przez to przechodziłem.
-Serio?
-Tak.
-Wow. Nie sądziłam że mamy aż tyle wspólnego. - zaśmialiśmy się oboje - Nie wiem ja ty ale ja ide spać. Dobranoc - powiedziałam i przekręciłam się na drugą strone. Przytuliłam do siebie moją myszke.
-Ej! Ja też chiałem ją przytulić.
-No cóż.. Bywa
-I tak wolałem dwa w pakiecie.
-Co?
-No wiesz.. To - powiedział i przytulił mnie mocno tak żeby objąć też moją myszke.
-Ej!
-Co?
-Dobra. - Odwróciła się przedem do niego i i podalam mu przytulanke - Na spółkę
-I tak wole dwa w pakiecie...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Napisałam MEGA długi rozdział za tą trzy tygodniową nieobecność. Wielkie sorki jeszcze raz. Teraz pewnie myślicie że się rozstaną i Harry nie pozna sekretu Lii. Mylicie się. Następny rozdział pojawi sie wkrótce. Powiem tylko że będzie tam wątek w jaki sposób się poznali itd.
Licze na obserwatorów i komentarze ;)
Pozdrawiam
Alex :*
ps.Sorki za błedy no i wyjeżdzam po jutrze na 10 dni ale jak wróce to znów będe pisać.
POD SPODEM ZNAJDZIECIE ZDJĘCIA POKOJU LII I MYSZKI ;)