czwartek, 12 lipca 2012

Rozdział 3 "Różowa myszka"

   Obudziłam się o 10. Leżałam na moim łóżku koło Harrego, który tulił mnie do siebie. Dziwne że dwie osoby które praktycznie się nie znają, śpią w jednym łóżku.     Lekko się uniosłam i spróbowałam wyślizgnąć się z jego objęć. Niestety na marne bo chłopak przyciągnął mnie do siebie, tak że nie mogłam się wydostać. Cicho westchnęłam. Plecami przywarłam do niego. Nie czułam jego torsu  bo był przykryty jego kołdrą (tą którą dostał do spania na materacu). Znów podjęłam próbę wstanie. Tym razem zakończyła się powodzeniem. Weszłam do garderoby i wyjęłam z niej dżinsy i bluzkę. Weszłam do łazienki i ubrałam się. O dziwo była czysta. Myślałam że faceci zostawiają po sobie syf ale oni  sie postarali i posprzątali po sobie. Wróciłam do pokoju bo tam został mój błyszczyk. To co tam zobaczyłam było strasznie komiczne. Hazza, leżał tak jak wcześniej ale zamiast mnie tulił moją różową przytulanke myszkę. Musiałam się powstrzymać żeby nie parsknąć śmiechem. Wyszłam z pokoju i zamknęłam za sobą drzwi. Nie wytrzymałam i roześmiałam się na głos. Po opanowaniu śmiechu, postanowiłam że sprawdze czy chłopcy śpią. Weszłam kolejno do każdego z pokoi. Wszyscy spali no oprócz Liama który leżał z wzrokiem wbitym w biały sufit na którego środku wisiała papierowa kula która służyła za żyrandol.
-Dzieńdobry Liam
-O.. Cześć. Myślałem że śpisz bo byłem u ciebie w pokoju jakieś 20 minut temu i spałaś. A swoją drogą to co Styles robił u ciebie w łóżku?
Zarumieniłam się 
-Doszło do czegoś?
-Oczywiście że nie
-To czemu się rumienisz? 
-Zmieńmy temat. - odparłam z uśmiechem - Idę po zakupy na śniadanie i obiad.
-Dobrze a może ci pomóc?
-Nie. Sklep jest po drugiej stronie ulicy.
-Jakby coś, to dzwoń
-Jasne - odparłam z uśmiechem   
   Zeszłam do kuchni połączonej z salonem i wzięłam do ręki jabłko które ostatnio było moją podstawą śniadania. Wyjęłam z szawki z kubkami, szklankę, a z lodówki mleko. Wypiłam je w pośpiechu a następnie podgryzając jabłko, wyszłam z domu. Szybko doszłam do sklepu i kupiłam to co nadawało się do zrobienia kanapek na śniadanie i jakiejś zupy na obiad. Wyszłam ze sklepu, ale niestety czekała na mnie niezbyt miała niespodzianka.
-Cześć kochanie - usłyszałam
-Yyy.. Hej - odburknęłam do chłopaka Podszedł do mnie i złożył na moich wargach, namiętny pocałunek. Nie oddałam go.
-Co się stało, kotku?
-Nic - byłam wkurzona
-To czemu nie chcesz mnie pocałować?
-Bo nie - miałam już dość jego i tej jego bandy
-Kiedy do nas wrócisz?- przyciągnął mnie do siebie a jego ręce spoczęły na moich pośladkach. Nie cierpię kiedy tak robi!
-Zabierz te łapy! - warknęłam
-Ja wiem że tego chcesz - powiedział kusząco
-Nie, niechce
-Ale kiedyś bardzo chciałaś
-To było kiedyś a teraz cieszę się że tego nie zrobiłam
-I tak kiedyś do nas wrócisz
-Co się stało z moim przyjacielem Michałem? Tym który pomagał mi w wypełnianiu mojej misji, tu, na ziemi
-Dorósł i zrozumiał że to było bezcelowe
-Raczej zdziecinniał i dlatego sypia z każdą napotkaną dziewczyną na tym świecie
-Oj tak.. Ale to dlatego że ty nie chciałaś być moja.
-I dlatego po raz kolejny muszę ci mówić żebyś zaakceptował przyjźń.
-Ale ja nie chce!
-Nic na to nie poradzę - westchnęłam Chciał coś jeszcze odpowiedzieć ale się powstrzymał.
-I tak kiedyś będziesz moja  
-Szczerze w to wątpię - odgryzłam się
   Chłopak odszedł do swoich kumpli, którzy kiedyś byli też moimi kumplami ale naszczęście w porę się opamiętał i nie zrobiłam czegoś głupiego.    Ruszyłam do domu. Stanęłam przed bramą i wcisnęłam guzik dzięki któremu brama się otwierała. Pewnym krokiem weszłam pod górę na której stał mój dom. Z kopa otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Przeszłam przez hol i szatnie, a następnie przez salon i dotarłam do kuchni. Zostawiłam tam zakupy i zabrałam się za robienie kanapek na śniadanie. Pokroiłam potrzebne produkty i ułażłam je na chlebie. Kiedy moje arcydzieła były gotowe, ułożyłam je na talerzu, a następnie nakryłam do stołu. Postawiłam kanapki na stole po czym zabrałam się za robienie herbaty. Wsadziłam do dzbanka dwie torebki z czarną  herbatą i czekając aż się zaparzy, zabrałam się do krojenia cytryny. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to że nóż mi się omsknął i przekroił mi palec. Bolało. Krew się lała strumieniami. Włożyłam palec pod wodę. Odczekałam chwile a następnie, kiedy krew jeszcze leciała, wzięłam w dłoń palec i na chwile zamknęłam oczy. Po kilku sekundach wyjęłam palec z dłoni. Nie było już śladu po ranie. Uśmiechnęłam się do siebie i skończyłam krojenie cytryny.
•HARRY•
Wstałem o 10.30. Leżałem w łóżku Lii alezamiast niej przytulałem... różową myszkę przytulankę! Skąd ona się wzięła i czemu ja ją przytulam? Gdzie jest Lia? Wstałem i postanowiłem ją znaleźć. Stanąłem na schodach. Jaki ten jej dom jest wielki!!! Jak ja mam ją znaleźć? Usłyszałem jak na dole coś spadło. To pewnie ona. Po cichu zszedłem po schodach. Moim oczą ukazał się salon a dalej chyba była kuchnia. Poszedłem w tamtą stronę.   Zobaczyłem dzieczynę która kroiła cytryny. Nagle nóż przeciął jej palec. Krew zaczęła jej płynáć po rękach. Polała palec wodą a następnie wzięła go i ścisnęła w dłoni. Na chwile zamknęła oczy. Kiedy je otworzyła wyjęłam palec i...po ranie nie było już śladu. Uśmiechnęła się do siebie i wróciła do poprzedniego zajęcia. Jak ona to zrobiła? Kim ona jest? Tego nie wiem ale napewno się dowiem.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Miałam wene! Ten rozdział pisałam przez tydzień ale w końcu go skończyłam. A teraz pytanie do was.  Kim jest Amelia? Piszcie w komentarzach. Odpowiedz poznacie w kolejnych rozdziałach a narazie będę pisała na drugim blogu
Pozdrawiam 
Alex :*
Ps. Podoba się wam?

2 komentarze:

  1. Masz talent dziewczyno ! nie marnuj go i pisz dalej.
    Czekam na następny rozdział.
    Zapraszam do mnie : http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń