poniedziałek, 31 grudnia 2012

Rozdział 22 "Obym tylko zdążył! "

 Przeczytaj krótką notke pod rozdziałem!!!
  Czy każdy cios musi tak boleć? Dlaczego?! A nawet jeśli to dlaczego tak trudno jest się po nim podnieść? Jak poskładać spowrotem złamane serce?
    Tej nocy nie zmrużyłam oka. Siedziałam i płakałam a kiedy na zegarku wybiła 9, na niebie nie było widać żadnej różnicy, no może nie liczą tego że padał deszcz.. Gdybym mogła cofnąć czas. Ale nawet gdybym to zrobiła to i tak nic by to nie dało bo tak czy inaczej musiałabym im to powiedzieć. Tak strasznie bym chciała żeby to się skończyło! 
 -Lia! Otwórz! - usłyszałam krzyki dziewczyn - musisz coś zjeść! A ja nic. 
-Zostawiam to pod drzwiami i za 20 minut ma zostać tylko pusty talerz.
Odchodzą. Jeśli myślicie że jestem głodna to się mylicie. Ta.. Zabijcie mnie za to. Dobra, mam dość użalania się nad sobą.
    Wstaje i podchodzę do szafy. Wyciągam z niej walizke i zaczynam czegoś szukać. W sumie to tym "czymś" miały być koperty i kartki papiery. Może się wam to wydać śmieszne ale ja mam w tej torbie naprawde różne rzeczy.. Po ostatnim wyjaździe znalazłam.. Nie. Nie powiem co!
Dobra. Znalazłam je. I na dodatek był tam długopis. No więc zaczęłąm pisać..

2 dni później

  Był już wieczór. Listy napisane i starannie schowane w szafce nocnej. Jestem 100% pewna że jak dziewczyny będą pakować moje rzeczy to je znajdą i przekarzą adresatom.
  Nie jadłąm nic od 2 dni i mój organizm zaczął protestować. Westchnęłam tylko. Musze spędzić ten dzień z dziewczynami.
  Wzięłąm jakieś ciuchy i podreptałam do łazienki. Zamknęłam drzwi i stanęłam przed lustrem.
"Dobrze, że nie użyłam tamtego dnia żadnych kosmetyków"
Wzięłąm prysznic i zeszłam na dół. Na kanapie siedziały one obydwie.
-Hej - powiedziałam a one w ciągu 1 sekundy zaczęły mnie ściskać
-Oj no puśćie mnie! - pisnęłam i się zaśmiałam
Spojrzały na mnie ciekawsko.
-Jesteś taka.. wesoła.
-Wiem. Chce ostatni dzień spędzić z wami
-Jakto ostatni dzień?!
-No normalnie. - odpowiedziałam i podeszłam do lodówki. Wyciągnęłąm z niej mleko, wlałam do szklanki i wstawiłąm do mikrofali na 1 minute. Z szafki powyżej, wyjęłam płatki i nasypałam do miski.
-Ale.. Czemu?!
-Bo ON tak powiedział. Nic nie poradze..
-No to w takim razie musisz nas dobrze zapamiętać - uśmiechnęły się
-Ok. To co robimy?
-Dzień pełen wrażeń!
Wyjęłam mleko i wlałam do miski po czym chwyciłam uprzednio wyjędą z szuflady łyżke i zaczęlam jeść
-Dobła ałe najpielf - przełknęłam kęs - musze pogadać z tatą i mamą.
-Ale..
-Musze. Najprawdopodobniej już nie wróce
  W ciszy dokończyłam śniadanie i spojrzałam na ich twarze. Były zszokowane!
-W sęsie że na ziemie!
-Aaa..
-Wróce za 2 godzinki. Bądzcie gotowe bo jedziemy na wycieczke - wyszczerzyłam się i wyszłam
Pogoda dziś całkiem dopisywała. Normalnie poszlabym na plaże ale teraz miałam inne rzeczy do roboty. Najpierw poszłąm na molo a właściwie to się tam przeteleportowałam. Nie będe wam opisywać mojego pożegnania z tatą. Sami możecie je sobie wyobrazić. Powstrzymywanie łez kiedy mnie przytulał i chęć powiedzenia mu że znikne.. Najlepszą rzeczą jaką od niego usłyszałam były słowa
-Słyszałem co się stało. Jak tylko spotkam Harrego i reszte to obiecuje ci że pocharatam im te buźki. Banda debili! A tak wogule to się ciesze że wyszłaś z pokoju
-(Uśmiech) Dzięki tato. Kocham cię.. 
Po tej rozmowie przeteleportowałam się do mamy. Przy niej było troche inaczej bo najpierw  się zdziwiłą że przyjechałam a potem troszke mi opowiedziała co się dzieje i wogule. Przy przytulasie troszke łez mi spłynęło a już najwięcej było przy porzegnaniu z siostrą
-Będe za tobą tęsknić - mówi - A pozatym to chciałabym ci życzyć powodzenia z Harrym
Wtedy się rozpłakałam całkowicie. Kiedy spytała o co chodzi, powiedziałam że się pokłuciliśmy (moja siostra ma 9 lat! I nazywa się Kasia jakby ktoś nie pamiętał!!!) i raczej nic z tego nie wyjdzie. Obskoczyłąm jeszcze kilka osób i wróciłam do Łeby.
-Jestem! - krzyknęłam wchodząc do domku. Zamarłam
-Lia! Nie idz! - podbiegli do mnie
-Czego chcecie?j
- Przepraszamy. I wogule. Nie chcieliśmy żeby to tak wyszło.
Spojrzałam po nich. Mój wzrok utkwił na Hazzie z którym związana jest też pewna historia (dokłądniej z wczoraj) i którą zaraz wam opowiem
-To jak będzie? Wybaczysz nam? - zrobili słitaśne minki którym nie mogłam się oprzeć
-No jasne że tak - uśmiechnęłam się i ich przytuliłam
-A my to co?! - spytały dziewczyny a po chwili się do nas dołączyły. Po kilku sekundach się odczepiliśmy.
-No to idziemy? - spytała Paula
-Gdzie? - spytało 1D
-Yyy... Gdzieś - odpowiedziała mu Kate 
-No weźcie!
-A co chcecie iść z nami?
-Tak!
-To my teraz gdzieś pojedziemy i zaraz po was będziemy a wy się przebierzcie.
-Dobra!
Kilkanaście minut później
Dojechałyśmy. Wysiadłam i podeszłam do miejsca które kiedyś wydawało mi się tak magiczne..
A teraz, kiedy siedze na pisaku to opowiem wam co się wczoraj stało..
 
