wtorek, 31 lipca 2012

Rozdział 4 "Tak będzie lepiej.."

-Dzieńdobry Lia - powiedziałem na przywitanie
-Harry! Odbiło ci? Musisz tak straszyć?Nie widzisz że kroje cytrynę?
-Widze ale chyba nawet gdybyś się przecięła to miałabyś jak temu zaradzić. Prawda?
"Lia"
-Ale o czym ty mówisz? - spytałam i mogłabym przysiąc że na mojej twarzy pojawił się strach
-Widziałem - puścił  i uśmiech a ja na te słowa przestraszyłam się jeszcze bardzie bo jeśli on widział to co się stało to będzie źle
-Ale co? - musiałam udawać głupią
-No prosze cię - podszedł do mnie i wziął moją ręke w swoje dłonie - nie żartuj. Wiem co widziałem
-Aaa.. ale... - zacięłam się. Jak to jest możliwe że go nie zauważyłam. Cholera! Teraz mam problem i albo powiem mu co jest grane albo wykasuje pamięć a tego nie chce robić
-Nie martw się. Nikomu nie powiem co widziałem bo i tak bewnie będą mnie uważali za gościa który powiniem iść do psychiatryka.
-Dobrze - odpowiedziałam niepewnie
-Ale ty , powiesz mi co jest grane - dokończył
-Dobrze - powtórzyłam
Chłopak uśmiechnął się i wziął moją twarz w swoje ręce. Jego twarz zaczęła się przybliżać tak jak tamtego wieczora kiedy się poznaliśmy tylko że wtedy troche przesadził z alkocholem a teraz był trzeźwy. No chyba że przez pomyłke wszedł do barku mojego taty. Ale nie... On chciał mnie pocałować. No błagam was. Mnie?!? Prędzej będzie miał kłopoty niż dziewczyne. Ehh... Nie. Szybko odepchnęłam go od siebie a on spojrzał na mnie zdezorientowanym wzrokiem.
-Tak będzie lepie - powiedziałam zanim zdążył coś powiedzieć
Wzięłam talerz z kanapkami i postawiłam go na stole, a następnie postąpiłam tak samo z dzbankiem z herbatą. Lokowaty, bacznie mi się przyglądał, a w jego myślach słyszałam że zastanawia się jak udalo mi się zatamować krew tak że nie ma po tym śladu.
-Mam zdolności - odpowiedziałam na jego pytanie które zadał sobie w myślach
-Skąd wiesz że..
-Że zadałeś to pytanie?
-No.. - nic nie odpowiedziałam tylko się uśmiechnęłam
-Jak najłatwiej obudzić chlopaków?
-Nie ma takiego sposobu - odpowiedział
-Rozumiem.. O! Mam pomysł.
-Jaki?
-Nie pytaj się tylko zatkaj sobie uszy
-Chcesz krzyknąć?
-Nie - zaśmiałam się - Ale proponuje ci to zrobić
Po tych słowach wyszłam z salonu i udałam się do gabinetu mojego taty
   Bardzo lubiłam to powieszczenie. Meble były ciemno-brązowe ze złotymi zdobieniami. Na półkach leżały książki. Były na każdy temat. Na niektórych leżały pamiątki z rożnych krajów. Po środku stało biórko a na nim komputer. Podeszłam do niego. Obok wielkiego murzyna z drewna leżał róg. Taki na którym się gra. Zaśmiałam się i wyszłam na "klatke schodową". Nabrałam powietrza do płuc i dmuchnęłam. Normalnie sama bym sobie zatkała uszy ale nie mogłam bo był on strasznie ciężki. Odjęłam go od ust a po chwili powturzyłam czynność. Po chwili krzyknęłam
-Śniadanie!
   Odłożyłam róg do gabinetu i wróciłąm do salonu gdzie Harry leżał na podłodze koło fotela.
-A tobie co się stało?
-Spadłem z fotela - Wybałuszyłam oczy i odpowiedziałam krodkie "aha" jakgdyby to była najnormalniejsza rzecz na świecie.
   Kilka minut później zjawili się pozostali
-Em.. Chłopaki?
-Co? - spytał się "tatuś"
-Mogli byście się ubrać - powiedziałam patrząc na ich gołe torsy
-Najpierw nas budzisz i to wcale nie przyjemnym całusem tylko jakimś alarmem wojennym, a teraz jeszcze chcesz żebyśmy się ubrali. Foch - Louis strzelił focha
-Jak tam chcecie - spojrzałam na zegarek który wisiał w kuchni - musze lecieć bo się spóźnie
-Gdzie?
-Jakto gdzie. Do kościoła - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się - to ja lece, a wy, postarajcie sie niczego nie zniszczyć.
-O nie! Nie zostawisz nas samych! My się tu zgubimy! Idziemy z tobą.
-To się pospieszcie! - super! I tym sposobem załatwiłam sobie towarzystwo
-Dobra - jak z procy polecieli na góre, łapiąc po drodze kanapki.
Po kilku minutach byli już z powrotem. Na szczęście ubrani. Wzieli jeszcze po kanapce a Naill jeszcze dwie i wyszliśmy z domu. Kościół znajdował się ulice dalej. Na szczęście doszliśmy tam w pore. Chłopcy usiedli na końcu żeby "nie wzbudzać podejrzeń że są One Direction" a ja poszłam do chóry który mieścił się obok ołtarza polewej stronie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam po przerwie! To jest 4 rozdział. Przepraszam że taki krótki. Następny dodam kiedy będą 2 komentarze. Sorki za te utrudnienia ale musze was zmobilizować. Na drugim blogu rozdział dodam najprawdopodobniej pojutrze.
Pozdrawiam
Alex
ps. W następnych rozdziałach będzie się działo ;D A no i troche zmieniłam bohaterów. Tzn. Drugie imiona i ksywki ;)

5 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny ciekawe co będzie dalej??? Czy Harry pozna jej tajemnice??? Niemoge się doczekać następnego prosze pisz szybko :*
    Zapraszam do mnie http://mystoryaboutonedirection-milly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy16:33:00

    Ciekawie ;D Dodaj szybko następny pa ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny rozdział :P No i zabieram się za czytanko dalej :P <3

    OdpowiedzUsuń