Siedziałam sobie w pokoju i pisałam właśnie list do mamy. Troszke płakałam ale co tam. Po chwili usłyszałam cichutkie pukanie do drzwi. Nie mam pojęcia czemu ale wstałam i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam tam.. Harrego. Nie miałam nawet ochotu wypytywać go co się stało bo nie mogła mówić.
-Co się stało? - spytałam wchodząc mu do myśli
-Nie moge zasnąć i wiem że tylko ty mi pomożesz - odpowiedział również w myślach
Przepuściłam go w drzwiach a on cicho się wsunął. Spojrzał na porozrzuczane po całym łóżku kartki i koperty. Szybkim ruchem je zebrałam i odłożyłam na safkę. Usiadłam na łożku a on zrobił to samo. Przez chwile bacznie mnie obserwował.
[Przypominam że cała rozmowa była prowadzona poprzez moje włamanie się do jego myśli!]
-Jak tu wszedłeś?
-Przez balkon
-WHAT?!
-No normalnie
-Nie spadłeś?
-A co cię to wogule obchodzi? Mam wrażenie że kompletnie nie obchodzą cię nasze uczucia
-Obchodzą..
-Tak? To dlaczego czekałaś ze swoją tajemnicą aż było za późno?
-Jakie zapóźno? Człowieku, zrozum że nie wszystko kręci się wokół ciebie i czasami musze z czymś poczekać troche żebyście się nie wystraszyli
  Zamilkł. Dopiero teraz przyjrzałam się jego ubraniom. Miał na sobie biały T-shirt i szorty. Dziwnie wyglądał ale spoko.
  Spojrzałam na zegarek stojący na szafce. Wskazywał 2 w nocy. Spowrotem spojrzałam na chłopaka. Wyglądał na zmęczonego
-Połóż się
Nie trzeba mu bylo dwa razy powtarzać. Wskoczył pod kołdre i popatrzył na mnie. Przysunęłam się do niego delikatnie i złapałam jego dłoń.
-Zamknij oczy
Chłopak zrobił to o co poprosiłam. Delikatnie wodziłam palcem po wnętrzu jego dłoni. Po chwili zaczęłąm śpiewać kołysanke którą kiedyś (w innym wcieleniu) śpiewała mi mama.
Po chwili słyszałam jego miarowy oddech. Przestałam śpiewać i położyłam się na drugim końcu łóżka.
-Nie przestawaj - usłyszałam szept i jego dłonie na moich biodrach
Znów zaczęłam śpiewać i robiłam to aż sama nie zasnęłam.. A rano już go nie było..
I jak się wam podoba? Słodko, nie? W sumie to nie wiem czy się pogodziliśmy .. ech.. Dziewczyny krzyczą żebyśmy wracały bo chłopcy już czekają..
3h później

 Chodziliśmy po Łebie. Ja na moich koturnach, Paula conversach, a Kate w klapkach. Chłopcy natomiast pozakładali najróżniejsze obuwia których nazw niestety nie znam.
-Ooo! Słyszycie muzyke?
-No chyba.. - mruknęłam
-Chodźcie! - zaczęli biec w tamtą strne a my za nimi. Śmiesznie mysiałam wyglądać biegnąc za nimi na koturenkach (^.^)
-Dobra, a teraz troche potańczymy! - zawołał pan od głupich pomysłów (czytaj Lou)
-Powaliło cię? - pytam
-Nie. - odpowiada i łapie Kate za ręke po czym ciągnie ją na kawałek wolnego chodnika
-Zatańczysz? - pyta Paule Liam
-Z wielką chęcią
Chłopcy łapią jakieś dziewczyny tylko Harry patrzy na mnie. Wyciąga ręke a ja ją chwytam. Chłopak ze śmiechem ciągnie mnie w strone reszty. Tańczymy dość szybko tak że aż plączą mi się nogi. W sumie to ja nigdy nie umiałam tańczyć..
-Zwolnij bo nie zdążam - przekazuje mu tą myśli
-Spróbuje - odpowiada
[od autorki- bez pocaunku i tego wstępu :P)
 
  Zwalnia troche i zaczyna pokazywać mi jakieś kroki. Robi to wolno. Po chwili pamiętam kolejność i stopniowo przyspieszamy. Musze przyznać że całkiem nieźle mi to wychodzi chociaż.. No powiedzmy sobie szczerze. Będzie miał strasznie bolące stopy..
  Piosenka się kończy a my słyszymy brawa. Dopiero teraz zauważam że jesteśmy na chodniku jako jedyni. Chłopcy którzy stoją razem z resztą ludzi, przybijają sobie żółwiki.
-Wkręcili nas, wiesz? - przekazuje mu myśl - specjalnie nas zostawili
-No co zrobisz. Ale przynajmniej nie byli lepsi w tańcu - uśmiech
-No fakt.
Podchodzimy do nich a orkiestra zaczyna grać coś innego. Widze kilka par które zaczynają tańczyć a chłopcy postanawiają nas jeszcze pomęczyć.
Hazz znowu mnie łapie i pokazuje co mam robić a ja powoli znów się ucze. Musze przyznać że jst on pierwszą osobą której udao się wytrwać do końca tańca, nie wydając jęków z serii "bolą mnie stopy bo ciągle mi na nie stajesz".
Kilkanaście minut później
-Musimy to kiedyś powtórzyć - mówi Lou obgryzając wafelek od loda
-No coś ty! Tak cię podeptałam że więcej tańczyć nie będe!
-Będziesz na moim weselu!
-Jak dostane zaproszenie - droczy się z nim
-Oj napewno dostaniesz - szczerzy się
-Ale wiesz że najpierw to ty się musisz ośwaidczyć, nie?
-Eh.. Zapomniałem o tym.. - wzdycha a my się śmiejemy
Słysze jakieś dziwne dźwięki od strony lasu. Błagam! Jeszcze 5 minut!
-Też to słyszycie? - pyta Liam patrząc w strone lasku
-No.. To pewnie.. Niedźwiedź! - wypala Naill
-Ta.. Czy zgadłam iż planujesz już jak go przyżądzić? - pyta Kate a ja już mam się roześmiać kiedy ktoś zatyka mi usta dłonią...
"Harry"
Wybuchamy śmiechem i idziemy w strone domku. Ale coś mi tu nie gra.
-Słuchajcie. Widzieliście gdzieś Lie?
-Nie.. A ztyłu jej niema?
-No właśnie nie
-O SHIT! - słysze krzyk dzieczyn
-Co jest?
-On ją zabrał!
-Kto?
-Michał
-A kto to?
-No ten upadły anioł którego kocha - nie powiem, troche zabolały mnie jej słowa
-No i? Pewnie zaraz ją zwróci - odpowiedział Naill odgryzając kawałek wafelka
-O ją ma zabić! - wydarła się a my wszyscy stajemy w miejscu
-Jakto? - przekrzykują się nawzajem a ja odsuwam się od nich. Wiem gdzie będzie.. Zaczynam biec w strone plaży
"Obym tylko zdążył!" - myśle
-------------------------------------
1. Jutro dodaje Epilog 1 części
2. Ok. 22 odbędzie się twictam mój i moich przyjaciółek. Serdecznie zapraszam!!! Linka podam jutro ok. godziny 19
3. Czekam na komentarze i przepraszam za błęczy ortograficzne
Alex :***


niedziela, 23 grudnia 2012

Rozdział 21 "Ja nie jestem zła, tylko nim jestem.."


UWAGA, UWAGA! W TYM ROZDZIALE WSZYSTKO ZOSTANIE WYJAŚNIONE DLATEGO PROSZĘ O PRZYPOMNIENIE SOBIE WYDARZEŃ Z POPRZEDNICH ROZDZIAŁÓW W KTÓRYCH JEST UMIEJSCOWIONA TZW. MAGIA...

PS. proszę o przeczytanie notki pod rozdziałem
 
Miłego czytania :)

-Co wam się stało? - spytał Hazz patrząc na ich smutne twarze
-No sam zobacz - Kate wyjęła z rąk Zayna telefon (dodajmy że wyglądał jakby go poraziło prądem) i podała nam.
Był to filmik na YouTube-ie. Kliknęłam play a na jego i-phone zaczęły się pojawiać obrazki które nami wstrząsnęły
-Zayn? Czy to prawda? - nie odpowiedział
  Filmik przedstawiał pana Malika który próbował (chyba) zdradzić Perrie. Wow.. Nie spodziewałam się tego po nim.
  Nie chciałam drążyć tematu bo wiedziałam że jest w szoku ale przecież coś wiedzieć musiałam.
-Kiedy to było?
-Na początku sierpnia jak byliśmy w Paryżu. Po koncercie poszliśmy na imprezkę i trochę za dużo wypiliśmy.. A rezultat widać na filmiku - odpowiedział Liam

-Zaraz wrócę - mruknęłam i poszłam w stronę lasu
Igły, które spadły z drzew, wbijały mi się w stopy bo nie zabrałam klapek a wiatr który w tym momencie był strasznie silny, muskał moje nagie ramiona. Na dodatek piasek który został wyniesiony z plaży wraz z klapkami przylepiał mi się nie tylko do bolących stup ale też łydek i ud bo szłam dość szybko. Weszłam na wzgórze i rozejrzałam się dookoła.
-Wyłaź! - rozkazałam rozglądając się dookoła
-A skąd wogóle taki pomysł że tu jestem - usłyszałam głos gdzieś nad sobą więc odwróciłam się w jego kierunku
-Po pierwsze stąd że się odzywasz, a po drugie to że nikt inny kto miałby ten filmik nie dodałby go miesiąc po zdarzeniu.
-Hmm.. Ciekawa dedukcja. Myślałaś kiedyś żeby zostać prywatnym detektywem
-Kilka razy.. - przewróciłam oczami - złaź!
-Wygodnie mi tutaj więc nie.
-Dobra - wysyczałam przez zaciśnięte zęby - chcesz tak się bawić? To ok ale ich w to masz nie mieszać.
-Ale no weź! To taka fajna zabawa widzieć jak te mięczaki płaczą chociaż w sumie... Dzisiejszej nocy pewnie będą płakać bardziej niż zwykle.. Chociaż możliwe że poderżną ci gardło a wtedy ja nie będę musiał się fatygować.
-Oj zamknij się!
-A właśnie! Wiedziałaś że wam nie wolno nikomu mówić o was?
-Dziwne pytanie ale tak. A skoro nie jestem sobą to mogę.
To go chyba zamurowało. Och.. Jak ja lubię takie sytuacje kiedy ja wiem co powiedzieć a on nie!
-Bynajmniej, ty zjeżdżasz stąd na te 4 dni a ja załatwiam swoje sprawy.
-Kusząca propozycja.. W sumie to miałem coś jeszcze załatwić w Zalesiu.. A tak ogólnie to się spytam.. Czy napisałaś już testament?
  Olałam go i zaczęłam iść w kierunku plaży.
-No weź! Przecież to bardzo ważny dokument! Swoją drogą swojemu chłopakowi przydałoby się coś zapisać.
Zatrzymałam się
-To nie jest mój chłopak! - syknęłam starając się wsączyć w te słowa jak najwięcej nienawiści
-A chciałabyś, co nie?
-Zjeżdżaj stąd do jasnej cholery!!!
Zaczęłam biec bo miałam już dość. Musze MU powiedzieć i zrobię to dziś..

2 godziny później
-Idziemy? - spytałam schodząc po schodach do salonu gdzie siedzieli chłopcy
-Gdzie? Na kolacje?! - zaczął się pytać nasz kochany żarłok
-Nie - zaśmiałam się, starając się żeby mój głos brzmiał normalnie - Idziemy z Harrym na plaże.
-Uuu..
-Oj zamknijcie się - warknęłam
-No i to jest ta Lia która znamy i kochamy
  Przewróciłam oczami i podeszłam do do części "z ubraniami". Założyłam na nogi różowe japonki chociaż nie było to łatwe prze drżenie rąk. Mój obecny strój składał się z czarnych dżinsów, różowego t-shirtu i mojej ukochanej czarnej marynarki. Pod nią skrywałam tajemnice którą za kilkanaście minut miałam przed nim ujawnić..
-No idziesz? - spytałam
-Już, już - wstał i do mnie podszedł
-A właśnie! - krzyknął Zayn podrywając się na równe nogi (chociaż czy one takie równe to nie wiem bo się wywalił) i podszedł do mnie - Dzięki za nagranie togo wideo!
-Zupełnie nie mam pojęcia o czym mówisz - zaczęłam udawać głupią
-Weź nie żartuj! Mam ci go puścić żebyś sobie przypomniała czy jak?
-Nie, nie trzeba. Pozatym my już musimy już iść - pociągnęłam lokowatego do drzwi - Pa!
(od autorki - chodzi o to wideo. Ps. Popłakałam się jak je usłyszałam!)
Kilka minut później
-Zaskoczyłaś mnie tym zaproszeniem na spacer. Stało się coś?
-Już dawno się coś stało - mruknęłam
-No to mów
-Wolałabym żebyś usiadł także poczekaj jeszcze chwile
Przez chwile był cicho ale w chwile później krzyknął
-Błagam tylko nie mów że jesteś w ciąży!
-A ten tylko o jednym - westchnęłam śmiejąc się przy okazji
-No ale wiesz.. Łącząc fakty..
-Oj to ty lepiej już tych faktów nie łącz!
  Poprowadziłam go na górkę i usiedliśmy na piasku. Słońce właśnie zaczęło zachodzić. Żadne z nas nic nie mówiło.
  Dookoła zgromadziło się wielu ludzi, którzy chcieli zobaczyć tą wielką pomarańczową kule chowającą się na noc. Wyciągnęli aparaty i czekali. Byli też tacy którzy biegali i śmiali się z tego co się dzieje albo pili piwo. Byli zupełnie nieświadomi tego co ma się za chwile zdarzyć no bo przecież to ich nie dotyczyło.
  Jakimś sposobem moja głowa spoczęła na ramieniu chłopaka. Było naprawdę miło.. Szkoda że będę musiała to skończyć.
  Po chwili jego palce zaczęły delikatnie muskać moją dłoń. Och! Ile rzeczy chciałabym mu w tym momencie powiedzieć a ile ukryć i zakopać w ogródku na wieki tak żeby już nigdy nikt ich nie odkrył.
  Wciąż drżałam.. Ale nie z zimna tylko ze strachu.. Słońce już schowało się za horyzontem a ludzie wracali do domów. Musiałam jeszcze poczekać. Jeszcze kilka minut.

Kilka minut później

-No dobra - szepnęłam podnosząc głowę i rozglądając się czy aby nikt nas nie podsłuchuje
Chłopak westchnął. Ta.. A co ja miałam powiedzieć? Oj, Harry żebyś ty wiedział..
-Nie wiem jak zacząć - zaśmiałam się próbując ukryć zmieszanie którego i tak pewnie nie było widać w tych ciemnościach
-Może od początku..
-Tylko że to nie ma początku tak samo jak nie ma końca - westchnęłam
W głowie krążyły mi miliony myśli które splatały się ze sobą. W końcu wstałam starając się nie przewrócić. Było tak cicho ze słyszałam bicie mojego serca i wydaje mi się że ON też to słyszał..
-W takim razie powiem najprościej jak mogę
Ściągnęłam z ramion marynarkę która spadła na piasek a na moich placach pojawiły się wielkie czarne skrzydła
-Harry.. Jestem demonem

***
OD AUTORKI!
Wybaczcie że nie jest ani wampirem ani wilkołakiem ni nic z tych rzeczy ale uwierzcie mi że ta postać jest równie ciekawa a już szczególnie bd w 2 i 3 części. Uwierzcie mi i nie zniechęcajcie się do czytania tego bloga bo będzie naprawdę bardzo ciekawie
*** 

Pół godziny później
Weszliśmy do domu. Panował tam straszny harmider. W normalnych okolicznościach albo bym ich uciszyła albo dołączyła się do nich albo.. w sumie to sama nie wiem co bym zrobiła w "normalnych okolicznościach" bo byłam jeszcze w szoku po tym co powiedział Harry. Nigdy nie sądziłam że ktokolwiek zrani mnie tak jak Michał a tu prosze! Szanowny pan Styles sprawił że czuje się teraz jak... Szmata? Dziwka? Nie.. to złe określenia. Czuje się jak NIKT. Po prostu. Jakbym była nikim. Czy kiedykolwiek ktoś sprawił że czuliście się tak jak ja? Że mieliście uczucie jakby ktoś wyrwał wam serce, podeptał i włożył zpowrotem na miejsce? Jakby jedyna osoba której ufaliście w jednym momencie stała się waszym wrogiem dlatego że jesteście inni.. Za to że.. Że po prostu jesteście.. Jeśli tak to wiecie jak się teraz czuje..
-No i jak tam na randce? - spytał Lou poruszając brwiami
Nic nie powiedziałam. Stalam przy drzwiach i patrzyłam na NIEGO jak zdejmuje marynarkę i wiesza na wieszaku. Czuje ból.. Odwrócił się i krzyczy
-No może im powiesz o co chodzi?! Chyba że im szczerość nie potrzebna.
Zaciskam pięści i stłamszam łzy. To był kolejny cios w serce.
-O co chodzi? - spytał Liam a ja na niego spojrzałam. Spojrzałam na nich. Przed chwilą się uśmiechali a teraz czekają na coś co powinnam im powiedzieć już dawno.
-Usiądźcie - szepnęłam a oni wykonali moje polecenie
Zayn skinął głowa starając się dodać mi otuchy. Już miałam mówić ale wtedy wysiadł prąd. Doskonale wiedziałam czyja to sprawka
-Co się dzieje? - spojrzałam na ich twarze. Widziałam strach. Strach przed niewiadomym
-Czekajcie chwile
  Wyciągnęłam  szuflady zapałki i kilka świeczek. Dla każdego normalnego człowieka to było nie do wykonania nawet jeśli zna swój dom na pamięć bo dzisiejsza noc była bez księżycowa i prawie bezgwiezdna. Zapaliłam je i postawiłam na stoliczku.
-Dobra więc zacznę od.. początku.. znacie historie o stworzeniu świata, nie?
-No tak..
-No więc stworzono wtedy nie tylko ludzi ale też anioły które miały ich chronić. Każdy z nich opiekował się czymś innym. Byli jednak tacy którzy sprzeciwiali się Bogu. Nie chcieli oddać czci człowiekowi. Za to zostali strąceni do tzw. piekła. Nie sprzeciwiali się, wręcz przeciwnie. Postanowili kusić ludzi i zaszczepiać w nich zło. Udało im się..
-No dobrze ale co to ma wspólnego z tobą i Harrym? - spytał Naill
  Na dźwięk jego imienia serce mi podskoczyło do gardła.
-A dasz mi dokończyć? Dziękuje. Był też jeden anioł który tak bardzo kochał pewnego drugiego anioła który upadł że sam przeszedł na jego stronę ale kiedy zdał sobie sprawe co zrobił, poszedł błagać o przebaczenie. I dostał je ale jako pokutę musiał przez wieki żyć na ziemi. Nie w jednym ciele ale w wielu. To była tzw. reinkarnacja
-Dalej nie kumam - mruknął Naill - Po co mamy tego słychać?
-Bo to ona jest tym aniołem, ośle! - krzyknął Harry
Wszystkie oczy zróciły się na mnie a ja tylko spuściłam wzrok. Zdjęłam marynarkę i tak jak wcześniej, pojawiły się czarne skrzydła.
-Nic nie rozumiem - szpnął tym razem Lou któremu chyba przeszła ochota na dowcipkowanie -
-Ale skąd mamy wiedzieć że sobie z nas nie żartujesz? - Liam spojrzał na mnie podejrzanie
-Bo moge ci powiedzieć wszystko co chcesz. O przeszłości, teraźnejszości i  przyszłości. Znam twoje myśli i wiem o tym przy czym nawet mnie nie było. Umiem czytać ci w myślach i dzięki temu znam twoje lęki
-W takim razie co teraz myślę?
-Że jestem idiotką i próbuje was oszukać i próbujesz sprawdzić czy gdzieś masz jakiś numer do dobrego psychiatry
-Nie potrzebowałaś do tego sprawdzać moich myśli - odpowiedział niewzruszony
-Ok. To może to zadziała - mruknęłam i rozpłynęłam się.
-Gdzie ona jest?! - zaczęli krzyczeć i biegać w poszukiwaniu mnie
-To wystarczy, niedowiarki? - spytałam
-Aaa! - krzyknęli patrząc na mnie. Siedziałam na miejscu Lou
-Dobra, no ale jak to jest możliwe? Przecież to absurd jest!
Wstałam i wskazałam im aby spowrotem usiedli
-Mnie się nie pytajcie.
-Jezu! Ale.. Przecież on.. to znaczy.. ty. to znaczy no anioł przeszedł na ciemną stronę mocy i teraz jest..
-Tak. Jestem demonem
-Ale.. Skoro tak to.. Przecież ty jesteś zła!
-Ja nie jestem zła - odpowiedziałam cicho - ja tylko NIM jestem
-To jedno i to samo - warknął Harry który postanowił się trochę pobawić
-Właśnie nie. Kiedyś zrozumiecie.
-Jasne! wiesz co?! Skoro wiesz co będzie w przyszłości to po jaką cholerę nas w to mieszałaś? Nie mogłaś.. nie wiem.. Wogóle nas poznawać?! Nie rozumiem cię! jesteś diabłem wcielonym bo pojawiasz się tam gdzie cię nigdy nie powinno być.. - darł się Hazz
Po moim policzku spłynęła łza. Pierwsza od bardzo dawna. A przecież sobie obiecałam że nie będę płakać. Oni chyba ją zauważyli
-Bardzo was przepraszam że żyje. Już wam nie stanę na drodze - szepnęłam i najzwyczajniej w świecie pobiegłam na góre..
---------------------------------------------------
To najdłuższy rozdział jaki w całym swoim życiu napisałam. Bez urazy ale mam dość pisania na miesiąc ^.^ Dobra, do rzeczy. Kolejny rozdział zostanie dodany na 99,99% przed niedzielą bo w niedziele bd zakończenie 1 części tak więc się trzymajcie
Od bardzo dawna myślałam jak mają się o tym dowiedzieć i uwierzcie mi że to miał być zupełnie inaczej ale wybaczcie.. Nie chciałam żebyście się męczyli z czytaniem a ja już nie dam rady napisać więcej. chce powiedzieć że naprawde płakałam podczas pisania tego rozdziały bo byłam nią. Tak bardzo się wczułam.. a teraz pod koniec rozdziału zjadłam jogurt i zrobiłam sb przerwę i wszystko diabli wzięli.
Dobra a na koniec:
Do usłyszenia i Wesołych Świąt!!!
ps. Czekam na komentarze ;)